kiedy zamierzacie odzywczaic...

21.08.07, 10:53
...siebie od przytulania do meza?

kiedy zamierzacie odzwyczaic sie od jedzenia cieplych posilkow?

kiedy zamierzacie odzwyczaic sie od spania?

smiejecie sie? glupie pytania zadaje, tak? bo to oczywiste potrzeby sa?

no to powiedzcie mi dlaczego chcecie "odzwyczajac" swoje dzieci dwutygodniowe,
dwmumiesieczne, szesciomiesieczne itd od noszenia? od bujania i kolysania? od
poczucia, ze jestescie blisko i ono jest bezpieczne?

dla malego czlowieczka to sa takie same potrzeby jak jedzenie, spanie i
oddychanie.

tyle chcialam powiedziec.
    • sylviacokolada Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 11:21
      We wszystkim zachowac umiar. Bo jesli ktos nosi kilka godzin to rece
      mu mdleja? Bo swiat taki ciekawy i warto pobawic sie na podlodze? Bo
      umeijetnosc samodzielnego zasypiania ulatwia zycie i dziecku i
      matce? Bo dziecko to nie maly egoista? Moja MIleniuche kocham,
      całuje, przytulam, czasem znia spie ale pozwalam jej zobaczyc cos
      innego poza rekoma matki....
      • slonko1335 Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 11:54
        dziecko to nie jest koniec normalnego życia....musi być choć trochę
        samodzielne, moja sama zaypiała we własnym łóżeczku w swoim pokoju,
        spała całą noc, nie była w kółko bujana ani noszona na rękach, nie
        podporząkowałam całego swojego życia jej osobie i jakoś szczęśliwie
        sobie żyje, nie sprawia większych problemów, jest cudowną radosną
        istotką, nie uważam, że coś straciła tyleko dlatego że godzinami nie
        trzymałam jej na ękach czy przy cycku żeby zasnęła...
        • ithilhin Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 13:36
          Slonko: tak samo jak na pierwszy krok, dziecko musi byc gotowe na samotne
          zasypianie.
          takie jest moje zdanie i podejrzewam wielu psychologow.

          moje wynosozne i wybujane dziecko (tym bardziej chcialam je nosic bo mialam
          ciaze lezaca i mialo malo naturalnej stymulacji) nie zasypia godzinami i spi
          cala noc juz od dawna (ma teraz 5.5 miesiaca).
          • slonko1335 Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 13:43
            ithilhin napisała:

            > Slonko: tak samo jak na pierwszy krok, dziecko musi byc gotowe na
            samotne
            > zasypianie.
            > takie jest moje zdanie i podejrzewam wielu psychologow.

            no ale jak stwierdzisz, że jest dziecko juz gotowe a nie po prostu
            przyzwyczajone albo nie do spania z rodzicami czy zasypiania przy
            bujaniu, itd.. Córka od razu po przyjściu do domu ze szpitala spała
            we własnym łóżeczku, we własnym pokoju, nikt jej tego nie musiał
            uczyć ani do tego przyzwyczajać, było to dla nas zupełnie normalne,
            ona jakos też się nie buntowała na to, od 6 tygodnia przesypiała
            całe noce bez przerwy na cyca, nie stanowiło to problemu więc chyba
            była gotowa? czy nie?
            • ithilhin Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 14:33
              jak dziecko idzie do lozka i samo chetnie w nim zostaje, nie domaga sie asysty
              przy zasypianiu - czy to jest chwila bujania dla mlodszefgo czy
              ksioazeczka/kolysanka dla starszego. wtedy jest gotowe i rozne dzieci w roznym
              wieku te gotowosc osiagaja.
              piszesz, ze dziecko spalo samo w pokoju od urodzenia - ok. dziecko moglo akurat
              takei byc, alebo miec wysoki poziom birubiliny, ktory powoduje sennosc nadmierna.
              rozne sa dzieci i rozne sytuacje.
              ja sie nie chce spierac o szczegoly.
              ja mowie ogolnie o szerzacej sie na tym forum modzie na brak empatii wobec
              potrzeb maluchow.
            • ms_sylwia Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 22:47
              "dziecko musi byc gotowe na samotne zasypianie" - nie za bardzo rozumiem, co
              według ciebie znac zy, że dziecko musi być gotowe. Jak ocenisz, że już jest
              gotowe? Moja córeczka od początku zasypiała sama - no może pobujałam ją kilka
              razy, jak była bardzo malutka. Dziś kończy 7 miesięcy i ma to szczęście, że
              oboje z mężem jesteśmy w domu (on pracuje w domu, ja wracam do pracy już
              niedługo) i w ciągu dnia ja wycałujemy, wynosimy i wytarmosimy... A zasypia sama
              i od początku spi osobno i teraz nie mam problemu z "oduczaniem".
      • ithilhin Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 13:30
        no wlasnie - gdzie ja napisalam o ciaglym noszeniu? zainspirowaly mnie
        rozpaczliwe posty w stylu (uwaga bedzie parafraza z przesada, ale nieduza):
        "moja dzidzia ma 2 tygodnie i nie chce sama zasypiac w lozeczku, przyzwyczaila
        sie do bujania i noszenia, jak jej nie rozpuscic?"
        no skandal, rzeczywiscie.
        dziecko sie 9 miesiecy w wodach plodowych bujalo i dziwne, ze nadal tego
        potrzebuje...

        ja tez nie lubie zasypiac sama. wiec mam meza.
        dziecko ma mame... (i tate tez).

        nosmy dzieciaki, niech beda blisko!
        smile
    • mha1 popieram! 21.08.07, 12:00
      nie mam zamiaru odzwyczajać dziecka od siebie. kiedy zechce, to sama
      przestanie. a zechce na 100%, bo jakoś nie widzę, żeby rodzice
      nosili swoje 15-letnie pociechy na rękach.
      • yoggi87 Re: popieram! 25.08.07, 21:41
        100% racji. Ja usypiam swoje dziecko przytulajac i lulajac na
        rekach, ona jest wniebowzieta, a ja szczesliwa... sa to dla mnie
        najcenniejsze chwile w ciagu dnia i nie czuje sie jakos uwiazana
        tym, ze nikt poza mna i mezem nie potrafi jej polozyc spac, nigdy
        jej nie zostawilismy (no 2 razy jak mielismy sprawe w sadzie) i nie
        czujemy sie dzicy z powodu braku imprez itp. Na wszystko przyjdzie
        pora. Czasem Martynka spi w lozeczku cala noc, czasem sie przebudza
        to bierzemy ja do siebie, przytula sie i zasypia. Wszystko to wydaje
        mi sie naturalne. Gdybym kurczowo trzymala sie jakichs chorych zasad
        typu "musi samam zasnac i spedzic cala noc w lozeczku" to
        chodzilabym chyba zdesperowana, gdyby klika razy sie nie powiodlo.
        tule ja kiedy potrzebuje tego i ja i ona.
        • zuzia_ny Re: popieram! 06.10.07, 18:26
          przytulam, nosze, karmie piersia, czesto szepcze do uszka, bawie sie
          z dzieckiem, smieje sie czesto, mowie cieplym tonem, czasem tez
          powiem cos zdenerwowanym tonem , bo emocje sa czesto silniejsze od
          rozumu i niekiedy racja emocjonalan przegrywa z rozumowa. w kazdym
          razie staram sie zaspokoic potrzeby swojego dziecka. a
          najsilniejsza potrzeba jest aktualnie potrzeba bliskosci i
          bezpiecznstwa.jestem za tym by troche rozpiescic, bo skoro kocham
          swoje dziecko to dlaczego mialabym nie chciec mu dac wszystkeigo co
          ode mnie potrzebuje?
    • cadorna Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 13:22
      piękny post ithilin smile
    • magdzior2006 Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 13:29
      Pięknie powiedzianesmile A ja myślałam, że rozpieszczam swoje dziecko
      za bardzo, ale - myślałam sobie - co tam. Ten okres tak krótko
      trwa, a chciałabym aby mała czuła się naprawdę kochana no i
      rozpieszczana. Właśnie dziś dowiedziałam się, że po raz drugi
      zostanę mamą. Trochę przeraża mnie jak to zorganizować odnośnie
      Karolinki ... mam nadzieję tylko, że nie zabraknie mi czasu na dwoje
      dzieci, bo miłości, czułości, przytulania i całowania mamm nadzieję -
      nigdy im nie zabraknie smile
    • reteczu same się odzwyczają 21.08.07, 14:26
      No i powiedziałaś tak,że mi pasuje smile

      Nie ukrywam,że trochę zazdroszczę rodzicom,którzy nauczyli dzieci
      samodzielnego zasypiania - odłożenie do łóżeczka i pa!
      Ja nie potrafiłam tego zrobić.Starsza córka jako niemowlę nie
      chciała usnąć bez kołysania,młodsza reaguje tak samo.Starszą córcię
      kołysałam w wózku,potem w łóżeczku na biegunach;bez bujania,ale przy
      mamie,która czytała bajki na dobranoc,zasypiała od drugiego roku do
      czasu pojawienia się młodszej panienki,czyli do 3 miesięcy
      temu.Teraz starsza uważa się za dużą pannę i wręcz wypędza nas ze
      swojego pokoju,twierdząc,że jest już duża i nie potrzebuje,żeby ją
      mama lub tata usypiali.

      Próbowałam młodszą nie kołysać.Wrzeszczała.Nie cierpię wrzasku
      dziecka,więc robiłam i robię tak,aby dziecku się podobało.Zasypia
      przy cycu,śpi na mnie (stykamy się brzuchami-ulubiona nocna pozycja
      do spania),zasypia na kolanach,trochę śpi w bujanym łóżeczku po
      starszej siostrze.

      Nosiłam starszą,noszę i młodszą,pieściłam się ze starszą,pieszczę
      się i z młodszą,z obiema się bawię.To nie znaczy,że tak jest bez
      przerwy!Uważam,że leżaczek,mata edukacyjna,karuzelka,wózek to dobre
      wynalazki.

      Czy narzekam z tego powodu?
      Nie!
      Wiem,że ten czas minie jak z bicza trzasł i niedługo moje panienki
      wyfruną z gniazda.Cieszę się każdą chwilą.
      Pewnie,że jestem trochę zmęczona,ale co z tego?Bardziej byłabym
      znużona życiem,gdybym tych swoich bab nie miała.
    • agamamaani Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 14:48
      ja bym się chętnie od jedzenia odzwyczaiła.. choć na chwilę aby schudnąć trochę big_grin

      a na serio..
      zasypiam z moją trzylatką.. zasypiam z moim roczniakiem.. potem idę spać z mężem
      big_grin i przytulać będę ich tak długo jak będą tego chcieć i potrzebować..
      dodam, jeszcze - faktycznie urodzenie dziecka to nie koniec świata.. urodzenie
      dziecka to początek nowej ciekawej przygody.. z dziećmi można jak się chec
      naprawdę zrobić wszystko i naprawdę tychże dzieci nie trzeba sztucznie tresować
      próbując wbić je w sztywne reguły czy ramy..
      wystarczy.. uważnie wsłuchać się w siebie i uważnie wsłuchać się w dziecko..
      wtedy często usłyszy się takie same bicie serca i dokłądnie tą samą
      temperaturę.. wtedy często okaże się, ze potrzeby są dokładnie takie same.
      Bliskość mamy powoduje, zę dziecko ładuje baterie i może spokojnie spać.
      Bliskość dziecka powoduje, że mama jest spokojniejsza i nie martwi się faktem,
      że w pokoju obok jest "wyjec" ponieważ dziecko wyprzytulane odpowiednio i bez
      nerwów wyjcem nie będzie..
      • woi.mi Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 15:00
        Kilkugodzinnego noszenia nie rozumiem,przytulać można się i bez noszenia .
        • ithilhin Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 15:21
          w noszeniu chodzi o kolyszacy ruch.
          nie tylko o przytulanie.
      • sylviacokolada Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 15:14
        Oj! Chyba się na "wyrodne" przeniose smile Bo jak czytam to mam
        wszelkie predyspozycje ku temusmile Moje Dziecko jest "wytresowane" i
        potrafi samo sie bawic na dywanie zabawkami podczas gdy mama gotuje
        mu obiadek albo sprzata albo prasuje. Wydawalo mi sie ze szczescie
        jest wielowymiarowe. Kocham ja bezgranic i caluje io przytulam. Cóż.
        Ale za to jak patrze na rozpuszczona corke mojej siostry(2latka) to
        nikt i nigdy nie przekona mnie do bezstresowego wychowywania.
        • agamamaani Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 15:23
          sylviacokolada napisała:


          > Ale za to jak patrze na rozpuszczona corke mojej siostry(2latka) to
          > nikt i nigdy nie przekona mnie do bezstresowego wychowywania.
          jest pewna różnica (bardzo istotna) między rozpuszczaniem dziecka a przytulaniem..
          dziecku trzeba stawiać granice - jasne wyraźne owszem.. ale dlaczego zabraniać
          mu się przytulać?? myślę że autorka postu nie mówi o rozpuszczaniu.. raczej
          chodzi o fakt, który często sie spotyka na niemowlaku ( posty w stylu - próbuję
          trzeci dzień samodzielnego zasypiania - moje dziecko dziś zasnęło już TYLKO po
          godzinie płakania) i dalej pochwały aby mama się trzymała dzielnie..
          ja nie wiem jak wy .. ja bym godzinnego płaczu ( ba nawet 10 minutowego) nie
          zniosła..

          BTW - moje dzieci również świetnie bawią się na podłodze - ostatnio w pociąg big_grin
          • sylviacokolada Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 15:32
            ok.Tytlko ktora rodzina poza patologia nigdy nie przytula swoich
            dzieci? Kazda normalna matka kocha i przytula swoje dziecko. a to ze
            chce je czegos nauczyc? niemowlak to tez czlowiek.Ja moja na
            poczatku nosilam po kilka godz bo doslownie darla sie zanim zasnela.
            Po czym zastosowalam jedna z tych okrotnych metod a mianowicie
            odkladanie dziecka do lozeczka jak jest chwilke przed zasnieciem a
            nie jak spi i teraz problemu nie ma. Czy ja skrzywdziłam albo
            zaniedbalam?
        • mariken hahahaha 21.08.07, 16:04
          chyba się nie nadajesz do "wyrodnych", niestety
          bardzo wiele z wyrodnych nosi dzieci - w chustach, mei tajach, etc big_grin

          jeśli wg ciebie noszenie dziecka to jedynie "bezstresowe wychowanie"
          to chyba się nie rozumiemy

          j.
          • sylviacokolada Re: hahahaha 21.08.07, 16:24
            No jak tu czasem czytam to sie chyba nadajesmile rozumiemy sie tylko
            nie chce pisac wielokilometrowych postow. Komu sie chce to czytac.
            Mysle że wiesz dokladnie o co mi chodzi. A trzeba sie zastanowic
            zanim sie na jakas mamuske wyda osad...moje dziecko potrafi sie samo
            bawic, Twoje potrafi i jeszcze kogos.Ale co z rodzicami, ktorzy
            nosza, usypiaja i nic zrobic nie moga? To oni najczesciej
            chca "oduczyc" . Ty masz kiedy umyc włosy wiec problem nie istnieje.
            • agamamaani Re: hahahaha 21.08.07, 17:27
              być może gdyby spróbowali inaczej podejść do noszenia i przytulania ( nie jako
              do zła konieczniego) to być moze dziecko (jako mające zaspokojoną potrzebę
              bliskości) nie wyłoby i niczego nie trzeba by go oduczać..
              • ithilhin Re: hahahaha 21.08.07, 19:31
                nic dodac nic ujac Agomamoani.
                smile
              • sylviacokolada Re: hahahaha 21.08.07, 21:08
                agamamaani napisała:

                > być może gdyby spróbowali inaczej podejść do noszenia i
                przytulania ( nie jako
                > do zła konieczniego) to BYC MOZE dziecko (jako mające zaspokojoną
                potrzebę
                > bliskości) nie wyłoby i niczego nie trzeba by go oduczać..



                "byc moze" robi wielka różnice.Poniewaz byc moze, ale nie musi...

    • sylviacokolada Wybitnie krzywdzace sądy! 21.08.07, 21:06
      Rozumiem, ze uwazacie sie za Matki idealne i nie popełniajace
      błedów. Wasze leczace rece powoduja ze kolki, smutki znikaja itd.
      Ale nie wydawajcie osadu, ze dzieci ktore płącza robia to dlatego że
      ich matkom nie chce sie nosic i przytulac!!!
      • mariken ooooooo taaaaaaaaaak 21.08.07, 21:20
        a gdzie to przeczytałaś? bo ja jakoś nigdzie tego nie widzę...
      • ithilhin Re: Wybitnie krzywdzace sądy! 21.08.07, 22:28
        Sylvio, nie chcemy osadzac, nie chcemy potepiac.
        Chcemy pokaza tylko, ze mozna inaczej, ze dziecko nie jest nakrecanym pajacykiem
        i ze dwumiesieczny maluch nie musi umiec zasypiac sam w lozeczku a wrecz
        przeciwnie - nawet nie powinien.

        jak to mowi nasz pediatra: jak najwiecej witaminy "m" dla dzieci smile
        • ewa-krystyna Re: Wybitnie krzywdzace sądy! 21.08.07, 23:11
          a jak odroznic,ze dziecko ma taka potrzebe,a nie juz "wdzimisie"?
          • mha1 po wieku 22.08.07, 14:36
            dwumiesięczne dziecko nie umie manipulować. a matki, które o to
            posądzają swoje dzieci... cóż...
    • miniuszka Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 21.08.07, 22:55
      W pełni popieram Twoją opinię. Mądrej miłości nigdy nie za wiele. Dzieci które
      potrzebują bujania, noszenia czy kołysania i dostają to czego oczekują na pewno
      nie będą należeć do tych które trzymają się maminej spódnicy (tym przy maminej
      spódnicy brakowało czułości dlatego nie potrafią się od mamy odkleić). Tulmy
      swoje dzieci teraz bo za jakiś czas pójdą własną drogą albo stwierdzą że
      przytulanie lub całowanie mamy czy taty to obciachsmile)
    • sylviacokolada ok ok.... 22.08.07, 08:14

      Autor: sylviacokolada 22.08.07, 08:12 Dodaj do ulubionych Skasujcie
      Odpowiedz cytując Odpowiedz

      mariken napisała:
      a gdzie to przeczytałaś? bo ja jakoś nigdzie tego nie widzę...

      no jesli "zło konieczne" nie jest stwierdzeniem, ze rodzicom nie
      chce sie nosic to ja juz nie wiem....wg mnie to jest stwierdzenie ze
      przytulaja i nosza za kare co najmniej.

      Chyba sie wycofam z dyskusji bo nie chce nikogo złoscic ani sama
      oberwac smile
      Ja moje Milenisko naprawde kocham i caluje i potrafie godzine
      kitrasic sie po łozku z nia, jednak chce tez ja czegos nauczyc ( czy
      oduczyc) nie znecam sie nad nia. ja ja kocham bezwarunkowo ale czy
      swiat taki dla niej bedzie? i co z rodzicami ktorzy pracuja? maja po
      nocy nie spac a w dzien do roboty a potem wracac i miec sile na
      przytulanie i nie traktowac tego jak zlo konieczne? Moim zdaniem
      takie plytkie potraktowanie tematu moze niektorych zabolec.


      • slonko1335 Re: ok ok.... 22.08.07, 08:41
        sylviacokolada napisała:
        i co z rodzicami ktorzy pracuja? maja po
        > nocy nie spac a w dzien do roboty a potem wracac i miec sile na
        > przytulanie i nie traktowac tego jak zlo konieczne? Moim zdaniem
        > takie plytkie potraktowanie tematu moze niektorych zabolec.
        >


        no coś Ty nie wiedziałaś, że pracująca matka to najgorsze co może
        dziecko spotkać?, przynajmniej tak starały mi się sprawę wytłumaczyć
        niepracujące mamusie, bo to przecież nienormalne że chcę pracować
        chociaż wcale nie musze i jakże moje dziecko z tego powodu cierpi no
        i oczywiście całe życie będzie mieć traumę z tego powodu, a fe....
        • sylviacokolada Re: ok ok.... 22.08.07, 08:49
          Dla mnie to kwestia wyboru. Ja naleze do ptactwa domowego. Nie musze
          i nie chce pracowac. Wybralam siedzenie w domu z moim Dzieckiem. I
          szlag mnie trafia kiedy kobitki patrza na mnie z litoscia ze tak sie
          uwsteczniam. Dlatego tez uwazam ze jesli ktos chce pracowac to jego
          decyzja a ze dziecko jest wychowywane w rodzinie to poiwinno sie
          jakios do tej rodziny dopasowac. I nie wierze ze ktos chce
          odzwyczaic na dobre swoje dziecko od przytulania, calowania itd.
          • slonko1335 Re: ok ok.... 22.08.07, 09:01
            Sylvia o to chodzi, że szczęśliwa mama równa się szczęśliwe dziecko,
            bez względu na to czy mam pracuje czy nie, ja męczyłam się bardzo w
            domu i wcalenie uważam, że niepracująca mama jest gorsza od tej
            pracującej, wydaje mi się że mimo wszystko ma dużo trudniej bo ja
            mogę się troche oderwać od bolesnego ząbkowania, bólów brzuszka,
            itd. Alce miłości nie brakuje, uwielbia byc całowana i sama często
            to robi, przychodzi czasami tylko po to żeby się przytulic i twedy
            nigdy jej nie odeslę bez tego ale przyznam, ze jestem raczej
            zwolenniczką niecackania się z dziećmi i nie podporządkowuje jej
            wszystkiego i wszystkich. co do tulenia i bujania do snu, noszenia
            na rączkach na okrągło to ja uważam że to raczej przyzwyczajenie niz
            potrzeba oczywiście pomijaąc etap noworodkowy.
            Oto Alicja..
            • sylviacokolada Re: ok ok.... 22.08.07, 09:08
              Ja mimo, ze jestem z mała praktycznie ciągle mam bardzo podobne
              zdanie na ten temat. Uwazam noszenie calodobowe, godzinne cackanie
              sie przed snem za niezdrowe i dla matki i dla dziecka. Ale jesli
              ktos lubi to ja naprawde nie mam nic przeciwko.chociaz wiem , ze
              czasem inaczej sie nie da, jesli taki egzemplarz sie trafi wink Widze
              tylko w rodzinie efekty takiego postepowania i nigdy nie zrobie
              mojej Corce takiego numeru.
            • agamamaani i was zaskoczę 22.08.07, 09:13
              kocham przytulam noszę i... pracuje na pełen etat big_grin
              i moje dzieci naprawdę nie mają traumy big_grin
              dodam, że mi naprawdę nie chodzi o to aby dzieci do czegoś zmuszać, nosić na siłę..
              paradoksalnie ( co np ujawnia się na forum chustowym) dzieci noszone dużo
              szybciej sie usamodzielniają.. dużo mniej trzeba im czasu aby zasnęły, dużo
              szybciej same przesypiają noce.. i wcale nikt na siłę nie musiał tego dzieci
              noszonych uczyć..
              po prostu przytulenie i noszenie w ciągu dnia im wystarcza i nie muszą marudzić
              i dopominać się na siłę swojej dawki bliskości..

              btw - żadna z nas nie nosi przez cały dzień.. czasem wystarczy pół godziny
              czasem godzinka.. czasem jak spacer i pogoda miła to i 4 godziny i 6 big_grin
    • stefanfr Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 22.08.07, 09:03
      no ..dziwne pytanie...mój mały został nauczony zasypiać sam - jak miał 3
      tygodnie ...i spi sam w swoim łóżeczku ..co nie znaczy , że go nie tulę, nie
      kołysze ...potrawimy godzinami leżeć na łóżku - i się "miętolić" smile - ale
      zasypia sam z misiem ..ja nie mam stresu i mam czas dla męża i z mężem ...po
      prostu dla siebie - dla nas ...i jesteśmy szczęśliwi - a dziecko - jest
      szczęśliwe ..bo ma rodziców przez cały dzień ( albo jedno z nich) gdzie się z
      nim bawimy i całujemy, tulimy - ja jestem szczęśliwa, że nauczyłam swoje dziecko
      zasypiania - bo małe dzieci nie umieją tego robić!!! lepiej wcześniej niż
      później ..nie wyobrażam sobie spania z dzieckiem do 7 roku życia - bo znam takie
      przypadki ..im dalej tym trudniej ...co w cale nie znaczy, że mniej kocham swoje
      dziecko! oburzył mnie twój post ..jest mocnop niesprawiedliwy =- jeżeli ty masz
      problem , żeby nauczyć swoje dziecko spania samodzielnego - to nie dorabiaj
      teorii do tego - albo jeżeli tak chcesz ..jkażdy rodzic postepuję tak aby być
      szczęśliwym - przypomne - szczęśliwy rodzc =szczęśliwe dziecko!
      • stefanfr Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 22.08.07, 09:07
        mały ma 3 m-ce ..apropo smile
      • ithilhin Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 22.08.07, 11:52
        stefanfr napisała:

        > oburzył mnie twój post ..jest mocnop niesprawiedliwy =- jeżeli ty masz
        > problem , żeby nauczyć swoje dziecko spania samodzielnego - to nie dorabiaj
        > teorii do tego - albo jeżeli tak chcesz ..jkażdy rodzic postepuję tak aby być
        > szczęśliwym - przypomne - szczęśliwy rodzc =szczęśliwe dziecko!


        nie, ja nie mam problemu, moje dziaciaki maja swoj rytm zasypiania i nie
        przeszkadza nam to z mezem normalnie funkcjonowac i miec czas dla siebie
        wieczorem. najstarsza czyta sobie ksiazke a potem przychodiz sie przytulic i
        idzie spac (chyba, ze ksiazka ciekawa zbytnio, wtedy musze jej przypominac, ze
        trzaba juz do lozka), sredni ma swoj czas na ksiazeczke i kolysanke i zasypia -
        czasem z nim siedze dopoki nie zasnie czasem nie - zalezy od jego nastroju i
        checi, najmlodszy po kapieli dostaje mleko z piersi, potem bawi sie w lozeczku
        jakis czas i dostaje dokladke, po ktorej zasypia. spal zawsze w swoim lozeczku,
        ale postawionym obok naszego lozka, zeby nie byl samotny w nocy (nie umiemy sie
        wyspac jak dzieci spia z nami). jesli nie moze usnac bo na przyklad zabkuje
        ijest podenerwowany - zasypia w chuscie.

        najmlodszego nosze najwiecej z calej trojka bo mam chuste i nie sprawia mi to
        problemu i jest z tej trojki najspokojnijeszy, najwczesniej zaczal przesypiac
        noce. ostanio chusta sluzy glownie na spacerach smile

        post napisalam bo zauwazylam, ze wiele mam obecnych na tym forum ma problem z
        przekonaniem sie, ze bujanie malucha do snu, noszenie w ciagu dnia to nic zlego.
        z przekonaniem sie, ze takiego malego dziecka nie da sie rozpuscic bujaniem, ze
        ono nie wymusza tylko potrzebuje. tylko trzeba nie robic z tego, ze dziecko
        potrzebuje noszenia, bujania, tulenia problemu - bo dziecko wyczuwa stres
        przeciez. czesciowo (podkreslam, czesciowo bo kazdy przypadek jest inny!) stad
        te opisy godzinnego noszenia i wrzaskow po odlozeniu do lozeczka - im bardziej
        mama chce dziecko odlozyc, tym bardziej sie podswiadome spina i dziecko wyczuwa,
        ze cos jest nie tak i to "nie tak" kojarzy wlasnie z odlozeniem do lozeczka.
        wiec protestuje...

        ps. i nie myslcie noszenia z bezstresowym wychowaniem. ja tez stawiam swoim
        dzieciom granice odpowiednie do ich wieku.
        • sylviacokolada Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 22.08.07, 12:00
          to sa wlasnie tematy na ktore trzeba sie pozadnie rozpisac aby
          czlowieka dobrze zrozumielismile
          noszenia z bezstresoweym nie myle. Jak napislam mam w rodzinie
          przyklad ( a raczej antyprzyklad) dziecka tak wychowanego i wiem co
          pisze. A zaczelo si eod nioszenia i spania z rodzicami. dziecko
          wpewnym momencie przestaje potrzeowac. rodzicow tez trzeba
          sprawdzic. i te male istotki siwetnie i szybka sie uczasmile
    • reteczu Tak mi się przypomniało... 25.08.07, 11:15
      ithilhin napisała:

      >> no to powiedzcie mi dlaczego chcecie "odzwyczajac" swoje dzieci
      dwutygodniowe,
      > dwmumiesieczne, szesciomiesieczne itd od bujania i kolysania?

      Moja droga!
      Byłam z córką w Instytucie Matki i Dziecka w W-wie.Czekanie na
      wizytę się dłużyło,więc bujałam Małą w wózku; nie mocno,ale
      kołysałam.Nawet nie wyobrażasz sobie,jak mnie objechała za to
      utytułowana pani doktor...Jej zdaniem niepotrzebnie kołysaniem
      przedłużam okres,gdy dziecko było w brzuchu.
      I co Ty na to?Gdzie jak gdzie,ale nie sądziłam,że w IMiD za to mi
      się oberwie.

      • ithilhin Re: Tak mi się przypomniało... 25.08.07, 16:52
        ja na to, ze lekarze tez ludzie a ludzie sa rozni.

        nasza byla pani pediatra przepisala kiedys mojemu wowczas polroczniakowi
        sterydowe masci bez zadnych innych zalecen typu dieta bezmleczna choc moj
        sredniak ma typowa nietolerancje bialka mleka krowiego.

        kiedys lekarze tez zalecali "zimny wychow" (czyli sterylne warunki, nie dotykac,
        nie nosic, nie bujac itp) a dzis wiemy, ze to nie jest dobra metoda.
        • ewa-krystyna Re: Tak mi się przypomniało... 25.08.07, 17:01
          ithilhin napisała:

          > kiedys lekarze tez zalecali "zimny wychow" (czyli sterylne warunki, nie dotykac
          > ,
          > nie nosic, nie bujac itp) a dzis wiemy, ze to nie jest dobra metoda.


          a za 20 lat dowiemy sie ,ze jednak nie....
          • ithilhin Re: Tak mi się przypomniało... 25.08.07, 18:41
            tego nie przewidzimy.
            ale ja jestem z tego zimnego wychowu. w doroslym juz zyciu mialam duze problemy
            emocjonalne, z akceptacja siebie, w kontaktach z innymi - i duzo pracy mnie to
            kosztowalo aby swoje leki i obawy jakos ujarzmic i pokonac.
            moja corka (obecnie osmiolatka) - w niemowlectwie noszona (nie w chuscie
            niestety, ale na rekach) i bujana wedlug potrzeb jest zupelnie inna niz ja w jej
            wieku: otwarta, wesola, nie ma takich problemow z emocjami jak ja mialam.
            i to mnie przekonuje.
            ja nie twierdze, ze moja Mama mnie nie kochala (i w zadnej wypowiediz tego
            nikomu nie zarzucilam), bo wiem, ze mnie kocha smile
            ale ona sama przyznaje, ze tamte metody nie byly wcale takie dobre jak wtedy
            przekonywano.
            wiec szczerze mowiac: nie sadze abysmy za 20 lat sie przekonali, ze nie nalezy
            bujac i nosic kiedy dziecko tego potrzebuje.
            a juz na pewno nikt mi nie wmowi, ze 2-miesieczny maluch sie przyzwyczail do
            "brania na raczki" i ze powinien sam umiec usypiac.
            takie jets moje zdanie. nikomu nie bronie miec innego.
            milego dnia!
            • kasiapfk Re: Tak mi się przypomniało... 25.08.07, 18:50
              Droga Ithilhin, i to pewnie jest przyczyna, dla której tak bardzo
              rażą cię posty w stylu: jak oduczyć.
              Ja raczej nie jestem z Zimnego wychowu i mnie takie posty nie rażą.
              Nie mam problemó emocjonalnych, z akceptacja siebie- podobnie pewnie
              jak śrendia populacji, stąd pewnie nie upatruję przyczyn braku
              pewnosci siebie i trudności w kontaktach z innymi w "nienoszeniu
              wiecznie" na rękach i "nie poświęcaniu" się wyłącznie dziecku.
              Brawo za pracę, którą masz za sobą smile)))))))))))))))) To wielka
              sprawa mieć taką świadomość i jeszcze coś z tym zrobić.
              Ale myaslę,że wielką niepsrawiedliwością jest wykpiwanie postów
              zrozpaczonych mam smile))).
              Przecież wszystkie (na ogół) kochamy swoje dzieciaki, a bujanie,
              noszenie, karmienie piersią itp nie jest gwarancją dobrego życia
              naszych dzieci. Pomaga, ale nie determinuje smile
              optymistycznie pozdrawiam,
              k., mama trójeczki.
              • ithilhin Re: Tak mi się przypomniało... 25.08.07, 21:27
                kasiapfk napisała:

                > Droga Ithilhin, i to pewnie jest przyczyna, dla której tak bardzo
                > rażą cię posty w stylu: jak oduczyć.

                piszac poprzedni post, spodziewalam sie podobnych komentarzy. Twoj na szczescie
                pozytywnie mnie zaskoczyl.
                ale wiesz, moze to z tego powodu, moze nie.

                > Ja raczej nie jestem z Zimnego wychowu i mnie takie posty nie rażą.
                > Nie mam problemó emocjonalnych, z akceptacja siebie- podobnie pewnie
                > jak śrendia populacji, stąd pewnie nie upatruję przyczyn braku
                > pewnosci siebie i trudności w kontaktach z innymi w "nienoszeniu
                > wiecznie" na rękach i "nie poświęcaniu" się wyłącznie dziecku.

                Ale wskaz mi, w ktorym moemncie napisalm o tym, ze trzeba wiecznie na tych
                rekach nosic i poswiecac sie wylacznie dziecku?
                Caly czas podkreslam ,ze chodzi mi o inny problem: o oczekiwanie samodzielnosci
                od dzieci, malych dzieci, ktore nie sa na taka samodzielnosc jeszcze gotowe. o
                to, ze takie postepowanie moze (podkreslam: moze, ale nie musi) zrobic temu
                dziecku jakas krzywde.

                > Brawo za pracę, którą masz za sobą smile)))))))))))))))) To wielka
                > sprawa mieć taką świadomość i jeszcze coś z tym zrobić.
                > Ale myaslę,że wielką niepsrawiedliwością jest wykpiwanie postów
                > zrozpaczonych mam smile))).

                Nikogo nie wykpiwam. pierwszy post byl owszem ,swego rodzaju prowokacja - po to
                aby zostal zauwazony.

                > Przecież wszystkie (na ogół) kochamy swoje dzieciaki, a bujanie,
                > noszenie, karmienie piersią itp nie jest gwarancją dobrego życia
                > naszych dzieci. Pomaga, ale nie determinuje smile

                oczywiscie.
                nie ma gwarancji na dobre zycie.
                jak cos pomaga to czemu nie skorzystac?
    • deela Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 06.10.07, 19:53
      > ...siebie od przytulania do meza?
      czy wisisz na mezu 20 h na dobę?
      > kiedy zamierzacie odzwyczaic sie od jedzenia cieplych posilkow?
      czy jesz bez przerwy?
      > kiedy zamierzacie odzwyczaic sie od spania?
      czy spisz 24 h na dobę?
      > no to powiedzcie mi dlaczego chcecie "odzwyczajac" swoje dzieci dwutygodniowe,
      > dwmumiesieczne, szesciomiesieczne itd od noszenia? od bujania i kolysania?
      a czy to normalne ze dziecko nie chce spedzic bez ciebie ani 5 s? czy myslisz ze
      kazda matka wytrzymuje bycie z dzieckiem 24 h na dobę 7 dni w tygodniu?
      tygodniami miesiącami? bo NIE MOŻESZ WYJŚĆ NAWET DO ŁAZIENKI? czy uważasz że
      dziecko należy bez przerwy nosić, trzymać na rękach, bujać kołysać? mieć je
      przyssane do piersi? mówię o takim BEZ PRZERWY, czy dziecko to pasożyt który na
      tobie żeruje? czy osobny twór? czy ty po urodzeniu zamieniasz sie w drzewo do
      którego przyrósł bluszcz czy jesteś odrębną osobą? czy uważasz ze proces
      wychowywania to nie jest uczenie samodzielności a nie przyklejenia do drugiej
      osoby? Przyklejenia takiego że zamienia się w uzależnienie?
      > dla malego czlowieczka to sa takie same potrzeby jak jedzenie, spanie i
      > oddychanie.
      nie: nie można żyć bez jedzenia, spania oddychania
      nie można też życ poświęcająć się calkowicie dziecku aż do zatracenia swojej istoty
      dziecko może za to żyć jeśli nie jest noszone, tulone kołysane przyssane 24 h na
      dobę
      • mha1 Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 06.10.07, 22:32
        długo myślałaś nad odpowiedzią wink
        • cleo1976 Nie zamierzam odzwyczajać :) 06.10.07, 22:57
          Mam dwójkę dzieci, Magda ma 7 lat, Filip 17 miesięcy. Moje dzieci są
          wynoszone, wytulone i wyniańczone przeze mnie. Uwielbiam jak się do
          mnie przytulają, uwielbiam je tulić wieczorem do snu. Jakoś sobie
          nie wyobrażam żeby było inaczej. Magda jest już duża ale i tak
          wieczorem lubi jak ją głaszczę i smyram po plecach smile a Filip do
          dziś zasypia przy piersi i jak się w nocy budzi to biorę go do
          naszego łóżka i śpimy sobie razem. Jak dojrzeją to się same
          odzwyczają smile))
      • ithilhin Re: kiedy zamierzacie odzywczaic... 07.10.07, 22:39
        oj deela deela smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja