wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule)

06.02.07, 22:05
Kochane
bardzo chciałam, ale niestety palce mnie świerzbią by nie poruszyć tego tematu
nie wiem na ile phantomka ma rację co do trollowania agaty, ale to chyba nie
ma większego znaczenia, bo dla mnie problem jest
bardziej biernie bądź czynnie obserwowałam wszelkie komentarze n/t
nie-karmienia piersią jak również powrotu do domu i wyjazdu w góry dziewczyny
i zaczęłam się zastanawiac nad sensem posiadania dzieci przez dzieci...
nie wiem, ale mam wrażenie, że ciąża po to trwa dziewięć lżejszych bądź
cięższych miesięcy, by kobieta przygotowała się do roli MATKI
nieważne czy ma 17 czy 37 lat
ja zaliczam się do tych młodszych, ale wydaje mi się, że oczywistym jest że
dziecko weryfikuje jednak nasze plany czy marzenia - jedych jest mniej, innych
czasami nieporównywalie lepszych więcej
i stąd moje pytanie - czy zakładając, że po urodzeniu syna przestałam udzielać
się towarzysko, nie lansuje się co weekend w mega-jazzy clubach, wolę wydać
troszkę $$$ na ubranka dla dziecka i lepszy wózek skazana jestem na etykietkę
pieluchowej mamy??bez towarzyskiej przyszłości??czy to naprawdę jest
najważniejsze??
wspominałam już o tym we wcześniejszych postach, że wychodzę do kina, nawet na
pivko, ale w rozsądnych ilościach i są to dla mnie dodatki do obecnego stanu
rzeczy...
czy lepszym rozwiązaniem jest urodzenie dziecka dziadkom???
i jak wytłumaczyć dzieciom, które dopiero co urodziły własne dzieci, że my już
mamy z doświadczeniem, czasami nawet aż dwu -miesięcznym chcemy tylko
doradzić, a nie od razu potępić??
błagam, więcej zrozumienia....
    • chircia Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 06.02.07, 22:12
      kurcze, ja jakoś takich dylematów nie mam... Dziecko jest, z chęcią poświęcam
      mu najwięcej. Piwo czasem ze znajomymi też wypiję... Przecież to wszystko się
      samo ze sobą godzi, nie trzeba się specjalnie wysilać.hmmm. Raz jest więcej
      obowiązków, a innym razem czas wolny
      • lenajanek Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 06.02.07, 22:19
        dokładnie i ja się z Tobą zgadzam, tylko, że ja żyje ze świadomością, że teraz
        nie ja i moje potrzeby są najważniejsze, o to tylko mi chodzi...fakt iż spędzam
        czas w domu z synkiem i sprawia mi przyjemność zmienianie mu pieluch w żaden
        sposób mnie nie szufladkuje...
        nie wszystko jest albo białe albo czarne
        • chircia Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 06.02.07, 22:21
          a ja, z kolei, zgadzam się z tobą. Uwielbiam zajmowac się córką. Pozdrawiam!
          • benignusia Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 07.02.07, 09:47
            no a ja zgadzam się z wamiwink)
    • erudy Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 06.02.07, 22:17
      lenajanek - na ten temat myślę podobnie jak Ty
      Pozdrawiam
      • bgoralska1972 Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 07.02.07, 11:51
        Zostałam mama w wieku 33 lat. Był to mój w pełni swiadomy wybór. Jestem bardzo
        szczesliwa z tego powodu i niewyobrazam sobie zeby go nie było.
        Ma on jednego dzidka z mojej strony i jedna babcie. Obydwoje nie maja za dużo
        dla niego czasu. W przypadku bnabci to nie rozumiem - mieszka nie daleko, jeden
        wnuk, nie pracuje. Na wakacje jezdzimy razem. Potrafimy sie do niego dostosowac
        i nikt nie ma zalu no o to ze np jest teraz jego pora spania.
        Znam osoby ponad trzydziestoletnie które tak omamione są pieniedzmi i luksusami
        ze nie sa zupełnie gotowi do bycia rodzicami. Interesuja ich tylko imprezy,
        egzotyczne podróże. Wychodza za maz z rozsadku - przynajmniej w mnie znanych
        wypadkach i dziecko jest tylko "środkiem do celu"
        NASZSYN ŁUKASZ
    • kitka80 Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 06.02.07, 22:20
      Urodzilam majac 26 lat,wczesniej wiedlismy z mezem wygodne zycie-imprezki w
      weekend, czeste wyjazdy itp.Wiedzialam,ze jak pojawi sie dziecko,wszystko sie
      zmieni.Jest po prostu inaczej - inne rzeczy mnie ciesza, nie czuje, ze
      zrezygnowalam z zycia towarzyskiego dla dziecka.To nie jest dla mnie wybor
      rodzaju "albo korzystam z zycia albo realizuje sie w macierzynstwie". Maluch
      daje mi tyle radosci,szczerze mowiac nie spodziewalam sie tego-zadne spotkanie
      towarzyskie,wyjazd w gory nie zastapi wzruszenia,gdy dziecko po raz pierwszy
      swiadomie sie do nas usmiechnie.Poza tym wszystko mozna pogodzic nie popadajac
      w skrajnosci - mozna przeciez wybrac sie czasem na piwko,do kina i zostawic
      wtedy maluszka pod dobra opieka.Odwiedzaja nas znajomi (bezdzietni) i widze jak
      moje kolezanki zazdrosnie patrza na juniora i marza, by zdarzyla im
      sie "wpadka" i nie musialy podejmowac swiadomie decyzji o dziecku-zaden moment
      nie jest przeciez dobry (kariera, pieniadze...)Ja jestem szczesliwa jako mama i
      ciesze sie,ze moge dac mojemu dziecku 100% mojej uwagi.Wiek chyba nie ma az tak
      duzego znaczenia,chodzi o rodzaj dojrzalosci i gotowosci do bycia "matka".
      • emilly4 Re: ...(agata w podtytule) 06.02.07, 22:26
        Nudzi sie wam ??
      • lechmiki Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 06.02.07, 22:27
        Kitka80 zgadzam sie z tobą w pełni ,ja też urodziłam mając 26 lat ,poprosyu
        stwierdziliśmy z mężem że już czas a przede wszystkim ja czułam się dojrzała do
        tego żeby zostać mamą.Mamy znajomą ktora kiedyś powiedziała jak strasznie mi
        zazdrosci tego że mam męża i dziecko.
        • dagusek1 Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 06.02.07, 22:54
          A ja mam 24 lata - jak zaszlam w ciaze to mialam wielkie obawy a to ze sobie
          nie poradze a to ze za mloda i przedewszystkim koniec balangowania!!!napisze
          krotko BYLAM GLUPIA...!jak wogole moglam tak pomyslec!teraz jestem
          najszczesliwsza na swiecie ze mam taka piekna wspaniala corke!i za nic w
          swiecie nie cofnelabym czasu !teraz spedzam najpiekniejsze chwile ktore nigdy w
          zyciu juz sie nie powtorza(przeciez dzieci tak szybko rosna)!dodam jeszcze ze
          jak na razie zycie towarzyskie nie jest mi potrzebne!i nie czuje zebym jakos z
          tego powodu zdziadziala!!!!
    • b.bujak o dziecku urodzonym dla dziadków 06.02.07, 22:52
      pisalam niedawno tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=56630470&a=56633711
      ta osoba matką została już po trzydziestce a więc dojrzałość macierzyńska nie
      zawsze rośnie z wiekiem matki...
      • sabka22 Re: o dziecku urodzonym dla dziadków 06.02.07, 22:57
        ja tez sie dziwie tej agacie bo ja mam 21 lat i tez dzidziusia i nie pomyslałam
        nawet o tym zeby jechac wypoczywac bez niego,ja tez wole wydac pieniążki na
        dzieciaczka niz na siebie!
        • beniusia79 Re: o dziecku urodzonym dla dziadków 06.02.07, 23:15
          z jednej strony nie mamy prawa wydawac opinii na temat znanej nam wszystkim na
          tym forum mamy (jej sprawa co robi), z drugiej strony nie da sie czytac tego co
          pisze-gul mi normalnie rosnie. albo dziewczyna jest trolem i sie z nas nabija,
          albo rzeczywiscie ma takie oto podejscie do sprawy. czytajac niektore
          wypowiedzi mialam wrazenie, ze osoba ta jest bardzo niedojrzala emocjonalnie,
          niezbyt gotowa do maciezynstwa.... zdziwilo mnie to, ze krotko po wyjsciu ze
          szpitala zasiadla przed kompem. gdy moja corcia sie urodzila to zapomnielismy z
          mezem o tym, ze mamy komputer. wszystko krecilo sie kolo malej.
          nie wyobrazam sobie, ze moglabym ja zostawic z babcia i wyjechac sobie gdzies
          bez niej, nie chcialabym zeby moja mama lub tesciowa nianczyly lub wychowywaly
          moje dziecko, bo to moje dziecko, one obie juz wychowaly swoje dzieci. nawet
          gdy wychodze gdzies sama na 2 godzinki to strasznie tesknie za moim skarbem...
          dziecko urodzilam w wieku 27 lat. wiem, ze wiek to nie wszystko. mozna byc
          dojrzalym majac 18 lat, mozna sie tez zachowywac jak dziecko majac 38 lat. znam
          jeden i drugi przypadek. do tego czasu zdazylam sie wyszalec, pobalowac, troche
          przejsc w zyciu. gdy mialam 21 lat zajeta bylam studiami i imprezami. teraz
          jestem mama. nie ciagnie mnie na piwo, na zadne imprezy- wole pobawic sie z
          moja mala i obserwowac jak sie rozwija, jak kazdego dnia uczy sie czegos
          nowego. nie siedze tylko w 4 scianach i nie wygladam jak kocmoluch.....
          • hipopotamama Re: o dziecku urodzonym dla dziadków 06.02.07, 23:19
            Troll i tyle...
    • figrut Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 06.02.07, 23:19
      Zaszłam w pierwszą ciążę mając 18 lat i oczywiście pracę. Urodziłam więc mając
      lat 19. Zanim urodziłam córkę miałam pseudo "Dzikuska", a i po jej urodzeniu
      niewiele się zmieniło. Przekorna byłam i jestem od zawsze [pewnie właśnie
      dlatego zaparłam się, że będę karmić piersią, bo córę urodziłam w czasach, kiedy
      jeszcze wszyscy mi to odradzali]. Dyskoteki, niezapowiedziane wypady na ognisko
      czy gdziekolwiek były u mnie na porządku dziennym, jednak gdy urodziłam córkę,
      zdałam sobie sprawę z tego, że to teraz tylko i wyłącznie na mnie spoczywa za
      nią odpowiedzialność [z jej ojcem zerwałam leżąc na patologi ciąży]. Nie byłam
      bez środków do życia, bo decyzja o rozpoczęciu współżycia równała się u mnie z
      odpowiedzialnością za ewentualną wpadkę i tym samym posiadaniem jakiś finansów
      na życie. Mieszkałam z rodzicami. Mama ubolewała nad tym, że taka młoda i już
      sobie tak życie zawiązałam, ale oczekiwała ode mnie odpowiedzialności za swoje
      czyny i za to jestem Jej wdzięczna, bo nie załamałam rąk tylko wzięłam życie w
      swoje ręce. Dzięki takiemu zaprawieniu "w boju" poszłam do szkoły średniej kiedy
      córka miała rok. Przez pierwszy rok Mama zajmowała się małą te kilkanaście
      godzin trzy dni w tygodniu [szkoła wieczorowa], w drugim i trzecim roku moją
      Mamę coś ugryzło i do szkoły w większości już jeździłam z dwu i trzyletnim
      dzieckiem. Córka siedziała obok mnie z blokiem i kredkami, ja byłam skupiona na
      lekcjach. Gdyby Mama zawsze zdejmowała ze mnie ciężar odpowiedzialności, nie
      dałabym rady skończyć szkoły i zdać matury wlokąc się przez prawie dwa lata z
      córką autobusem [później samochodem] do szkoły - byłabym za miękka na to. Ojciec
      mojej córki miał rodziców, którzy usuwali mu spod nóg wszelkie kłody, pomagali
      we wszystkim, żywili i głaskali po główce bo to przecież ich syn [przypomina mi
      to zachowanie mamy autorki poprzedniego wątku]. Zmarł w wieku 30 lat nie
      osiągnąwszy niczego. Nawet renty moja córka po nim nie dostała, bo razem z
      wojskiem i praktykami szkolnymi miał przepracowane niecałe 5 lat - efekt tego,
      że nie musiał się sam o nic starać, bo rodzice potraktowali go jak małego
      synusia. Tamta dziewczyna twierdzi, że jesteśmy zawistne. Nie, nie jestem
      zawistna tylko jej współczuję, bo z piedestału upadek boleśniejszy i trudniej
      się po nim pozbierać. Co by było, gdyby za kilka lat zabrakło jej matki ?
      Dziewczyna zaczęła by tonąć w morzu obowiązków, bo nikt nie wymaga od niej
      odpowiedzialności.
    • agata7712 Jesteście żałosne :) 07.02.07, 00:27
      Nie macie za grosz honoru-nie szkoda wam czasu? Bo w moim watku co druga pisze
      jaka to strata czasu udzielać się w w/w smile Bedziecie teraz przez tydzień
      roztrząsać tematy związane z moją osobą. Piszecie, że sama sie lansuję, ale to
      nie ja założyłam ten głupi watek i nie ja ciągnę ten mój. Proszę was, dajcie
      już spokój, bo to akurat wy bijecie pianę.
      • lenajanek wyluzuj....pliz 07.02.07, 00:31
        idź prosze zajmij się swoim dzidziusiem, on naprawdę Cię potrzebuje
        ale jednak widzę że jesteś z tych, że jak nie drzwiami to oknami
        kochana jak jeszcze Ci powiedzieć, że to nie do końca Ty jesteś najważniejsza?!?!?!
        czytaj, kobieto ze zrozumieniem!!!
        czepiasz się, że rozmawiamy, a nadal oceniasz
        napisałam już, bądź raz Ty mądrzejsza!!!
        boziu i odpuść troszkę!?!?!?!
        • agata7712 brrr 07.02.07, 00:35
          Ja???????????!!!!!!!!!!!! Wy dajcie spokój! Dlaczego mnie buzię zamykasz, a
          sama tutaj wypisujesz bzdury na mój temat? To ty daj spokój.
      • figrut Re: Jesteście żałosne :) 07.02.07, 00:48
        Widzisz Agatko, ja czas głównie późnym wieczorem mam, bo dzieci mam już w takim
        wieku, że w nocy jeść nie wołają i gdy pójdą spać, to już do rana. Ty jak widzę,
        czasu masz aż opór przy noworodku, skoro tyle godzin już udzielasz się dzisiaj
        na forum. Być może jesteś trollem, bo ja, jak wróciłam z porodówki z pierwszym
        dzieckiem po 3,5 dniowym porodzie byłam tak wymęczona i pocięta, że jedynym moim
        marzeniem było spać i wypoczywać po bardzo ciężkim porodzie i nie w głowie mi
        było nawet obejrzenie filmu w telewizji, bo oczy z wyczerpania same się
        zamykały, a tu jeszcze nowo narodzoną córkę trzeba było przewinąć, nakarmić. W
        wątku chodzi głównie o wiek matek i ich dojrzałość, a że akurat Ty dałaś jemu
        początek ? No cóż, to tak jak po upadku Mazocha na skoczni - upadek był tematem
        do bezpieczeństwa skoków narciarskich na forum sportowym.
      • mamatucinki Re: Jesteście żałosne :) 07.02.07, 11:53
        a Ty jestes jeszcze bardziej niemadra niz mi sie na poczatku
        wydawalo...tragedia...
    • kasiaelena Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 07.02.07, 00:53
      Witam. Ja z kolei nie moge zrozumiec jednej rzeczy. Jestem na tym forum tylko
      od 3 dni. Wczesniej nie mialam czasu, ale stwierdzilam,ze przyjemnie bedzie
      poradzic sie czasami juz bardziej doswiadczonych mam, albo doradzic cos tym
      swierzo upieczonym mama. Tymczasem to forum to jakies polowanie. Jakbyscie
      tylko czekaly ,zeby ktoras powiedziala cos, za co bedzie ja mozna objechac z
      gory do dolu. Mnie tez czasem wkurzaja dziwne lub dziecinne wypowiedzi, ale je
      ignoruje! Po co to komentowac. Szukam czegos co jest bardziej ineteresujace.
      Pzreciez jestesmy mamami. Wyrozumialymi, ciepliwymi, cieplymi. Po co tracic
      czas na pouczanie kogos, kto ma ponad 20 lat i i tak nie zmieni zdania, czy
      nastawienia do zycia, chociazby 150 osob po niej pojechalo. Macie duzo do
      powiedzenia, duza wiedze i dobre rady. Sama juz z wielu skorzystalam. Szkoda,ze
      to forum nie jest bardziej przyjazne, w koncu wszystkie przezylysmy, lub
      niektore dopero przezyja cos, co nas kobitki powinno laczyc na zawsze.
      Pozdrawiam WSZYSTKIE Mamy.
      • agnieszka_z-d Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 07.02.07, 10:27
        Kasiaelena... Nie masz do końca racji. Stanę tu w obronie eMamuś, które piszą
        na tym wątku... Piszę na tym forum pierwszy raz, czytam je już od jakiegoś
        czasu. Do tej pory nie czułam się uprawniona pisać, bo dopiero będę mieć
        Dzidzika (jestem w siódmym miesiącu ciąży), podczas, gdy tu jest wiele mądrych
        i doświadczonych eMam, którą są istną skarbnicą wiedzy.
        Wracając to tematu - Kasiueleno - przeglądnij sobie poprzednie strony, starsze
        wątki... Tam są same konkretne pytania i konkretne odpowiedzi. Ktoś ma problem -
        inne eMamy podpowiadają jak go rozwiązać, jak było w ich przypadku. I kropka.
        Aż tu nagle któregoś dnia pojawiła się koleżanka Agata (dodam znikąd -
        wcześniej raczej zbyt dużo jej postów tu nie widziałam) i od razu wyskoczyła z
        wątkiem, w którym - po pierwsze naskoczyła na terror laktacyjny (może i
        słusznie, nie wnikajmy...), po drugie na wszystkie osoby, które w jej życiu ten
        terror laktacyjny uskuteczniają, po trzecie ogólnie na wszystko i wszystkich,
        którzy propagują karmienie piersią. Dotąd jeszcze nie brzmii to strasznie. Ale -
        czym jej argumenty sprowadzały się do tego, że jej zdaniem karmienie piersią
        jest obrzydliwe, wstrętne i w ogóle, poza tym uwiąze ją do dziecka, a Ona jest
        jeszcze piękna i młoda i nie chce być przywiązana do dziecka, tylko raczej lans
        i bauns ją kręci. Acha - no i oczywiście, że jej ciało jest tylko jej
        własnością (jakoś ten argument pachnie mi argumentacją zwolenników aborcji, ale
        to już pomińmy) i nie chce musieć częściowo dzielić się tym co to ciało daje -
        mlekiem - z dzieckiem, bo to jak bycie krową mleczną, a nie człowiekiem jest.
        Potem po powrocie ze szpitala wyskoczyła z wątkiem o tym, że już poród z bani,
        a skoro jest taka niezależna, bo nie karmi piersią, to zostawia dziecko
        (zauważ, że kilkudniowe dosłownie) i wyjeżdza sobie w góry. I jeszcze o co
        chodzi jej Mężowi, że mu się ten pomysł nie podoba.
        Więc nie dziw się opiniom tu zgromadzonych eMam. Po prostu są przyzwyczajone do
        trochę innych tematów, ale też do trochę innego poziomu osób wypowiadających
        się tu i ich argumentacji.
        Moim zdaniem Agata to troll. Może inaczej - mam nadzieję, że Ona jest trollem i
        żadne dziecko nie jest krzywdzone taką Matką.
        Pozdrawiam.
        • mamatucinki Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 07.02.07, 12:56
          tez mam taką nadzieję...ale jeśli ona jest prawdziwą mamą to żal mi jej
          Dzieciatka...
      • caixa Rady dla Agaty... 07.02.07, 10:33
        Agatko droga...jestem mamą i nie wyobrażam sobie siebie na dyskotekach czy na
        wędrówkach kiedy maluszke mnie potrzebuje ale to Twoja sprawa, nie potępiam Cię
        za to, nie mam zamiaru też Cię oceniać. Rozumiem tez zbulwersowane dziewczyny,
        może nie powinny tak bardzo na Ciebie najeżdżać, może się zapędziły, ale
        trudno...
        Mam nadzieję, że prędziej czy później dojdziesz sama do tego że bycie matką to
        przygoda życia i docenisz urok macierzyństwa.
        Mam dla Ciebie radę. Usiądź w domku jak Antoś zaśnie, popatrz jak maluszek
        oddycha, jaką robi minkę, w czym upadabnia się do mamusi a w czym do tatusia,
        pomyśl że bardzo ale to bardzo potrzebuje mamusinego ciepła, cycusia,
        pieszczot, pocałunków..on w pierwszych miesiącach rozwija się w oparciu o Twoją
        miłość!!!
        Wyłącz komputer, zmień swój login na forum i pisz o tym jak dobrze być matką,
        pytaj i proś o porady i nie czytaj już zajadłych postów. jeśli Ty uwierzysz że
        możesz być dobrą matką to każdy może sobie gadać ile wlezie, nie pozwól na tego
        typu oskarżenia, bo sama się o to prosisz. Dobrze że masz mamę i dobrą
        teściową, one nauczą Cię miłości i opieki nad dzieckiem,jesteś jeszcze młoda i
        masz prawo do pomyłek ale nie kosztem dziecka. BĄDŹ Z Antosiem na całego!!! nie
        odbieraj mu chwil spędzonych w Twoim cieple!!!
        powodzenia życzę w wychowaniu Antosia!!!
        • sebaga Oj, przekupy 07.02.07, 11:26
          Jakie Wy tragiczne jesteście... Nie, żadna nie ocenia, po czym morze krytyki na
          tę dziewczynę. A niech sobie robi co chce, odpuśccie sobie zamiast ujadać.
          Napiszę coś typowego dla tego forum: żal mi waszych dzieci, że mają takie
          wredoty za matki. I nie piszcie, że sobie tylko rozmawiacie, wy atakujecie i po
          co??????
      • hipopotamama Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 07.02.07, 11:48
        kasiaelena napisała:

        Tymczasem to forum to jakies polowanie. Jakbyscie
        > tylko czekaly ,zeby ktoras powiedziala cos, za co bedzie ja mozna objechac z
        > gory do dolu. Mnie tez czasem wkurzaja dziwne lub dziecinne wypowiedzi, ale
        je
        > ignoruje! Po co to komentowac. Szukam czegos co jest bardziej ineteresujace.

        Kochana, bo jesteśmy stare, znudzone i mało wyluzowane, że tak powiemsmile
        Cóż nam zostaje w przerwie miedzy dwudziestą pieluchą, a cerowaniem
        rozciągniętego swetra?
        • benignusia Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 07.02.07, 12:34
          taaa...co my mamy robić w tych czterech ścianach...
          • lenajanek Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 07.02.07, 12:37
            guśnieć, kochana, gnuśnieć...
    • mamajulki080506 wiek nie ma znaczenia, liczy się dojrzałość 07.02.07, 13:15
      Męża bratowa ma 23 lata i 4 dzieci (pierwsze urodzone w wieku 16 lat) i jest
      wspaniałą matką, dojrzałą, pewną siebie, troskliwą, zawsze chetną, żeby cos
      poradzić takiej jak ja, która ma pierwsze, a jest starsza o 5 lat...

      Ograniczenia...
      Dędąc jeszcze w ciąży zmieniłam pracę na lepiej płatną, przeprowadzilismy się z
      mężem do innego miasta, gdzie nie ma żadnej mamy do pomocy, po porodzie mąż
      pomagał mi przez tydzień, potem byłysmy z Julką same, po macierzyńskim wróciłam
      do pracy, mamy super nianię, raz w miesiącu jedziemy do rodziców (300km,
      pierwszy raz, jak mała miała 3 tyg) i raz do teściów (200km), zabieramy małą do
      restauracji, na zakupy...wciąż karmię piersią...

      I niczym się nie chwalę, chcę powiedzieć że wszystko da się pogodzić!!!!!!

      Ale nie mozna być rozpieszczonym dzieckiem głaskanym ciagle przez rodziców, za
      którego rodzice wciąż podejmują decyzje...

    • alcarin Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 07.02.07, 13:29
      Dziewczyny, jesli to nie jest troll - a byc moze jest, bo ostatnio pelno sie
      tego mnozy - to zastanowcie sie, jak mozna po niej oczekiwac dojrzalosci, skoro
      jej mama tez chyba zbyt dojrzala nie jest - podobno po przeczytaniu komentow z
      tamtego watku, kazala sie wam postukac w czolo i uznala, ze sa one wyrazem
      zawisci smileBardzo dojrzala ocena sytuacji. Daleka jestem od wycieczek
      personalnych, ale skads jednak dzieci przyklad i wychowanie biora. Rozumiem
      troske matki o corke w pologu, ale to troche szokujace, ze babcia przedklada
      dobry humor corki(oczywiscie tez jest wazny w wychowywaniu malucha, ale bez
      przesady),niz zdrowie i poczucie bezpieczenstwa wnuka. Powinna chyba raczej
      porozmawiac z corka i wytlumaczyc jej jak bardzo matka jest potrzebna malenstwu
      (ile on bedzie mial w czasie tego wyjazdu? 3 tygodnie?) i co dla takiego malucha
      znaczy rozstanie z matka. Ale to samemu trzeba wiedziec, zeby innym tlumaczyc.
      Widac taki chow w tej rodzinie.. Zimny.
      Jak lezalam po cc na innym oddziale niz moja corka, to myslalam, ze zwariuje -
      ciagle tlukla mi sie po lbie mysl, jak ona tam musi sie bac bez mojego zapachu,
      bez bicia serca, lezaca sama w "mydelniczce" na sali noworodkowej sad Do dzis mam
      lzy w oczach jak o tym mysle. Pewnie jestem czubem w opinii agatki wink
      • crime_story masz racje alcarin 07.02.07, 14:03
        zgadzam sie
        dużą rolę w tej sytacji odgrywa mamusia agaty, przejmując odpowiedzialność za
        dziecko
        teksty o wykradaniu laptopa świadczą jakie jest miejsce agaty w rodzinie
        jest dzieckiem mamusi i męża
        ale życie nie jest takie jednoznaczne, można mieć nadzieje ze będzie dobrą mamą,
        odnajdzie sie w tej roli i zacznie (wreszcie) brać odpowiedzialność za siebie,
        zaufajnmy instynktowi macieżyńskiemu
        byle tylko babcia nie czuła sie bardziej mamusia tego chłopca...
    • beniusia79 Re: wiek a macierzyństwo...(agata w podtytule) 07.02.07, 15:06
      takie hasla zawsze wywoluja dyskusje. musialybysmy byc pokroju agaty, zeby na
      nie nie zareagowac. nasze podejscie do macierzynstwa jest duzo inne od agaty
      podejscia, zadna z nas nie umialaby wiec tego zignorowac (a powinnysmy moze).
      dziewczyna musiala sie liczyc z tym, ze rozpeta burze. w koncu czytala o czym
      piszemy i chyba mogla spodziewac sie naszej reakcji. w sumie szkoda mi
      dziewczyny. wydaje mi sie, ze jej mamusia rzadzi jej malzenstwem, rzadzi nia i
      jej dzieckiem a agata chyba sobie nawet z tego sprawy nie zdaje. cos mi sie
      wydaje, ze mamusia chetnie przejelaby (albo juz to zrobila) wszystkie obowiazki
      wobec antosia. mysle tez, ze to ona jeszcze goraco namawiala corcie, aby ta
      pojechala sobie w gory odpoczac a ona zajmie sie dzieckiem. coz, w gory mozna
      zawsze pojechac w 3 i spedzic milo czas... szkoda mi takze meza agaty i jej
      syna. maz pewnie w podobnym wieku co agata i jeszcze nie nauczyl sie twardo
      stawiac na swoim. ale pewnie pieknego dnia to zrobi i wtedy poleca wiory....
      zanam wiele mam, ktore z nadmiaru milosci do dziecka i nadmiaru dobrych rad,
      zniszczyly zwiazki swoich dzieci....
Pełna wersja