nat.wroclaw
27.02.07, 09:28
Kochane mamy,
wracam do Was po dłuższej przerwie przy kolejnym Hannowym rozwojowym punkcie
zwrotnym, z którym nieodwołalnie wiążą sie moje schizy.
Za 2 tygodnie wracam do pracy. Wiele z Was pisało to zdanie już przede mną,
ale chyba trzeba znaleźć sie samemu w takiej sytuacji, żeby zrozumieć smutek i
lęk z tym związany.
Kochane, Hania bedzie miała skończone 4 miesiące, karmie ja tylko piersią, ale
na czas bycia w pracy nie dam chyba rady naściągać mleczka. 100 ml ściągam
przez ok 24-27 godzin. Kiepsko idzie. Musiałabym nic nie robic, tylko całe dni
pompować pokarm, by napompowac na kilka dni. Czasem jest tak, ze mam dylemat -
nakarmic Hanie czy sciagnac pokarm, tak to sie bezsensownie w czasie uklada. A
przeciez pracowac bede juz teraz cały czas.
Rozwiazaniem jest właczenie mleka sztucznego, ale bardzo sie boję, że malutka
na tym jakos powaznie straci. Nie wiem, spadnie jej odporność, mnie zaniknie
laktacja, mała odrzuci piers. No cuda rozne przychodza mi do głowy.
Uspokujcie mnie jakąś merytoryczną wiedzą. Jest się czego bać? Nie takie
sztuczne mleko straszne, jak je malują? A może własnie przez ten miesiąc, dwa
jeszcze się zaprzeć i pompować, żeby miała tylko moje? A jesli nie dam rady i
nie napompuję tyle ile trzeba?
Same widzicie, poratujcie
Serdeczności
Natalia