karawana123
25.05.07, 20:00
Dzisiaj byłam z moją 9-miesięczną córeczka u lekarza. Chciałam ją zważyć itp.
Nie było naszego pediatry, tylko inna kobieta w jego zastępstwie. Wszystko
było ok. Do czasu kiedy zapytała mnie jakim mlekiem karmię małą.
Odpowiedziałam, że karmię ją piersią. Ona na to: "A ma pani w ogóle
pokarm?"Odpowiedziałam, że tak. A ona, że na pewno mam znikome ilości i
spytała, czy jak ściągam to mam ok. 200ml jednorazowo. Ja na to, że nie wiem,
bo bardzo raczej nie ściągam, bo nie mam takiej potrzeby. W odpowiedzi kazała
mi karmić piersią bardzo rzadko i wprowadzić Bebilon 2. Mała prawidłowo
przybiera na wadze i nie ma ku temu wyraźnych powodów. Nie rozumiem więc po
jaką cholerę??? Ona nawet nie zna mojego dziecka, była przecież tylko dzisiaj
wyjątkowo. Nasz pediatra ma odmienne zdanie, zawsze powtarzał, że dopóki będę
mogła i chciała, najlepiej żebym karmiła piersią. Tak mnie wkurzyła, że szok.
Zero argumentów o merytorycznej treści, tylko: "Dziecko jest już na tyle duże,
że na pewno nie ma pani odpowiedniej ilości mleka. Nie je, tylko bawi się
piersią. Jestem o tym przekonana" Tak z niczego, skąd ona może to wiedzieć?
Oczywiście wysłuchałam rady, ale nie mam zamiaru jej wprowadzić w życie.