wioleta.mg
07.02.07, 00:46
Czy nie jest trochę tak, że w Polsce zapanowała moda na wzmożone napięcie
mięśniowe u maluszków?? Mieszkam aktualnie w Stanach, mam 4 miesięczną córkę.
Ostatnio napisałam na forum, że moja mała nie podnosi się na przedramionkach
lżąc w pozycji na brzuszku. Otrzymałam odpowiedź, że to z pewnością WNM.
Zainteresowałam się tym, poczytałam w internecie i co się okazało, że
strasznie jest dużo przypaków WNM. Natychmiast poszłam do pediatry i tu w
Stanach (NY) nie znane jest pojęcie WNM. Znalezienie neurologa dziecięcego
graniczy z cudem. A jak mówię o tym, że może moja córka ma WNM to patrzą na
mnie jak na nienormalną, rozhisteryzowaną matkę, która szuka choroby u
dziecka. Zastanawiam się więc dlaczego w Polsce jest tyle przypadków tej
przypadłości, a tutaj wogóle tego nie diagnozują. Drugim przykładem jest usg
bioderek. Po 3 misiącach poszukiwań wreszcie udało mi się znaleźć miejsce
gdzie zrobią mojej córce usg bioderek. Jak dzwoniłam do różnych przychodni,
szpitali, i innych miejsc to ze zdziwieniem pytali mnie po co u takiego
maluszka usg bioderek. Nikt nawet nie wiedział o czym ja mówię i dalczego
chcę to robić. W USa nie jest praktykowane to badanie wogóle.