mucha0085
25.06.07, 21:58
Moja corka ma 2,5 m-ca i niezly charakterek. Czesto zdaza sie wieczorami jak
ja usypiam, ze w momencie odkladania do lozeczka zaczyna beczec, bo chce na
raczki. Wiec ja biore, nie zostawiam, bo ona zaczyna z grubej rury (wrzeszczy
odrazu az w uszach swiszczy). dzis gdy zasnela mi na rekach i ja odlozylam to
zbudzila sie po 5 minutach i plakala przez 10 min, a pozniej znowu z grubej
rury. Ja tylko chodzilam ja glaskalam,calowalam, przykrywalam i odchodzilam.
I wyla tak w tym lozeczku przez okolo 20 min a ja tylko tulilam, nie
wyciagalam, bo pannica chce spac nawet na raczkach. W pewnym momencie nie
wytrzymalam i ja podnioslam, a ta odrazu spokojna, jesc nie chciala tylko
zeby ja nosic. Odlorzylam ja, a ta w ryk. Tak sie wkurzylam, ze az na nia
nakrzyczalam po czym ja znowu polozylam i wyszlam z pokoju. Nie weszlam puki
ona i ja sie nie uspokoilysmy. Ale jak weszlam widzialam jak lezy juz taka
padnieta od tego wycia i mrurzy oczka. Poglaskalam, pocalowalam ... zasnela!
Teraz mam straszne wyrzuty sumienia, ze na nia nakrzyczalam, ale jestem z nia
sama przez 24 h na dobe przez 7 dni w tyg. Nie wiem jak mam z nia postepowac
przy wieczornym usypianiu. Czy brac na rece czy nie (tak jak dzisisaj) az
padnie? Jak wy postepujecie ze swimi dziecmi jak wam odstawiaja takie cyry!
Corka na spacerze tez placze w wozku ja chce na rece, bo jest zmeczona, ona
wiecznie chce na rece!!! Mam juz dosyc tej walki z nia!!! Probuje ja oduczyc
usypiania na rekach juz od ladnych paru tygodni i nie widac rezultatu! Ile
jeszcze to moze potrwac? Myslalam ze gora tydzien i sie nauczy ze nie zasypia
na moich rekach.

((((((((((( powoli trace nadzieje, ze ja czegokolwiek
naucze. Boje sie ze sie poddam://////////