musze sie wygadac - powrot do pracy ...:(((

05.04.07, 12:16
przepraszam ze pisze tutaj ale nikt mnie nie rozumie nawet maz który
powiedzial "I co znowu beczysz, depresje masz ?" a ja faktycznie mam
depresje....bo musze wrocic do pracy - jeszcze pare tygodni temu jakby mi
ktos powiedzial wracasz do pracy do lecialabym na skrzydlach, jeszcze pare
tygodni temu marzylam o powrocie (pisalam o tym na forum) wsciekla bylam ze
przedluzyli maciezynski o 2 tyg a teraz ??? mialam byc w pracy w ten
poniedzialek ale przedluzylam sobie o tydzien ale juz dluzej nie moge - musze
wracac! Boze jestem zalamana w domu mam ZLOTE dziecko spimy do 11.00
(oczywiscei butla o 8.00) sam sie bawi ja podchodze czasem .... szczerze to
mi sie nudzi w domu wiec sprzatam, myje okna, gram na kompie itp. znam go juz
na AMEN wiem kiedy glodny, kiedy chce spac, kiedy mu sie nudzi - ma wyrobiony
co do godziny rytm dnia ....i jak ja go zostawie ???? Ok zostaje z babcia
(kurcze z tesciowa !! smile)) ale to nie to samo co ja ! Jak babcia nie bedzie
wiedziala ze chce akurat jesc czy spac ??? uwielbiam te ranne zasypianie przy
nim spiewajac mu kolysanki on GUGA sobie przy tym ... uwielbiam wprowadzanie
nowych dan patrzac jak sie krzywi smile uwielbiam patrzec jak sie bawi, pelza
aby dosiegnac zabawke ..... - jak pomysle ze nie bede miec go 24 H przy sobie
to duuuzo strace .... - a najpieknieszje przede mna ... pierwsze slowa,
raczkowanie, chodzenie .... a co bede miec powrot z pracy o 17.00 zanim
beddziemy z mezem w domu to 18.00 on o 19.30 jest kapany i idzie spac na cala
noc ..... ot tyle bede miala - ok bede weekendy .... ale co to dwa dni ???sad((

pisze aby nie szukac pociechy tylko aby tak wygadac sie .....
dzieki
    • madswierk Re: musze sie wygadac - powrot do pracy ...:((( 05.04.07, 12:35
      Nie chcę cię pocieszać, ale czuję to samo i dlatego wykorzystuję cały urlop
      wypoczynkowy, a potem przechodzę na urlop wychowawczy. Trudno mąż będzie musiał
      nas utrzymać; jeszcze gdyby była babcia na miejscu to może bym się zgodziła na
      powrót, ale jak pomyślę, że ma z nim zostać jakaś opiekunka lub ma iść do
      żłobka i chorować to wolę biedować z jednej wypłaty chociaż do momentu jak
      skończy rok.
      • julka261 Re: musze sie wygadac - powrot do pracy ...:((( 05.04.07, 12:47
        no ja mam gorsza sytuacje bo z pensji tatusia oplacimy czynsz, paliwo, i pare
        groszy zostanie na jedzenie ...a gdzie pieluchyn, mleko ..... brakuje oj
        brakuje .... szukalam juz pracy po 17.00 do 24.00 bar itp. ale nic nie ma sad(
      • 1magda11 Re: musze sie wygadac - powrot do pracy ...:((( 10.04.07, 13:53
        Nie ma takich pieniędzy, za które warto stracić pierwsze lata życia swojego
        dziecka - tak uważam. Sama stałam przed takim wyborem. Decyzja była oczywista.
    • ola_225 Re: musze sie wygadac - powrot do pracy ...:((( 05.04.07, 13:14
      Hej, czytając twoje zapiski czułam się jakbym to ja pisała. 2 tygodnie temu
      czułam się dokładnie tak samo. Ryczałam i rozpaczałam jak to będzie jak wrócę
      do pracy. Znam każde zachowanie synka, wiem kiedy śpi, kiedy je, kiedy się
      bawi, lubię go karmić i się z nim wygłupiać. Teaz jestem w parcy a z dzieckiem
      jest teściowa. Ale powrót do pracy na prawdę dobrze przeżyłam. Jest ok. Mam
      mnóstwo pracy i czas b. szybko mi leci. Jest mi czasem smutno że nie moge pójśc
      z nim na spacer czy się z nim pobawić ale za to jak wracam z pracy i w weekendy
      staram się maksymalnie wykorzystać czas na opiekę nad synkiem. Jest dobrze,
      naprawdę da się to przeżyć i tak w głębi duszy cieszę się że wróciłam do pracy,
      wyszłam do ludzi, mam inne rzeczy na głowie niż tylko opieka nad dzieckiem -
      czuję że żyję na maksymalnych obrotach, mam satysfakcję z pracy.... i jest ok.
      Głowa do góry. Dasz radę. Powodzenia
    • ewa_mama_jasia Re: musze sie wygadac - powrot do pracy ...:((( 05.04.07, 13:21
      Pamiętaj o jednym - nie jest ważny pierwszy krok tylko pierwsze kroki. Nie
      pierwszy uśmiech tylko pierwsze usmiechy. Nie pierwsze słowo tylko pierwsze
      słowa. A te wszystkie zobaczysz, pod warunkiem że po pracy poświęcisz cały czas
      dziecku. Wtedy nie ma sprzątania, gotowania, siedzenia przy komputerze czy
      robienia innych rzecz tylko zabawa z małym.
      Ja od zawsze (od kiedy mały się urodził) pracowałam nad rozdzieleniem dziecka i
      siebie. Jak miał 3 tygodnie rozpoczęłam studia zaoczne, jak miał pół roku
      oddałam go do żłobka i wróciłam do pracy. Oboje przeszliśmy etap rozstań
      bezproblemowo - teraz nawet wyjeżdżam na 2 - 3 dniowe szkolenia i obywa się bez
      większych trudności. Miałam taki lekki wysyp wyrzutów sumienia chyba ze dwa czy
      trzy tygodnie po powrocie do pracy kiedy uświadomiłam sobie, że tego czasu
      spędzanego razem po pracy / żłobku jest zaledwie dwie - trzy godziny zanim
      pójdzie spać. Ale te dwie trzy godziny były tylko dla nas - odbierałam ze
      złobka i wracaliśmy godzinę spacerem (ja piechotą mały w wózku), potem różne
      zabawy w domu, opowiadanie małemu co było w pracy..... takie tam głupotki smile
      Zobaczysz, że będzie dobrze. A z biegiem czasau tych godzin spędzanych razem
      będzie jeszcze więcej. No i weekendy smile.
    • ju_lenka Re: musze sie wygadac - powrot do pracy ...:((( 05.04.07, 13:34
      rozumiem Cię dobrze. pracuję od pół roku, powrót do pracy przywitałam z wielką
      radością. ale potem przyszły wyrzuty sumienia: że spędzam z córką tylko kilka
      godzin dziennie, że znowu zaczęła ssac paluszek, że płacze w nocy, ze bardziej
      przywiązana jest do opiekunki, ze już nie wiem co robiła w ciągu dnia, jaka
      piosenka najbardziej jej sie podoba, jakiego nowego słowa sie nauczyła, kiedy
      nabila sobie siniaka na kolanie.....
      niestety nie mam innego wyjścia tylko pracować, bo niestety musimy pracowac
      oboje sad
      • yoggi87 Re: musze sie wygadac - powrot do pracy ...:((( 10.04.07, 15:10
        Ja tez mialam dylemat... Nie jestem taka odwazna jak Wy i postanowilam zostac w
        domu do roku przynajmniej! Ale powrot do pracy to napewno nie koniec swiata.
        Kokosow nie mamy, ale jakiejs strasznej biedy tez nie, wiec moglam sobie
        pozwolic na pozostanie z corka. Ale gdybym nie miala wyjscia, to coz, nie
        obwinialabym sie, bo o co? O to, ze chce dziecku lepsze zycie zapewnic?
        Wiadomo, ze trudno zostawic dziecko w zlobku lub z niania... No ale przeciez
        nie robisz tego z wygody.
        Pracowalam u pewnej dziewczyny jako opiekunka, jej syn mial 6 miesiecy. Ona
        studiowala, ale zaocznie. A ja codziennie po 8 godzin z nim bylam, czasem na
        noc. Twierdzili, ze chca sobie odpoczac... I myslisz, ze mieli wyrzuty?
        Absolutnie nie. Choc w tej sytuacji chyba powinni!
        Ona caly dzien w domu, albo latala po kolezankach, a on fakt pracowal cale dnie
        i chyba o calej sytuacji nie mial za bardzo pojecia...
        teraz maja drugiego synka (urodzil sie w styczniu) ona studia skonczyla, a
        opiekunki maja dwie...
        I mimo to, maly kocha ja najabrdziej na swiecie, bo widzialam z jaka radoscia
        do niej wracal!
        • mama-adama Re: musze sie wygadac - powrot do pracy ...:((( 13.05.07, 14:42
          Ja wróciłam do pracy 11.05.07 kiedy mój Adasiek ma 5 i poł miesiąca. Mimo, iż
          został z moją mamą, to i tak czuję się źle. Odwożę go razem z jego ulubionymi
          zabawkami i moją koszulą nocną oraz listą co i jak o której mu podać. W pracy
          tylko patrzę ile jeszcze czasu do końca i zerkam na telefon czy może mama nie
          dzwoniła. Pięć razy zastanawiam się czy zadzwonić, a jak go obudzę? a jak,
          usłyszę, że płacze? A jeszcze teraz ząbkuje i jest bardzo marudny i kto go tak
          utuli i pomasuje dziąsełka? Ale z tego co widzę, to Adaś zniósł to lepiej niż
          ja. Pędziłam jak szalona po pracy, żeby tylko zobaczyć jego usmiech i usłyszeć
          głosik, a on był owszem zadowolony, ale nieco zdziwiony czemu tak się z mężem
          wdzięczymu do niego. Tłumaczę sobie, że przecież to po części dla niego
          wróciłam do pracy, aby nie zabrakło mu niczego. A przecież mama która pracuje,
          relazicuje się zawodowo jest zadowoloną mamą, a zadowolona mama = zadowolone
          dziecko. Stawiajmy na jakość spędzonego czasu z dziećmi, bo na ilość już na
          pewno nie. Życzę wszystkim mamom powodzenia.
Pełna wersja