nat.wroclaw
31.05.07, 09:35
Dziewczyny ręce mnie i małżonkowi opadają już. Od 3 dni Hanka (prawie 7 mcy)
znów robi jazdy z jedzeniem. Na widok butelki, łyżeczki - wije się krzyczy,
płacze przeraźliwie. Zostawiona - zaraz się uspokaja, bawi, smieje, po jakimś
czasie popłakuje z głodu - daję jej różne cuda: mleko, humanę, owoce, warzywka
- wszystko, co lubi - nic, zacisk ust, od biedy wypije 30 ml i znów ryk i
wrzask i łzy jak groch.
Jakieś 2 tyg temu było to samo i okazało się, że lekko zaczerwieniona błona
bębenkowa - wiec dostała paracetamol, maśc do uszka i pomogło. Teraz nie wiem,
zdrowy maluch, fajnie się bawi, a gdy przychodzi do karmienia to jest awantura
straszna. Zęby jej jeszcze nie idą.
Z tego płaczu przysypia na pol godziny, budzi się znow nie chce jesc, znow
awantura, pobawi sie troche, znow przysnie i tak abarot.
W nocy to samo - nie spi z głodu, trochę popije po wielkim płaczu, przysnie na
chwile, budzi sie, płacze.
Bez kitu, masakra. Gdyby to był 1 dzien, odpuscilabym, ale to juz ze 3 dzien
sie ciagnie.
Help ..