scena w autobusie

28.09.07, 11:31
Dziś rano musiałam skorzystać z autobusu, zazwyczaj tego nie robię i
jeżdżę samochodem ale dziś tak wyszło.
No i stoimy sobie, tzn. ja stoję a mała (ma 4 miesiące)leży w wózku
(gondoli) sezon ostatnio trochę chorobowy to podniosłam jej budkę i
starałam się możliwie zasłonić małą ale bez przesady no i mała
zaczyna marudzić, w pewnym momencie jakaś kobieta odpycha mnie i
wkłada głowę (dosłownie) do wózka i mówi "a kogo my tu mamy" no
trafiło mnie. Powiedziałam jej, że proszę żeby nie zaglądała do
wózka, a ona na to "a co nie wolno" to mówię już głośniej, że "nie!"
i że nie zaglądam jej co w torbie nosi czy w wózku wozi i sama sobie
tego nie życzę.
No i się kobieta obraziła.
Może ja jakaś przewrażliwiona jestem?
    • sabciass Re: scena w autobusie 28.09.07, 11:33
      Też mnie takie rzeczy wkur***ją, ale nie mam tyle odwagi co ty i
      zazwyczaj tylko głupio się uśmiechnę.
      • margo_kozak Re: scena w autobusie 28.09.07, 11:36
        masz prawo. twoje dziecko i ty decydujesz kto ci łeb do wózka wsadza.
        ja tez tego nie lubie, szczegolnie gdy to jakies wsibskie babsko
        • agnieszka283 Re: scena w autobusie 28.09.07, 11:40
          Bym tak samo zareagowala jak ty!Tez nielubie jak kazdy chce moja
          mala n.p.w autobusie dotykac bo jest slodka, odrazu mowie ze tego
          nie chce, bo julia bierze rece do burzi!

          Rozumiem cie zupelnie!

          pozdrawiam
    • lubie.garfielda Re: scena w autobusie 28.09.07, 11:58
      Ja w podobnej sytuacji (pod sklepem w wózku siostrzeniec) jak
      widziałam łapę wyciągającą się w kierunku "zawartości" wózka po
      prostu odjechałam dwa krokismile
      Mało nie padłam od zabójczego spojrzenia tamtego faceta.
      Przecież nie mogłam pozwolić by zrobił małemu puciu-puciu ze
      szczypaniem w policzek!
      • m_aja Re: scena w autobusie 28.09.07, 12:31
        ale powiedzice o co wogóle tym ludziom chodzi. Bo jak jeszcze jakis sasiad czy sasiadką zagląda to sie nie dziwie ale jak obcy, których pierwszy raz widze włażą mi do wózka to też mnie trafia. Ja jak spotykam matki z dziećmi to dzieci nie dotykam, co najwyżej zagaduje...ale tylko do znanych mi osób. A najgorsze jak dotykają łapskami które nie wiadomo co dotykały.
        To nie jest przewrażliwnie, to kwestia naruszenia pewnej sftrefy osobistej.
    • nataliak9 Re: scena w autobusie 28.09.07, 15:26
      mnie dzis w podobny sposób zaatakowała sasiadka. chciałam tylko
      wrzucic zakupy do mnieszkania i isc na spacer, mała akurat
      drzemała.baba zaczeła gruchac do wózka, zagladac, dotykac i
      opowiadac o swoim piotrusiu. ja mam jej piotrusia w d... tym
      bardziej, ze ma on 16 lat. no i było po spaniu oczywiscie.
    • donna28 Re: scena w autobusie 28.09.07, 15:51
      brawo mamokasienki smile
    • limmar Re: scena w autobusie 28.09.07, 16:07
      Też mam dzieci, też tego nie lubię ale rozumiem te kobiety. Siedzą w domach w
      podobnym wiekowo towarzystwie a malutkie dziecko zawsze wzbudza pozytywne
      odczucia wiec chcą sobie zajrzeć, spojrzeć tym bardziej że maluszki są
      przesłodkie. Często mam "przyjemność" zagadywania przez starszych ludzi. Czy to
      takie nienormalne?
      • mamakasienki1 Re: scena w autobusie 28.09.07, 17:31
        limmar doskonale Cię rozumiem i nie jestem niegrzeczna w stosunku do
        wszystkich, raczej lubię sumpatyczne starsze Panie, które nas
        czasami zagadną, ale nie trawię sytuacji, kiedy obca kobieta wciska
        głowę do wózka tak, że ja sama dziecka nie widzę i wkłada do niej
        ręce.
        No i zastanawiałam się czy może ja przesadnie zareagowałam, czy ta
        kobieta przegięła.
        • b.bujak Re: scena w autobusie 28.09.07, 18:40
          moim zdaniem przesadnie zareagowałaś - w ogóle nie wpadłabym na to,
          żeby stawiać budkę w wózku w autobusie - to była pierwsza Twoja
          przesada - odgradzanie dziecka od ludzi (zarazków!!!), budka w wózku
          służyła mi jedynie do osłony przed silnym wiatrem;
          a co do interesowania się moim dzieckiem, to zawsze jednak
          odbierałam to pozytywnie dlatego, że sama mam często ochotę zajrzeć
          w wózek i robię to tylko i wyłącznie z ogromnej miłości do dzieci;
          nigdy mi nie przeszło przez myśl, że jest w tym coś złego, że mogę
          tym zdenerwowac mamusię - dopiero forum i wypowiedzi mam takich, jak
          Ty otworzyły mi oczy na tę kwestię - nie Ty pierwsza piszesz
          oburzona o tym, jak ktoś śmiał pochylić się nad wózkiem;
          moim zdaniem takie osłanianie dziecka przed ludźmi, przed zarazkami
          to cecha, która pojawiła się u mam wraz z reklamami domestosa,
          płynów odkażających, szczepionek na pneumokoki itp - pokazuje się
          wizję świata pełnego niebezpiecznych bakterii wywołując psychozę u
          młodych matek - stąd takie reakcje, jak Twoja - bronisz dziecka jak
          lwica, bo oczami wyobraźni widzisz, jak z ust kazdej osoby w tym
          autobusie tryskają miliony bakterii i wirusów smile)

          a teraz pomyśl chwilę "na trzeźwo" - co w tym złego, że kobieta
          nachyliła się nad dzieckiem? czym osłonisz dziecko, gdy juz nie
          bedzie korzystało z wózka? co zrobisz, jak dziecko poliże łopatkę w
          piaskownicy, będzie chciało spróbować, jak smakuje śnieg (najlepiej
          ten z chodnika, he, he)? - zadbaj o swoje zdrowie psychiczne i
          wyluzuj, bo niezły horror jeszcze przed Tobą smile
          • rozanamama Re: scena w autobusie 28.09.07, 20:03
            podpisuje sie pod b.bujak.
            • swmikus Re: scena w autobusie 28.09.07, 20:22
              A ja uważam, że 'mamakasienki1' dobrze zareagowała. Zainteresować się
              maluszkiem, zapytać rodzica - to jedno, ale być wścibskim i nachalnym to drugie.
              I nie chodzi tu o zarazki, tylko o pewną sferę osobistą i zwyczajną ludzką kulturę.
              Też by mnie trafiło i byłbym nieprzyjemny, gdyby moją małą (prawie 7 msc) ktoś w
              taki sposób się interesował.
              • b.bujak Re: scena w autobusie 28.09.07, 21:36
                no właśnie.... ta sfera osobista miewa różne granice - dla wielu
                ludzi spojrzenie w twarz, dotknięcie ręki jest już sferą intymną;
                budujemu świat fobii antyludzkich, świat w którym człowiek umiera na
                ulicy, bo wszyscy brzydzą się podejść, nachylić i udzielić pierwszej
                pomocy; budujemy świat absurdów, w którym przejechanie z
                niemowlęciem komunikacją miejską jest horrorem w przeciwieństwie do
                świetnej rozrywki na zakupach w centrum handlowym z tymże
                niemowlakiem; w świecie tym pijaka i staruszkę omijamy szerokim
                łukiem a oburzamy się, jak nikt nie pomoże matce z wózkiem wejść na
                podjazd, po schodach.... bo jak mam pomóc podnieść ten wózek, skoro
                mogę się narazić na przekroczenie sfery intymności, skoro, jeśli
                poprzedni razem spotkałam się z zaporą przed wózkiem "nie dotykać,
                nie patrzeć", to i tym razem mogę się narazić na zarzut, że pod
                pretekstem pomocy chciałam spojrzeć na maleństwo!!
                • dariafox Do B.bujak 28.09.07, 21:51
                  Nie,no nie wytrzymam! O czym Ty piszesz??? Idź i sama udziel pierwszej pomocy
                  zarzyganemu, obsikanemu żulowi z różnego typu chorobami,idź i poczuj się
                  samarytanką. Jak zrobisz tak, wtedy pisz takie wzniosłe wypowiedzi, bo niestety
                  rzeczywistość jest szara, brudna, chora, zainfekowana i niebezpieczna. Nie ma
                  NIC złego i dziwnego w chronieniu swoich dzieci, NIC!
                  • b.bujak Re: Do B.bujak 28.09.07, 22:02
                    fobia i stereotypy są już tak głębokie, że człowiek upada na ulicy
                    na zawał serca a przechodnie patrzą i myślą: upadł, bo pijak, a jak
                    pijak to złodziej i pewnie brudny i ma hiv....
                    • dariafox Re: Do B.bujak 28.09.07, 22:08
                      Chryste,na ogół tak właśnie jest - kto leży, ten leży bo jest zalany w trupa, i
                      co - mamy do wszystkich podchodzić i sprawdzać czy pijak czy schodzący na zawał?
                      A jak pijak to uciekać? Co to ma wspólnego z ochranianiem dziecka przed
                      wirusami, doprawdy nie wiem...Chyba trochę popłynęłaś.
                      • asia_i_p Re: Do B.bujak 17.10.07, 11:52
                        mamy do wszystkich podchodzić i sprawdzać czy pijak czy schodzący na
                        zawał
                        >
                        A mamy tego nie robić?!
                        Ja zawsze sprawdzam - nie zawsze budzę, ale oglądam, czy to
                        bezdomny, co się na ławce położył spać (to widać po ułożeniu), czy
                        chory potrzebujący pomocy. No może nie zawsze - zdarzyło mi się
                        kilka razy nie wysiąść po to z autobusu w połowie trasy - choć
                        bywały wypadki, że wysiadałam - ale zawsze potem miałam wyrzuty
                        sumienia.
                        Mojemu tacie zdarzyło się kiedyś zagadnąć rzekomą pijaczkę, która
                        chwiała się na ławce - była chora na cukrzycę, wyszła z domu bez
                        słodkiego i miała nagły spadek cukru. Poleciał do cukierni po
                        ciastko i wszystko było w porządku.
                        Rzeczywiście trzeba gdzieś znaleźć rozsądny środek pomiędzy
                        chronieniem dzieci przed realnym niebezpieczeństwem a uczeniem ich,
                        że świat to niebezpieczne miejsce a od ludzi najlepiej się trzymać z
                        daleka.
                • swmikus o? doprawdy? 28.09.07, 23:55
                  ale co ma piernik do wiatraka? Sugeruję, by dylematy moralne i etyczne odstawić
                  na bok. W koncu rozmawiamy o konkretnym zachowaniu jakiegos babsztyla. Ciekawe,
                  gdyby to zamiast 'ciekawej starszej pani' nad wózkiem Twojego dziecka pochylił
                  się mniej sympatyczny przepity, dawno niemyty bezdomny, który jednak KOCHA
                  DZIECI i musi koniecznie złapać za rąsię ew. zrobić 'ati-ati' po policzku, czy
                  jak mu się tam dotknie. W końcu nie o zarazki przecież chodzi no nie? To pewnie
                  byłoby to samo wink
                  Wybacz sarkazm - po prostu każdy ma jakąś sfere osobistą. Gdy jest ona zerowa
                  lub zbyt wielka, wtedy ten ktoś ma problem ze sobą.
                • felixa1 Re: scena w autobusie 03.10.07, 11:53
                  Całkowicie się z tobą zgadzam. Mamy są przewrażliwione. Jak patrzę
                  na mamuśki zabierające dziecku zabawkę, która spadła na ziemie na 3
                  sekundy czy przykrywające maleństwa kocami i plandekami przy 25 c to
                  zastanawiam się kto tu zwarjował, a jeżeli chodzi o znieczulice to
                  masz racje człowiek człowiekowi wilkiem. Ale ja ciesze sie z tego,
                  że na mój uśmiech i prośbę o wniesienie wózka na schody wszyscy
                  reagują także uśmiechem i natychmiastową chęcią pomocy, nawet
                  czaqsami nie zdążymy poprosić a już się chętny znajdzie. Ja udzielam
                  pomocy nawet tym brudnym, bo tak naprawde ne wiesz co ich w życiu
                  spotkało i co może ciebie spotkać i tego chcę nauczyć mojego
                  dziecka, dzielenia się dobrem. Prawie codziennie jeździmy metrem i
                  mała siedzi u mnie na kolanach(ma 6 miesięcy)i nie boję się
                  zarazków, uwielbia jak ludzie do niej gadaja, jest wiecznie
                  uśmiechniętym, zalotnym dzieckiem, sama prowokuje kontakt.Nie chce
                  jej uczyć, że pies napewnougryzie, ziemia jest brudna, nie dotykaj
                  bo dostaniesz pryszczy, czy nie zdejmuj bluzy bo dostaniesz
                  zapalenia płuc(autentyczne teksty). Dziecko trzeba bronić ale przed
                  złem a nie przed życiem.
          • andziulindzia Re: scena w autobusie 28.09.07, 20:27
            Brawo b.bujak! Uwielbiam dotykać małe stópki, zaglądać do wózków i
            najchętniej wzięłabym takiego maluszka na ręce, ale nie robię tego,
            bo wiem że może się wystraszyć. Jak widzę mamuśki, które trzymaja
            swoje dzieciaczki w złotych klatkach to mi tylko tych dzieci szkoda.
            • mamakasienki1 Re: scena w autobusie 28.09.07, 20:52
              Dziękuję serdecznie za wszystkie odpowiedzi
              B.bujak ciekawa jestem jak byś reagowała słysząc w pomieszczeniu
              dookoła kaszlących ludzi i mając w wózku czteromiesięczne niemowlę
              czy nie osłaniałabyś od tych wszystkich zarazków, kaszlących i
              zakatarzonych ludzi?
              Rozumiem jeśli dziecko jest starsze, ale takiemu maluchowi nie każdy
              lek można podać.
              Jak już się może zorientowałaś po podpisie mam teżą starszą
              córeczkę, która chodzi do przedszkola i przynosi nam różne
              niespodzianki w postaci chorób, ale tego nie uniknę, a chronię przed
              tym przed czym mogę.
              Fakt moje skrzywienie, nie lubię się z ludźmi spoufalać i niecierpię
              natrętów.
              Za to bardzo cenię miłych i kulturalnych ludzi.
              • gaazelaa Re: scena w autobusie 28.09.07, 20:55
                Moim zdaniem jest to normalna reakcja. Nie lubisz jak obcy ludzie
                wsadzają głowę do wózka więc im zwracasz uwagę. Dziecko to nie
                dzwoneczek czy nie pluszowa poduszeczka. Raczej nie ma napisane na
                czole "szarp mnie za rączki, hałasuj mi nad głową i nie mam strefy
                osobistej"
                Zastanawiam się, czy te same osoby, które uważają, że matki są
                przewrażliwone, szczypią obcych ludzi w policzek i każdemu podają
                rękę. Czy zagadują pijaka w autobusie" a kogo my tu mamy?tiu tiu,
                wypiło sie tosiećke?" Czy klepią babcię na siedzeniu obok z
                uśmiechem i przewracają oczami. Jeszcze takich scen nie widziałam.
                A to, że trzeba chronić malutkie dziecko przed zasmarkaną osobą to
                chyba normalne. Jak będzie starsze, zarazi się katarem w żłobku czy
                przedszkolu, będzie jadło piasek z piaskownicy i lizało lizaka na
                spółkę z kolegą. Ale wtedy będzie już miało więcej niż 4 miesiące i
                lepiej działający układ odpornościowy.
                Na następne podróże autobusem z konieczności, polecam Mamokasienki
                tetrową pieluchę, którą przypinasz mocno i zasłaniasz budkę, a w
                lecie, moskitierę. Nie uważam też ,że moje dziecko jest chowane w
                złotej klatce, bo nie doświadczyło w okresie niemowlęcym dotyku
                OBCYCH osób na ulicy.
                • kinga127 Re: scena w autobusie 28.09.07, 21:09
                  zgadzam się z mamąkasienki1 i poprzedniczką. Ja również obawiam sie tych
                  wszystkich kaszlących i kichających ludzi (o niemyjących się, ćpunach, pijakach
                  itp. nie wspominając), z którymi nierzadko trzeba zetknąć się w komunikacji
                  miejskiej. Powiem szczerze, ze nie widzę niczego przyjemnego w staniu np. w
                  autobusie obok smarkającej czy kaszlącej osoby. Jeśli komuś to nie przeszkadza
                  to ok. Jego sprawa, chociaż nie bardzo chce mi się w to wierzyć. Pozdrawiam.
              • nataliak9 Re: scena w autobusie 28.09.07, 21:00
                sama jezdze czesto autobusem i widze czesto ludzi prychających,
                smarkajacych, charczących itp. od razu bym postawiła budke, dziecko
                zdązy się jeszcze w życiu nachorować, tym bardziej że okres jesienny
                sprzyja takim sprawom. co do dotykania-nie cierpie tego, choćby
                dlatego ze nie wiem czy taka osoba chwile wczesniej nie dłubała
                sobie w nosie np. smile)) albo coś gorszego. ja tez nie myje rak co 5
                minut, ani mój mąz, córce dam zabawke z podłogi itp. ale mamy swoje
                stałe ,,srodowisko bakteryjne" i nie potrzebuje zadnej wymiany póki
                co. pozdrawiam
            • proboszczunio Re: scena w autobusie 28.09.07, 22:45
              Z większym pożytkiem dla społeczeństwa byłoby, gdyby szkoda było Ci
              dzieci bitych, wykorzystywanych seksualnie, głodnych, itd. Każda
              kochajaca matka ma prawo dbać o swoje dziecko tak jak jej rozum i
              serce dyktują.
          • dariafox Re: scena w autobusie 28.09.07, 21:43
            b.bujak napisała:

            > dopiero forum i wypowiedzi mam takich, jak
            > Ty otworzyły mi oczy na tę kwestię - nie Ty pierwsza piszesz
            > oburzona o tym, jak ktoś śmiał pochylić się nad wózkiem;

            Droga Pani moderator!
            "Mam takich jak Ty" - to brzmi już trochę zaczepnie, a wręcz obraźliwie. Nie
            bądź taka naturalna, jak dziecko Ci zachoruje pewnego dnia bo załapało jakiegoś
            wirusa od kaszlącego dziada w autobusie może zmienisz zdanie. Nie ma nic złego w
            osłanianiu dzieci budką, a Ty stworzyłaś z tego jakąś dramę. W pełni popieram
            autorkę wątku, ponieważ nie ma nic gorszego niż stara baba chuchająca swoimi
            wyziewami wprost w twarzyczkę mojego dziecka lub ohydny dziad brudnymi łapami
            dotykający choćby jego bucików w ramach "a kuci kuci". Co innego inne mamy,
            które z uśmiechem i DYSTANSEM zaglądają do wózków, tylko, że one wiedzą, jak
            postępować. No chyba,że Ty też łapiesz cudze dzieci za rączki, machasz im czymś
            przed twarzami, zbliżasz się na odległość 10 cm itp.,wtedy moja teoria o
            rozwadze młodych mam się wali...
            • mha1 hola hola 28.09.07, 21:51
              może trochę mniej zjadliwości? "pani moderator", jak to zaczepnie
              określiłaś, nawet w jednej literce swojej wypowiedzi nie uraziła
              nikogo. trzeba dużo złej woli, żeby tak odczytać _prywatną_
              wypowiedź b.bujak, a nie żadnej "pani moderator".
              poza tym ten ohydny dziad czy stara baba są czyimiś dziadkami czy
              rodzicami i szacunek im się należy. jeśli Twoja babcia jest
              wyjątkowo pomarszczona, ma powykręcane palce artretyzmem i jest
              przygarbiona wiekiem to też powinna budzić obrzydzenie na ulicy?
              tak się głupio składa, że stare baby i ohydne dziady mogą być
              czystsze i zdrowsze niż estetycznie wyglądająca młoda mama, która
              może jednym chuchnięciem z dystansu zarazić świństwem Twoje dziecko.
              • dariafox Re: hola hola 28.09.07, 21:56
                No nie wydaje mi się, trzeba potrafić rozróżnić współczucie do starszych chorych
                osób i szacunek do nich z tym, że są kaszlący, kichający, mają grzybicę na
                paznokciach i brudne stopy tak, że nie da się ich domyć, brudne, śmierdzące
                ubrania i inne tego typu atrakcje. To nie ma nic wspólnego z szacunkiem, bo nie
                oceniam ich za duszę, tylko czuwam nad bezpieczeństwem dziecka. Jeśli moja
                rodzina jest chora też nie dotyka dziecka i nie obrażają się za brak szacunku!
                Pisząc "ohydni" mam na myśli tych właśnie,brudnych, śmierdzących wyziewami
                alkoholowymi dziadów, a nie ogół wszytskich starszych mężczyzn, może trochę
                mniej zjadliwości?
                • andziulindzia Re: hola hola 28.09.07, 22:38
                  A w której wypowiedzi autorka wątku napisała, że kobieta nachylająca
                  się nad jej dzieckiem miała grzybicę za paznokciami, była pijana,
                  cuchnąca, obrzydlliwa? Bo tak czytam i czytam i znaleźć nie mogę.

                  Posługujesz się dziewczyno paskudnymi stereotypami. A w autobusach
                  komunikacji miejskiej brudasy i pijaczki to sporadyczne przypadki.
                  Wiem, bo często jeżdżę.
                  • dariafox do Andziulindzi 28.09.07, 22:56
                    Pisałam to abstrahując od przypadku, który spotkał autorkę wątku, może trochę
                    więcej wyobraźni? Pisałam, bo b.bujak chciałaby aby tolerować wszystkie
                    dziwactwa nachylające sie nad naszymi dziećmi i usiłujące je dotykać, ba.
                    pozwalać im na to!
                    • andziulindzia Dariafox 29.09.07, 20:49
                      Nadmiernie wybujała wyobraźnia może prowadzić do przewrażliwienia. A
                      w wypowiedziach na forum warto odnosić się do postu założycielskiego
                      a nie puszczać wodze fantazji i schodzić na manowce nieporozumień i
                      braku zrozumienia wzajemnego.
                • mha1 Re: hola hola 28.09.07, 23:32
                  kurde, jakim cudem widzisz brudne stopy u pasażerów komunikacji
                  miejskiej?
                  ja nie jestem zjadliwa, nie udawaj, że nie widzisz.
                  • dariafox Re: hola hola 29.09.07, 09:58
                    Kurde,takim cudem,że jeśli jest lato większość kobiet chodzi w sandałach, a nie
                    trudno zobaczyć szare pięty i czarne obrzeża paznokci i niekoniecznie w
                    pojazdach mzk lecz np.stojąc w kolejce,coś się tak uczepiła autobusu?Czy wy
                    wszyscy macie ograniczone horyzonty,jak człowiek pisze wybiegając trochę dalej w
                    temat to już trudno zrozumieć o co chodzi. A Ty chodzisz widocznie z głową
                    uniesiona tak wysoko, że nie dostrzegasz spraw przyziemnych typu brudne nogismile
                  • b.bujak Re: hola hola 29.09.07, 10:15
                    mha1 napisała:

                    > kurde, jakim cudem widzisz brudne stopy u pasażerów komunikacji
                    > miejskiej?


                    eeetam.... ona widzi też bakterie, wirusy i grzyby

                    i to jest zasadnicza różnica pomiędzy matkami stawiającymi budkę w autobusie a
                    matkami pozwalającymi dotknąć bucika swojego dziecka - a te, które pozwalają
                    dotknąć rączkę lub pogłaskać po policzku to ślepe są kompletnie big_grinD


                    • dariafox Re: hola hola 29.09.07, 21:44
                      A przeczytałaś moją odpowiedź na to zapytanie? Jesteś niesamowicie dowcipna, ale
                      ja Ci powiem tylko tyle, że żal mi Twoich dzieci, których matka świadomie naraża
                      je na niebezpieczeństwo.
                • anulkas86 Re: hola hola 01.10.07, 13:58
                  Ale o ile dobrze zrozumiałam to autorka wątku nie napisała nic że kobieta która
                  się pochyliła nad jej dzieckiem była śmierdząca, brudna czy coś podobnego. A po
                  tonie jej wypowiedzi podejrzewam że na pewno by o tym wspomniała gdyby tak było.
            • b.bujak Re: scena w autobusie 28.09.07, 21:58
              ja nie jestem juz taka młoda big_grinDD
              nie jestem też moderatorką w tym wątku smile
              nie jeżdżę autobusami, żeby nie narażać siebie i dziecka na
              chuchanie smile)
              • dariafox Re: scena w autobusie 28.09.07, 22:05
                Whatever.
          • zebra12 Zgadzam się z Bujak w 100% 02.10.07, 20:11
            Może jestm matką starej daty, a może to przez to, że mam 3 dzieci.
            Wiem, że przed zarazkami sie dziecka nie uchroni. A czym wcześniej
            się z nimi zetknie tym lepiej. Pozwalam nachylać się nad dzieckiem,
            pozwalam je dotknąć, czy złapać za rączkę, choc mała rzeczywiscie
            WSZYSTKO ładuje do buzi. Nigdy nie stawiam budki w komunikacji
            miejskiej!!!! Mała sama łapie ludzi za torby, za płaszcze i
            reklamówki. Ma teraz 10 miesięcy, nigdy nie chorowała, poza
            zapalniem oskrzeli przyniesionym ze żłobka. Poza tym autobusami i
            tramwajami jeżdże codziennie, bo NIE MAM auta! Uważam, że autorka
            wątku zdecydowanie i sporo przesadza!
            • malabju Re: Zgadzam się z Bujak w 100% 02.10.07, 20:37
              > Może jestm matką starej daty, a może to przez to, że mam 3 dzieci.
              > Wiem, że przed zarazkami sie dziecka nie uchroni. A czym wcześniej
              > się z nimi zetknie tym lepiej. Pozwalam nachylać się nad dzieckiem,
              > pozwalam je dotknąć, czy złapać za rączkę, choc mała rzeczywiscie
              > WSZYSTKO ładuje do buzi. Nigdy nie stawiam budki w komunikacji
              > miejskiej!!!! Mała sama łapie ludzi za torby, za płaszcze i
              > reklamówki. Ma teraz 10 miesięcy, nigdy nie chorowała, poza
              > zapalniem oskrzeli przyniesionym ze żłobka. Poza tym autobusami i
              > tramwajami jeżdże codziennie, bo NIE MAM auta! Uważam, że autorka
              > wątku zdecydowanie i sporo przesadza!


              podpisuje się w 100% z jednym wyjątniem , że moja tylko raz była
              przeziębiona, gdy podczas pierwszej zimy za duże ogrzewanie w
              mieszkaniu włączyłam, bojąc się że mi się przeziębi - skutek taki,
              że się właśnie przeziębiła przez to przegrzanie

              co do osób zakatarzonych, kaszlących itp... sama ostatniej zimy
              byłam chora na maxa chyba z równy meisiąc i co? karmiłam ją
              przewijałam nosiłam, bo ktoś musiał się nią zająć i co? maluch zdrowy
              dodam , że moja mała miała wtedy mniej niż 4 miesiące
      • oli77 Re: scena w autobusie 28.09.07, 21:21
        Szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie trafiło mi się, żeby ktoś ręce pchał do mojego
        dziecka w wózku. Pewnie jakby to mnie spotkało to ciśnienie poszło by mi w górę.
        Ale te zagadywania i spojrzenia których dotąd doświadczyliśmy były ok, bo jakoś
        bardzo źle mi się nie kojarzą.
    • oli77 Re: scena w autobusie 28.09.07, 21:16
      Właściwie to wszystkie/wszyscy, bo jest i tatuś, macie rację. Ja też nie lubię
      pewnego (wści..kiego) typu kobiet (bab), nie lubię kiedy trafiam ze swoją
      córeczką 4,5 m-czną obok kogoś zakatarzonego itp, a jeszcze jakby taki ktoś
      chciał dotknąć... ale podobnie jak ktoś wyżej napisał taki odruch
      zaglądania-spoglądania na maleństwo jednak uważam za normalny. Zauważyłam
      ostatnio ze to starsze kobietki, bardzo miło reagują, zawsze sie dziwią jakie
      malutkie...wink Te kulturalne kobietki nie drażnią mnie...
      • gala_1 Re: scena w autobusie 28.09.07, 22:09
        A mnie trafia, jak muszę nakarmić piersią małego w miejscu
        poblicznym, np. w parku , bo do domu daleko a mały się drze i nagle
        robi się widowisko. Wścibska Pani podchodzi i przygląda się jak ja,
        obnażona Madonna, daję cycka. Oczywiście wtedy mały traci
        zainteresowanie jedzeniem, odrywa głowę a ja świecę wyciagniętym
        sutkiem.
    • scorpio111 Re: scena w autobusie 28.09.07, 22:55
      uwazam, ze jestes przewrazliwiona,sam twoj wstep wskazuje na to, ze jazda
      autobusem to niezly obciach.
      mi nie przeszkadza to, ze ludzie zagladaja mi do wozka, rozplywaja sie w
      zachwytach nad malym dzieckiem.od kiedy jestem mama, tez zagladam do wozka -
      fakt, nie dotykam cudzych dzieci, ale lubie patrzec na takie male slodziaki.
      wiem o co chodzi b.bujak i uwazam, ze ma racje.
      pozdrawiam
    • asia19813 Re: scena w autobusie 29.09.07, 00:08
      ja pewnie bym nie miała odwagi, ale w myśłi powiedziała bym to samo,
      wkurzam sie na myśl, że ktoś inny niż moi rodzice, tesciowie czy
      rodzeństwo wezmie Zuzię na ręce. Az mam dreszcze. Nie lubię jak ktoś
      obcy zbliża się do dziecka, To chyba jest matczyna troska a może
      przewrażliwienie, ale nie wstydze się tego...ide spac.
    • sybil-grazka Re: scena w autobusie 29.09.07, 20:01
      Czesć Poczytałam sobie ale do rzeczy posty są różne i nie na temat, ale moje
      zdanie jest takie jeśli mój mały budzi zainteresowanie słowne a bez dotykania i
      chuchania mu w nos to jest OK.To dla mnie jest granica, którą i ja sama nie
      przekraczam nawet gdy znam mamę i dziecko. Powiedzenie proszę nie dotykać itp
      jest normalne dla każdej mamy to jej dziecko ona wyznacza granice.Pozdro...
      • dariafox I jeszcze coś b.bujak 29.09.07, 21:48
        Zastanawiam się, czy czytałaś wypowiedzi innych mam w tym wątku, bo przeważają
        opinie, że raczej nie pozwala się obcym na dotykanie swoich dzieci, nie czujesz
        się odosobniona w tym swoim naturalizmie? Nie,przecież masz jeszcze mha1 w
        swojej gwardii, zapomniałam...
        • b.bujak Re: I jeszcze coś b.bujak 29.09.07, 22:28
          ech... źle mi z tym odosobnieniem sad( nie ma dla mnie już miejsca
          wśród młodych mam - za duża przepaść poglądowa, chyba nawet
          pokoleniowa!!
          jestem zdruzgotana świadomością, że juz nigdy nie posmyram żadnego
          niemowlaczka w autobusie po policzku sad((
          no, i rzeczywiście biedny ten mój synek macany po rączkach przez
          tylu ludzi....co ja najlepszego zrobiłam....
          jestem zdołowana - chyba wyprowadzę się na wieś, gdzie będziemy
          sobie żyć w spokoju z dala od ludzi i zagrożeń
          • dariafox Re: I jeszcze coś b.bujak 30.09.07, 10:18
            smile Faktycznie,masz rację, rozumiem sarkazm. Nara (nie wiem czy zrozumiałaś co to
            znaczy, w końcu jesteś w innym pokoleniu...smile
          • andziulindzia Re: I jeszcze coś b.bujak 30.09.07, 13:45
            b.bujak na wieś?! No chyba żarty sobie stroisz. Tam to dopiero
            zagrożenie epidemiologiczne dziecku byś stworzyła! Te krowie placki,
            psy biegające luzem i staruchy z ziemią za paznokciami! Albo macnie
            ci dzieciaka jedna z drugą gospodyni łapą nie umytą po wydojeniu
            krowy! Nie! Ty to jednak jesteś nieodpowiedzialna!!!

            wink
            • mamakasienki1 Re: I jeszcze coś b.bujak 30.09.07, 14:21
              Chciałabym jeszcze dodać, że naprawdę szczerze nie przeszkadzają mi
              osoby zachwycające się moim maleństwem, pod warunkiem, że są zdrowe
              wtedy nie ma najmniejszego problemu, ale nie wiem kim jest obca
              osoba wkładająca głowę pod budkę wózka z moim dzieckiem.
              Jeszcze odnośnie którejśc z dziewczyn stwierdzającej, że dla mnie to
              obciach jazda autobusem. Odpowiadam - to nie obciach tylko jeśli mam
              możliwość jazdy własnym autem to wolę z niej korzystać bo po
              pierwsze szybciej, a po drugie znacznie wygodniej.
              A jazda autobusem to sama w sobie jest ok.
              Jaka oszczędność pieniążków i ochrona dla środowiska. Gdyby każdy z
              pasażerów przesiadł się na własne auto... itd.
            • zebra12 Re: I jeszcze coś b.bujak 02.10.07, 20:22

              > b.bujak na wieś?! No chyba żarty sobie stroisz. Tam to dopiero
              > zagrożenie epidemiologiczne dziecku byś stworzyła! Te krowie
              placki,
              > psy biegające luzem i staruchy z ziemią za paznokciami! Albo
              macnie
              > ci dzieciaka jedna z drugą gospodyni łapą nie umytą po wydojeniu
              > krowy! Nie! Ty to jednak jesteś nieodpowiedzialna!!!
              >


              No ja mam nadzieję, ze to w żartach piszesz...
        • mha1 na nerwy polecam melisę 30.09.07, 17:29
          a na braki w czytaniu ze zrozumieniem podstawówkę
        • sybil-grazka Re: do dariafox 02.10.07, 16:07
          Czy w moim poście napisałam że pozwalam na dotykanie swojego dziecka a moje
          zdanie nie jest zbliżone do opinij jaką prezentuje wymieniona przez ciebie osoba
          . O ile twój post dotyczy mojego wpisu
    • uli1980 Re: scena w autobusie 30.09.07, 19:09
      ja rozumiem ,,mamakasienki1,,i tez nie pozwalam nikomu tak gapic sie
      na mojego syna,a zwlaszcza dotykac.ale mam powod,ktorego wiekrzosc z
      mam nie zrozumie i nie dziwi mnie to,poniewasz do czsu puki mnie to
      nie spotkalo tez nie wierzylam.a mianowicie moja najleprza kumpela
      zauroczyla mi syna.od kad go zobaczyla to caly czas go nosila
      przytulala,i nazywala swoim synem(chociaz ma swoje dziecko ale
      starsze)nie pomagaly zadne zwracanie uwagi.i kiedys stwierdzila ze
      tak slicznego i kochanego dzieciaczka nie widziala.i sie
      zaczelo.punkt 17 dziecko ryczalo w niebo glosy,nic nie pomagalo(i to
      nie byla kolka na pewno)a przestawalo punkt o22,nie dawalismy sobie
      rady z mezem znim.wrescie z placzem zadzwonilam do mamy i to ona mi
      powiedziala co moze byc przyczyna i co zrobic.i zrobilam to co
      kazala i dziecko spi jak anolek.wiem ze to wyda sie glupie i mozecie
      nie wierzyc,ale to wasze zdanie.ja juz nie pozwalam zagladac do
      wozka a tym bardziej dotykac obcym malego(i to tez chodzi o to zeby
      nikt nie kichal i prychal na niego)bo jeszcze nie raz zachoruje a ja
      nie mam zamiru go faszerowac juz lekami od malego
      • dariafox Re: scena w autobusie 30.09.07, 19:33
        Ale o co Ci chodzi? Co to znaczy zauroczyła? I poza tym polecam słownik
        poprawnej polszczyzny oraz ortograficzny.
    • nataliam2 Re: scena w autobusie 30.09.07, 21:39
      Twoja sprawa jak chcesz wychowywać dziecko. Jak nie życzysz sobie takich rzeczy
      to wal do ludzi śmiało i powinnaś mieć gdzieś ich opinie i czy się nie obrazili.
      Liczy się tylko dobro Twojego dziecka.
      Ja osobiście też korzystam z autobusów, najczęściej na uczelnie bo nie mam
      gdzie małego zostawić i pozwalam zaglądać do małego. Ludzie często biorą go na
      ręce a nawet całują. Nie lubię tylko i zwracam uwagę gdy robią to w usta, wtedy
      mnie trafia. Urodził się porą zimową i gdy miał miesiąc był ze mną na zajęciach.
      Jak na razie na nic nie zachorował i staram sie go uodparniać. Nie dmucham i
      chucham na niego bo wiem że później będzie gorzej. Rodzice ciągle na mnie
      chuchali i często byłam chora.
      Rób jak uważasz, w końcu Ty jesteś matką i wiesz co jest najlepsze.
    • woi.mi Re: scena w autobusie 01.10.07, 15:18
      Ogólnie popieram,że chronisz dziecko.Ale kobieta (wg. niej ) nie ma złych
      intencji i można jej zwrócić uwagę delikatniej,np. że dziecko się boi obcych
      itp.Twoja uwaga już jest dosyć niegrzeczna
      (" nie zaglądam jej co w torbie nosi czy w wózku wozi ").
    • figrut Re: scena w autobusie 01.10.07, 19:10
      Jedno mi po tym poście przyszło na myśl - fobia antyludzka. Nie jest to pierwszy
      przypadek takiej reakcji ze strony młodej mamy z jakim się spotkałam. Odnoszę
      wrażenie, że "im głębiej w las, tym więcej drzew", czyli im "nowocześniejsza"
      mama [a co za tym bardzo często idzie, młoda mama], tym większa grubszy klosz
      nad swoim dzieckiem rozstawia i jest bardziej agresywnie nastawiona do świata
      jeśli chodzi o ochronę swoich dzieci. Może u mnie to już nie ten wiek, bo nie
      rozumiem takiego ciągłego trzęsienia się nad dzieckiem jak nad jajkiem. Pewnie
      już za stara jestem aby to zrozumieć.
    • hanalui Re: scena w autobusie 01.10.07, 23:21
      Ja zupelnie nie rozumiem takiego zachowania.
      Nie zamierzam zaslaniac memu dziecku swiata ani chowac go przed
      wzrokiem innych. Jestem z niego bardzo dumna, jest najpiekniejsze na
      swiecie i jestem zachwycona jesli ludzie tez to widza.
      Poza tym tu gdzie mieszkam zachwycanie sie malymi dziecmi jest norma
      i musialabym siedziec w domu by tego uniknac. Robia to mezczyzni,
      kobiety, mlodzi, starzy, dzieci.
      Nawet przez mysl mi nie przeszlo ze ktos moglby byc z tych osob
      siedliskiem chorob, urokow czy czegos w tym stylu.
      Moze tez juz "stara" jestem i wiem ze jak bedzie mialo zachorowac to
      zachoruje czy ktos na niego chuchnie czy nie. Zadna budka nie pomoze.
      Ba ja nawet budki i gondolki nie posiadam, taka ze mnie zla matka big_grin.
      A i moje dziecko uwielbia przygladac sie innym, samo zaczepia kogo
      sie da i czuje sie z tym szczesliwe ze ktos do niego zagaduje,
      usmiecha sie, probuje sie z nim bawic.

      Dla zastanowienia dla przewrazliwionych mam: czy na pewno sasiadka
      ktora znacie, klaniacie sie sobie na klatce czy w sklepie, i z ktora
      bawi sie wasze dziecko w piaskownicy nie ma przypadkiem HIV,
      luszczycy, grzybicy czy czegos tam jeszcze? A jesli nie ona to moze
      jej maz, kochanek, siostra, brat, szwagier i ze 10 min temu ta osobe
      wlasnie widziala i niesie teraz na sobie siedlisko "zarazy" Przeciez
      wielu rzeczy nie widac golym okiem, czasem przez dlugi okres czasu.
      Czy otwierajac drzwi sklepu, dotykajac klamki od drzwi szkolnych,
      przychodni, poczty czy innego jakiegokolwiek urzedu, siadajac na
      lawce w parku, biorac koszyk w supermarkecie maja swiadomosc ze
      przeciez mogl na niej siedziec, trzymac, dotykac, niesc jakis
      pijaczyna z nieumytymi rekami i teraz pozostaly tam bakterie, grzyby
      czy co tam jeszcze? Czy po kazdym dotknieciu wyzej wymienionych
      szorujecie rece i dopiero wtedy dotykacie wlasniego dziecka?
    • ewcia1980 Re: scena w autobusie 02.10.07, 22:40
      Dla mnie taka rekcja jest MOCNO przesadzona.
      Sama nigdy nie robiłam wielkiego "halo" z tego, ze ktos zajrzał mi
      do wozka, dotknął reki czy policzka mojego dziecka.
      Dla mnie jest to troche ... dziwne.
      • phantomka Re: scena w autobusie 02.10.07, 22:49
        Nie bede skromna, mam ladne dzieckobig_grin, do ktorego na kazdym spacerze
        lgnie conajmniej po kilka osob. Kazdy wezmie za reke, wezmie na
        rece, pogada, posmieje sie. Dziecko zdrowe, nie ma grzybic od obcych
        ludzi. Co wiecej takiej otwartosci na ludzi nie widzialam jeszcze u
        zadnego innego dziecka w jej wieku. No ale tak jak napisala
        wczesniej b.bujak, od lat odgradzamy sie od innych, stawiamy coraz
        wyzsze ploty, udajemy slepych na ulicy....nie zycze tylko wam drogie
        panie potrzebowac kiedys pomocy na ulicy, bo mozecie natknac sie na
        takie same jak wy.
    • dziagu Re: scena w autobusie 03.10.07, 01:42
      Dziewczyny, które nie zgadzacie się z autorką postu, dziękuję
      Wam!!!! Przywracacie mi wiarę w normalnych ludzi, choć Wasz głos
      jest głosem na pustyni jak widać. Nigdy jakoś nie lgnęłam do małych
      dzieci, bo mnie zwyczajnie nie interesowały, ale teraz to będę
      omijać wózki na odległość conajmniej 10m. Nie dajmy się zwariować!
      Tak naprawdę każda klamka u drzwi, wózek w supermarkecie, pomidor na
      stoisku z warzywami ma miliony zarazków. Taki mamy świat i takie są
      uroki życia w mieście, wśród ludzi...
    • gaazelaa Re: scena w autobusie 03.10.07, 10:00
      Zastanawiam się, kto lub co wyznacza wiek człowieka, powyżej którego nie
      dotykają go obcy na ulicy. Czy jest w ogóle takie ograniczenie? Dlaczego
      "smyranie" po policzku małej dziewczynki w wózeczku niektórzy uważają za
      normalne, ale klepanie po tyłku młodych kobiet już nie, a może tak?
      I mała dziewczynka i zgrabna pupa mogą przecież budzić takie same uczucia chęci
      natychmiastowego dotknięcia, bez żadnych podtekstów seksualnych. A przecież i
      małą kobietkę i dużą można podziwiać stojąc obok a nie koniecznie ładować się z
      łapami.
      Jeżeli są matki, które lubią jak wszyscy dotykają ich dzieci, w porządku. Mogą
      sadzać je na kolana każdemu w autobusie i mi nic do tego. Ale są też matki,
      które tego nie lubią i nie trzeba zaraz mówić, że są nienormalne.
      • figrut Re: scena w autobusie 03.10.07, 11:52
        gaazelaa napisała:

        > Zastanawiam się, kto lub co wyznacza wiek człowieka, powyżej którego nie
        > dotykają go obcy na ulicy. Czy jest w ogóle takie ograniczenie? Dlaczego
        > "smyranie" po policzku małej dziewczynki w wózeczku niektórzy uważają za
        > normalne, ale klepanie po tyłku młodych kobiet już nie, a może tak?
        > I mała dziewczynka i zgrabna pupa mogą przecież budzić takie same uczucia chęci
        > natychmiastowego dotknięcia, bez żadnych podtekstów seksualnych. A przecież i
        > małą kobietkę i dużą można podziwiać stojąc obok a nie koniecznie ładować się z
        > łapami.
        > Jeżeli są matki, które lubią jak wszyscy dotykają ich dzieci, w porządku. Mogą
        > sadzać je na kolana każdemu w autobusie i mi nic do tego. Ale są też matki,
        > które tego nie lubią i nie trzeba zaraz mówić, że są nienormalne.
        • mamakasienki1 Re: scena w autobusie 03.10.07, 12:17
          Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, postaram się rozważyć przy
          następnej okazji kiedy ktoś włoży głowę do wózka z moim maleństwem.
          Nie czuję się nienormalną matką. I jak ktoś sugerował nie jestem też
          bardzo młoda. Jeśli komuś przyszło do głowy zajrzeć do mojej
          wizytówki to wie o czym piszę. Nie jest to też moje pierwsze
          dziecko, a zatem nie jestem mamą debiutantką. Po prostu panicznie
          boję się chorób, a wziąwszy pod uwagę, że każda wizyta pediatry w
          domu to u nas 100 zł plus oczywiście leki i nieprzespane noce. To
          jednak wolę unikać zbędnego zagrożenia.
          Odpowiedź na pytanie czy myję ręce po wyjściu z autobusu, sklepu czy
          skądkolwiek - oczywiście, że tak (od tego są chusteczki nawilżane).
          Nie dotykam dziecka brudnymi rękami, tak samo jak nie chciałabym być
          dotykana przez kogoś kto był w kilku miejscach publicznych i stykał
          się z niewiadomoczym.

          Figurt spróbuj "posmyrać" dorosłą kobietę w markecie czy na ulicy.
          Wierz mi nie zostanie to dobrze odebrane.
          Sprawdziłam. "Posmyrałam" kobietę w markecie dokładnie tak samo jak
          ona zrobiła to mojemu śpiącemu dziecku (oczywiście bez podtekstów
          seksualnych). Bardzo się oburzyła i myślałam, że za chwilę mnie
          uderzy, więc wyjaśniłam o co mi chodziło, warto było, następnym
          razem pomyśli zanim dotknie cudze dziecko.
          • figrut Re: scena w autobusie 03.10.07, 13:01
            Mamokasieńki, zupełnie inaczej podchodzi się do dzieci które nie mają jeszcze
            uprzedzeń i są otwarte na świat, a tym bardziej bezwarunkowo się najzwyczajniej
            świecie lubi, a zupełnie inaczej podchodzi się do dorosłego który może warczeć
            przy byle okazji - dorosłych najpierw trzeba poznać aby ich polubić lub nie. U
            małego dziecka podejście do całego świata dopiero się kształtuje i jeśli pozwoli
            się na to, aby życzliwe mu osoby uśmiechały się do niego, zagadywały, głaskały,
            to samo o ile nie zostanie zarażone przez rodziców antyludzką fobią, stanie się
            otwarte na świat i patrzące na niego w pozytywnych barwach.
            Nie jest to też moje pierwsze
            > dziecko, a zatem nie jestem mamą debiutantką. Po prostu panicznie
            > boję się chorób, a wziąwszy pod uwagę, że każda wizyta pediatry w
            > domu to u nas 100 zł plus oczywiście leki i nieprzespane noce. To
            > jednak wolę unikać zbędnego zagrożenia.
            Jako że nie jestem mamą debiutantką, a mamą trojga dzieci dziwię się temu, iż
            Twoje dzieci tak często chorują i tyle pieniędzy musisz przeznaczyć na pediatrę,
            a także tyle z powodu ich chorób masz nieprzespanych nocy. Czyżby chowanie pod
            kloszem, wycieranie rąk chusteczkami nawilżającymi po KAŻDYM dotknięciu
            czegokolwiek po za domem nie pomagało Tobie uchronić dzieci od chorób ?? Tak
            swoją drogą, zaczynasz się ośmieszać własną przesadą w pisaniu nie prawdziwych
            faktów - znam tylko jedną osobę, która aby nie mieć kontaktów z zarazkami nosiła
            maseczkę na twarzy i rękawiczki na dłoniach, więc nie pisz proszę takich bzdur,
            że po każdym dotknięciu klamki czy czegokolwiek wycierasz ręce chusteczkami
            nawilżanymi. Czyżbyś co chwilę przystawała, sięgała do paczuszki z chusteczkami
            i wycierała ręce zanim dotkniesz czegokolwiek co dasz dziecku do ręki, lub sama
            przy nim coś poprawisz ? Litości - przesadziłaś i to baaardzo grubo. Pozostaje
            jeszcze kwestia pałąka od wózka który dotykasz [a może nie ?] ręką która przed
            chwilą dotykała klamki, popychała drzwi, niosła koszyk z zakupami w markecie,
            płaciła pieniędzmi które przeszły przez tysiące nieznanych rąk, sprawdzała
            ważność produktu na kartoniku który kilka osób mogło mieć wcześniej w swoich
            dłoniach itd. . Czyżbyś pałąk wózka owijała w materiał nasączony płynem
            antybakteryjnym ?
            • dziagu Re: scena w autobusie 03.10.07, 13:36
              Popieram cię Figrut w 100%. Rozumiem, że niektóre mamy nie życzą
              sobie, aby ktoś dotykał ich dzieci (choć sama uważam to za
              przesadę). Ale Mamakasieńki oburzyła się, że ktoś zbliżył się do jej
              dziecka na odległość, która jej wydała się niestosowna. Więc może
              trzeba umieścić napis na wózku "Zachowaj odstęp 1m"? Ludzie
              uwielbiają małe dzieci i uważam, że jest to wspaniałe i wspaniale
              rozwija w dzieciach poczucie bycia akceptowanym i... ważnym. Jeśli
              boimy się o zdrowie dziecka, można zwrócić uwagę drugiemu
              człowiekowi w przyjazny i życzliwy sposób. Sorry, Mamokasieńki,
              uważam, że przesadziłaś w reakcji na zachowanie tamtej pani w
              autobusie i nie będę pisać "Tak trzymaj, świetnie". Twoje dziecko
              staje się coraz bardziej świadome otoczenia i to ty kształtujesz
              jego wizję świata. Czy za parę m-cy, gdy ktoś uśmiechnie się do
              twojego dziecka i zanadto się zbliży, również zareagujesz agresją?
              Co wtedy poczuje twoje dziecko? Sądzisz, że będzie się cieszyło, że
              mama pogoniła intruza, a wraz z nim stado zarazków?
        • gaazelaa Re: scena w autobusie 03.10.07, 12:45
          Figrut napisała:
          Widzisz może różnicę między pogłaskaniem Cię palcem po policzku, a poklepaniem
          Ciebie po pupie ? Ja osobiście widzę ogromną - to pierwsze to dla mnie wyraz
          sympatii, chęci pocieszenia, wyraz miłości, tęsknoty. To drugie to dla mnie ma
          dla mnie podtekst seksualny. Dość proste, prawda ? No, nie dla tych, którzy
          popadają w typowo amerykańską psychozę - dotyk = zło o podtekscie seksualnym.

          A ty Figrut widzisz różnicę między dotykiem swojego chłopaka/męża/koleżanki a
          dotykiem obcej osoby na ulicy?
          Moja koleżanka może mi położyć rękę na tyłku, obcy facet na ulicy nie powinien
          smyrać mnie choćby po policzku.
          Dość proste,prawda?
          No,nie dla tych, którzy nazywają niechęć ludzi do kontaktów fizycznych z obcymi
          "amerykańską psychozą".
          A poza tym mój post dotyczył wieku a nie rodzaju dotyku i zaznaczyłam, że dotyk
          niekoniecznie musi mieć podtekst seksualny.
    • ewulinda331 Re: scena w autobusie 03.10.07, 14:20
      Dziś będąc na zieleniaku pani stanęła kolo wozka i tak paliła papierocha, że dym
      i popiół leciał prosto na moją córcie. Po zwróceniu uwagi stwierdziła że niech
      się mala uczy od malego. Nic dodać nic ująć.
    • hanalui Re: scena w autobusie 03.10.07, 20:38
      Skonczylo sie z bakteriami, grzybami i luszczycami to teraz przeszlo
      na to ze dotkniecie lub spojrzenie na niemowlaka moze byc tym samym
      co poklepanie zgrabnej laski po tylku big_grin. Czy Wy jestescie normalne?
      Czy Wy faktycznie nie macie wiekszych problemow zeby sie zastanawiac
      czy staruszka zagladajaca do wozka nie ma przypadkie niecnych
      zamiarow i np nie lubi spolkowac z malymi chopcami lub zeby bylo
      lepiej dziewczynkami. I jej probe zagadania czy dotkniecia waszego
      dziecka rozpatrujecie w tym kontekscie?
      To moze jeszcze warto bylo by sie zastanowic i isc dalej bo przeciez
      ludzie nie tylko dewiacje seksualne maja. Moze ktos kto chce
      spojrzec, dotknac czy zagadac do waszego dziecka to osoba ktora chce
      porwac wasze dziecko lub jest morderca zjadajacym male dzieci, ma
      obsesje i lubi sie znecac nad cudzimi dziecmi, jest chora
      psychicznie i uwaza wasze dziecko za swoje ....itd, itd.
      Tu dochodzimy do paranoii...bakterie, grzyby, luszczyce, dewianci i
      mordercy czychajacy na nasze dzieci, trzeba sie przed nimi bronic,
      stawiac budki a najlepiej ...to proponuje wszystkim przewrazliwionym
      udanie sie do lekarza na konsultacje czy to aby normalne takie
      postrzeganie swiata, bo moze to np depresja poporodowa, mania
      przesladowcza, czy poczatki choroby psychicznej.

      Pozdrawiam wszystkie "normalne" mamy ktore pozwalaja swoim dzieciom
      poznawac swiat i ktore pokazuja dziecie swiatu.
    • mammajowa Re: scena w autobusie 04.10.07, 22:00
      pal sześć zarazki, ale nienawidze jak mi ktoś szuka dotyku dziecka bez pytania
      mnie o zgodę (poza rodzina i innymi najbliższymi). wychodze z założenia, ze
      dziecko to nie zabawka i traktować je należy z powagą i szacunkiem czyli nie
      rzucać się na nie bo ono może tego nie chciec a poza tym zwyczajnie sie
      przestraszyć. piszecie, ze nie widzicie nic złego w tym że dotykacie maluchy bo
      to wzruszenie tesknota itp. ale czy próbowałyscie spojrzeć na to od strony
      dziecka?
      • hanalui Re: scena w autobusie 04.10.07, 23:08
        mammajowa napisała:

        > pal sześć zarazki, ale nienawidze jak mi ktoś szuka dotyku dziecka
        bez pytania
        > mnie o zgodę (poza rodzina i innymi najbliższymi). wychodze z
        założenia, ze
        > dziecko to nie zabawka i traktować je należy z powagą i szacunkiem
        czyli nie
        > rzucać się na nie bo ono może tego nie chciec a poza tym
        zwyczajnie sie
        > przestraszyć. piszecie, ze nie widzicie nic złego w tym że
        dotykacie maluchy bo
        > to wzruszenie tesknota itp. ale czy próbowałyscie spojrzeć na to
        od strony
        > dziecka?

        Tak...zastanawialam sie jak to widac z punktu widzenia mojego
        dziecka. Po pierwsze: w moich madrych ksiazkach na temat wychowania
        dzieci pisza, ze powinno sie wzrok dziecka stymulowac od dnia
        narodzin. Proponuja by powiesic w lozeczku dziecka fotografie swojej
        twarzy lub jakiejs wycietej z gazety. Kiedy jest odrobine starsze
        proponuja lusterko.
        Nie wiem czy zauwazylas ale wiekszosc nowoczesnych zabawek dla
        niemowlat wyposazona jest w lusterka. Chyba jest to robione w jakims
        celu.
        Wiec jak ktos madrzejszy na podstawie jakis doswiadczen, badan
        stwierdzil ze takie rzeczy jak kontakt z twarzami dziecku jest
        potrzebny do rozwoju...to ja mu na to pozwalam, bo nawetnie
        ograniczam mu widoku do rodzinki i znajomych. Juz niedlugo przeciez
        bedzie sie musialo spotkac ze swiatem i co wtedy....histeryczny
        wrzask bo zna tylko rodzinke i znajmych? A juz facet z broda lub w
        okularach to potwor? A stara baba w chustce to czarownica?

        Owszem masz racje - dziecko to nie zabawka i nikt sie moim dzieckiem
        nigdy nie bawil, co najwyzej zabawial moje dziecko. Nikt tez nigdy
        sie na moje dziecko nie rzucil. Jak zwykle pewnie przesadzasz i
        zagladniecie do wozka nazywasz rzuceniem sie na wozek. Zwykle ludzie
        zagaduja, usmiechaja sie i jesli widza ze wszystko ok chwyca za
        raczke lub cos w tym stylu. Jesli jakies dziecko zaczyna sie bac,
        chyba nikt nie napastuje twojego wozka.

        Ja mysle ze dzieci sa otwarte na wszelkie nowosci, dopoki im
        wyraznie nie dasz do zrozumienia ze to jest zle...czyli postawiona
        budka zaslaniajaca jakas tam babe...dziecko koduje...wszystkie takie
        baby sa zle...trzeba krzyczec, bo cos jest nie tak.

        Czy nigdy nie widzialas dziecka ktore upada np...i nic w sumie mu
        sie nie dzieje, nawet go nie boli, ot potkniecie...ale okrzyk
        rodzicow, panika i strach na ich twarzach i dziecko przestraszone
        zaczyna tez plakac. Bo to rodzice mu pokazali przestrach w takiej
        sytuacji i wiedza ze na strach trzeba plakac lub sie bac.
        • mammajowa Re: scena w autobusie 05.10.07, 11:48
          oj za mało o mnie wiesz, by wygłaszać takie sądy. nie ograniczam widoku twarzy
          tylko brania na ręce i energicznego rzucania sie na dziecko. poza tym ja mam
          jeszcze jeden powód by tego nie dopuszczac zwiazany ze zdrowiem syna
          (neurologiczny konkretnie). ludzie zwłaszcza starsi i łakący kontaktu nie mają
          umiaru i niemiłosiernie ciągną za nózki np.
          luterko mam i nawet mamy przy nim ćwiczyć sobie więc spokojnie.
          mnie chodzi o kontakt z obcymi, bliski kontakt a nie obserwację i zagadywanie z
          dystansu.
          • afrodyta190 Re: scena w autobusie 05.10.07, 12:06
            Ale dyskusja...
            ja nie lubie JAK OBCY DOTYKAJA MOJE DZIECKO
            i w autobusach zwlaszcza jesienia i zima,kiedy wiadomo ze ludzie choruja tez
            stawialam bude w wozku,po cholere ktos ma kichac na dziecko
            jezeli mozna uniknac choroby to jej unikam,nie przesadzam i nie mam sterylnego domu
    • hanalui Re: scena w autobusie 06.10.07, 00:59
      A ja bym sie chciala podzielic artykulem ktory wlasnie
      znalazlam...dedykuje wszystkim "sterylnym mamom", zwlaszcza tej
      ktora na innym forum chciala dziecku czyscic raczki husteczkami
      Miltona (mam cicha nadzieje ze tego nie robi):

      "Czy częste mycie skraca życie?"
      Odrobina brudu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Natomiast nadmierna
      sterylność może sprzyjać rozwojowi alergii u dzieci. Hipotezę roli
      higieny w rozwoju alergii omawiała w Warszawie dr hab. Nadzieja
      Drela z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Dr hab. Drela
      w swoim wykładzie zatytułowanym "Częste mycie skraca życie"
      wskazała, że układ odpornościowy ludzi ewoluował razem z naszym
      gatunkiem w środowisku, w którym mieliśmy stały kontakt z
      drobnoustrojami. Ewolucja układu odpornościowego szła w takim
      kierunku, by skutecznie bronił on nas przed bakteriami, a także
      wirusami, grzybami, robakami pasożytniczymi i obcymi białkami.

      "Jeżeli ze środowiska naturalnego, w którym żyjemy, wyeliminujemy
      bakterie, to zaburzymy funkcjonowanie układu odpornościowego" -
      podkreśliła. - Jednocześnie stworzymy sytuację, w której komórki
      układu odpornościowego będą pobudzane przez substancje inne, niż te,
      które pochodzą od bakterii czy wirusów. W ten sposób ułatwimy rozwój
      alergii".

      Jak wyjaśniła ekspert, w trakcie rozwoju młodego organizmu jego
      układ odpornościowy ma dwie możliwości - może "pójść" w kierunku
      tzw. typu prawidłowego (niealergicznego) lub alergicznego. To, jak
      się rozwinie, w dużej mierze zależy od otoczenia, w jakim żyje
      dziecko. Jeśli w jego środowisku są bakterie, to z reguły rozwija
      się typ prawidłowy. "Jeśli jednak dziecko jest wychowywane w
      warunkach sterylnych - rodzice starają się, by nie miało kontaktu z
      bakteriami, dochodzi do rozwoju u niego typu alergicznego" - mówiła
      dr hab. Drela.

      Tę hipotezę powstawania alergii potwierdzają laboratoryjne badania
      myszy - opowiadała biolog. Kiedy gryzonie te długi czas żyją w
      sterylnych warunkach, jedzą bardzo czysty pokarm i oddychają jałowym
      powietrzem - to mimo braku kontaktu z alergenami, rozwija się u nich
      alergia i choroby autoimmunizacyjne (w których układ odpornościowy
      działa przeciwko własnemu organizmowi).

      "Gdy jednak takim myszom wstrzykiwano bakterie - niekorzystne objawy
      mijały. Kontakt organizmu z bakteriami doprowadzał funkcjonowanie
      układu odpornościowego do stanu prawidłowego" - opowiadała.

      Dr hab. Drela przypomniała, że alergie rzadko występują w krajach
      rozwijających się. Są też rzadkie w rodzinach wieloosobowych, gdzie
      panuje słaby poziom higieny, jak i w tradycyjnych wiejskich
      gospodarstwach. "Dzieci są tam wychowywane w otoczeniu innych dzieci
      oraz zwierząt, i przenoszonych przez nie drobnoustrojów" - wyjaśniła
      biolog.

      Więcej zachorowań na alergie zanotowano natomiast w krajach
      rozwiniętych. Podobna prawidłowość dotyczy mało licznych rodzin o
      wysokim standardzie życia i higieny. Alergii przybywa także wskutek
      częstego przyjmowania antybiotyków. Częstość alergii zwiększyły
      także szczepienia.

      źródło: PAP - Nauka w Polsce, Anna Ślązak / 2007-09-28
    • gaazelaa Re: scena w autobusie 06.10.07, 01:48
      Ale jaki związek ma mycie czy nie mycie rąk z tym, że niektórzy ludzie nie lubią
      kontaktów fizycznych z obcymi ludźmi? I z tym, że niektóre matki nie lubią, jak
      obcy ludzie łapią za rączki ich dzieci, potrząsają ich nóżkami czy szczypią w
      policzek, albo tylko "smyrają" po nim?
      Już mammajowa napisała "pal sześć zarazki".
      Czy niemowlaczek, który odwzajemnia uśmiechy obcych osób, odpowiada na ich
      zagadywania ale nie doświadcza ich dotyku, będzie się gorzej rozwijał od tego,
      który jest myziany po policzku przez obcych? Przez obcych, powtarzam, nie przez
      ciotki, wujków, koleżanki mamy czy inne znajome osoby.
    • scarlet_s Re: scena w autobusie 07.10.07, 22:08
      Ja miałam gorsze zdarzenie. Szłam z wózkiem i starszą córką (3 lata)
      i za nami baba z psem. Moja mala się boi i kryczała, że idzie pies.
      A tamta zamiast ominąć to specjanie za nami i blisko podchodzi. To
      ja do niej, żeby z dalek tego psa trzymała od mojego dziecka. A
      ta: "no pewnie, a co to jakieś wyjątkowe dziecko jest", ja na to: "
      a tak, wyjątkowe", ona: "no pewnie, widać" i specjalnie się
      zatrzymała z tym psem i awanturowała się. Kretynka. Zatrzymała się
      inna pani i staneła w naszej obronie i zaczeły się razem
      awanturować. Postraszyłam babe strazą miejską i poszłam a tamte
      dalej się kłóciły.
      • dziagu Re: scena w autobusie 08.10.07, 00:25
        O kurcze! Ja mam psa i wychodzę z nim na spacery. Ale w tej
        sytuacji, żeby nie zostać okrzyknięta "kretynką", zwyczajnie go
        uśpię... Ludzie...
        • gaazelaa Re: scena w autobusie 08.10.07, 10:38
          Zwyczajnie nie podchodź do dzieci, które się boją psów.
          Ludzie...
          • scarlet_s Re: scena w autobusie 15.10.07, 22:55
            No pewnie
        • mha1 Re: scena w autobusie 08.10.07, 10:39
          błagam, chyba jesteś rozwinięta umysłowo na tyle, żeby zrozumieć
          posta, na którego odpowiadasz. kto Ci broni wychodzić z psem?
          • mamakasienki1 Re: scena w autobusie 08.10.07, 15:32
            Dawno nie zaglądałam na forum niemowlę i nie wiedziłam, że taka
            dyskusja się wywiązała.
            Figurt, czemu mówisz, że się ośmieszam, przecież jak idę z dzieckiem
            na spacer to spokojnie śpi sobie w gondoli, czasami leży, ale nie
            dotykam jej, bo po co. A ręce myję kiedy wracam do domu, ewentualnie
            kiedy muszę przewinąć, albo wyjąć dziecko, a przecież nie robię tego
            co 5 minut, ani nawet co pół godziny, to chyba oczywiste.
            Też wydałoby mi się śmieszne wyciąganie chusteczek po każdym
            dotknięciu klamki, czy produktu w sklepie.

            Moim zdaniem odległość 15 cm od buzi mojego dziecka jest stanowczo
            za mała i to wszystko.

            Dla mnie miłe i sympatyczne zagadnięcie przez kogoś obcego jest
            zupełnie czymś innym niż dotykanie, szczypanie w policzek czy
            ciągnięcie za nóżki, ale różnica jest chyba na tyle istotna, że
            każdy powinien to wiedzieć.
            Jeśli ktoś chce aby jego niemowlę było dotykane, miziane, czy w
            jakikolwiek inny sposób narażane na kontakt z kimś obcym to nie
            widzę z wym nic złego, jego wybór.
            Ja zwyczajnie nie lubię kiedy dotykają mnie czy moje dziecko obcy
            ludzie i mam do tego pełne prawo.
            Pozdrawiam
    • jkorszen nie jesteś przewrażliwiona! 16.10.07, 11:16
      ja postąpiłabym tak samo.
      mnie wkurza jeszcze dotykanie za lapki mojego dziecka!!! po jasna
      cholere wyciagac lapska do czyjegos dziecka???
      bylam swiadkiem sceny, kiedy jakis obcy babsztyl wyciagnal lapy do 7
      mies.dziecka, ktore nagle dostalo histerii i przez 45 minut matka
      nie mogla uspokoic dzidzi, ani w wozku, ani na raczkach ani w zaden
      inny sposob.
      ja sie swoja osoba nie narzucam innym ludziom i nie zycze sobie,
      aby inni to robili i tyle.
      • sylviacokolada Dziwi mie inna sprawa... 16.10.07, 12:41
        • sylviacokolada Dziwi mie inna sprawa... 16.10.07, 12:44
          Moja mala pospieszyla sie z wyslaniem odpsmile

          Ok wracajac do tematu. Noworodka tez oslanialam przed kichaniem,
          prychaniem itd. Ale od ok 6 m ż odpuscilam sobie.

          dziwi mnie tylko czemu autorka postu tlumaczy sie ze akurat ten
          jeden raz musiala pojechac autobusem...absolutnie nigdy nigdy tego
          nie robi...

          wstyd jakis czy ksiezna na forum?
          • jkorszen Re: Dziwi mie inna sprawa... 17.10.07, 12:19
            nie, pewnie nie chodzilo jej o wstyd, tylko o to, ze woli z
            dzieckiem pewnie autem lub taxowa jezdzic, bo szybciej, wygodniej
            itp.
            • aneteez1 Re: 17.10.07, 15:02
              wiec ja nie dotykam Droga Figrut niczego jezeli da sie po za domem i
              oczywiscie wycieram rece chusteczkami, a klamki otwieram przez
              higieniczna! i koniec kropka! po moich obserwacjach np w toaletach
              publicz. jak np wypindzione lalunie wychodza nie myjac rak, i cala
              reszta ludzi ktorzy nie wiedza co to jest wzw i brud, to nie chodze
              do takowych, a potem sobie wyobrazam co jeszcze dotykaja tymi
              lapskami a juz o facetach nie wspomne. Nie zabieram mojego dziecka
              do hipermarketow i td itd, wiec jak widze jakas taka co by moje
              dziecko chciala dotknac to mama taka mine, ze nikt sie nie zblizy. A
              te z Was , ktore nie rozumiecie tego no to nie wiem , moze to ta
              czesc co nie myje rak po wyjsciu z toalety? Acha i nie jezdze
              autobusami tylko samochodem lub na nogach. A ten watek to w ogole tu
              nie pasuje ale coz, pisze bo zdenerwowalo mnie , ze ktos moze nie
              rozumiec , ze ktos inny sie brzydzi czegos lub kogos!! A i do tego
              to nie zapraszam mojej szwagierki bo po jej wizytach przez rok
              znajduje jej wlosy po moim mieszkaniu, jak juz przychodzi to na
              wstepie dostaje gumke do wlosow. Pozdrawiam pa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja