czy głodziłam córke????

03.05.07, 09:22
Mam 4 tyg córeczkę. Od początku musiała byc dokarmiana poniewaz mój pokarm jej
nie wystarczałó, a poza tym póxno została przystawiona ze względu na moja
głeboka anemię. Po ok 2 tyg. laktacja sie unormowała i moglismy zrezygnować z
butli. Córka jadła co ok 1,5-2 godz. Karmienie trwało ok 40 min. Często jednak
budziła sie zaraz po karmieniu. Nie wiedziałam co ( na pewno nie kolki ani nie
inne rzeczy tego typu bo nie prężyła sie ani nic z tych rzeczy). wczoraj
jednak juz nie miałam siły cały dzień płakała. Nie wiadomo było o co jej
chodzi. W końcu zdecydowalismy sie z mężem na ponowne podanie butli. I o to
nasza kruszynka wyciągnęła z butli 120 ml i zasnęła spkojna jak aniolek. Nie
wiem już zatem co robić... I jak ją karmić.
Dziewczyny pomóżcie. Bede wdzięczna za wszystkie opinie i rady.
Dodam jeszcze ze Gabrysia ma bardzo silny odruch ssania. Cały czas próbuje ją
przyzwyczaić do smoczka, bo najchętniej to by wisiała przy cycu 24 godz. na dobę.
    • komyszka Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 09:51
      1. dostawiac do piersi na zadanie. wówczas przygotuj sie na to ze bedziesz miała
      córke przy cycku wieksza czesc doby- i NIE JEST to obrazowa przenośnia. taki
      stan rzecZy moze trwac nawet kilkanascie tygodni. jesli bedzie dobrze przybierac
      na wadze (co jest równoznaczne z dobra tchnika ssania i wartosciowym pokarmem) a
      ty bedziesz w stanie tkwic z dzieckiem przy piersi długi czas- ok.
      2. zaczac dokarmiac butelką. wówczas- o ile oczywiscie nie ma innego powodu
      płaczu- córka na pewno bedzie najedzona, w ciagu 1-2 tyg. wyregulujesz pory
      karmienia. ja byłam w analogicznej do Twojej sytuacji. z tym ze zanim wpadłam na
      pomysł (z pomoca doświadczonej lekarki) ze dziecko płącze z głodu- mimo wiszenia
      przy piersi non- stop- minelo wiecej czasdu niz u Ciebie. w momencie
      wprowadzenia butli dziecko zmieniło sie o 180 stopni- zadowolone usmiechniete
      spokojniejsze. przez jakis cZas karmłam jeszce rownolegle (piers i butla) a z
      czasem synek sam wybrał butelke ( dla mnie dodam to nie był powód do łez i
      rozpaczy ALE rozwaz ta decyzje w sobie bo byc moze jestes z gatunku tych
      "płaczących"smile). jak postapic- musisz zadecydowac sama lub/i w porozumieniu z
      SENSOWNYM pediatra. napisze tylko jeszcze: nie daj sobie wmówic ze karmiac
      butelka bedziesz gorsza matka (bzdura stulecia)i ze pokarm matki jest ZAWSZE
      wartosciowy (kolejna bzdura która wielu z uporem usiłuje przeforsowac).
      zycze zdrówka i podjecia trafnych decyzji!smile
      • anek333 Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 10:06
        przejdź na butlę.
        Ja karmię Majkę butlą i mała jest szczęśliwa, spokojna, najedzona a ja mam
        czas na wszystko i na zabawę i na przytulanie i na dom.
        Na początku bardzo się stresowałam i b.chaciałam karmić cycem ale nie bardzo
        wychodziło, mąż też karmi i buduje więź z małą ku mojej radoścismile)))
        pozdrawiam ania
    • mika_p Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 10:06
      Idź do przychodni i zważ małą - jeśli prawidłowo przybiera, do tego siusia z 7-
      8 razy na dobę (lub więcej), to dostaje prawidlowa ilosć pokarmu.
      Piszesz, że córka budzi sie po karmieniu - pomijając tę kupę, o której piszesz
      w innym poscie, czy powodem nie jest powietrze w brzuszku (odbijacie po
      jedzeniu?) A jak koncvzycie karmienie - mała wypluwa, wypuszcza piers, czy
      zmęczona karmieniem ty jej zabierasz, bo ci się zdaje, ze spi i nie je? Jeśli
      to drugie, to sie nie dziw, ze sie budzi, bo przerywasz jej posiłek. Noworodki
      _muszą_ jesc i spac jedncozesnie, bo potrzebują tak duzo jednego i drugiego, ze
      nie ma czasu robic tego oddzielnie.
      Daruj na razie Gabrysi ten smoczek, dopóki nie upewnisz się, ze mała dobrze
      przybiera na wadze. Moze zaburzyc technikę ssania piersi, albo po prostu tak
      zaspokoic potrzebe ssania, ze dziecko nie zje tyle z piersi, ile potrzebuje.
      Naprawdę smoczek psujący karmienie piersią to nie jest mit.
    • monikaa13 Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 10:19
      nie bede duzo opisywac mialam identyczna sytuacje, mala ciagle plakala, na cycu
      wisiala nieraz po 4 godziny bez zadnej przerwy, ja ciagle bylam zalamana i
      plakalam razem z nia nie wiedzialam co jej jest, nieraz normalnie wrzeszczala i
      zasypiala po dwoch godzinach takiego wrzasku ze zmeczenia

      malo przybierala 100g na tydzien

      teraz wiem ze byla glodna i zasypiala na glodzie jak ja to mowie

      od 6 tygodia sciagam mleko i daje jej z butelki, po pierwszej butli nie bylo
      placzu i ladnie spala

      teraz ma 5,5 miesiaca spi cala noc, w dzien jest spokoj, mala jest zadowolona,
      je 4 razy na dobe mleko i jej starcza

      ja jestem zadowolona, mala w koncu przybiera dobrze

      nie namawiam do butelki, opisalam tylko moja sytuacje

      idz do lekarza i zwaz dzidzie najpierw
    • kola.r Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 10:47
      hej. gdy czytam Twoje posty to mam wrażenie że czytam o swojej sytuacji... moja
      Amelka w poniedziałek kończy 4 tyg, a przez pierwsze dwa wisiała na cycku, w
      międzyczasie dokarmiałam butlą.teraz jest odwrotnie a mała jest happy !!
      przeszłam rodzinny terror laktacyjny, mam wyrzuty sumienia, ale uśmiech małej
      utwierdza mnie tym że robię dobrze.przestało interesować mnie zdanie innych na
      ten temat. słucham siebie i swojej intuicji i Tobie też polecam.radzić nic nie
      mogę bo też młoda ze mnie mama smile jak chcesz to odezwij się na priv.pozdrawiamy!!
      • pitu_finka Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 10:58
        Jak slucham takich bzdur ze mleko matki nie zawsze jest wartosciowe to
        wymiekam. Moja rada: jesli zalezyc Ci na karmieniu piersia wejdz na forum
        karmienie piersia i troche pocvzytaj, poszukaj roznych historii dziewczyn (nie
        zadawaj na slepo pytania o podobnej tresci bo takich historii jak Twoja sa
        tysiace, sama przez to przechodzilam), albo poczytaj na forum troche postow np.
        miki_p. I uwierz w siebie. Naprawde nic nadzwyczajnego sie nie dzieje. Pewnie
        ze male dziecko woli butle bo mu sie latwiej ciagnie ale to nie znaczy ze
        trzeba mu te butle dac. Od tysiecy lat male ssaki daja rade cos wyssac od matki
        i jest ok. Jak chcesz karmic to karm, nie mysl o tym tylko karm (i waz dziecko
        od czasu do czasu). Jesli z przyrostami nedznie to moze bedziesz zmusiala sie
        zaprzyjaznic z laktatorem na jakis czas, ale nie dokarmiaj butelka i nie dawaj
        smoczka. Naprawde to moze byc poczatek konca. I nastaw sie przez 3 miesiace
        bedziesz glownie karmic. NIe bedzieszs sprzatac, wychodzic nigdzie indziej
        tylko na spacer, bedziesz jesc i kapac sie w pospiechu. Krotka mowiac, raczej
        nie bedziesz wygladala jak usmiechnieta mam z obrazka. Ale mozesz w tym czasie
        czytac, ogladac filmy, czy co tam lubisz. Rszta swiata powinna dac Ci spokoj. I
        sie uda, zobaczysz. Nie namawiam Cie na karmienie piersia, nie chcesz, jest to
        ponad Twoje sily to nie karm, nie ma takiego obowiazku, na butli tez chowaja
        sie zdrowe dzieci. Ale nie mow potem ze nie karmisz bo nie mialas pokarmu, bo
        to jest nieprawda. I wiem o czym mowie bo sama przez to przechodzilam.
        • asia_i_p Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 20:43
          Trochę przesadzasz. Zdarzają się matki, które nie mają pokarmu. To nie jest
          tak, że skoro gatunek przetrwał, to znaczy że każda matka mogła wykarmić swoje
          dziecko - niektóre nie mogły i dziecko umierało. Jeżeli dziecko przybiera
          nędznie bądź NIE przybiera, to laktator może nie wystarczyć, bo laktatory nie
          produkują mleka, tylko je ściągają. Nie można dziecka głodzić bezkarnie, bo się
          odwadnia i zaczynają zanikać tkanki. Brak przyborów wagi, którego nie zmienia
          częste przystawianie i korekcja techniki ssania dziecka, jest wskazaniem do
          karmienia mieszanego - czasami niestety butlą, bo to jest najefektywniejsza
          metoda - choć jeśli ktoś twardo nie chce, to jest jeszcze system dokarmiania -
          nie próbowałam, ale z tego, co czytałam, to rewelacja. I to nie jest tak, że
          reszta świata zawsze może dać spokój, bo jeśli w tej reszcie jest rodzeństwo
          malucha, to raczej nie może, nie mówiąc o tym, że o ile dzień miesięczniaka
          może składać się ze ssania i spania, o tyle trzymiesięczniaka już raczej nie -
          powienien trochę ćwiczyć na brzuszku i pozwiedzać świat z rąk mamy i taty.
    • kaeira Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 10:52
      Tez bym z tym smoczkiem choć kilka tygodni jeszcze poczekała, to prawda co pisze
      mika_p.
      Co do butelki - bywa, przecież z butelki leci o wiele łatwiej, i niektore dzieci
      lubią sobie z niej po;pić, co nie znaczy, że są głodne. Na twoim miejscu, kiedy
      udało wam przejść się na samą pierś, unikałabym butelki. To co opisujesz, wcale
      nie musi miec nic wspólnego z nie najadaniem się.
      Częstotliwość i długość karmienia w porządku - tez tak miałam.
      Aha, czy podajesz jej obie piersi? (najlepiej pierś zmieniać po ok. 15-20 min)

      Proponuję zajrzeć na forum z ekspertem "Karmienie piersią".
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570
      Tam jest telefon na dyżur do P. Moniki Staszewskiej, konsultantki laktacyjnej, i
      możesz spokojnie do niej zadzwonić ze swoimi wątpliwościami.
      • anulkas86 Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 11:56
        Mój synej też szybko dostawał butelką ponieważ ciągle płakał nie wiadomo
        dlaczego, a do tego miała kolki, więc w domu był ciągły wrzask małego. Dopierpo
        po rozpoczęciu podawania butli mały się trochę uspakajał. Tylko problem był w
        tym że gdy już rozpoczeliśmy dokarmianie to synek nie tolerował wogóle cyca. Nie
        chciał się go po prostu tknąć. Efekt był taki że do ok połowy trzeciego miesiąca
        próbowałam jeszcze mu dokladać do tej butli tego cyca, a potem zrezygnowałam. No
        i miałam spokój.

        Aha i przez to, że moje dziecko nie wisiało mi przy cycu do nie wiadomo jakiego
        wieku, nie czuję się wcale gorszą matka. Dziecko rozwija sie normalnie, nie
        wiele choruje, a jutro kończy roczek. I mleka nie znosismile
    • kasiaimichael Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 12:41
      Ktoras z dziewczyn juz Ci bardzo dobrze odpowiedziala. Ja tez polecam forum
      karmienie piersia i poradnie laktacyjna jesli jest taka w Twoim miescie. Tam
      zobacza jak mala jest przystawiona do piersi i co moze byc problemem. Smoczek
      zupelnie bym odstawila. Inna jest technika ssania piersi a inna smoczka, ze
      smoczka mleko praktycznie samo cieknie i dziecko uzywa minimalnego wysilku z
      piersia musi ssac inaczej. Mysle ze powodem Twoich problemow moze byc wlasnie
      butelka bo z tego co piszesz mialas anemie i dziecko bylo pozno do piersi
      przystawione, wiec pwnie od razu poznalo sie z butelka a to zakloca nauke
      nosmalnego ssania. Nie wiem dlaczego Twoja anemia byla powodem takiej decyzji,
      ja tez mialam bardzo silna anemie i karmilam caly czas, nigdzie nie znalazlam
      takich zalecen zeby nie karmic z powodu anemii.
      Co do smoczka uspokajacza tez sie wstrzymaj, dziecko ssac go zaspakaja sobie
      potrzebe ssania i moze nie czuc sie tak glodne jak powinno. Twoje dziecko
      intensywnie teraz sie rozwija i dlatego "wisi na cycku 24h/dobe" to sie zmieni
      juz niedlugo zapewniam smile
      Karm na zadanie nie na godziny i sprawdzaj jak przybiera na wadze i ile ma
      mokrych pieluszek, jesli te rzeczy sa w porzadku to znaczy ze wszystko jest ok
      a to marudzenie tylko z tego powodu ze wiecej przy piersi trzeba sie
      napracowac. Jak przez jakis czas nie bedzie miala butelki to sie przyzwyczai do
      piersi i bedzie dobrze.
      Jeli znasz angielski polecam fantastyczna strone z info o karmieniu piersia:
      www.kellymom.com
      No i niestety zadna nawet najlepsz mieszanka nie zastapiTwojego mleka
    • ankab29 Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 14:23
      jeżeli zależy Ci naprawdę na karmieniu piersią a nie robisz tego tylko z
      pobudek
      "bo taki jest mój obowiązek" to zdecydowanie polecam forum o karmieniu
      piersią.Początki to niestety wiszenie przy cycu ale dzięki temu wyrównuje się
      laktacja. Wprowadzenie butli tak wcześnie spowoduje, że Dziecko wybierze
      łatwiejszą opcję- butlę i karmienie piersią się po prostu skończy. Mi też było
      na początku trudno, ale się uparłam (poranione brodawki, płaczące i wiszące
      przy cycu niemowlę to był prawdziwy sajgon). Karmiłam wyłącznie piersią do ok5-
      6 miesiąca. Potem wprowadziłam stopniowo wprowadziłam butlę i inne smakołyki. A
      dziadkowie i tak podsumowali, że przez pół roku głodziłam moje dziecko. Nawet
      teorię o kupkach głodowych mi przytaczalismile Olałam i robiłam po swojemusmile Życzę
      Ci żebyś wybrała opcję, którą Ty uważasz za dobrą dla Twojego Dziecka
      • kaeira Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 14:27
        ankab29 napisała:
        > Karmiłam wyłącznie piersią do ok5-
        > 6 miesiąca. Potem wprowadziłam stopniowo wprowadziłam butlę i inne smakołyki. A
        > dziadkowie i tak podsumowali, że przez pół roku głodziłam moje dziecko. Nawet
        > teorię o kupkach głodowych mi przytaczalismile

        A co to za teoria, bo nie słyszałam? smile
        • ankab29 teoria dziadków była taka: 03.05.07, 19:33
          że jak dziecko robi zielone kupki lub jest w nich śluz, lub nie robi kupek
          przez parę dni to dlatego, że dziecko jest głodne i nie ma czym
          takich "normalnych" kupek robić bo nie dojadasmile))DDDD A mój synek jest
          alergikiem i stąd te kupkowe rewelacje. Teścio do dziś twierdzi jednak, że to z
          głodu byłosmile
    • martyna831 Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 19:29
      a ja Cie rozumiem... Z tym ze moj synek mial WNM i nie potrafil wyssac piersi
      do konca, po prostu sprawialo mu to trudnosc. W zwiazku z tym nie najadal sie i
      tez przez caly czas byl potworny wrzask, slabo przybieral na wadze, a pokarmu w
      piersiach bylo coraz mniej... O tym ze maly ma WNM dowiedzielismy sie jak mial
      2 tyg, i trzeba bylo go dokarmiac butla. Karmic skonczylam jak mial 4 miesiace,
      ale przez ten caly czas dokarmialamsad
      • cameltravel Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 19:42
        wiem, że zaraz na mnie wsiadziecie
        ale mam 3 dzieci
        wszystkie były na cycu i dosłownie przez pierwsze miesiące wisiały na cycu a w
        nocy przy cycu

        najmłodszy syn dostał butle w szpitalu bo przez 48 po cesarce nie miałam pokarmu
        i po butli spał i był spokojny
        ale - ja miałam wrażenie że podałam mu żarło - pasze a on jak ta hodowlana gęś
        przyjął pokarm do żołądka i zasnął
        zero uczuć
        byłam wściekła ze nie mam pokarmu
        ale pokarm si epojawił i mały do dziś - ma teraz ok 9 miesięcy- ssie cyca - w
        nocy 2 razy.
        waży 12 kg
        wygląda jak roczniak.
        mamy bardzo mocna więź ale maly nie beczy przed moim wyjściem, z tata chadza na
        spacerki - ja cały czas pracuje miałam tydzień urlopu a potem praca w domu i tak
        do teraz
        nie udało mi sie sciągnąc pokarmu
        mały nie ssie smoka

        sądze że córka nie była głodna a poprostu potrzebowała bliskości - w końcu przez
        9 miesięcy była w tobie - było to jedyne co miala a teraz ... życie sie zmieniło
        sytuacja i warunki też - pomyśl chwilę co ona może czuć lub co ty byś czuła na
        jej miejscu a odrazu ją zrozumiesz
        cycuj cały dzień w łóżku jesli ona bedzie chciała a nawiążecie taka więź że nic
        nie będzie wazniejsze od niej. Butla to butla. Uczuc nie daje a juz tymbardziej
        ciepla które córka miała do tej pory.

        nie martw sie - bedzie dobrze
        pokarm jest dostosowany do jej potrzeb - piersi dadzą go tyle ile jej będzie
        potrzeba.

        na początku leci woda dziecko sie napija a dopiero po dłuższej chwili leci
        jedzenie.

        nawet jesli karmienie trwało 40 minut to dziecko realnie ssało ok 20 minut bo
        każde po chwili usypia bo mu dobrze miło bezpiecznie i ciepło.
        poza tym żołądeczek wielkości piastki dziecka zmieści tylko troche a ponieważ
        pokarm jest lekkostrawny trawi sie szybko i szybko dziecko jest głodne.
        a i najwazniejsze - KAŻDE DZIECKO JEST INNE ale KAŻDE POTRZEBUJE MILOŚCI
        Ewa
        • asia_i_p Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 20:55
          No chyba rzeczywiście na ciebie wsiądę. Punkt pierwszy. Moja mama karmiła mnie
          butelką. Nie podawała mi żarło, tylko mnie karmiła z miłością i poświęceniem,
          bo jadłam w takim tempie, że oznaczało to na początku całodobowe siedzenie z
          butlą w garści i mną na kolanach na przemian z odbijaniem - zdaje się, że
          miałam tempo 50 ml na godzinę/dwie, więc nie mów mi o czasie wolnym dla matki
          zyskiwanym dzięki bezdusznemu dokarmianiu - moja miała czas wolny, kiedy mnie
          karmił tato. Płakała, bo nie miała pokarmu - wada budowy piersi. Raz karmiłaś
          butelką wykończona po cesarce i uważasz, że to daje ci obraz uczuć
          towarzyszących karmieniu piersią? Moją półtoraroczną córkę karmiłam wyłącznie
          piersią przez pierwsze 2 tygodnie, mieszanie przez kolejne 6 i znowu samą
          piersią do końca 6 miesiąca. Nie widzę różnicy - i przy karmieniu butelką i
          przy karmieniu piersią czułam tę samą przyjemność z zaspakajania głodu mojego
          dziecka. Punkt drugi - jeżeli jej córka płakała po 40 minutowych sesjach
          karminia piersią, a zasnęła po 10 minutach butelki, to chyba nie tylko o
          bliskość jej chodziło. Ja rozumiem, że trzeba wczuć się w emocje dziecka, ale
          może jednak lepiej najpierw je zważyć, jak sugerowały dziewczyny i sprawdzić,
          czy nie jest głodne? To też nie jest przyjemne uczucie.
        • m-jak-magi Re: czy głodziłam córke???? 29.07.07, 20:36
          opadly mi cycki czytajac te bzdury. powiedz wszystkim matkom ktore musza karmic
          butelka ze daja zarlo i nie okazuja swoim dzieciom bliskosci. to najbardziej
          obrzydliwa bzdura jaka czytalam.
      • beniusia79 Re: watpie... 03.05.07, 19:43
        karmie moja corke od 10-ciu miesiecy, mam wiec troche pojecia na ten temat.
        przechodzilismy rozne przeboje z mala, wiem wiec ze karmienie piersia nie jest
        latwe, szczegolnie zas na poczatku. noworodek nie ma nic innego do roboty
        dlatego tez ciagle chce wisiec przy cycusiu, nam wydaje sie, ze dzidzia jest
        glodna a ona chce sie w ten sposob przytulic do mamy. najlatwiej podac wiec
        butelke-mleko sztuczne jest bardziej "tresciwe" dzieki temu malenstwo spi
        dluzej a mama ma czas dla siebie. niestety, jesli chce sie karmic piersia to
        lepiej tego nie robic bo to "rozregulowywuje" laktacje-piersi produkuja wtedy
        mniej mleka. jesli dzeciatko przybiera dobrze na wadze i pieluchy sa mokre to
        znaczy, ze sie najada. jak pisalam wyzej, poczatki karmienia nie sa latwe.
        sytuacja polepsza sie dopiero po ok 3 miesiacach. wtedy laktacja jest juz
        unormowana i dziecko juz ma na ogol juz swoj rytm. decyzja o karmieniu lub
        podaniu butli nalezy do ciebie. radze jednak skontaktowac sie z poradnia
        laktacyjna (jezeli zalezy ci na karmieniu piersia) lub przejsc na forum
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570
        • czarny.kot997 Re: watpie... 03.05.07, 20:36
          wiesz co, ja sie tam moze nie znam, bo nie jestem zadnym fachowcem, ale polozne
          w szwajcarii by cie za twoje teorie jesli nie zlinczowaly to z pewnoscia
          popukalyby sie w czolo. Tu sie twierdzi, ze dziecko przystawia sie od poczatku
          co 4 godziny na 15 min do kazdej piersi. i na tym koniec. absolutnie nie
          pozwalaja uwieszac sobie dziecko na zadanie, bo ich zdaniem-raz 30 min co 4
          godz to idealny rytm na rozkrecenie laktacji, dwa piersi pod zadnym, ale to
          zadnym pozorem nie moga bolec, krwawic, pekac. karmienie ma byc przyjemnoscia a
          nie orka na ugorze! i wiesz co, to funkcjonuje w 100%, wiec albo szwajcaria ma
          wplyw na laktacje, albo ta metoda. Na oddziale bylo mnostwo kobiet karmiacych,
          ale zadna nie miala ciagle dziecka przy piersi, zadna nie cierpiala, a dzieci
          nie plakaly z glodu. cuda...?
          • beniusia79 czarny kot... 03.05.07, 21:12
            a ile masz dzieci i jak dlugo karmilas piersia, jesli moge zapytac? bo jestem
            ciekawa jak w praktyce wychodzilo ci to karmienie co 4 godziny? ja mieszkam w
            Niemczech i tu polozne kaza przystawiac noworodka do piersi na zadanie. ja tak
            robilam i wszystkie moje znajome. poza tym poczytaj sobie forum "karmienie
            piersia"... kazde dziecko jest inne, mozliwe ze niektore wytrzymaja 4 godziny.
            osobiscie nie wyobrazam sobie, zeby noworodka przystawiac co 4 godziny. to
            raczej nie do wykonania. mozliwe, ze u ciebie bylo inaczej.... moja corcia
            teraz ma 10 miesiecy i o jedzonko upomina sie co 3 godziny, w szwajcarii pewnie
            tak czwesto nie wolno dzieciom dawac nic do jedzenia... taka jej uroda.
            • kaeira Re: czarny kot... 03.05.07, 21:29
              Taa, co 4 godziny. :-0
              Moja Z. przestała mieć za małe przyrosty wagi dopiero wtedy, kiedy okazało się,
              że po prostu powinna jeść co 2 godziny (a czasami co 1,5, a czasami co godzinę).
              Karmiąc co 4 godziny przeszłabym na mieszankę gdzieś w drugim miesiącu. Co
              niektórym oczywiście nie przeszkadza.
            • czarny.kot997 Re: czarny kot... 03.05.07, 22:53
              bo zasade ta trzeba stosowac od pierwszego karmienia, tak zeby dziecko sie
              przyzwyczailo-robilas tak? nie? to skad wiesz, ze jest nieskuteczna?. no ale co
              tam polozne, skoro ty jestes wszechwiedzaca.... a poza tym widocznie kobieta
              zawsze musi cierpiec, nie? bon ty sie meczylas to inne tez musza, a co! a moze
              po prostu lepiej czegos sie nauczyc od specialistow pracujacych w klinice
              certyfikowanej przez UNICEF i WHO. ale pewnie od tych specialistow tez jestes
              madrzejsza...
              • kasiaimichael Re: czarny kot BZDURA totalna! 03.05.07, 23:51
                "moze
                > po prostu lepiej czegos sie nauczyc od specialistow pracujacych w klinice
                > certyfikowanej przez UNICEF i WHO. ale pewnie od tych specialistow tez jestes
                > madrzejsza..."

                Specjalistow? Klinka certyfikowana przez WHO i UNICEF????? Dzialajaca wbrew ich
                zaleceniaom???? SMIESZNE :_DDDDD

                www.who.int/child-adolescent-health/New_Publications/NUTRITION/WHO_CHD_98.9.pdf
                Evidence for the Ten Steps to Successful Breastfeeding zalecenia WHO i UNICEF
                dotyczace karmienia piersia, polecam szczegolnie str 68:

                "“Encourage breastfeeding on demand.”
                Mothers of normal babies (including caesareans) who are breastfeeding should
                have no restrictions placed on the
                frequency or length of their babies’ breastfeeds. They should be advised to
                breastfeed their babies whenever they are
                hungry or as often as the baby wants and they should wake their babies for
                breastfeeding if the babies sleep too long or the mother’s breasts are
                overfull. (The Global Criteria for the WHO/UNICEF Baby Friendly Hospital
                Initiative, 1992)."

                O te zalecenia Ci chodzi? bo sa zupelnie odwrotne do tego co piszesz
          • kasiaimichael Re: Szwajcaria 03.05.07, 23:03
            Rozmawialas z kilkoma poloznymi w Szwajcarii czy jedna? Karmilas dziecko od
            poczatku taka metoda i udalo Ci sie bez dokarmiania???? Bardzo watpie
            To wbrew naturze i logice. Dziwne to tym bardziej bo w zadnym innym kraju nie
            sluszlam takich rewelacji a mieszkalam w kilku.
            Szczegolnie przez pierwszych kilka miesiecy dziecko potrzebuje jesc czesciej
            niz co 4 godziny, jego zoladek jest maly a mleko ludzkie jest szybko trawione.
            Wlasnie taki sposob karmienia na pewno prowadzilby do tego ze dziecko byloby
            glodne, nie przybieraloby na wadze a matka stracilaby szybko pokarm. Karmienie
            czeste i tak dlugo jak dziecko chce na poczatku szczegolnie jest gwarancja
            tego, ze dziecko bedzie sie dobrze rozwijac a organizm matki przystosuje do
            prawa popytu i podazy, na ktorym opiera sie produkcja mleka.
            Ta teroria, ktora tu przytaczasz przypomina mi teorie faceta, ktory nazywa sie
            EZZo, jest kompletnym debilem, nie ma zadnego wyksztalcenia medycznego,
            psychologicznego czy jakiegokolwiek innego a propaguje teorie wychowywania
            dzieci "wg Pisma Swietego"- mnin bicie dzieci malutkich nawet patykiem (podaje
            dokladne instrukcje jak to robic) i karmienie wlasnie takie jak to, o ktorym ty
            mowisz. Skutek takich praktyk jest taki ze dzieci laduja w szpitalu odwodnione
            a rodzice dopiero wtedy orientuja sie ze moze robili cos zle. coz niektorzy
            dalej wierza w Ezzo, moze te polozne sa jego zwolenniczkami?
            www.ezzo.info/
    • asia_i_p Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 20:31
      Tak jak dziewczyny ci radzą - przede wszystkim ją zważ. Nie ma szans - jeżeli
      przybiera normalnie, to się najada, jeżeli nie przybiera albo co gorsza chudnie
      to głoduje - u noworodka i niemowlęcia to na szczęście jest takie proste. Jak
      masz wagę w domu, zważ przed ssaniem i po ssaniu (tylko nie zmieniaj
      pieluchy wink) i zobacz ile z ciebie wyciąga. Niektórzy tego nie zalecają, bo
      podobno stresuje matkę. Ja byłam taka panikara, że mnie akurat uspokajało i
      pomogło zdecydować, żeby po 6 tygodniach karmienia mieszanego pozwolić jej na
      wyrzucenie butli (w sumie pewnie bym i tak musiała, bo darła się na potęgę na
      sam widok butelki). I pamiętaj, że jeśli się nie najada, to może być nie tylko
      kwestia ilości twojego pokarmu, ale jej umiejętności ssania. Ja pokarmu miałam
      dosyć, ale mała nie umiała go wyssać - była mała i słaba, no a im dłużej nie
      dojadała, tym bardziej słabła i robiło się błędne koło, które u nas butla
      przerwała - mała odgryzła się na butli, nabrała sił, zaczęła wysysać ze mnie
      coraz więcej (zawsze podawałam pierś przed butlą) i w końcu odrzuciła butelkę.
      Jeśli decydujecie się na dokarmianie z nastawieniem na powrót do piersi,
      będziesz musiała odciągać po karmieniach pokarm i poproś pediatrę o niesmaczne
      mleko (trochę sadystycznie brzmi, ale podobno dla niemowlaka to nie aż taka
      męka jak byłaby dla nas).
    • yoggi87 Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 21:57
      Jesli sie nie najada, to moim zdaniem, butelka od czasu do czasu (np.na noc)
      nie zaszkodzi. Tylko jaknajmniejsza dziurka powinna w smoczku byc, zeby jej za
      latwo nie szlo, bo moze pogardzic cycem, z butli szybciej i mniej sie nameczyc
      trzeba. A co do dyda to ja dalam od razu w szpitalu, teraz corka ma 4 miesiace
      i to jej najwiekszy przyjaciel-uspokajacz ;p Mam nadzieje, ze bez wiekszych
      problemow kiedys zerwie te przyjazn.
    • anka197406 Re: czy głodziłam córke???? 03.05.07, 22:22
      Skontaktuj sie koniecznie z pania Monika z forum Karmienie piersia, mozna tez
      telefonicznie, to naprawde bardzo dobra specjalistka, mi rowniez bardzo
      pomogla, jej rady sa bardzo praktyczne, logiczne i madre. Potrafi wyjasnic,
      zaradzic, i mysle, ze jako specjalistka w tej dziedzinie, bedzie potrafila Ci
      pomoc najlepiej. Pozdrawiam serdecznie i zycze sukcesu w karmieniu piersia
      • beniusia79 Re: ...... 04.05.07, 08:24
        wydaje mi sie, ze czarny kot to zwykly trol. jesli nie, to powtorze poraz
        kolejny moje pytanie:ile dzieci wykarmilas w taki sposob???
        • czarny.kot997 Re: ...... 04.05.07, 15:21
          no to moze ty jestes trolem-ja widze, ze jednak latacja czasami moze miec
          negatywny wplyw na logiczne myslenie... no to pomalutku jeszcze raz: napisalam
          na oddziale-na odziale jest sie zaraz po porodzie, a wtedy dzieci jedza malo a
          duzo spia i system 4 godzinny jest dobry zeby je w ciagu tych pierwszych 2-3
          dni przyzwyczaic, ze jest pora karmienia (jesli mleka bylo za malo i dziecko
          sie nie najadlo, polozne dawaly mu wody z glukoza z kieliszka). to raz. dwa, to
          oczywiscie, ze kiedy jest przyplyw mleka (o ile jest) kazde dziecko
          zaczyna "ustalac" swoj rytm jedzenia (myslalam, ze jest to dla kazdego
          oczywiste, no ale jesli nie to trudno). czesto nie jest on staly, tylko ma
          rozne odtepy czasowe w zaleznoosci od pory dnia (czesto, nie zawsze). I wlasnie
          tutaj nastepuje to co w polsce i niemczech czesto jest nadinterpretowywane
          czyli karmienie na zadanie. a to chodzi wlasnie o ten rytm, specyficzny dla
          kazdego dziecka (jedno jest glodne po 2 inne po 5 godzinach). jednak wazne jest
          aby dziecko nie wisialo non stop na piersi.bo na pewno krwawiace, popekane
          brodawki, obolale piersi i ogolne zmeczenie matki i zle odzywianie (no bo jak z
          wiszacym niemowlakiem)nie wzmagaja laktacji. poza tym wazne jest zeby dziecko
          nie "memlalo" piersi niepotrzebnie, bo i tak juz mleka nie ma. gruczoly
          potrzebuja troche czasu na wyprodukowanie nastepnej porcji mleka. dla dziecka
          tez nie jest wskazane karmienie dluzej niz 40 min i czesciej niz 2 godziny, ze
          wzgledu na mieszanie sie w zoladku mleka kwasnego ze slodkim. wedlug WHO i
          UNICEFU karmienie piersia ma byc dla matki i dziecka, a to znaczy, ze to nie ma
          byc tortura i jesli matka ma pokarku za malo to nienalezy jej z tego wzgledu
          stresowac. dzieki wlasnie takiemu ludzkiemu podejsciu poloznych moglam dokonac,
          przy moim schorzeniu, rzeczy prawie niemozliwej, ale rozumiem, ze dla
          prawdziwych terrorystek laktacyjnych tylko prawdziwe meczenstwo jest
          wyznacznikiem macierzynstwa....
      • zuzalus Re: czy głodziłam córke???? 04.05.07, 08:40
        Jeśli podejmiesz decyzję o karmieniu piersią a chciałabyś też od czasu do czasu
        karemić butelką to po pierwsze (moim zdaniem) karm swoim ściągniętym mlekiem, a
        po drugie dobrą butelką np. firma medela ma butelkę habermanna - gdzie dziecko
        ssie jak z piersi (bardzo podobnie) musi się napracować żeby coś leciało. Dwie
        moje znajome to wypróbowały i karmiły piersią bez problemów do 6 miesiąca. Ja
        osobiście jak miałąm mega problem z karmieniem piersią to szukałam pomocy w
        poradni laktacyjnej i naprawdę rozwiązali tam nasze wszystkie problemy, szybko,
        przyjemnie, bez stresów. Życzę Ci z całego serca powodzenia i nie martw się
        wszystko się ułoży. Karmienie ma swoje "uciążliwości" ale daje wiele
        satysfakcji i zadowolenia, szczęcia dla Ciebie i Maleństwa.
        Pozdrawiam
        Ola
    • georginka no to ja sie teraz wypowiem 04.05.07, 13:58
      No to ja sie teraz wypowiem i podziele jakie sa moje spostrzerżenia po tym co
      sobie przeczytałam.
      Może ja jestem wyrodna matka lub jak kto chce to nazywa ale akurat nie mam
      zamiaru spędzać 24 godziny karmiąc. Dla mnie 40 min wiszenia przy cycku to
      długo. I po tych dwóch dniach od podania butli mogę sie chyba przyznac że robię
      to dla siebie. A poza tym nie mam za bardzo mozliwości karmić w ten sposób. I
      nie wiem za bardzo jak sobie inne kobiety z tym radzą bo jakoś sobie tego nie
      wyobrażam. Ja akurat nie mam nikogo kto by mi pod nos wsztstko podstawiał i za
      mnie wszystko robił. Jeść trzeba, umyć sie trzeba, do tego trzeba tez zadbać o
      męża który bardzo dużo pracuje i o psa, który ciągle jest zazdrosny o małą. NIe
      wspomnę o zakupach i innych pracach. Nie wiem zatem jak też pogodzic takie
      karmienie z posiadaniem więcej niz jednego dziecka. Jeżeli komus sie to wszystko
      udaje pogodzic to jestem pełna uznania i szacunku dla takich osób. Ja juz wiem
      ze mnie sie to nie uda.
      Co do ssaków które wykarmiaja swoje małe to dla mnie to jest teoria zupełenie
      poroniona. Pomijając to ze taki ssak ma troszke więcej młodych w życiu niż
      człowiek i pomijając umieralnośc potomstwa we wczesnej młodości chciałabym
      zwrócic uwage, na to że potrzeby krowy czy innego zwierzęcia troszke różnia sie
      od potrzeb człowieka. Egzstencja wyżej wymienionych równiez zasadniczo różni sie
      od naszej egzystencji. Wiec wg mnie porównianie za przeproszeniem beznadziejne.
      Co do anemii- to była ona przeszkodą dlatego, że przez nia nie byłam w stanie
      zając sie dzieckiem bo przez dwa dni leżałam prawie nieprzytomna w związku z tym
      dziecie po prostu zostało poźno przystawione. W szpitalu raczej sie tym nikt
      nie przejmował, podawano małej butle jedeną za drugą. A jak już w końcu ja
      przystawiłam to ona rzeczywiście nie chciała jeśc mimo że pokarm leciał bo tak
      jak piszecie za wolno jej leciało. Walczyłam o karminie piersią długo. Byłam
      pogryziona, mała ciągla ryczała wściekła że za wolno leci. Ale sie udało. Teraz
      je z piersi ładnie. Tylko szybko z powrotem płacze z głodu i to jest dla
      męczące. Po szpitalu wiem czym grozi dokarmienie butlą zwłaszcza taką ze
      smoczkiem z trzema dziurkami (leci jak z prysznica). I dlatego zaopatrzyłam sie
      od razu po wyjściu ze szpitala we wspomniana butelkę firmy Medela.
      Co do porównania karmienia dzieci butla do karmienia gęsi - to aż brak mi słów-
      dlatego juz nie bede pisać co o tym myśle bo chyba by mnie poniosło.....
      Dzięki dziewczyny za wszystkie rady i opinie. Mimo, że nietkóre były dla mnie
      dość szokujące, to uświadomiły mi że ja do karmienia na żadanie po pierwsze sie
      nie nadaje a po drugie nie mam za bardzo ku temu możliwości. Tak więc z pełna
      swiadomością wybieram dokarmianie w razie potrzeby butelką i jestem przekonana
      ze wyjdzie to na dobre i mnie i Gabrysi. Poza tym równiez sądze że uda mi sie
      pogodzic jedno z drugim i mała nie zapomni jak sie ssie z cycucha i bedzie do
      niego chciała wracać. Póki co to wydaje mi sie że z mojego cyca leci wolniej niż
      z tej butli na najwolniejszym przepływie. Więc jestem dobrej myśli.
      Dzięki dziewczyny za wszelkie opinie. Bardzo wiele mi uświadomiły. Mam nadzieje
      ze nikogo nie uraziłam.

      Pozdrawiam wszystkie forumowiczki.
      • georginka Re: no to ja sie teraz wypowiem 04.05.07, 14:57
        oczywiście chciałam napisać że wydaje mi sie ze z mojego cyca lepi szybciej niz
        z tej butli a nie wolniej:-]
        • beniusia79 Re: .... 04.05.07, 17:31
          to indywidualna sprawa kazdej matki w jaki sposob chce karmic. nikt nie
          powinien zmuszac nikogo do niczego. karmienie piersia ma byc przyjemnoscia a
          nie cierpieniem. ja zdecysowalam sie na piers. tak jak pisalam, nie bylo latwo.
          ale dumna bylam z siebie i jestem, ze sama wykarmilam swoje malenstwo. mozliwe,
          ze przy drugim dziecku podejde do tej sprawy inaczej. tez nie mialam zadnej
          pomocy, jestesmy tu sami, rodzina daleko. gdy chce isc do lekarza, maz musi
          brac wolne bo nie mam gdzie dziecka podrzucic. maz pracuje duzo, czesto takze w
          weekendy. na glowie mam duze mieszkanie, dziecko i kota. w miedzy czasie trzeba
          zrobic zakupy, posprzatac itp. itd. wystarczy dobra organizacja czasu i
          wszystko da sie jakos pogodzic.. czarny kocie, dalej ciekawi mnie ile dzieci
          juz wykarmilas piersia? mam wrazenie, ze wiedza twa jest czysto teoretyczna....
          choc moja corcia czesto przy cycu wisiala to nie mialam nigdy poranionych ani
          krwawiacych sutkow. malo tego, dzieki temu, ze w nocy nie musialam butli robic,
          bylam zawsze wyspana (mala spala z nami i ssala kiedy sobie chciala)
          • czarny.kot997 Re: .... 04.05.07, 20:18
            dzieci mam dwoje, wiedza moja nie jest teoretyczna, bo jak pisalam dzieki
            poloznym, ich wsparciu, radom i ich metodom moglam dokonac rzeczy prawie
            niemozliwej w swojej sytucji i chociaz troche pokarmic piersia, chociaz nigdy
            nie sprawialo mi to przyjemnosci i na pewno nie jestem z tego dumna (dumna to
            ja moge byc z tego jaka jest moja corka i jakim autoratetem dla niej jestem,
            ale z urodzenia albo wykarmienia?-nigdy nie przyszloby mi to do glowy...).
            oprocz mnie na oddziale bylo jeszcze sporo kobiet z ktorymi moglam porozmawiac
            i oczywiscioe polozne, ktore robily straszne oczy kiedy im mowilam, ze w polsce
            i w niemczech niestety tez (moj pierwszy porod i koszmar z karmieniem
            zakonczony komplikacjami, eh nawet nie chce tego wspominac) kaze sie kobiecie
            uwieszac sobie dziecko do piersi. nie mogly sie nadziwic po co. dla nich
            szokiem tez bylo zachowanie poloznych w niemczech, kiedy im opowiadalam o moich
            przygodach (w tym miejscu nie moge zlego slowa, a wrecz przeciwnie, powiedziec
            o lekarzach). prawde mowiac nigdy nie spodziewalam sie takiego
            profesjonalizmu , jakiego mialam okazje byc swiadkiem. nastawialam sie na
            najgorsze a spotkalo mnie najlepsze smile-pierwszy raz widzialam madre,
            profesjonalne, bardzo serdeczne (mam nadzieje, ze wiesz o co mi chodzi) i
            pozbawione terroru podejscie do karmienia piersia. ciesze sie, ze jestes z
            siebie dumna, ale mam nadzieje, ze twoje dziecko (bo jestes dopiero "na
            poczatku" bycia rodzicem) dostarczy ci jeszcze wielu powodow do dumy.
            pozdrawiam i zycze milego wieczoru
        • kasiaimichael Re: inny tylul potrzebny 06.05.07, 13:16
          georginka
          Zadalas pytanie czy glodzisz corke i wydawalo sie ze jestes zmartwiona tym, ze
          musisz podawac butle. Tymczasem z Twojej drugiej wypowiedzi wynika, ze chcialas
          bardziej potwierdzenia, ze dobrze zrobilas wprowadzajac butelke bo jestes juz
          zmeczona ciaglym karmieniem malego dziecka.
          Coz od niektorych takie potwierdzenie ze dobrze zrobilas dostalas (szczegolnie
          od tych, ktorzy piersia dlugo nie karmili albo od tych, ktorych dzieci urodzily
          sie z problemami np byly wczesniakami). Dziecko wymaga niestety poswiecen i
          karmienie piersia to nie jedyne z nich, bedzie chorowalao, budzilo sie w nocy,
          zabkowalo itd... Twoj wybor jak do tego podejdziesz ale nie mow, ze:

          "Tak więc z pełna swiadomością wybieram dokarmianie w razie potrzeby butelką i
          jestem przekonana, ze wyjdzie to na dobre i mnie i Gabrysi."
          Tobie moze i wyjdzie to na dobre ale Gabrysi, jesli dokarmiasz ja mlekiem
          modyfikowanym niestety nie.
          Pozdrawiam
          Kaska
    • a_gurk Re: czy głodziłam córke???? 04.05.07, 21:08
      Witam,

      i ja sie przylacze do dyskusji, bo mam juz pewne doswiadczenie. Starsza corke
      karmilam piersia przez 9,5 mies.. W 4,5 mies. wprowadzilam juz pogarmy uzupln.,
      bo wracalam do pracy. Od 7 mies. dokarmialam ja mlekiem modyfikowanym, mojego
      mleka bylo za malo. Karmienie zakonczylam z powodu drugiej ciazy i mala juz nie
      chciala ssac, byc moze zmienil sie smak mleka. Na poczatku mialam pewne
      problemy- przyzwyczajenie do ssania piersi (Maja przez 6 dni po porodzie lezala
      w szpitalu i byla karmiona moim pokarmem z butelki), przepelnione i zbyt twarde
      piersi, plaska brodawka w prawej piersi i problem z jej lapaniem, zreszta juz
      po 1 mies zycia karmilam corke tylko jedna piersia, lewa piers z wklesla
      brodawka byla zrodlem mleka do zamrazania. Nakladki nic nie pomogly. W koncu
      sytuacja sie unormowala, a ja czulam sie wyjatkowo, kobieco i dumnie (i
      durnie). Rodzac syna czulam sie doswiadczona matka i doradca laktacyjny tylko
      spojrzala na mnie karmiaca i nic nie doradzala. Mialam mnooostwo mleka,
      wszystko wiedzialam, cymes. Horror sie zaczal, jak syn- 2 mies. wczesniak
      wrocil do domu. Karmienie co 2 h, trwajace nawet 1 h, 30 min. noszenia na
      rekach i masazu brzuszka i tak przez cala dobe przez 2 mies. Ulewania,
      odbijania, wiadomo-wczesniak. Cale szczescie byla z nami moja mama i zajmowala
      sie corka. Wiele razy bylam o krok od tego, by to wszystko rzucic, zrobic
      mieszanke i miec przez te 4 godziny spokoj. W karmieniu piersia utrzymaly mnie
      3 rzeczy: duza ilosc mleka (i tak litry musialam odciagac z lewej piersi),
      bardzo ladny przyrost wagi i wstyd, bo przeciez jestem taka doswiadczona
      mama.... . Dzisiaj maly konczy 6 mies., przybiera na wadze slabiej, ale mleka
      modyfikowanego nie trawi. Biorac pod uwage, co przeszlam i co widzialam w
      szpitalu uwazam, ze mleko mamy jest najlepsze dla dziecka, ale nie jest mlekiem
      jedynym. Jezeli matke wykancza ssanie piersi i denerwuje, nie ma sily po nocach
      wstawac i spedzac godzin na fotelu,a dziecko nie rosnie i placze, to po co sie
      meczyc? Przeciez dziecko to wszystko czuje, denerwuje sie i w rezultacie gorzej
      ssie i trawi. Tak wiec kazda sytuacja jest inna i kazda z nas jest inna.
      Poszukaj pomocy specjalisty, mi bardzo to pomoglo. I wszystko dostosuj do
      swojej sytuacji.
    • leo2006 Re: czy głodziłam córke???? 04.05.07, 23:25
      To i ja sie wypowiem, z wlasnego doswiadczenia. Nie wiem czemu, ale wiekszosc
      tu piszacych (lub w ogole piszacych o karmieniu piersia) stawia sprawe na
      ostrzu noza i albo woz albo przewoz. Albo karmie piersia i dajcie mi za to
      medal matki polki (jestem z tego dumna) albo olewam to i podaje butle.

      Ja osobiscie nigdy nie bylam jakims zagorzalym zwolennikiem karmienia piersia
      (chociaz zgadzam sie, ze pokarm taki jest z pewnoscia lepszy dla dziecka niz
      mieszanki) i szczegolnie nie zalezalo mi na takim karmieniu, myslalam wrecz, ze
      raczej bede karmic z butelki. Ale okazalo sie, ze mozna bezstresowo oba rodzaje
      karmien polaczyc i wcale jedno nie musi wykluczac drugiego, przeciwnie, moga
      sie one wzajemnie uzupelniac.

      Synek na poczatku nauczyl sie ssac z butelki. Moja rada: dawac w szpitalu
      wlasne butelki ze smoczkami nr1 (mialam np. Avent), gdzie mleko plynie wolno i
      dziecko musi sie napracowac, zeby zjesc. A co robia polozne? Kiedys jedna
      przelala mleko z mojej butelki do ich szpitalnej (z ktorej faktycznie cieklo
      strumieniem), bo "ona nie ma czasu, zeby karmic jedno dziecko pol godziny". Ale
      mozna tego dopilnowac i ja tak wlasnie robilam, przy mnie nie przelewaly, a
      potem nauczylam sie karmic sama (butelka). Maly jadl najpierw pokarm sztuczny,
      a potem moje mleko odciagniete + dalej sztuczne. I kiedy przystawilam go do
      piersi poszlo super, nie mielismy wiekszych problemow, bardzo ladnie ssal,
      tylko ja musialam sie przyzwyczaic do tego uczucia, ktore na samym poczatku nie
      wydawalo sie zbyt mile. Potem bywalo roznie, niekiedy ssal po 1,5 h, a mnie
      bolaly piersi. Karmienie polubilam po 3 miesiacach i stalo sie ono dla mnie
      przyjemnoscia i tak jest ogolnie do dzis dnia. Karmie juz 7 miesiecy i nie wiem
      kiedy przestane.
      Odnosnie karmienia sztucznego, to caly czas byl dokarmiany (wczesniak),
      szczegolnie w nocy, bo mnie nie chcialo sie wstawac, zeby karmic/odciagac
      pokarm (rowniez w szpitalu, nie moglam sie zmusic, zeby wstawac o 3 w nocy,
      przeciez zmeczona i niewyspana matka na wiele sie nie przyda). W domu w nocy
      czesto karmil maz, a ja spalam.

      Mielismy tez takie sytuacje, czesto po poludniu/wieczorem, kiedy po np. 1,5
      godz. maly ciagle ssie i ssie, a potem w ryk. I nie wiedzialam poczatkowo o co
      chodzi(myslalam, ze jest najedzony, przeciez go tak dlugo karmilam), a on byl
      po prostu glodny. Widocznie pod koniec dnia brakowalo juz pokarmu w piersiach i
      mimo dlugiego ssania, nie najadal sie. Kiedy dostal butelke wszystko wrocilo do
      normy.

      I reasumujac wygladalo u nas tak, ze z czasem z butelki jadal coraz mniej,
      obecnie prawie w ogole (zostal kleik ryzowy na sztucznym). Jest na piersi +
      dostaje juz pierwsze pokarmy ze sloiczkow. Byl to jego wybor, to ograniczenie
      butelki i sztucznego jedzenia, mysle, ze unormowala sie laktacja i ilosc mojego
      mleka zaczela mu w miare wystarczac. Kiedys obowiazkowo dokarmialam go przed
      spacerem (zeby dluzej pochodzic) i na noc (zeby dluzej pospac). Teraz nawet na
      noc nie bardzo chce jesc z butelki.

      Konkluzja moja jest taka: nic na sile. Mozna doskonale pogodzic pokarm matki ze
      sztucznym dokarmianie, a kiedy dziecko wola o jedzenie (bo ma za malo z piersi)
      to jasne jest, ze musisz go dokarmic, a nie pozowac na matke polke co to
      sztucznego w zyciu nie poda i tym samym glodzic swoje dziecko. To na pewno mu
      nie posluzy. Z czasem wszystko powinno sie unormowac i kto powiedzial, ze twoje
      dziecko tak np. jak moje nie wybierze sobie piersi zamiast mieszanki.

      Plusem tego wszystkiego jest tez to, ze moge np. wyjechac na caly dzien, a
      dziecko mozna nakarmic bez problemu z butelki. Kiedy np. bylam chora na grype
      zoladkowa, okropnie sie balam, ze zaraze malego. Przez tydzien czasu nie
      dotykalam go, nosilam maseczke i odciagalam pokarm. Laktacji nie starcilam,
      dziecko nie zachorowalo, wszystko skonczylo sie dobrze. Tak wiec umiejetnosc
      ssania z butelki moze sie przydac w roznych sytuacjach i dobrze odpowiednio
      wczesnie nauczyc tego dziecko, bo im pozniej tym trudniej (tak pisza).
      Pozdrawiam
      • kaeira Re: czy głodziłam córke???? 05.05.07, 12:46
        Leo, bardzo fajny post - przecież karmienie mieszane tez się często bardzo
        dobrze sprawdza, może byc świetnym wyjściem.
        Mam tylko jedną uwagę. Piszesz:
        "a kiedy dziecko wola o jedzenie (bo ma za malo z piersi) to jasne jest, ze
        musisz go dokarmic, a nie pozowac na matke polke co to sztucznego w zyciu nie
        poda i tym samym glodzic swoje dziecko. To na pewno mu nie posluzy. "

        Komuś, kto nie chce dawać mieszanki, nie musi chodzić o "matkopolkowanie"!! Może
        chcieć rozwiązać ten problem inaczej (walcząc o karmienie tylko piersią)
        uważając, że jednak nie chce ryzykować karmienia butelką, i tego, że może
        zaburzyć karmienie i skrócić jego długość (w sensie miesięcy). Wiadomo, że wcale
        nie musi - ale może!. Tak samo z ewentualną alergią i zaburzeniami trawienia
        spowodowanymi mieszanką.
        Często "przegłodzenie" dziecka dziecka daje bardzo efekt - po prostu laktacja
        się rozkręca. I nie uważam, że jest to głupota, tylko dobra strategia. (Jeżeli
        oczywiście przyrosty wagi są OK, o głodzeniu nie może przecież byc mowy).

        Mi np zależało bardzo na karmieniu tylko piersią, i dla mnie mieszanka oraz
        butelka z odciąganym to była smutna konieczność, z którą na szczęście wygrałam.
        Po prostu, są różne podejścia.
    • karawana123 Re:zgadzam się z beniusią 05.05.07, 01:32
      Niemożliwe jest, żeby noworodek ssał pierś co 4 godz. i w międzyczasie nie był
      głodny. Tak rzadko jedzą tylko dzieci butelkowe. Ssanie piersi często też jest
      przez dziecko traktowane jako zaspokojenie bliskości z matką, dlatego dziecko
      będzie się tego ssania często domagać. Na początku karmiłam nawet co 1,5-2
      godz., zdarzało się też częściej, nie miałam popękanych brodawek ani nic
      podobnego. Owszem, byłam zmęczona, ale chęć karmienia wymaga poświęceń, które
      się opłacają. Po jakimś czasie, najdalej do 3 m-cy (choć u mnie trwało to
      niecałe 2 m-ce) laktacja się unormuje i dziecko przestanie, brzydko mówiąc,
      "wisieć" na piersi przez cały dzień.
      A to, co napisał Czarny Kot to totalna bzdura. Nigdy w to nie uwierzę.

      dodam jeszcze, że jeśli ktoś ma ochotę, moze dać butlę, co często oznacza koniec
      karmienia
      • ikabg Re:zgadzam się z beniusią 29.07.07, 12:25
        Ano niestety bywa tak, że laktacja sie nie normuje... moja ma 3.5 miesiąca i
        nadal wisi na piersi. Zdecydowałam sie na dokarmianie...
      • grupamm Re:zgadzam się z beniusią 29.07.07, 19:43
        ojej, ale mnie denerwuja dyskusje typu porod silami natury czy cesarka, a teraz
        piers czy butelka. kazda matka podejmuje decyzje taka, jaka jest dla niej i dla
        dziecka najlepsza. wkurzaja mnie kobiety, ktore uwazaja, ze podanie dziecku
        butelki to najwieksza zbrodnia jakiej mozna sie na dziecku dopuscic.
        najwazniejsze, zeby dzidzius nie byl glodny, a jak sie go nakarmi ma moim
        zdaniem znaczenie drugorzedne.
        co do opinii karawany123, ze niemozliwe jest, by noworodek ssal piers tylko co 4
        godziny i nie byl glodny, to sie nie zgadzam. moja coreczka skonczyla wlasnie
        osiem tygodni i ma 3-godzinne przerwy miedzy karmieniami. tzn ma przerwe
        3-godzinna od momentu skonczenia jedzenia. karmienie zazwyczaj trwa godzine,
        wiec zaczyna jesc co 4 godziny. mam nadzieje, ze jasno to opisalam! je w ten
        sposob od urodzenia. a przez ostatnie pare dni potrafi w nocy nawet ponad 5
        godzin przespac zanim obudzi sie na nastepne karmienie.
        pozdrawiam
        gosia
    • georginka Re: czy głodziłam córke???? 05.05.07, 12:15
      Leo2006 wspaniale wszystko podsumowałaś. Zupełnie sie z Toba zgadzam. Nic dodac
      nic ująć.
Pełna wersja