nat.wroclaw
08.01.07, 12:27
Wykorzystam kolejną drzemkę Hani, na rzucenie takiego pytania. Dlaczego
dzieci po drzemce, gdy budzą się - to płaczą, zanim się całkiem wybudzą?
Zastanawiałyście się kiedyś?
I nie chodzi mi tu o żadne najdzwyczajne sytuacje - choroba, lulanie,
budzenie się w innym miejscu niż się zasnęło. Po prostu w ciagu dnia Hania ma
3-4 drzemki, zasypia ładnie wyciszona, buziak w czółko, przytula się do
kołderki i śpi, po około godzinie, półtorej po prostu nagle zaczyna płakać -
ja nie interweniuję, żeby jej na wszelki wypadek nie wybudzać, ale ona wierci
się, wierci i wreszcie otwiera ślepka, zrobi jeszcze kilka przeciągłych łaaa
aa aa i .. usmiech od ucha do ucha, albo przynajmniej koniec płaczu.
Dodam jeszcze że inny - trochę starszy dzieciaczek w naszej rodzinie też po
przebudzeniu często płakał, póki całkiem nie skumał gdzie jest i że wszystko
wokół gra.
Ciekawi mnie fizjologia tego płaczu. Że układ nerwowy, pieron, ciagle na
niego, niedojrzały? Ale jak to się z tym płaczem ma do kupy? Wie kto może?