No i mam "mamisynka''

12.03.07, 21:54
Mój synek to straszna przylepka.Wczoraj skończył rok i w zasadzie akceptuje
tylko mnie i męża.Babcie i ciocie owszem ,ale po dł€ższej aklimatyzacji i w
mojej obecności .A dodam ,że dziadków widuje codziennie po ok.pół godz.Chodzi
za mną krok w krok,jak tylko straci mnie z oczu jest płacz.Czasami muszę coś
załatwić ,albo gdzieś pójść bez dziecka no i podrzucam go którejś
babci ,tylko ,że on wtedy cały czas płacze ,a wręcz krzyczy i nie można go w
żadnen sposób poskromić.Moje pytanie brzmi ,czy wasze dzieci też są
takie "mamine" ?jak to jest u Was.Tymczasem liczę na to ,że mój mały słodki
dzikusek wyrośnie z tego .
    • bgwd14 Re: No i mam "mamisynka'' 13.03.07, 07:57
      Mój wnusio też już skończył roczek. Jest bardzo pogodny i towarzyski. Chętnie
      zostaje z osobami, które dobrze zna. Nie mieszka ze mną, a czasami zostaje
      nawet u nas na weekend i nie ma problemu. Jest szczęśliwy i radosny.
      Może Twój z czasem z tego wyrośnie, bo to na pewno jest dla Was uciążliwe.
    • monikzy Re: No i mam "mamisynka'' 13.03.07, 12:33
      Może powolutku przyzwyczajaj go do innych osób pewnie za duzo czasu z nim
      spędzasz i dlatego z tobą czuje się najlepiej. Mój synek (9,5 m-ca)do 16 jest z
      moja mamą bo ja pracuję, nie mam problemu z nim, jest przyzwyczajony ze mama i
      tata są z nim wieczorem a babcia do południa. Na obce osoby reaguje z radością,
      ale jak dłużej jest u nich na rekach to się krzywi. Reaguje tak nawet na moja
      siostrę. Siedzi u niej na kolankach ale po dłuzszym czasie jak mnie nie widzi
      to zaczyna marudzic.
    • mamajulki080506 Re: No i mam "mamisynka'' 13.03.07, 12:59
      Moja córeczka (10 mcy) zawsze była bardzo "towarzyska" nie bała sie obcych,
      chetnie szła do nich na ręce...miałam wrażenie, że mnie może ni być i jej to
      nie sprawi różnicy...od ok dwóch tygodni mamy mały problemik, wyciąga do mnie
      ręce nawet jak jest u taty, rano zdarza się, że popłakuje, jak zostaje z
      nianią, mimo, ze wita ją usmiechem, a zawsze zostawała z nią z radością...
      oduczam ja od karmienia piersią w nocy, może mniej mamy przytulanek z tego
      powodu...bo żadnej innej zmiany w jej zyciu nie było...
      rozumiem, że może to być bardzo uciążliwe...nie potrafię powiedzieć, czy to się
      zmieni, czy nie...
      • oda100 Re: No i mam "mamisynka'' 13.03.07, 13:11
        Moj synek nigdy nie lubil raczek i pieszczot innych niz moje lub taty. Jest
        pieszczochem ale tylko dla rodzicow. Czul sie bardzo nieswojo w towarzystwie
        obcych, nawet babc. Od kilku tygodni nastapila zmiana, moge zostawic go
        bawiacego z innymi opiekunami (1-2 godziny), nawet nie orientuje sie ze nie ma
        mnie w poblizu. Czyli do zabawy beze mnie dorosl, do przesiadywania na kolanach
        u innych - nie, nie ma po prostu zaufania do obcych. I to moze sie szybko nie
        zmienic. Ma 20 miesiecy i nie uwazam ze chec przebywania w poblizu mamy w tym
        wieku to maminsynstwosmile
    • zulcia73 Re: No i mam "mamisynka'' 13.03.07, 13:35
      moja Kasia jest taka sama,nie mogę jej z nikim zostawić bo toleruje tylko mnie
      i tatę.mieszkamy razem z moimi rodzicami więc dziadków widzi często ale jak
      tylko ja znikam z pola jej widzenia to jest krzyk.dla mnie to nowość bo dwoje
      starszych dzieci mogłam zostawiać z kim bądź i sie nie bały a ona taki
      odmieniec mam nadzieje że z tego wyrośnie

      • apolonina13 Re: No i mam "mamisynka'' 13.03.07, 14:35
        moja też czassami ma takie jazdy;P ma 15mcy
        ale od poczatku zapraszałam babcie na kawkę i sobie gdzies szłam-żeby mała by ła
        przyzwyczajona-nei mam problemów już zostawianiem jej np.babci ale są dni kiedy
        roi taką histerię,że szok smile
    • uczula Re: No i mam "mamisynka'' 13.03.07, 14:45
      Poniewaz gdy niusia byla mala musialam wychodzic na uczelnie a ona byla bardzo
      mamina to postepowalam tak : na pol godziny przed wyjsciem mocno i czesto ja do
      siebie tulilam.
      zapewnialam ze kocham i wogole.To trwalo moze 15 minut i szykowalam sie do
      wyjscia - przestalam miec problem z wychodzeniem.
      Dzieci tak czasem reaguja - wydaje im sie ze jak mama znika, to na zawsze.
      Nie rozumieja ze wroci.
      To taki inny swiat smile dzieciecy.
    • babie_lato1 Re: No i mam "mamisynka'' 13.03.07, 18:51
      To jest chyba lęk separacyjny? Dzieci przez to przechodzą w którymś momencie od
      8. m-ca do 2 lat. Jest więc bardzo duża szansa, że mu minie smile
      • vanilla.an Re: No i mam "mamisynka'' 13.03.07, 22:45
        pocieszyłaś mnie ,dzięki wielkie.Jest to rzeczywiście dość uciążliwe,ale
        widocznie musimy to przejść jako kolejny etap rozwoju dziecka.
Pełna wersja