"wyssane" paluszki

30.04.07, 18:47
Mój dwumiesięczny synek wysysa sobie palce wskazujący i środkowy u obu rąk.
Palce są czerwone i wyglądają jak pogryzione, prawdopodobnie zaciska na nich
mocno dziąsła. Czy to może się źle skończyć dla palców, czy raczej się nie
niepokoić?
Zaznaczam, że synek musi ssać żeby zasnąć, a nie toleruje, niestety, smoczka.
    • zuzalus Re: "wyssane" paluszki 30.04.07, 20:45
      Ja nie mam tego problemu choć czasem moa Zuzia sięga po kciukawink ale to
      bardzooo rzadko bo w zastępstwie ma smoka- jedynie do usypiania. Słyszałam
      jednak od mojej pediatry - gdy Zuźka zaczęła ssać kciuka żeby absolutnie jej
      tego zabronić- kazałą bandarzować czego nie robiłąm bo uważam że to straszne no
      ale nauczyłam ją ssania smoka. Paluszki podobno robią się wątłe, skórka brzydka
      i trzeba ją leczyć, są one mniejsze i szczuplejsze od innych. Tyle usłyszałam i
      tyle czytałam na innych forach o takich paluszkowych ssakach. Myślę że powinnaś
      spróbować innego smoczka może ten jemu nie pasuje ale zrobisz jak zechcesz.

      Pozdrawiam
      Ola
      • krztyna Re: "wyssane" paluszki 30.04.07, 22:01
        Widziałam kciuk u rocznej dziewczynki ssącej paluszek do zasypiania - paskudny
        widok. Mój syn na razie gryzie kostki dłoni aż są czerwone, ale to od
        ząbkowania. Ssie smoczka i też nie jestem z tego powodu szczęśliwa, bo z
        rosnącym przerażeniem myślę o chwili wyrzucenia go
        I tak źle i tak niedobrze...
        sad
        ------------
        Aniołek Platek ma braciszka Skorpka
        • 8dorko4 Re: "wyssane" paluszki 30.04.07, 22:20
          No to zaczynam. Moja Oliwia ma prawie 5 miesięcy i od ok. miesiąca namiętnie
          uspokaja się ssąc palce ( szczególnie upodobała sobie kciuk i wskazujący).
          Wyjmuje jej je na siłe, ale gdy np. jestesmy na spacerku i z jakiegoś powodu
          zaczyna się drzeć, to pozwalam jej się uspokoić paluchem (dla świętego spokoju
          i mniejszego zwracania na siebie uwagi przechodniów heh). Próbowałam nauczyć ją
          smoka..nie dało rady- choć nadal próbuje. Póki co nie widać by palce się
          zmieniłu (czasem sa tylko pomarszczone), ale to jeszcze nie problem. Paalec jak
          palec..i krzywy może być:o)..ale chodzi o zgryz:o/..Pózniej podobno są straszne
          problemy, bo dziecko zniekształca sobie podniebienie i zęby krzywo rosną.
          Niestety..nauczmy dzieciaki nasze smoka- chyba zdrowsze od palców..Pozdrawiam.
          • mmm3211 Re: "wyssane" paluszki 30.04.07, 23:04
            moja córeczka ma 9 m-cy, ssie kciuk praktycznie od urodzenia, pediatra,
            fizjoterapeuta i logopeda nie widzą w tym nic złego, mówią,że to pomaga
            samouspokoić się, na zgryz nie ma większego wpływu niż smoczek, dziecko uczy
            się panować nad emocjami (rozładowywać te negatywne), nigdy więc na siłę nie
            próbowałam ją od tego odzwyczaić, teraz widzę , że robi to coraz rzadziej i
            krócej, znalazła sobie na zastępstwo kocyk i korzysta z niego coraz częściej,
            jest pogodnym , kochanym dzieckiem, jej paluszki nie są zniekształcone, skóra
            nie jest zmacerowana, wygląda normalnie i niczym nie różni się od reszty
            palców, może ssanie kciuka to nie taka tragedia?
            • bogdaa Re: "wyssane" paluszki 01.05.07, 10:36
              Rozumiem, że ssanie kciuka fatalnie wpływa na zgryz, ale mój syn właśnie nie
              ssie kciuka tylko palce wskazujący i środkowy - one w buzi układają się inaczej
              niż kciuk, nie naciskają na podniebienie, więc wydaje mi się, że o zgryz w tym
              wypadku nie muszę się niepokoić. Martwią mnie same palce.
              Dziękuję za Wasze rady, spróbuję najpierw z innym smoczkiem, może kształt
              obecnego mu nie odpowiada.
              Pozdrawiam
              • sebaga Re: "wyssane" paluszki 01.05.07, 10:42
                Mój tak ssał kciuka. Zawsze zasypiał ssąc. Nie próbowałam go oduczać. Wkońcu
                wyssał tak, że porobiły się bable, pękały, krew leciała. Wdała się infekcja.
                Antybiotyk, tydzień w rękawiczce. Po tygodniu zapomniał o kciuku, ale pojawił
                się problem ze snem i trwa do dziś (jakieś dwa miesiące). Mały do kciuka nie wrócił.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja