pocalina
20.09.07, 12:28
Pisze, bo pojawil sie problem. Mam 2 tygodniowego synka w domu.
Karmilam go od poczatku piersia - oczywiscie dbalam o dobre
przystawienie - ssal z otoczka ksiazkowo wrecz. Smarowanie
bepanthenem, wietrzenie po posmarowaniu pokarmem, kapusta, oklady,
itd. I nic z tego - zadna profilaktyka nie zapobiegla problemowi.
Brodawki z dnia na dzien mam coraz mniej, tzn. sutka, a konkretnie
sutkow, bo dotyczy to dwoch piersi. Mam w nich dziury (Maly ssie
okolo 40 minut co godzina - jest bardzo zarloczny), podeszlo to ropa
i krwia nawet. Lekarka przepisala mi neomycyne, ktora nic nie daje,
bo po kazdym ssaniu Malego rana sie otwiera i jest coraz glebsza.
Poczatkowo bolalo tylko przy przystawieniu, a teraz caly czas, 40
minut podczas karmienia. Plakalam i karmilam. W koncu spasowalam i
sciagam pokarm laktatorem i daje go butelka. Przy tym tez placze, bo
co ze mnie za matka!!!!???? Czy ktoras z Was miala az taki
problem??? Dodam, ze inne pozycje, np. spod pachy, gdzie kasal by w
innym miejscu, nic nie daja ulgi. Podobnie oslonki na piersi - nie
toleruje ich, pluje, ma odruch wymiotny i odciaga krew. Wyczytalam
gdzies, ze dobra jest masc/zel Solcoseryl, ze to szybko leczy, ale
wole zapytac Was, bo jestem u kresu sil. Najbardziej szkoda mi
Malego, bo gdy karmilam piersia, to zasypial w koncu przy niej, mial
cieple raczki i czul sie - widac bylo po buzce - bezpieczny. Dzisiaj
po pierwszym karmieniu butelka... byl nerwowy, zimne raczki i az mi
sie serce kroilo.... Pomozcie mi dziewczyny!!!!!