marmalada
22.02.07, 09:40
sluchajcie,
tak jak zalecono mi w szpitalu, poszlam zrobic moej corce usg stawow
biodrowych. terminy do przychodni gdzie zrobiono by to za darmo byly strasznie
odlegle - mialam robic na poczatku listopada a wolne terminy byly dopiero w
przyszlym roku. dlatego zdecydowalam sie isc do prywatnego gabinetu - tak
miedzy nami do tego samego lekarza ktory robil pierwsze usg w szpitalu po
porodzie.
poszlam tam i po badaniu uslyszalam ze prawy staw jest super a lewemu troszke
brakuje do idealu. umowiono nas na nastepna wizyte. po badaniu okazalo sie ze
oba biodra sa idealne. lekarz zrobil wydruk z usg i dal mi razem z opisem.
zaraz potem powiedzial ze zauwazyl niewielka asymetrie miesniowa i ze mam
przyjsc do niego na badanie za 6 tygodni... zastanawiam sie czy isc. kazde
badanie kosztuje 50 zl - ale w sumie nie o pieniadze mi chodzi bo dla dziecka
zawsze sie fundusze znajda i nie bedzie nam zal wydac pieniedzy na lekarza.
chodzi mi o to ze obserwowalam moje dziecko i nie zauwazylam nieprawidlowosci.
owszem - czesciej obraca sie na lewa strone i czesciej spi z glowa obrocona w
lewo. poza tym wszystko gra. podciaga sie do siadu rowno do przodu, uzywa tak
samo czesto obu raczek, kopie tak samo mocno obiema nogami, wstaje rowno na
obu kolanach gdy lezy na brzuchu. dlatego zastanawiam sie czy isc do tego
lekarza. podejrzewam ze wizyta zakonczy sie znowu umowieniem na kolejna. jakos
odnosze wrazenie ze to wyciaganie forsy od biednych rodzicow ktorzy martwia
sie o swoje dzieciaczki. zaznaczam ze to uznany lekarz ortopeda (z zakopanego-
przyjezdza do krakowa w soboty) a nie jakis szarlatan. co o tym myslicie?