lot samolotem z 10-cio miesięczniakiem

04.06.03, 21:09
Witam,
Mam pytanie lecę w przyszłym tygodniu do Londynu i zastanawiam się czy w
czasie startu i lądowania koniecznie trzeba coś podawać dziecku do picia lub
jedzenia? A jak będzie spał?
Proszę o radę
Pozdrawiam
mamajuniora
    • mrufkaa Re: lot samolotem z 10-cio miesięczniakiem 04.06.03, 23:37
      witaj,
      lecialam z 2-m-czna Julka z Wroclawia do Londynu (z przesiadka w W-wie). Spala
      pila i jadla kiedy chciala, niekoniecznie w tych momentach. Start jest
      mniejprzyjemny, przeciazenie wieksze, wiec ja bym wtedy podala plyn, jesli
      dziecko nie spi. No i czasem sa zmiany cisnienia po drodze, wiec wtedy tez. Ale
      moj pediatra nic mi takiego nie powiedzial (a pytalam), to rczej rodzinne
      porady.
      • vase Re: lot samolotem z 10-cio miesięczniakiem 05.06.03, 08:54
        mrufkaa napisała:

        >
        >
        > moj pediatra nic mi takiego nie powiedzial (a pytalam), to rczej rodzinne
        > porady.
        Raczej jednak nie. Ja lecialam z miesieczna dzidzia i lekarz wlasnie poradzil,
        aby w czasie startu i ladowania podac dzieciatku pic. (Podczas przelykania
        lagodzi sie to nieprzyjemne uczucie cisnienia w uszach) Nawet na lotnisku przy
        odprawie pytali, czy mam dla niego butelke. (Nie mialam, karmilam piersia smile)
        Natomiast niedlugo lece i moj synek bedzie mial 13 mies. Czym go zajac podczas
        lotu? Tam jest przeciez tak malo miejsca. Jak zjesc posilek? Maly ma tyle
        energii, wszystkim sie interesuje, wszystkiego musi dotknac. Boje sie, ze
        bedzie ludziom wkladal wszedobylskie raczki do "talerzy", ciagnal za tacki...
        • alex-1 Re: lot samolotem z 10-cio miesięczniakiem 06.06.03, 22:15
          Cześć smile
          No to moje doświadczenie wreszcie może się przydać.Ja latałam bardzo dużo z
          dzieckiem.Tylko w pierwszym roku życia dzidzia leciała 16 razy ! Wiem co to
          znaczy lecieć z dzieckiem...Ale nie jest tak źle.Ja mam takie rady.
          Z dzieckiem na piersi jest najłatwiej.W czasie startu i lądowania rzeczywiście
          najlepiej jest podać pierś.Jak dziecko nie chce ssać,to zachce,jak poczuje
          dyskomfort w uszkach sad Może się przydać smoczek-uspokajacz.Choć niektórzy są
          przeciwni.Mi się przydawał.
          Starszemu dziecku trzeba podać butelkę ze smoczkiem lub kubek niekapek z piciem.
          Przygotujcie też sobie awaryjnie torebkę na ewentualne wymioty.Moja córka
          znosiła loty bardzo dobrze,ale raz nie wytrzymała.Byłam przygotowana na
          szczęście.
          Nie zapomnijcie pieluszek na zmianę ( mi się raz zdarzyło,wszystkie były w
          głównym bagażu),przewijak jest składany w toalecie.Zauważyłam to dopiero jak
          zaczęłam latać z dzieckiem-taa...
          Jak dziecko już starsze,to na ten start/lądowanie można wziąć gumę do żucia.

          No a teraz zabawianie.Dla maluszka grzechotka,nawet ze 3 się przydadzą.Dla
          starszego zauważyłam że najlepiej sprawdza się coś nowego-odpakowane w
          samolocie.Pomogą nam w tym linie lotnicze,które mają prezenty dla swoich małych
          pasażerów,czasem to jest gra,kredki z kolorowanką,klocki,śliniak,przytulanka
          itd.Jak dziecko ma swoją ukochaną zabawkę,to na pewno się przyda.
          Czasem zdarza się miły pasażer z boku,zakochany w dzieciach i to baaardzo
          pomaga.Czasem jest pasażer "nietykalny" trzeba to uszanować i izolować
          malucha,ale może z tyłu będzie któś miły.Ludzie na dzieci bardzo żywo reagują i
          czasem zagapią berbecia na kilka minut,a to bardzo dużo w takich warunkach.

          Z jedzeniem jest kiepsko.Jeżeli lecą dwie osoby dorosłe i dziecko,to nie ma
          problemu,ale jeżeli jedna osoba z dzieckiem,to raczej nie bierzcie dwóch
          zestawów jedzenia ( to przy dziecich starszych,które mają wykupine
          jedzonko).Najedzcie się w domu.No niestety.Ja jadłam zawsze z małą jedną
          porcję,a i tak fruwały nam kubki i wszystko inne.

          Miejsce przy oknie przyda się podczas startu i lądowania,potem raczej lepiej
          być blisko wyjścia (do toalety).

          Miejecie ze sobą też ubranko na zmianę.Naprawdę soki wylewają się w samolocie
          najlepiej ! Jak nie własne,to sąsiada.Przyda się też jakiś sweterek albo
          kocyk,bo klimatyzacja w samolocie stwarza czasem zbyt polarne warunki na sen
          malucha.

          I jeszcze jedno,pamiętajcie,że picia musicie mieć sporo,bo start i lądowanie
          czasem trwa nawet 250 ml smile Stewardessy mogą dać sok,ale zwykle jest pioruńsko
          zimny,jak są warunki,to doleją wrzątku,ale lepiej bądźcie przygotowani.
          Jak mi się jeszcze coś przypomni,to napiszę.
          Tymczasem życzę SPOKOJNEJ podróży i samych miłych wrażeń.
          Moje dziecko jest z tych "żywych",więc może niektóre rady są na wyrost,ale są w
          pełni przeze mnie sprawdzone.
          Trzymajcie się
          Alex
          P.S. No i pewnie wiecie,że maluszek nie ma swojego miejsca w samolocie.Siedzi z
          Wami (chyba ,że jest luźno w samolociue,lub wykupiliście mu normalny bilet)na
          czas startu i lądowania będzie przypięty swoim pasem do Waszego pasa,taki pas
          dziecięcy dają stewardessy i pomogą go zapiąć,jeżeli go nie dostaniecie,to się
          upomnijcie.Jeżeli leci się nad wodą,to dostaniecie jeszcze (powinniście)
          kamizelkę dla dziecka.Uff,to chyba wszystko.Może te wszystkie rady ustrzegą Was
          przed niespodziankami,to było moją intencją.Pozdrawiam cieplutko.
          • mamajuniora Re: lot samolotem z 10-cio miesięczniakiem 07.06.03, 20:57
            Witam,
            Alex-1 bardzo dziękuję za rady - jestem teraz trochę "mądrzejsza"
            Napiszę jak było
            Pozdrawiam
            mamajuniora
            • mrufkaa Re: lot samolotem z 10-cio miesięczniakiem 08.06.03, 00:04
              He, he, mi sie trafil taki sasiad w samolocie.... Jak mnie zobaczyl z Julka
              wcisnieta pod oknem, to zrobil taka mine, jakby w kupe wdepnal. "Ty ....."
              pomyslalam. A jak usiadl i sie zainstalowal, to przyznal, ze zostawil w domu
              takie 3 m-czne... I cala droge dolewal herbatki kolkowej, przestawial graty
              (mielismy wolne miejsce po srodku) i pomagal lepiej niz rodzona mama. Ale
              mialam fuksa...
            • alex-1 Re: lot samolotem z 10-cio miesięczniakiem 09.06.03, 16:29
              Bardzo się cieszę,że mogłam w czymś pomóc.Życzę spokojnej podróży.
              Alex
    • mamajuniora Re: lot samolotem z 10-cio miesięczniakiem 18.06.03, 09:52
      Witam,
      I po bólu,
      Wróciłam, wszystko w jak najlepszym porządku. Junior był bardzo grzeczny,
      żadnych problemów, jeszcze raz dziękuję Alex-1 za rady
      Pozdrawiam
      mamajuniora
Inne wątki na temat:
Pełna wersja