malwinette
20.12.06, 10:07
Tak się zastanawiam, czy to przypadek, czy dzieci matek "mniej trzesących
się" rzeczywiscie są bardziej smodzielne i mniej kłopotliwe? Dla
przykładu:ja:ciaża niespodzianka,wiec i dzieciątko samo w sobie nie było dla
mnie celem zyciowym wtedy,przebieg poprawny, brzuch mały, przytyłam 7kg,
poród szybki, dziecko zdrowe.Potem:Mateuszek od początku na butli, najedzony,
spokojny, od trzeciego miesiaca przesypia calutkie noce, zasypia sam w
łóżeczku, nigdy nie spi z nami, nigdy też nie chrował, mimo braku karmienia
piersią, usmiechniety najbardziej z całej rodziny(ma 5 miesięcy).Moja siosta:
ciaża wyczekana, wystarana, z problemami,poród cc i wielki brzuch, który nie
chciał długo się zmniejszyć,mały z powodu ogromu miłości, który drzemie w
mojej siostrze wiecznie na rękach lub przy cycu, zasypianie na rękach,
spacery codziennie po 2 godziny, w nocy pobudka przynajmniej 3 razy,Siostra
ma wykończona (aczkolwiek szczęśliwa, jak na spełnioną matkę przystało). I
tak sobie myślę, czy ja przez swoją tzw. trzeźwą miłość

sama wypracowałam w
swym dziecięciu "samodzielność", czy przypadkiem trafił mi się taki
egzemplarz?