monika01_2006
28.08.07, 07:43
ostatnio próbuję coś zdziałać w sprawie pobudek nocnych.W tym celu
kupiłam książeczke noc bez płaczu Elisabeth Pantley.Jest tam taki
kawałek który mnie bardzo poruszył.Myśle że nie jedna mama próbowała
metody a niech się wypłacze to zaśnie.
Budzi się panującą wokół ciszą, bezruchem.Krzyczy. Całe płnie z
pragnienia, poczucia braku, straszliwej niecierpliwości. Z trudem
chwyta oddech i krzyczy, aż głowka wypełnia mu się i pulsuje
dźwiękiem. Krzyczy aż do bólu w piersiach., do zachrypnięcia. Nie
może dłużej znieść tego cierpienia;łkania słabną i
zamierają.Nasłuchuje.Otwiera piąstki. Obraca główkę z boku na
bok.Nic nie pomaga.To ponad wytrzymałość.Ponownie zaczyna płakać,
leczobolałe gardło zmusza je w końcu do zamilknięcia. Macha
rączkami, kopie. Nieruchomieje- zdolne cierpieć, niezdolne myśleć,
niezdolne żywić nadzieję. Nasłuchuje. Potem znowu zapada w sen.
pozdr