moja - jako matki - porazka.. a jak u Was?

20.09.07, 12:28
Pisze, bo pojawil sie problem. Mam 2 tygodniowego synka w domu.
Karmilam go od poczatku piersia - oczywiscie dbalam o dobre
przystawienie - ssal z otoczka ksiazkowo wrecz. Smarowanie
bepanthenem, wietrzenie po posmarowaniu pokarmem, kapusta, oklady,
itd. I nic z tego - zadna profilaktyka nie zapobiegla problemowi.
Brodawki z dnia na dzien mam coraz mniej, tzn. sutka, a konkretnie
sutkow, bo dotyczy to dwoch piersi. Mam w nich dziury (Maly ssie
okolo 40 minut co godzina - jest bardzo zarloczny), podeszlo to ropa
i krwia nawet. Lekarka przepisala mi neomycyne, ktora nic nie daje,
bo po kazdym ssaniu Malego rana sie otwiera i jest coraz glebsza.
Poczatkowo bolalo tylko przy przystawieniu, a teraz caly czas, 40
minut podczas karmienia. Plakalam i karmilam. W koncu spasowalam i
sciagam pokarm laktatorem i daje go butelka. Przy tym tez placze, bo
co ze mnie za matka!!!!???? Czy ktoras z Was miala az taki
problem??? Dodam, ze inne pozycje, np. spod pachy, gdzie kasal by w
innym miejscu, nic nie daja ulgi. Podobnie oslonki na piersi - nie
toleruje ich, pluje, ma odruch wymiotny i odciaga krew. Wyczytalam
gdzies, ze dobra jest masc/zel Solcoseryl, ze to szybko leczy, ale
wole zapytac Was, bo jestem u kresu sil. Najbardziej szkoda mi
Malego, bo gdy karmilam piersia, to zasypial w koncu przy niej, mial
cieple raczki i czul sie - widac bylo po buzce - bezpieczny. Dzisiaj
po pierwszym karmieniu butelka... byl nerwowy, zimne raczki i az mi
sie serce kroilo.... Pomozcie mi dziewczyny!!!!!
    • jahreshka Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 12:36
      Po pierwsze - karmienie butelką to nie porażka! Daj sobie spokój z
      wyrzutami sumienia. Przecież gdy karmisz obolałą piersią i jeszcze
      przy tym płaczesz, małemu udziela się Twój stres i niepokój.
      Odciągaj pokarm, żeby nie zatrzymać laktacji i spokojnie wylecz
      piersi.
      A że synek po pierwszym karmieniu z butelki był nerwowy, to nic
      dziwnego! Każda zmiana budzi zdziwienie i trochę czasu minie, zanim
      się do tego przyzwyczai. Być może kiedyś zdecyduje, że woli butelkę
      od Twojej piersi - też tak może być. Ale przecież karmienie butelką
      nie wyklucza bliskości między Tobą a synkiem smile
      pocalino, spokojnie! To pierwsze Wasze wspólne tygodnie po tej
      stronie brzucha. Wszystko się ułoży.
      Serdecznie Cię pozdrawiam smile
    • kasik2222 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 12:39
      przede wszystkim jesteś cudowną matką, pamiętaj o tym, nie rób sobie
      wyrzutów, ze tak się dzieje, bo to przechodzi wiele kobiet. Ja też
      zaczęłam odciągać i odciągałam 10 miesięcy. Nie było problemu z
      odstawieniem, choć musze przyznać, że prosto z piersi wygodniej. Na
      razie odciągaj, jak się zagoi to spróbuj jeszcze raz. Nie znam tej
      maści. Pozdrawiam i trzymaj się, nie myśl o tej sytuacji w kategorii
      porażki.
    • donna28 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 12:41
      Kurczę, bardzo Ci współczuję, napisz na tym forum
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570
      Zobaczysz, będzie dobrze, nie wmawiaj sobie, że jesteś złą matką, to bez sensu,
      przecież kochasz synka
      2-tygodnie po porodzie jeszcze szaleją hormony i wszystko jest totalnym
      chaosem... ja też przez to przechodziłam, choć akurat z karmieniem nie miałam
      problemu
      Aha, na pogryzione brodawki pomógł mi krem PureLan z apteki, smarowałam
      kilkadziesiąt razy dziennie i pomogło
    • ulkadabrowska Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 13:14
      Twój maluszek lepszej i kochańszej mamusi mieć nie będzie!!!
      A najlepsza mamusia to uśmiechnięta i zadowolona mamusia.

      Ja miałam ten sam problem, lecz tylko w jednej piersi. Mały mi nieomal odgryzł
      brodawkę. Poradziłam sobie tak (za radą położnej): na oba sutki jak najczęściej
      linomag maść (nie krem!) - dziecko może go spokojnie zlizywać, pokarmieniu sutki
      umyć (mieszanina mleka i śliny dziecka to pyszna pożywka dla bakterii) a dopiero
      potem wycisnąć kropelkę, rozsmarować i wietrzyć. Karmiłam normalnie zdrową
      piersią a z chorej ściągałam cały czas laktatorem i podawałam w butelce (jak nie
      chcesz, możesz podawać łyżeczką). Trwało to może ze trzy dni i potem go
      przystawiłam - jak się okazało za wcześnie - znowu była mega rana. No to
      pomęczyliśmy się znowu z laktatorem, tym razem pięć dnie - aż do całkowitego
      wygojenia i teraz... mój 2,5 miesięczny cycoholik waży 7200! (ur. 3530).
      Głowa do góry!

      I pamiętaj - uśmiechnięta mama najlepsza! (już noworodki uczą się naśladowania
      naszej mimiki, więc choćby z tego względu trzeba się do nich jak najwięcej i
      najserdeczniej uśmiechać).

      mamUlka.
    • mama.malenstwa Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 13:15
      Nie obwiniaj się, przecież robiłaś, co mogłaś, a być może z czasem
      to też się unormuje i piersi nie będą cię tak boleć. U nas było
      trochę inaczej, bo moja córka nie najadała się z piersi i od
      trzeciego tygodnia jest dokarmiana mlekiem modyfikowanym. Teraz
      najpierw przystawiam ją do piersi, żeby sobie trochę pocyckała, a
      potem prawdziwe jedzonko z butli. Też na początku było mi przykro,
      bardzo chciałam karmić piersią, ale z drugiej strony byłam
      szczęśliwa, że dziecko nie jest głodne. Nie martw się i tak masz to
      szczęście, że nawet jak przejdziesz na butelkę, to będziesz karmić
      swoim mlekiem. Pozdrawiam
    • drugijasmina24 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 13:25
      Witam i naprawde wspolczuje!!!Ja mam dwoje dzieci:corcia dwa lata i 3 miesiace,i synek 7 miesiecy.Corcie karmilam prawie poltora roku i nie bylo zadnych problemow.Z synkiem nie mialam az tak jak Ty, za to maly strasznie sie krztusil az sie zachodzil,nic nie pomagalo,iine pozycje itd.Byly nieprzespane noce,maly plakal a ja razem z nim.Do tego dopadla mnie depresja.Bylo strasznie.Az w koncu siegnelam po butelke.Mialam wyzuty sumienia,ale maly byl duzo spokojniejszy.Bardzo dlugo bylo mi z tym zle,ale teraz wiem ze postapilam slusznie.Butelke tez mozna podac z miloscia.Nie to jest miara dobrego maciezynstwa,nie mozesz sie zakatowac.Maly tez czuje Twoj nastroj.Badz dzielna!!!!!
    • asik1972 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 14:57
      Miałam podobnie 2 m-ce temu. Kupiłam maśc MALTAN. Jest swietna na
      poranione brodawki. Ja miałam problem z jedną piersią więc
      zaczynałam karmienie od zdrowej i pozniej karmiłam chorą.
      Wytrzymałam i zagoiła się. Wg mnie musisz dośc szybko je podleczyc i
      wrócic do karmienia piersią. Nie przejmuj się, te ssaczki mają tak
      silny instynkt ssania ,że poradzi sobie po przerwie wink) Nie
      przejmuj się za bardzo! Nie ma nic lepszego dla malca jak ciepło
      szczęśliwej mamci wink)
    • mniemanologia Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 15:18
      Jak możesz pisac - "co ze mnie za matka"? sad
      Ja karmiłam odciąganym mlekiem w zasadzie od poczatku (wyobraź
      sobie, że przez problemy ze ssaniem bardzo spadła mu waga i był
      bardzo odwodniony, musieliśmy dłużej zostać w szpitalu, a Mały
      dostał kroplówkę sad ), przez 4 miesiące Synek dostawał własciwie
      wyłącznie takie mleko i NIGDY nie zadałabym sobie takiego pytania...
      To, jak karmisz, nijak nie mówi, czy jestes dobrą matką, czy złą.
      Jeśli Twoje dziecko jest szczęśliwe i nie jest głodne - oznacza to,
      że jesteś dobrą matką i tyle.
      • asia261 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 18:34
        nie martw sie i nie przejmuj; może jednak warto podleczyć pierś i mimo bólu karmic dalej; ja tak robiłam - mój maluszek ma teraz 3 m-ce i mnie długo piersi bolały, do ok 1,5 m-ca; nieraz płakałam, do tej pory mam dziurki w sutkach, ale od czasu do czasu smaruje Purlanem - rewelacyjny krem, polecam gorąco - żałuje, że nie znałam go od poczatku; radzę skorzystąc z rady konsultantki laktacyjnej
    • kaeira Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 20:07
      Ojej, biedna jesteś. Bardzo współczuję!

      Może spróbuję cię pocieszyć, że też miałam koszmarne początki karmienia
      (straszny ból, slabe przyrosty). Moment 2-3t był właśnie najgorszy. Ale przy
      pomocy mojego partnera , konsultantek laktacyjnych oraz mojej bardzo dużej
      determinacji (a właściwie rozpaczliwego "zacięcia się") wszystko udało się
      przetrwać, naprostować, i teraz karmię juz rok bez żadnych problemów, i jest po
      prostu świetnie.

      Okropne problemy na początku karmienia to niestety wcale nie rzadkość. Ale mając
      wsparcie i fachowe porady daje się je spokojnie przezwyciężyć!(no, może nie tak
      spokojnie, ha ha)

      Zachęcam cię do napisania na forum Karmienie piersią, a jeszcze lepiej do
      kontaktu telefonicznego z ekspertem forum. Zadzwoń na dyżur p. Moniki (tel na
      gorze forum), na pewno pomoże i doradzi. (P. Monika zagląda na forum co parę
      dni, a i wtedy nie zawsze może odpowiedzieć na każdy post albo nie każdy
      zauważy. A to jest pilna i skomplikowana sprawa.) Oczywiście, jeszcze lepszy
      byłby osobisty kontakt z dobrą konsultantką laktacyjną, jeśli to możliwe)

      Ja tez miałam straszny dół psychiczny pt. "Co ze mnie za matka". Uwierz mi, że
      to naturalne tak myśleć, poporodowe hormony tez mają na to wpływ. Ale to
      oczywiście BZDURA. Oczywiście, że jesteś dobrą matką!!!
      Jeżeli musisz, to odciągasz pokarm i już. Właśnie dobrze robisz - przecież i tak
      dajesz dziecku swoje mleko. Widać, że zależy ci na karmieniu i jesteś wytrwała,
      więc myślę, że na pewno ci się uda. Tylko koniecznie postaraj się o tę fachowa
      poradę - jeśli nie na żywo, to przez telefon!!
      • kaeira Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 20:08
        Jeszcze raz na wszelki wypadek link do forum:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570
    • monikapaulina PureLan jest super polecam 20.09.07, 20:41
      wprawdzie u mnie nie bylo az tak tragicznie ale ta masc naprawde mi
      bardzo pomogla.nie stresuj sie ze jestes zla matka wazne ze
      odciagasz a z tym jest troche roboty.
      pozdrawiam
    • mika_p Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 22:02
      A duże masz piersi? Czy przystawianie, poza tym, że rani, bolało, ale nie na
      skórze, tylko głębiej?

      Moja córka urodziła się malutka (2600g), to był mój drugi noworodek, pierwsze
      dziecko karmiłam piersią bez problemów, miałam doświadczenie i wizualnie
      wygladało, że Mała jest dobrze przystawiona - brodawka z otoczką głeboko w buzi.
      Ale jedna pierś bolała tak, że aż krzyczałam. Jak tylko zorientowałam się, że
      to nie jest problem skóry, że nakładki nic nie pomagają, to zrozumiałam w czym
      rzecz: za mała buzia do wielkiej piersi. Nieboląca piers była ciut mniejsza i z
      tej karmienie przebiegało bezproblemowo; boląca była trochę większa (w sumie
      zawsze była i nadal jest) i to była kluczowa różnica. Nawet jak włożyłam Małej
      więcej piersi do buzi, to ona poprawiała uchwyt, zsuwała się dosłownie o
      milimetr i już bolało nie do wytrzymania.
      Problem zaczął mijac po kilku dniach, jak trochę buzia jej podrosła i zaczęła
      umieć łapac więcej.
      Karmiłam półtora roku.
      • dzoanka3 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 20.09.07, 22:08
        kochana, nie martw się, pierwsze tygodnie mogą być trudne.. ale jest
        szansa, że wszystko sie unormuje i już wkrótce obydwoje się
        dopasujecie. Jak sie nie da, to poodciągaj i dawaj malemu z butelki,
        a moze się uda trochę na zmianę póki nie podreperujesz piersi. W
        razie czego warto zajrzeć do jakiejs poradni laktacyjnej. Głowa do
        góry, potrzebujecie trochę czasu!
    • panna.sarabella Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 21.09.07, 08:55
      nie mozesz mówić o sobie że poniosłaś porażkę jako matka.
      Ja siebie uważam za dobrą matkę, wszystko oddałabym mojemu dziecku,
      mimo tego, że karmienie piersią okazało się byc ponad moje siły i
      przestałam karmić juz w 3 miesiącu (m.in. wielgachne problemy z
      laktacją, która nie mogła się "rozhulać" i przez to dziecko nerwowe,
      ja też i generalnie kapa). Od tego czasu mała piła mleko
      modyfikowane i absolutnie nie mam wyrzutów sumienia - wolę być
      szczęśliwa i uśmiechnięta i karmic butelka niz zgorzkniała i
      cierpiaca i karmic piersią.
      To takie moje przemyślenia na presję jaką się wywiera na młodych
      mamach zeby karmiły piersią.

      Nie jesteś dobrą matką bo karmisz piersią, ale dlatego ze chcesz dla
      twojego dziecka jak najlepiej.
    • przeciwcialo Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 21.09.07, 10:13
      Nie płacz. ja ściagałam pokarm przez 10 mcy. A znam takie mamy co
      robiły to jeszcze dłużej. Wylecz piersi i być może jeszcze nic
      straconego- bedziesz karmic długo.
    • eledhwen Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 21.09.07, 12:19
      Skarbie - przede wszystkim się nie denerwuj, bo smutna mama to też
      zasmucony maluszek. Nie wyrzucaj sobie niczego - nie dasz rady
      cycuszkiem, będziesz karmić butelką - jesteś super-mamą jak każda z
      nas !!!
      Ja miałam ten problem do ok. 10 dni po porodzie - strupki na
      brodawkach, ból przy karmieniu ... smarowałam bepantenem, masoałam
      piersi ... nic nie pomagało, bo maluszek po prostu musiał się
      nauczyć jeść z piersi ... a wyleczyć sutki pomógł mi laktator, ale
      ELEKTRYCZNY - super sprawa - można sobie regulować ssanie - wart
      każdej ceny - karmię piersią już 3 miesiące - powodzenia ! wink
    • czarny.kot997 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 21.09.07, 12:33
      " Plakalam i karmilam. W koncu spasowalam i
      > sciagam pokarm laktatorem i daje go butelka. Przy tym tez placze,
      bo
      > co ze mnie za matka!!!!???"


      kobieto, co ty piszesz za bzdury????? czyli to jaka jestes matka
      jest przesadzone przez rodzaj karmienia? BZDURA. najwazniejsze jest
      bys swoje dziecko kochala, dawala mu poczucie bezpieczenstwa, dbala
      o rozwoj, a czy dziecko bedzie karmione piersia czy butelka nie ma
      najmniejszego znaczenia. Karmie butelka-dziecko usmiechniete od rana
      do wieczora, i ja tez smile
      zycze powodzenia
    • justyna302 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 21.09.07, 14:30
      Jaka porażka?? Porzuć natychmiast wyrzuty sumienia. Wokół karmienia
      piersią zrobiła się teraz taka niezdrowa atmosfera, istny terror,
      który zatruwa życie niejednej młodej matce. Ja to przeszłam. W
      szpitalu niejeden raz płakałam nie mogąc nakarmić małej, bo nam nie
      wychodziło, a położne były bez serca, potem dwa miesiące mordęgi,
      bólu, ran na sutkach i różowego od krwi mleka, płaczu małej i
      mojego. Mała nie dojadała, nie przybierała na wadze, aż powiedziałam
      dość! Zaczęłam karmić butelką, mała rośnie jak na drożdzach, jest
      okrąglutka, zdrowiutka, obie jesteśmy szczesliwe.
      Na pewno mleko matki jest dla dziecka najlepsze, ale jak sie nie da,
      to trudno. nie rozpaczaj z tego powodu!
    • angelik1 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 21.09.07, 19:28
      jesteś wspaniałą matką. a chwile smutku ma każdy. Ja "karmiłam laktatorem" do
      około 13 tygodnia. Mały nie chciał ssać, a potem po szczepieniu nagle zaczął
      jeść z piersi. A problem z piersiami po porodzie też nie jest mi obcy. Tak
      zaciskałam zęby z bólu, że nigdy tego nie zapomnę.Trzymam kciuki. Też polecam
      forum karmienie piersią. I moze zadzwoń do Pani Moniki Staszewskiej-pomaga
      właśnie na tym forum i tam jest do niej telefon.
    • dariafox Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 21.09.07, 21:28
      Kochana!
      Ja miałam dokładnie to samo! Pewnego dnia poddałam sie i poszłam do poradni
      laktacyjnej aby przepisali mi coś na zasuszenie pokarmu. Pani doradca laktacyjny
      jak mnie zobaczyła to z miejsca kazała przynieść córcie i tak mi ja przystawiła,
      że nic nie bolało i piersi wyleczyły się w 3 dni, uwierzysz? Był to taki sposób
      przystawienia: jeśli karmię z lewej piersi - lewą ręką trzymam tylko główkę, tak
      by 4 palcami obejmować tył główki a kciukiem pod uszkiem mniej więcej (bałam
      się, że mała mi spadnie, ale ponieważ nogi muszą być na 20-30cm podparciu, to ma
      na czym sie zatrzymać), prawą cycek w taki sposób,aby kciuk był u góry, reszta
      palców pod piersią. Jak dzidzia zaczyna otwierać pyszczek trzeba szybko lewą
      ręką nasadzić ją na tą pierś, dość gwałtownie i konkretnie. Jeśli Ci się
      uda,zobaczysz jaki komfort! A jak nie zapraszam na www.laktacja.pl lub do
      najbliższej poradni laktacyjnej!
    • oli77 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 21.09.07, 21:54
      Mi pomogła maść Purelan. Synek wymiotował krwią z moich brodawek, wesoło nie
      było ;-( Teraz, przy drugim dziecku właściwie problemów raczej nie było. Jedynie
      ból kiedy chwytała brodawkę. Teraz już ok.
    • zaisa Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 22.09.07, 11:35
      Przede wszystkim trzeba zaleczyć piersi.
      Karmiąc butelką też możesz synka przytulić do piersi.
      Warto skonsultować się z dobrym doradcą laktacyjnym. Najpierw zajrzyj na forum
      o karmieniu piersią - był podany tu link do niego, dzwoń do pani Moniki, jak
      będzie miała dyżur. Chyba jednak na żywo będzie najlepiej.

      Na pociechę: synek 2520g, 5pkt, trochę wcześniak trafił do inkubatora, gdzie
      podano mu butlę. Pod koniec 2-ej doby przy pomocy pani doradczyni laktacyjej
      przystawiłam go do piersi i załapałsmile Kolejny dzień już zaczął przybierać.
      Potem, niestety, był weekend, brak szpitalnej "pani od laktacji" i nawał
      pokarmu. Maluszak nie dawał rady ssać - zlizywał tylko, co ciekło z piersi,
      oduczył się ssania, spadł z wagi. Ja - zapalenie piersi. Jedna pierś totalnie
      rozwalona przez nadmierne traktowanie laktatorem (później się okazało, że ona
      bardzo laktatora nie lubi). Potem było uczenie dziecka jak ma ssać, karmienie
      odciąganym - z butelki i sondą po palcu. Ja - antybiotyk, niestety. Pomoc
      psychologa dla mnie. Mały w pewnym momencie był najpierw karmiony trochę z butli
      i dopiero przystawiany do piersi. Wyszliśmy ze szpitala w 14-ej dobie - synek
      ważył więcej niż urodzeniowo, karmiony był z jednej piersi, drugą na razie
      odrzucił.
      Po kilku tyg. zaakceptował również tą trudniejszą pierś. Zasysanie i odsysanie z
      niej przestało boleć dopiero po ponad 3 mies.

      Teraz ma ponad 11 mies. i oboje wciąż lubimy karmienie piersiąsmile
      Na rany na piersi pomogła mi maść Maltan. Niedroga (kilka złotych za tubę) a
      skuteczna. Przy zastojach pokarmu (bo też się zdazyły później) mnie akurat nie
      pomogła kapusta a okłady z aloesu, bardzo ładnie ściągały. Przy ropnych ranach
      mogą pomóc.

      I mocno przytulam.
      Najważniejsze, czego mnie nauczyła pani Magda "od laktacji" to to, że nieważne,
      jak i czym karmię dziecko - ono musi być najedzone. Gdy to zaakceptowałam, jakoś
      lepiej poszło.

      I trzymam kciuki.
      I przede wszystkim - ratuj piersi - bez nich nie będziesz mogła karmić własnym
      mlekiem.

      Link do forum o karmieniu piersią:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570
      Jest też forum dla "Karmiących inaczej" - właśnie mlekiem odciąganym.

    • nikas10 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 22.09.07, 12:35
      Na pocieszenie. Ja urodziłam 8 tyg. temu przez cc. To był
      poniedziałek rano. W czwartek zrobiło się trochę pokarmu. w tym
      czasie mały był na butelce. Wolałam, aby był najedzony w ten sposób
      niż miała płakać z głodu.
      Póbowałam go przystawiać, ale on nie potrafił ssać piersi, używałam
      nakładek, ale niewiele to dawało. Zaczęłam ściągać pokarm, tak
      poradziły położne, ale przez cały dzień było to jakieś 50 ml. On
      tyle przwie zjadał na raz. Ściągałm do niedzieli, słabe sutki, ale
      łakałam i śiągałam. Doszły komplikacje po cc, pewne olbrzymie strysy
      rodzinne i pokarm zaczął zanikać. Teraz jest tylko na Bebilonie
      Pepti (skaza białkowa). Przy wyjściu ze szpitala ważył 3000 g a
      teraz 5800 g. Je bardzo dużo i niestety na dużą anemię. Obwiniałam
      się, że to dlatego, że nie karmiłam, ale powiedziano mi, że przy
      jego apetycie prawdopodobnie musiałabym dokarmiać a anemia i tak
      mogłaby być z powodu dużego przyrostu wagi. Chce mi się płakać gdy
      on ma ataki głodu, szczególnie wieczorami pochłania olbrzymie ilości
      mleka i usiłuje szukać mojej piersi. KArmienie butelką daje nam
      jednak pewną swobodę przy jego wilczym apetycie. Możemy jechać
      samochodem i jeść lub zostawić go z tatusiem gdy muszę coś załatwić
      sama. Wiem, że mogę być za to zganiona, ale samochód to terenowy
      automat, dziecko w foteliku podniesione ja jedną reką jadąc powoli
      trzymam butelkę. Na odbiecie stajemy na poboczusmile To mnie pociesza.
      Aha i przytulamy się dużo jedząc z butelki, którą syatam się trzymać
      w okolicach piersi. Mam nadzieję, że trochę Cię to pocieszy.
      • jedynymagdalenka11 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 23.09.07, 10:12
        Jakbym o sobie czytała...brrr...staraszne,bardzo ci współczuję;ja
        jeszcze dodam ,że dodatkowo nie mogłam nic jeśc z tego stresu,a do
        piersi przystawiał mi małą w końcu mąż bo ja nie miałam na to
        psychicznej siły.Pociesze cię jednak-to minie,u mnie minęło
        samo.Używałam tylko bepanthenu ,ale to raczej tylko po to żeby się
        strupki nie kleiły do stanika, bo na dłuższą metę nie
        działał.Przeszło samo,nagle,jak ręką odjął...Fakt że trwało to
        1,5miesiąca nie jest pocieszający,ale warto było przetrwać.Teraz
        Kaja ma 5,5mies.,a ja się cieszę,że mogę jej dać to co najlepsze.Nie
        poddawaj się!Trzymam kciuki!smile
    • madabiel ja przetrwalam 23.09.07, 11:30
      moja mala na poczatku tez nie umiala lapac cycka polozne bruta;nie mi go ciagaly
      zeby sprawdzic czy mam pokarmsad Potem mialam popekane brodawki jak przystawialam
      dziecko to plakalam ,potem byl nawala ,potem zastoj i na koniec zapalenie piersi
      goraczka ponad 39 st sad ale jakos dalam rade i teraz mala 4.5 misiaca dalej jest
      tylko na cyckusmile przeciwbolowo wzialam kilka razy APAP EXstra (staralam sie
      jeden na dzien) a na bolace popekane brodawki pomogl mo CASTOR EQUI firmy
      BOIRON nie trzeba go zmywacsmile
      • bulinka30 Re: ja przetrwalam 23.09.07, 20:10
        dziewczyny, poradzcie. mialam ciezki porod, stracilam ponad polowe
        swojej krwi, do tego starszna anemie i wlasnie skonczylam garsc
        antybiotykow.synek ma 16 dni i juz nie moge od tego
        eksperymentowania z pokarmem.najpierw cycek w szpitalu ale az ryczal
        z glodu wiec go dokarmialy pielegniarki.po powrocie piers pol godz i
        butelka ale okazalo sie ze troche za duzo przytyl i bardzo
        wymiotowal moim mlekiem(tymi marnymi ilosciamisadi bardzo plakal i
        grymasil.lekarz dal nam proszki na przelyk i przewod pokarmowy bo
        troszeczke ma z tym problem i karmimy go tylko butla co 2 godz po
        60ml i sie uspokil i zasypia po butli i naprawde odpoczelam dzisiaj,
        ale mam wyrzuty ze nie karmie piersia a cos mi sie tam uzbieralo
        widac bo piewrsi mnie bola. ja juz nie wiem, moze go przystawiac do
        piersi,moze kiedys odzyskam sily i ten pokarm bedzie tresciwszy, nie
        wiem.nic nie jem prawie bo nie mam apetytu i nawet na sile mi nie
        idzie, z nerwow nie spalam po nocach wiec tego pokarmu nie bylo ale
        moze trzeba walczyc???maz mowi nie, ze sie uspokoil i ze ja mam
        dojsc do siebie , ze butla to nie taka zla rzecz ale ja sobie sama
        nie daje z ta mysla rady.pomozcie!!!!!!!!!!!!!!
        • kaeira do bulinka30 23.09.07, 21:20
          • kaeira Re: do bulinka30 23.09.07, 21:28
            Taka sama rada jak powyżej:

            1. Najlepiej osobisty kontakt z dobrą konsultantką laktacyjną, jeśli to możliwe.
            2. Albo napisania na forum Karmienie piersią, a jeszcze lepiej kontakt
            telefoniczny z ekspertem forum. P. Moniką (tel na gorze forum), na pewno pomoże
            i doradzi.
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570
            Na pewno masz szanse na naregulowanie tego wszystkiego i normalne karmienie. Ale
            sama raczej nie dasz rady. Jak najszybciej poszukaj pomocy/porady.

            PS. Mi tez partner mówil, żebym się nie męczyła, że przeciez butelka też OK. No
            bo nie chciał patrzeć jak cierpię, płaczę. Ale potem mnie wspierał w "walce o
            karmienie". I pięknie się nam udalo.
            • bulinka30 Re: do kaeira 24.09.07, 17:13
              droga kaeira
              dziekuje za porade.ja juz sie poddalam.w kraju ktorym mieszkam kazdy
              mowi co innego i nie ma doradcy laktacyjnego, sa polozne, kolka dla
              karmiacych piersia ale jak masz problem to tu nikt nic nie
              wie.smutne to.juz nie przystawiam do piersi i mam najwieksze wyrzuty
              sumienia pod sloncem!bardzo meczy mnie biegunka po tych
              antybiotykach wszystkich i nie chce przysparzac Maxowi problemow z
              bolacym brzuszkiem.nie karmie juz od czwartku wieczorem i nawet nie
              mialam bardzo nabrzmialych i bolacych piersi to chyba znak ze nie
              bylo tego duzo tam.a Malego karmie co 2 godz po 60 ml i to tez mnie
              boli ze nie nazadanie ale on straszny zarlok jest i bardzo wymiotuje
              po wiekszej ilosci.serce mi sie kraje jak widze ze jeszcze by zjadl
              ale wiem ze zwymiotuje to wiecej i bedzie cierpial przez kwasy w
              buzi.przez to ze nie karmie piersia to duzo tule i nosze mojego
              synka co spotyka sie z ogolnym niezadowoleniem bo jak naucze go
              noszenia to nic nie zrobie i bede juz musiala nosic wiecznie ale tu
              sie nie daje!chocbym musiala nosic non-stop to tyle moge Mu
              zapewnic.boze, caly czas kolacze mi mysl ze sie nie nadaje i zla
              matka jestem bo sie poddalam!maz nie rozumie.moze Syn mi wybaczy.
              • kaeira Re: do kaeira 24.09.07, 18:03
                A z ciekawości gdzie mieszkasz?

                Słuchaj, nie chę cię namawiać na "walkę" ponad siły.
                Ale chciałam tylko zaznaczyć dwie rzeczy:
                1. to ze nie karmisz kilka dni w że nie masz nadmiaru pokarmu wcale jeszcze nie
                znaczy ze nie mogłabyś wrocic do karmienia. Nawet za kilka tygodni, do chociażby
                karmienia mieszanego, chcoćby raz czy kilka razy na dzien. Dla noworodka nawet
                trochę mleka matki jest wazne.
                2. To że masz biegunkę po antybiotykach absolutnie nie oznacza, że mały by się
                od tego źle poczuł. To tak nie działa. (W ogole chora matka może normalnie
                karmić, nawet powinna)

                Co do noszenia i tulenia, jestem oczywiście za. Masz rację, że dla dziecko nie
                karmionego piersia to szczególnie ważne. Tylko się przemęcz, bo to tez nie ma
                sensu. Bardzo dobrze sprawdzają się chusty do noszenia, jak nie można kupić są
                wykroje do zrobienia w domu.
                Pamiętaj, że butelką możesz karmić trzymając dziecko przy nagiej piersi, to
                naprawdę robi różnice dla takiego maluszka, bo czuje ciepło ciała matki, czuje
                zapach, itd.

                Pozdrowienia!
                • kaeira Re: do kaeira 24.09.07, 19:02
                  Aha, zapomniałam napisać, że oczywiście nie myśl że "ze sie nie nadaje i zła
                  matka jestem bo sie poddalam". Oczywiście że mleko matki najlepsze i naturalne -
                  ale jak wiadomo mleko modyfikowane jest
                  zupełnie OK, wychowała się na nim większość kilku pokoleń ludzi w wielu krajach
                  świata, żyją i mają się dobrze. Odżywianie modyfikowanym w niczym nie sprawia
                  (OCZYWIŚCIE!!) że jesteś gorszą matką!
                  Szczególnie że przecież zależało ci, i staralaś się, nawet w tak ciężkim stanie
                  jak pisalaś.
                  A z karmieniem prawie każdej kobiecie się uda - ALE nie każdej JEŻELI nie ma ma
                  fachowej porady, wsparcia rodziny, pomocy w domu, siły psychicznej i fizycznej -
                  a jak wiemy, o to wszystko niestety nielatwo. Trzeba mieć szczęście. Wielu
                  kobietom nie wychodzi karmienie mimo starań. To smutne, ale w niczym nie wpływa
                  na ich bycie dobrą matka ani na relacje z dzieckiem, które je tak samo kocha i
                  nie musi niczego wybaczać!!!

                  Trzymaj się, pamiętaj, że masz jeszcze "dołek" psychiczny po porodzie, jeżeli
                  poród ciężki, to i dołek zwykle cięższy i dłuższy , wiem cos tym.
                • bulinka30 Re: do kaeira 24.09.07, 19:24
                  dzieki wielkie za slowa wsparcia.wiesz co, posluchalam Twojej rady i
                  przed chwila przed butla przystawilam synka do piersismile
                  na 15 min bo juz musialam uzyc butelki ale nastepne karmienie
                  potrzymam z pol godz.nie wiesz moze do jakiego czasu warto walczyc o
                  pokarm?tzn.po jakim okresie, ilu tyg juz nie ma sensu i znaczy ze
                  pokarmu nie ma.bede walczyc ale tez nie chce ludzic sie po parunastu
                  tyg ze cos z tego bedzie.bede wdzieczna za kazda informacje.
                • madabiel Re: do kaeira 25.09.07, 10:10
                  chora tak ale nia bioraca antybiotykisad
                  • kaeira Re: do kaeira 25.09.07, 13:29
                    madabiel napisała:
                    > chora tak ale nia bioraca antybiotykisad

                    Ależ jak najbardziej. *Większość* antybiotyków można bezpiecznie brać przy
                    karmieniu. Jeżeli jesteś zainteresowana jakimś koherentnym, chętnie sprawdzę.

                    Przykładowo mozna brać )(nazwy angielskie, ale polskie bardzo podobne):
                    Amoxicillin
                    Cefadroxil
                    Cefoxitin
                    Ceftazidime
                    Erythromycin
                    Gentamicin
                    Kanamycin
                    Nitrofurantoin
                    Ofloxacin
                    Penicillin
    • asia19813 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 23.09.07, 21:28
      jeszcze w szpitalu miałam problem z brodawkami, strasznie pękały,
      miałam rany, krew leciała, bolało przy karmieniu, pomogła maść
      medela PureLan, praktycznie z dnia na dzień się poprawiło. Ja używam
      osłonek bo mała po kilku minutach karmienia nie mogła załapać i sie
      denerwowała, teraz jest dobrze, dłużej je i jest spokojna, a
      brodwaki całe.
      • milka2288 Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 27.09.07, 13:57
        ja jeszcze w szpitalu brałam antybiotyk i przez 10 dni odciągałam
        pokarm i wylewałam a karmiłam butlą przy tym płacząc bo chciałam
        bardzo karmić. Potem miałam problem z przystawianiem, pomogła
        położna laktacyjna. Cieszę się że nie straciłam pokarmu a tobie
        radzę wyleczyć piersi i przystawiać do wyleczonych, napewno ci się
        uda. pozdrawiam ciebie i maluszka
    • mama.leny Re: moja - jako matki - porazka.. a jak u Was? 27.09.07, 23:22
      Ale jaka porażka??? Przecież zdarzają się takie problemy i trudno. To, że masz
      problemy z karmieniem nie znaczy, że jesteś gorszą matką!!! Miarą dobrego
      macierzyństwa jest miłość, dobro i rozsądne wychowanie dziecka a nie to, w jaki
      sposób podajesz mu pokarm! Głowa do góry!
Pełna wersja