[*][*]nagle umarła moja kruszyna

    • chewela Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 10.03.07, 21:01
      czytem i nie moge uwiezyc dlaczego Bóg najpierw daje a później odbiera:
      (((((modle sie za was. SPIJ Z ANIOŁKAMI MALENSTWO....
    • gosia2122 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 11.03.07, 08:44
      Płacze razem z Tobą.Moj syn skonczył w piatek 5 m-cy i strasznie sie boje o
      niego.Zycze Ci wytrwałosci i duzo miłosci ze strony rodziny abys mogła
      przetrwac te trudne chwile.
    • kto7 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 11.03.07, 12:13
      Dziś mija tydzień od najgorszego koszmaru jaki zesłał nam Bóg!!jest źle!!z dnia
      na dzień czujemy sie coraz gorzej..wciąż zapominamy że jej nie ma; wciąż
      wchodze na to forum, zamiast na ,,strata dziecka,,Staramy się zając pracą,
      wyjeżdzamy rankiem z domu wracamy noca..a i tak zostaje za wiele
      czasu..Wszędzie są jej zdjęcia..zostawiłam sobie czapeczkę, w której ostatni
      raz chodziła..która tak pachnie moim maleństwem..Boże jak ja Wam zazdroszcze...
      • zebra12 .... 11.03.07, 17:39
        Boże, tak mi przykro! Nie ma tak naprawdę słów pocieszenia. Zapomnieć się nie
        da i nawet źle byłoby nie pamiętać. Jedyna pozytywna myśla jaka się pojawia w
        mojej głowie to, że ona juz nie czuje bólu, nie cierpi, czeka na Was. Ja mam w
        niebie dwa aniołki, nie zdążyły się urodzić, zmarły w 11 tygodniu... Zawsze o
        nich pamiętam!
      • mama26 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 11.03.07, 21:01
        Najgłębsze wyrazy współczucia [*]
      • mpecak Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 13.03.07, 08:44
        Tak strasznie Wam współczuję... Brak mi słów... To najgorsza rzecz, jaką mogę
        sobie wyobrazić. Bądźcie silni, Wasza Kruszynka zawsze będzie z Wami, będzie
        nad Wami czuwać. Modlę się za Was i Waszego Aniołka...
    • kwinta5 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 11.03.07, 12:18
      (*)(*)(*)(*)
      jestesmy z Wami.
      • anett03 (*)(*) płaczę razem z Tobą... 11.03.07, 20:42
        Boże jak strasznie Ci współczuję, płaczę razem z Tobą...

        patrząc na 3,5 mies. synka tak bardzo się boję o niego...

        Boże obyś dodał tej zrozpaczonej mamie aniołka dużo sił !!!
    • maga233 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 11.03.07, 21:35
      Będę się modić za Twojego aniołka.
      Strasznie mi przykro, nie wiem co napisać sad
      • milko2411 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 11.03.07, 21:55
        Czasem myślę,że nie ma Boga na swiecie..
        Ogromnie współczuję,modliłam się dzisiaj za Twoją Kruszynkęsad
    • gusia210 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 11.03.07, 22:00
      szczerze współczuję.Straszna tragedia.
      (*)(*)(*)
      • kofkak Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 11.03.07, 22:59
        [*]
        • vanilla.an Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 12.03.07, 00:36
          Tak strasznie mi przykro.....
          Aniołeczku śpij spokojnie....(*)(*)(*)
    • anuszkak26 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 12.03.07, 21:23
      Łączymy sie z Tobą w bolu.Serce nam pęka.
      Rodziece bliźniakow Ania i Łukasz
      • iskierka40 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 12.03.07, 21:46
        spij spokojnie aniołku
    • loolamoon Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 12.03.07, 21:51
      Bardzo mi przykro.......
      • cameltravel Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 12.03.07, 22:26
        Hej
        nie myśl że to Bóg Cie tak udręczył
        Pomyśl co on czuje widząc jak ty cierpisz- Bóg jest miłością, a nie cierpieniem
        za to co sie stało wiń lekarkę


        Jak wy musicie cierpieć
        nie dziwię sie że tu zagladasz - szukasz ciepłych i miłych wspomnień
        Szukasz swojej małej
        i tak juz zostanie
        nie zazdrość nam my trzesiemy sie przed wizyta u lekarza
        przed nami lek o szczepionki

        moj mału mial uraz glowy postawiłam na nogi pol szpitala ze strachu, był chory a
        ja zwyzywałam learke bo chciala go połozyc do szpitala
        napisz co było w sekcji
        pisz jak najczesciej
        szukam twoich postów

        klikajac na moj nick - masz moja wizytówke i namiary na mnie - napisz pogadam
        chetnie
        smile
        nie chowaj zdjec przecież kruszynka była piekna i kochana !! szukaj miłych i
        ciepłych wspomnień
        ta czapeczka bedzie tyle znaczyła dla ciebie ............
        wypisz swoja złosc tutaj

        ewa
    • martinidryx2 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 12.03.07, 22:32
      {*}{*}{*}{*}{*}
      Żadne słowa tego nie oddadzą...
    • wtorcia Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 12.03.07, 22:39
      [*]
      • aska80 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 13.03.07, 00:17
        głębokie wyrazy współczucia, (*)(*)(*)
    • asiucha28 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 13.03.07, 04:22
      Bardzo Ci wsspolczuje, modlimy sie za Was, niech Bog wam da sily.
      • liwilla1 Re: kto... 13.03.07, 07:26
        duszyczka twojego malenstwa bedzie w kazdym kwiatku tej wiosny. w kazdym promyku
        witajacego dzien slonca. w szepcie motylich skrzydel...
        bede sie do niego usmiechac kazdego dnia. i ty tez sie usmiechaj, choc teraz
        pewnie placzemy razem.
        sciskam Ciebie mocno
        Ania
        • monikaaleksandra Dlaczego???????? 13.03.07, 11:11
          Na początku, gdy pojawił się ten wątek, nawet nie byłam w stanie odpisać. Nie
          wiem, co napisać, to ogromna tragedia, tak nagle urwane życie, po prostu nie
          potrafię sobie wyobrazić, co teraz czujesz. Bądź silna. Dla siebie, dla męża.
          Dla niej, bo na pewno gdzieś jest i na was patrzy.
          Czytałam Twoje posty na forum, także na forum "Ciąża i poród", gdzie pisałaś o
          amniopunkcji i złych wynikach badań PPPA. Czy już wtedy podejrzewano u Twojego
          Maleństwa chore serce?
          Potem czytałam o dziwnym zachowaniu Twojego Maleństwa - całodziennej senności,
          problemach z wymiotami, niskim przybieraniem na wadze (kryzysie w 4 miesiącu) i
          nieunoszeniem główki - czy powiedziałaś lekarzom o tych sprawach? Czy można to
          wiązać z problemami z sercem?
          Może nie czas na takie dywagacje, ale nie umiem spobie odpowiedzieć dlaczego tak
          się stało? Dlaczego? Dlaczego lekarka na bilansie nie zwróciła uwagi na serduszko?
          Kasia - pisz do nas jak najwięcej, bądź dzielna, teraz musicie z Mężem jakoś
          przejść przez ten niesamowicie trudny okres.
          Jesem myślami z Tobą i moja mama też, prawie się kobieta popłakała, jak jej
          czytałam Twój post.
          • kto7 Re: Dlaczego???????? 13.03.07, 14:51
            Oczywiście że o tym wszystkim powiedzieliśmy pediatrze, tymczasem ona
            stwierdziła, że mój pokarm małej nie wystarcza stąd małe przybranie na wadze,
            że główka sie wszystkim dzieciom poci!!że wymiotuje ponieważ się tego nauczyła
            i jej sie to podoba!!że nie podnosi główki bo to jeszcze nie jej czas!!Nic jej
            nie zaniepokoiło podczas osłuchiwania..jeżeli wogule cokolwiek słyszała...Po
            powrocie do domu natychmiast umówiliśmy sie prywatnie do pediatry-neurologa na
            poniedziałek...nikt nie przypuszczał że malutka nie dożyje....
            Tak, miałam robiony zabieg amniopunkcji ponieważ źle wyszły mi wyniki testu
            potrójnego...Absolutnie lekarz niczego nie podejrzewał, wszystkie badania Usg
            wychodziły znakomicie, poprostu mój ginekolog chce mieć absolutna pewność
            każdej pacjentki. W każdym razie wynik amniopunkcji wyszedł pozytywnie tzn
            nasza córeczka nie miała żadnej wady. Absurdalnie potem okazało się że złe
            wyniki testu potrójnego leżały po stronie laboratorium, więc w żaden sposób nie
            mogły byc wiarygodne.
            Tak więc w czasie ciąży byłam badana przez wybitnych specjalistów, badanie
            amniopunkcji równiez niczego złego nie stwierdziło. Kruszyna dostała
            10punktów , ani razu nic nie zaniepokoiło lekarzy...ani razu nic nas nie
            zaniepokoiło..i o to mam do siebie największa pretensje....
            Wstępnie mojej kruszynie zdiagnozowali straszną chorobę jako przyczynę
            śmierci...rzadką nieuleczalną..z którą można żyć bardzo długo lub umrzeć w
            każdej chwili(cytuje za mamą, której córeczka również padła jej ofiarą) nie
            możemy jednak zrozumieć skąd to się wzieło w naszej małej???musimy poczekać na
            wyniki sekcji.....
            • ekaczmarczyk Re: Dlaczego???????? 13.03.07, 14:54
              A moge zapytac kiedy macie miec wyniki sekcji?

              Ewa
              • liwilla1 Re: EWA!!! 13.03.07, 21:28

                • liwilla1 Re: EWA!!! 13.03.07, 21:34
                  słoń w składzie porcelany to przy Tobie synonim wdzięku i gracji. Doprawdy,
                  wysil odrobinę swoje zwoje i zrozum, ze dziewczyna STRACIŁA DZIECKO a nie
                  złamała paznokieć, wiec pytanie o termin sekcji jest co najmniej bezduszne, by
                  nie napisać chamskie i prostackie.
                  to tyle na temat, przepraszam kot7. :[

                  • kto7 Re: EWA!!! 14.03.07, 10:03
                    Dziękuje liwilla....chociaż po tym wszystkim nie wiem jakiej trzeba siły abym
                    poczuła się dotknieta czymkolwiek;chodze jak cień..nic nie czuje..z dnia na
                    dzień brakuje mi jej coraz badziej.. Jest tak ciepło, mielismy wychodzic na
                    długie spacery..a teraz zostało mi patrzec na inne mamy i ich maluszki
                    Jak tylko dostaniemy wyniki napewno się z Wami nimi podziele, ale kiedy to
                    będzie dokładnie nie wiadomo, prokurator mówił że może to potrwać nawet do
                    3miesięcy.
                    • liwilla1 Re: gdybym tylko mogla Ci jakos ulzyc :( 14.03.07, 10:32
                      calym sercem i myslami jestem z Toba. przytulam i sciskam goraco sad
                      Ania
                      • monikaaleksandra teraz trzeba jakoś żyć... 14.03.07, 11:10
                        Kasiu, kiedy przeczytałam o zachowaniu lekarza, o ty, jak lekceważył Twój
                        niepokój, jestem wściekła, bo zdarza się, że my jesteśmy zaniepokojone, a
                        lekarze zbywają nas niczym i jeszcze wmawiają histerię. Zachowanie waszej
                        lekarki było po prostu skandaliczne! Inaczej tego nie potrafię nazwać. To, co
                        się stało, już się nie odstanie, ale nie mogę się pogodzić, że lekarz popełnil
                        błąd, zlekceważył, stało się nieszczęście. Kiedy będziesz miała dzieci (a
                        wierzę, że na pewno i to już szybko), będziesz konsultować swoje obawy (oby było
                        ich jak najmniej) z co najmniej dwoma lekarzami.
                        Moje dziecko jest małe - poniżej 3 centyla. Ale dopiero jak trzeci lekarz
                        przebadał, obejrzał wyniki, mówiąc że taka jej uroda i wszytsko jest OK,
                        uspokoiłam się. Ale też nie do końca - bo przecież nigdy nic nie wiadomo. Twja
                        Kruszyna też cierpiała na rzadką chorobę, może rzeczywiście trudną do
                        zdiagnozowania, ale może jakoś dałoby się ją wykryć? Cóż, stało się, ale jestem
                        wściekła na lekarzy, na tych, którzy są tak beztroscy. Czasami mam ochotę ich
                        pozabijać. Synek mojego brata miał początkowe stadium brodawczaka złośliwego na
                        oczku. Ile oni się wyjeździli po klinikach, po całej Polsce. Dopiero na końcu
                        tak właśnie zdiagnozowano tę dziwną narośl na powiece i operowano. A niektórzy
                        lekarze mówili że to tłuszczak, że dziecko z tego wyrośnie, nawet nie skierowali
                        na biopsję. Pół roku i byłoby po dziecku! Boże, patrzysz,a nie grzmisz.
                        Kasiu - jestem z Tobą, dużo myślę o Tobie i Twoim dziecku. Wczoraj przed snem
                        też myślałam. Nie umiem zapomnieć o twoim poście.
                        • egis1 Re: teraz trzeba jakoś żyć... 14.03.07, 21:14
                          Ja również nie mogę zapomnieć o twoim zmartwieniu, bardzo często kotłuje się w mojej głowie, jak jestem w sieci zawsze zaglądam tutaj.
                          Jest mi tak cholernie przykro, że nie da sie tego w jednym słowie określić.
                          Trzymaj się i pamiętaj, że tyle osób dobrze Ci życzy i modli się za Wami.

                          Pozdrawiam
    • aoamok Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 14.03.07, 21:32
      strasznie współczujemy ja, mąż i nasza córka sad
      TRZYMAJCIE SIĘ JAKOŚ choć wiem że to nie proste
      ja nigdy nie lubiłam jak mi tak ktoś mówił skoro nie znajdował się w mojej
      sytuacji ale co tak naprawde innego można powiedzieć żeby było WAM lepiej

      właśnie się poryczałam, bo to jest najbardziej niesprawiedliwe ze wszystkich
      niesprawiedliwości tego świata
      • kto7 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 15.03.07, 10:14
        Dziękuje Wam z całego serca.Niespodziewałam się że tyle Was będzie ze mną, aż
        cieplej sie robi na sercu..Wyników ciągle nie ma..wciąż szukam
        informacji,ludzi, których spotkała podobna choroba żeby wiedzieć o niej jak
        najwięcej, żeby zrozumieć dlaczego padło na moja Kruszyne;niewiadomo
        dlaczego;im więcej wiem tym wiecej mam pretensji do siebie ze niczego nie
        zauwazyłam..ze byc moze maleństwo wysyłało mi jakies sygnały a ja je poprostu
        przeoczyłam..Rosnie we mnie poczucie winy..gdzie moja intuicja..Będąc w ciązy
        robiłam tyle badań by mieć pewność..dlaczego więc mając już kruszynę wydawałoby
        się zdrowa nie jeżdziłam z nia od lekarza do lekarza?dlaczego zaufałam jednemu?
        dlaczego nie byłam czujna?? Nie wiem, i to jest najgorsze, w nocy nie moge
        spać, myśle że Kruszyna ma do mnie żal, że jej nieuratowałam, że byc moiże
        umierała od jakiegoś czasu a ja tego niedostrzegłam..Tłumacza mi że lekarze
        tego niewidzieli, to jak ja mogłam dostrzec...ale nieznajduje w tym
        usprawidliwienia.....
        21 minie piaty miesiąc..zastanawialiśmy się z mężem nad badaniem genetycznym
        przed kolejnym maleństwem..jednak wczoraj on zapytał, po co??czy jego wynik
        jaki by niebył cokolwiek zmieni??jesteśmy zdrowi, mamy zdrowe rodziny, a to co
        nas spotkało to ,,palec Bozy,, Może ma racje, gdy była Kruszyna niechciałam
        wiecej dzieci, a teraz...chce jak najwięcej..mamy wielki dom trzeba go
        zapełnic....
        A wy jak myślicie...czy takie badania są wogule potrzebne??z drugiej strony po
        tym wszystkim strasznie trudno będzie spokojnie przezyć te 9miesięcy...
        Jeszcze raz dziekuje Wam za wsparcie..takym chciała zaprosic Was wszystkie do
        siebie i słuchac Was bez konca, i czuć sie dzieki temu mniej pusto....
        Dziekuje ze jestescie
        • disable Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 15.03.07, 13:40
          Jakoś przez tyle dni nie zebrałam w sobie sił, żeby Ci odpisać, za każdym razem
          jak czytam posty z tego wątku to nie potrafie pohamować łez. Tak bardzo Ci
          współczuję, że nawet nie wiem jakimi słowami mogłabym to wyrazić. Postaranie się
          o kolejnego maluszka to jest bardzo dobry pomysł, wśród moich znajomych był
          przypadek śmierci noworodka i kolejne dziecko w niedługim czasie pozwoliło ukoić
          ból i w jakiś sposób zrekompensowało zmarłego dzidziusia. Co chodzi o badania
          genetyczne to trudno powiedzieć, ale może wyniki sekcji dadzą jakąś odpowiedź,
          nie znam się na tym, ale może będzie w jakiś sposób wiadomo czy wady genetyczne
          miały związek ze śmiercią Twojego Maleństwa. Przeglądając archiwum forum
          zauważyłam, że jesteś z okolic Lublina, bo rodziłaś w Lublinie prawda?? Gdyby co
          to Lublin bardzo Cię pozdrawia, i gdybym mogła jakoś pomóc....
        • zuzia412 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 15.03.07, 14:51
          Witam cię serdecznie, jakoś do tej pory nie zebrałam się żeby cokolwiek
          napisać, choć zaglądam do Twojego wątku. Napisałaś "mamy wielki dom trzeba go
          zapełnić" - dobrze że zaczęłaś o tym myśleć. Drugie dziecko nie zapełni
          oczywiście pustki i rany w Twoim sercu, ale wypełni je na nowo radością, a
          gdzieś tam będzie miało swojego aniołka, który będzie nad nim czuwał. Niewiele
          więcej potrafię napisać, bardzo cieplutko Cię pozdrawiam.
        • liwilla1 Re: Kasiu 15.03.07, 18:11
          Nie wolno Ci sie obwiniać! Każdy maluch chciałby mieć taka mamusie jak
          Ty-dostrzegłaś potliwość, zwracałaś uwagę na rozwój Kruszynki i informowałaś o
          tym lekarkę, która uspokoiła Twoje obawy. Komu mamy ufać w sprawach zdrowia
          dzieci jak nie lekarzom pediatrom?
          Trudno mi to wszystko pisać, tak jak dziewczyny powyżej pisały brakuje słów by
          wyrazić cały ogrom żalu, który czuję, który sprawia, że wciąż wracam do tego
          wątku. Kasiu, raz jeszcze mocno, mocno przytulam i pisz do nas.
          • abcd777 Re: Kasiu 15.03.07, 18:35
            JEstem z Tobą i bardzo współczuję. To staszne, ale nie obwiniaj siebie, bo
            przecież Ty nie jestes lekarzem, wiec skąd mogłaś wiedzieć, że to coś
            poważnego. Dlaczego życie czasem potrafi tak boleśnie dokopać?Dlaczego? Łzy mi
            ciekną po policzkach! Trzymaj się!
        • mik221 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 16.03.07, 21:46
          życzę ci dużo siły-bo tylko ona pozwoli ci przetrwać ten czas!!!!a czas powoli
          powoli- jakoś musisz zyć...........może aniołek da ci siłe z nieba i ułoży
          wydarzenia tak abyś nie cierpiała tak mocno i znalazła ukojenie
    • zanaa Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 15.03.07, 18:38
      straszne(*)
    • 12345a65 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 15.03.07, 19:48
      My również nie przestajemy myśleć o Tobie i Kruszynce. POdziwiamy Cię za to, że
      miałaś odwagę i mądrość podzielenia się z innymi swoim cierpieniem.
      Nasz synek też jest poważnie chory. Byliśmy na zaległym szczepieniu z nim i aż
      się poryczałam, tak prosiłam pediatrę, by mi go dobrze zbadała. Nie mogłam sie
      uspokoić i wprost ją zapytałam, czy szczepienie może doprowadzić do osłabienia
      wydolności serduszka. W końcu przyznała, że jest bardzo rzadka choroba, chyba
      hipertemia (lub hipertomia), która polega właśnie na niewydolności serca
      względnie spadającej wydolności serca. W trakcie tej choroby każdy zbędny
      wysiłek organizmu jest niebezpieczny, złaszcza związany z gorączką.
      Dzięki Tobie i Twojej Kruszynce wiele matek będzie ostrożniejszych. Dziękuję,
      że jesteś.
    • mamadominika6 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 15.03.07, 20:20
      Z calego serca wspolczuje.Trzymajcie sie
    • kto7 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 17.03.07, 23:22
      Witajcie
      Chyba napisze tutaj do was po raz ostatni..jutro minał 2tygodnie od smierci
      Kruszyny..a mi jest coraz trudniej..nie znajduje pocieszenia;na każdym kroku
      jej zdjęcia przypominają mi co straciłam;i sny..śniło mi się że jechaliśmy
      gdzieś razem, spadła jej z główki czapeczka i ona tak wyciągała łapkę w jej
      kierunku..obudziłam się, bo to była ta sama czapecka, która Kruszyna miała na
      sobie w szpitalu, ta sama którą ściskałam na pogrzebie..i nie wiedziałam gdzie
      ona jest, nie mogłam jej znalezc, przekopałam całe mieszkanie i nic;w końcu
      okazało się ze ktoś ją włożył gdzieś na spód komody..jej brudną
      czapeczkę...ksiądz powiedział że Kruszyna pilnuje swoich rzeczy..
      Zatracamy sie w pracy..
      Ale już rozpoczeliśmy starania o kolejnego słodkiego maluszka..
      Więc napewno się spotkamy za około 9miesięcy, a póki co napewno z
      przyzwyczajenia będe chetnie wracać na to forum, jednak już nie w tym wątku,
      nie chce krążyć tu między wami szczęśliwymi mamusiami niczym zły duch..
      Dozobaczenia
      • zebra12 Kto7 ! 18.03.07, 07:13
        Ależ krąż miedzy nami, jeśli tylko masz na to ochotę, jeśli Ci to może choć
        troszkę ulżyć. Nikt Cię tu za złego ducha na pewno nie ma!
      • brzoska80 kto7 18.03.07, 12:00
        Boze to straszne.Wiem ze zadne slowa Cie nie pocieszą teraz ale wiedz ze jestem
        z Toba i modle sie za Ciebie abys to była w stanie znieść.

        Nie rozumiem dlaczego lekarze nic nie zauwazyli.Ale wiem Ze to absolutnie nie
        jest twoja wina i nie mozesz sie obwiniac.Zadna matka nie biegnie natychmiast
        do lekarza i nie moglas przewidziec ze to cos powaznego.Zreszta zaufałaś
        lekarzowi.To w koncu on powinien sie najlepiej na tym znac i to on powinien sie
        teraz meczyc z wyrzutami sumienia a nie Ty.

        A co do dzidzi kolejnej.Wiem ze chcesz zapelnic pustke i planujesz drugie
        ale...idz porozmawiaj z psychologiem.On pomoze ci sie pożegnać najpierw z
        Anulką.Dopiero jak sie pożegnasz z pierwszym dzieckiem to pomyśl o drugim.Bo
        drugie dziecko nigdy nie zastąpi zmarłego.To inna osoba.Lepiej najpierw uporac
        sie z nieszczesciem bo majac drugie dziecko mozesz stwierdzic ze jednak ta
        pustka nie minęła...nie wiem czy wiesz o co mi dokładnie chodzi...
        przemyśl to.pozdrawiam
      • b.bujak Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 18.03.07, 12:33
        to zależy tylko od Ciebie, czy chcesz z nami jeszcze być, czy nie... tu, na
        forum jesteśmy ze sobą "na dobre i na złe" - przecież znamy Cię nie od dziś,
        mieliśmy szczęście poznać Twoją Córeczkę, dzieliłaś się z nami swoimi
        przeżyciami i jeśli chcesz nadal pisać, jeśli czujesz taką potrzebę - pisz!!
        będziemy z Tobą - i choć żadne słowa nie oddadzą ani Twoich ani naszych odczuć
        to zostań z nami, jak długo chcesz - nie mozesz tłumić swoich emocji - wyrzucaj
        je z siebie - krzycz, płacz, pisz na forum... każdy sposob jest dobry - nie
        myśl, ze komus tym przeszkadzasz - myśl o sobie....
        a Twoja Kruszynka.... spotkałam kiedyś taką sentencję: "Wybrańcy Boga umierają
        młodo" i choć dla Ciebie to teraz największa tragedia, to może Bóg zabrał ją,
        żeby zaoszczędzić jej cierpień na tym świecie... wierzę, że jest szczęśliwa a
        dobry Bóg pozwala jej odwiedzać Ciebie, więc ciesz się każdym snem o Niej....

        miałam nie pisać w tym wątku, bo cokolwiek byśmy nie pisały to będzie banalne
        wobec Twojego nieszczęścia, wierzę jednak, że nasze forumowe wsparcie jest Ci
        przydatne; bądź z nami i wracaj szczęśliwie do nas z braciszkiem lub
        siostrzyczką - życzę dużo siły, wiary i zdrowia!!!
      • caixa Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 21.03.07, 09:07
        Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
        zostaną po nich buty i telefon głuchy
        tylko co nieważne jak krowa się wlecze
        najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
        potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
        jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
        kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

        Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
        zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
        przychodzi jednocześnie jak patos i humor
        jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
        tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
        jak dzwięk troche niezgrabny lub jak suchy ukłon
        żeby widziec naprawde zamykają oczy
        chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
        kochamy wciąż za mało i stale za późno

        Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
        a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny

        Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
        i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
        i nigdy nie wiadomo mówiac o miłosci
        czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą


        ks. Jan Twardowski
    • monika7612 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 18.03.07, 19:57
      Bardzo ci wspolczuje , ale chyba zadne slowa tutaj nie pomoga bo mysle ,ze nie
      ma chyba nic gorszego dla matki niz smierc dziecka tego kochanego i bardzo
      wyczekiwanego .Ale mam nadzieje ,ze sobie poradzisz z tym bolem .My kobiety
      jestesmy silnymi i madrymi istotami ,a na forum jest wiele madrych mam ,ktore
      zawsze sluza pomoca ( sama sie o tym przekonalam ,gdy potrzebowalam pomocy ).To
      ty mialas uczyc swoja kruszynke zycia i odkrywac przed nia to co
      najpiekniejsze , a zamiast tego moze ona odkryje je przed Toba .Trzymaj sie
      cieplutko .
    • keybe Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 18.03.07, 20:26
      Bardzo mi przykro, łączymy się z Tobą w bólu... Klaudia i Igorek (8 miesięcy)
    • ik_ecc Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 20.03.07, 19:00
      Potwornie, potwornie mi przykro, niewypowiedzianie smutno... KOszmar,
      niesprawiesliwy koszmar... sad sad sad [*]

      Czy pamietasz moze na co to byla szczepionka? Ja niestety nie pierwszy raz
      slysze o smierci malenstwa w wyniku zaszczepienia. sad
      • tess74 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 20.03.07, 21:30
        [*}[*]
    • kto7 Re:do ik_ecc 20.03.07, 21:47
      Witaj
      Obiecałam że już nie napisze w tym watku, a jednak....
      Zaciekawiłaś mnie że znasz historie o śmierci w wyniku zaszczepienia, czy
      mogłabys mi cos wiecej napisac na ten temat???moze byc na konto gazetowe.
      U nas było to 3 z kolei szczepienie kalendarzowe tzw szczepionka skojarzona,
      czy jakos podobnie to nazywaja, chodzi o szczepionke za którą sie płaci (u nas
      100zł)
      Pilnie czekam na wiadomosc od ciebie, poniewaz odchodzimy juz od zmysłów
      analizujac ostatnie dni Kruszyny w nadziei ze moze znajdziemy jakas przyczyne
      tak nagłej śmierci. Wciaz nie ma wyników sekcji........
      • kasi3k1 Re:do ik_ecc 20.03.07, 21:53
        Nawet nie wiesz ile razy myslalam o twojej Kruszynie nawet teraz jak pisze lzy
        leca mi same.Boze drogi takie malenstwo nie wiem jak sobie z tym radzisz ale to
        ty stracilas malenstwo a ja zamist cieszyc sie moim caly czas oplakuje
        twoje.ciage tu zagladam i czytam posty.trzymaj sie
        • kto7 Re: [*][*] Nagle umarła moja Kruszyna 20.03.07, 22:09
          ...
          Jest nam źle..gorzej, nie radzimy sobie wcale. Wczoraj obejrzeliśmy pierwszy
          raz film z nia..płakalismy całą noc
          Przeczytałam "ORĘDZIE SERCA"
          We śnie szedłem brzegiem morza z Panem,
          oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia
          po każdym z minionych dni zostawały na piasku dwa ślady - mój i Pana
          Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad odciśnięty w najcięższych dniach
          mego życia .
          Rzekłem:
          - Panie postanowiłem iść zawsze z Tobą , przyrzekłeś być zawsze ze mną :
          czemu zatem zostawiłeś mnie samego wtedy , gdy mi było tak ciężko ?
          Odrzekł Pan :
          - Wiesz synu ,że Cię kocham i nigdy Cię nie opuściłem .
          W te dni , gdy widziałeś jeden tylko ślad , ja niosłem Ciebie na moich
          ramionach.

          Płakałam i płakałam

          • kasi3k1 Re: [*][*] Nagle umarła moja Kruszyna 20.03.07, 22:13
            jest mi strasznie przykro pamietajci o niej zawsze teraz napweno bawi sie z
            Aniolkami ... normalnie nie moge powstrzymac lez.Patrze na moja mala w lozeczku
            a serce lamie mi sie na pol...
          • frodolin Re: [*][*][*] dla Kruszyny 21.03.07, 20:21

      • ik_ecc Re:do ik_ecc 20.03.07, 22:42
        Mieszkam za granica, gdzie coraz wiecej mowi sie o tym, ze szczepionki nie sa
        tym dobrodziejstwem za jakie przedstawiaja je lekarze - sa nieefektywne i
        niebezpieczne. Osobiscie znam kobiete ktorej dziecko zostalo sparalizowane po
        szczepionce MMR, slyszalam o kilku przypadkach smiertelnych po innych
        szczepionkach - ale lekarze nigdy sie nie przyznaja ze to od szczepienia. Z
        reguly wczesne smierci poszczepienne u niemowlat klasyfikowane sa jako SIDS.
        Tak jak u Ciebie zdarzaja sie w przeciagu kilku dni od szczepionki, u zdrowych
        dzieci - dziecko sinieje, przestaje oddychac. Jesli zdarzy sie to w nocy -
        SIDS. Jesli w dzien - wymyslaja cos innego.

        Nie mam zadnych informacji po polsku, ale wiem, ze w Polsce tez sie o tym
        wspomina, moze po prostu wrzuc w wyszukiwarke i znajdziesz wiecej info, moze
        osoby ktore moga Cie dalej pokierowac. W jez ang. jest wiecej materialow na ten
        temat, min ksiazka napisana przez lekarza medycyny.

        Od razu mowie, ze nie jestem lekarzem i nic nie wiem na pewno - w ogole ciezko
        jest znalezc pewne i do konca wiarygodne informacje. Produkcja szczepionek to
        OGROMNY biznes, producenci beda wiec walczyc o to zeby jakiekolwek badania na
        ten temat nigdy nie pokazywaly nic negatywnego. Ale nie dalej niz wczoraj
        wyczytalam ze w (chyba) w Montrealu (w szpitalu czy na uniwersytecie, nie
        pamietam, ale moge sprawdzic) dopatrzono sie zaleznosci miedzy szczepieniami a
        autyzmem.

        Jesli znasz angielski, moge Ci podac kilka linkow - albo po prostu
        wrzuc "dangers of vaccines" w wyszukiwarke.

        Ja swojej corki nigdy nie zaszczepilam (ma teraz 22 miesiace) i jakiekolwiek
        ewentualne szczepionki w przyszlosci bardzo powaznie przemysle.

        ---

        Kto7, potwornie, potwornie mi przykro, nie chce sobie nawet wyobrazac przez co
        przechodzicie... Najgorszy koszmar kazdego rodzica... sad [*]
    • dsylwia Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 21.03.07, 09:26
      Łączę się w bólu

      (*) (*) (*) (*)
    • mama-ali Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 21.03.07, 09:45
      [*] to okropna tragedia, nie mam slow na to co sie stalo, mam tylko
      nadzieje ze przetrwasz i kiedys znowu bedziesz sie cieszyc nowym malenstwem.
      • kto7 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 21.03.07, 10:28
        Bardzo dziekuje za info ik_eccZnam angielski wiec napewno poczyta.Makabryczne
        jest to co napisałaś! Jeśli to prawda to spodziewam sie ze na naszym polskim
        rynku najpóźniej w Europie przestana ,,sprzedawać szczepionki,,...ale to już
        inna inszość.
        Nasza Kruszyna tak właśnie zareagowała..jakby nagle ktoś wstrzykną jej
        smiertelną trucizne i w ciągu kilku następnych godzin umarła...A my nieustajemy
        w domysłach co sie mogło stać?jakiego sygnału nieodczytaliśmy?co przegapiliśmy?
        Przestajemy już racjinalnie myśleć...miałam zabieg amnio więc czy możliwe żeby
        dziecko miało ukrytą wade genetyczną??nie wiem, mam za małą wiedzę w tym
        zakresie, a lekarze nie chcą sie wypowiadać ponieważ nie ma wyników sekcji...
        Może to absurdalne ale wolałabym jednak żeby się okazało ze Kruszyna była
        śmiertelnie chora....bo jak mam sobie wybaczyć że sama zawiozłam ja na
        śmierć..jeśli to ewentualna wina szczepienia......a ona tak płakała..Nigdy
        sobie tego nie daruje.............

        Czekamy co da sekcja...jestem prawnikiem...środki finansowe nie graja
        roli...będziemy sie sądzić chodźby do końca świata..jeśli ktokolwiek przyłożył
        rekę do naszej tragedii...Nic mi to nie da..nie zwróci mi to Kruszyny..ale może
        uchroni to inne maluszki.....
        • szymus4 palę lampki dla najukochańszej kruszynki (*)(*)(*) 21.03.07, 21:56
          Bardzo mocno Cię przytulam. Również straciłam dziecko w 2005r -synka, lecz w
          innych okolicznościach-wcześniczek walczył o życie- dodam że bardzo wyczekany.
          Ale nie o tym chciałam pisać. Oczywiście to zupełnie co innego jak dzidzia żyje
          tak długo jak Twoja, niemniej stracone dziecię. Jak przeczytałam to co piszesz i
          ten ból, to wszystko mi się przypomniało, aż w sercu zakuło. Chciałam Ci
          powiedzieć ze cieszę się ze rozpoczęliście starania o następna dzidzię-oby jak
          najszybciej się udało-to najlepsze lekarstwo, co nie będzie łatwe, z powodu 1000
          przeżyć, stresu itp. Mój drugi synek miał się zaraz rodzić, jak byłam na
          rocznicowej mszy wypominkowej za mojego Aniołka. Niestety żałobę trzeba przeżyć
          i dodam że jakoś po roku powinno być lepiej-wiem, wydaje się ze już nigdy nie
          będzie lepiej...oj znam za dobrze ten ból. Cała moja ciąża po stracie była
          trudna, ale ta iskierka nadzieji trzymała mnie przy życiu...wiara i
          nadzieja-teraz pewnie tego nie widzisz, ale dla Takiej wspaniałej mamy zaświeci
          jeszcze słońce i z uśmiechem spojrzysz w niebo i powiesz do córci -aniołka żeby
          czuwała i już będzie lepiej. Polecam książkę "Potęga podświadomości" E.Murphy-ja
          dzięki nie po stracie postarałam się nieco inaczej myśleć. WIem jak mocno sie
          obwiniasz za śmierć małej, ale to nie Wasza wina, a pytanie dlaczego zawsze
          pozostanie bez odpowiedzi, nawet jeśli przyczyny śmierci będą znane to i tak
          zapytasz dlaczego ona i ja??? Oj bardzo ubolewam że jeszcze są mamy które czują
          dokładnie to samo co ja czułam kiedyś. Dziś jestem w innym punkcie życia i uwież
          jeszcze się uśmiechniesz i popłaczesz z radości-uwierz w to bo wiara czyni CUDA,
          mino że nie zwraca utraconego życia ale daje nowe! Zapalę świaczkę na grobie
          naszego synka i poproszę starszego aniołka aby opiekował sie młodszym aniołkiem
          w niebie.
          Ania
          mama 4 aniołko w tym synka Szymonka
    • wiki20061 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 21.03.07, 14:52
      witaj z całego SERCA wam bardzo współczuje.Trzymajcie sie gorąco nie poddawajcie
      sie.Nie moge sie pogodzić z ze wasz lekarz popełnił taki błąd.Jestem z tobą dużo
      myślę o tobie i o twoim dziecku.Zycze ci duzo siły bo tylko ona pozwoli ci
      przetrwać ten czas.Przepraszam że teraz bede pisać o mojej Wiktori ale jestem
      zaniepokojona dzisiaj dokładnie moje dziecko ma 4 miesiace tydzień temu byłam u
      lekarza bo Wiktoria nie robiła wcale kupki przez cztery dni poszłam do lekarza i
      przepisał czopki glicerynowe daje sie je na noc no i ona robi tą kupke ale tylko
      dzieki temu czopkowi mija 5 dni jak tylko robi raz wieczorem z tym czopkiem a
      przez cały dzień wogule a na dodatek ta kupka jest zielona i o konsystencji
      budyniu wieczorami jest marydna płacze tak rze nie umie jej uspokoić jutro ide
      znowu do lekarza zobaczymy co mi powie dlaczego się tak dzieje boję się tego że
      mojej małej może sie coś stać a 29 ide na szczepienie i boję sie terz że jak ona
      nie robi tej kupki zaszczepia ją .Przepraszam jeszcze raz że napisałam o moim
      dziecku ale bardzo jestem tym zaniepokojona i boję sie że może się jej coś stac
      Pozdrawiam cię i twojego męża bardzo serdecznie i całuję z całego sera.
    • anettaa1 Re: [*][*]nagle umarła moja kruszyna 21.03.07, 15:11
      Nie ma słów jakie mozna powiedziec matce ktora straciła dziecko,modliłam sie
      wczoraj za ciebie zeby Matka Boska dała Ci siły do życia.
      Moje dziecko ma 15 miesiecy,jak miała 2,5 miesiaca była szczepiona na DTP,dwa
      dni po szczepieniu nagle zaczeła sie dusic,z buzi leciala jej piana nie mogła
      oddychac,rzycała sie,myslałam ze to koniec,probowałam jej pomoc,w koncu złapala
      oddech,ale była przezroczysta,leciala prze rece,zasypiała, i trzesła
      sie,przezyłam horror,pogotowie zabrał nas do szpitala,tam spedziłysmy trzy
      tygodnie,zdiagnozowali zapalenie płuc i określili nas jako stan po
      szczepieniu.Oczywiscie nikkt nigdy do konca nie przyznał ze to po
      szczepieniu,mowia ze mogło byc,ale ja wiem,widzialam co sie z nia dzialo,to był
      atak jakis straszny.Od tej pory moje dziecko nie jest szczepione,nie wiem czy ja
      kiedys zaszczepie,chyba ze znajde madrego lekarza,ktory rozsadnie podejdzie do
      tematu szczepien,do tej pory nie znalazłam.
      Nie wiem jak był w Twoim przypadku co strasznego spotkało Twojego aniołak,ale
      masz racje dochodz prawdy i nie daj sie zbyc,ani sobie wmówi.
      Słyszałam yu na forum o przypadku kobiety ktora zmarła po 3 dawce szczepionki na
      wzw B,ponoc żaadkie przypaadki baaardzo,ale sie zdazaja.
      Przytulam cie mocno i bede pamietała w modlitwach.
    • maminka22 [*][*] 21.03.07, 18:33
      Trzymaj się cieplutko. Dosłownie sama nie wiem co mam napisać. Zatkało mnie i
      strasznie mi przykro.
      • keja34 Re: [*][*] 21.03.07, 20:11
        Bądz dzielna.Slonce jeszcze zaswieci dla Ciebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja