teściowa i jej rodzina

29.09.07, 09:12
Witam.
Mieszkam z mężęm i 5 miesięczną córką razem z rodzicami. Córcia uwielbia
moich rodziców - zawsze sie do nich śmieje, lubi sie z nimi bawić. Z kolei
rodzice rozumieją jej potrzeby, kiedy musi iść spać -wycofują się, kiedy ma
zjeść mleczko nie przeszadzają (mała jest niejadkiem i trzeba sie napracować
żeby wypiła mleczko). Generalnie wiedzą że mała ma określone rytualy, których
starają sie przestrzegać. No i pojawia sie problem, kiedy przyjeżdzają rodzce
męża. Mała nie widzi ich często mimo, że mieszkają ok km. od nas, zazwyczaj
widzi ich wtedy kiedy my jedziedmy do nich, lub kiedy sporadycznie przyjadą do
nas z powodu jakiejś okazji(imienimy, urodziny. Teściowa to osoba z
charakterem i lubi kiedy wszystko jest po jej myśli. Problem polega na tym, że
córcia za każdym razem kiedy ich widzi, zwasze płacze i krzyczy. Problem ten
zauważyliśmy z mężem już jakiś czas temu i staramy się jak najczęsciej widywać
z teściami. A wczoraj osiągnęliśmy już apogeum - córcia krzyczała u nich 3
godziny i pierwszy raz JA nie potrafiłam jej uspokoić. Jak przekonać teściową
żeby stosowała takie metody i techniki, których my uzywamy, np. do usypiania
dziecka, jak przekonać ją żeby słuchała tego, co mówimy razem z mężem. Jej sie
wydaje chyba że skoro wychowała 2 dzieci to zjadła wszystkie rozumy - ale
chyba nie zjadła tego najwazniejszego- jak postepować z własną wnuczką- bo coś
jest nie tak skoro za kazdym razem na jej widok córcia płacze, krzyczy i mnie
szuka. Podobnie jest z siostrą męża i teściem, ale na ich widok nie protestuje
tak bardzo.
Może komuś mój przypadek wydaje sie śmiesny - dla mnie i dla męża to jest
jednak ogromny problem, a wizyty teściów lub wizyta u teściów to ogromy stres.
Co tu zrobić?
    • edit38 Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 09:29
      U nas jest podobnie może z tą różnicą że mała nie płacze na widok dziadków.
      Teściowa odwiedza nas około 1-2 razy (wpadnie na godzinę góra dwie)w miesiącu i
      zawsze jest obrażona bo zawsze kiedy przyjdzie to ja niedobra akurat usypiam
      małą ,dziecko powinno się chyba męczyć tylko dlatego aby babcia nacieszyła się
      nim na zapas bo zobaczy je za 2-3 tygodnie (mieszka 20 min spacerkiem od nas i
      nie pracuje) Dodatkowo ma żal że mała woli moich rodziców ale nie dociera do
      niej że ich zna lepiej bo widzi ich 2-3 razy w tygodniu
      Poza tym ona najlepiej wie jak powinnam wychowywać dziecko jakie zabawki
      powinnam jej kupować ( bo prawie wszystko co jej kupuje jest nie takie a ona
      widziała lepsze i ładniejsze)
    • ellana1 Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 09:35
      Wiem ze dzieci płaczą jak widzą obce osoby (lub rzadko widywane) ale
      3 godzinny płacz to rzeczywiście rekord . Może nie płakała ze
      strachu przed babcią tylko z jakiegoś innego powodu .

      A jak przyjezdzacie do teściowej to od razu oddajecie ją babci na
      ręce , czy spokojnie staracie się przyzwyczaić ją do nowego
      otoczenia , nowych osób ?

      Najlepiej zeby dziecko spokojnie sobie pooglądało rzadko widywaną
      babcie z daleka , pozniej coraz blizej , pozniej zabawa i dziecko
      juz nie powinno reagowac histerycznie jak babcia bedzie chciała
      wziac małą na ręce bo już się trochę z nią oswoi .
      Moze od razu jak wchodzicie do teściowej mała idzie na ręce babci i
      zaczyna płakać .

      A teściowa wcale nie musi stosować Waszych metod np do usypiania .
      Poprostu Ty ją usypiaj jak u nich jesteście . Prawie obca osoba ,
      usypiająca dziecko przyzwyczajone do tego ze zawsze robi to mama
      może być dla niej ogromnym stresem .

      • a-rabka Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 11:26
        córka była najedzona, sucha pieluszka. No własnie całkowicie sie z Tobą zgadzam,
        że dziecko powinno sie owoić z nowymi twarzami, nowym otoczeniem. Tymczasem
        teście od samych drzwi wołają " daj mi ją na ręce" - od razu 3 nowe twarze mówią
        do córci. nie pomagają noje i męża prosby. słów brakuje....
        Ale często bywało też tak że udało się córcie uchronic i miała swój czas na
        oswojenie sie , a mimo to i tak reagowała płaczem.
        • ellana1 Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 11:30
          Może np palą papierosy w mieszkaniu i dziecko bardzo to zle znosi .
          Może są bardzo głośni (mój synek tez troche bał tesciowej na
          poczatku bo jest ``odrobine`` krzykiwa).
          A może jest teraz na etapie leku przez obcymi a tak traktuje
          tesciow .
          Moj synek tez mial taki etap ale wszystko mija .
          Wazne zeby uprzedzic tesciowa ze mala się boi , musi się oswoić i
          nie oddawac im jej od razu na rece .
    • olinka2007 Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 11:42
      To proste. Nie lubisz rodziny swojego męża, a dziecko wyczuwa twoją
      niechęć do nich i dlatego ryczy na ich widok.
      • ellana1 Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 12:28
        Olinka chyba trochę przesadzasz . Dzieci wyczuwają nastrój ale nie
        potrafia czytać w myślach . Moje przynajmniej nie potrafi .
        Ja nie przepadam za moją teściową a synek ją lubi mimo tego ze
        bywało tak ze się jej trochę bał - bo też ją rzadko widuje .
    • mama-kingusi Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 12:57
      Jakbym chciała, żeby moja teściow odwiedzała mni tylko raz na dwa
      tygodnie... A ona (i cała reszta rodzinki) przyjeżdżaja do nas co
      dwa, trzy dni... I żadne argumenty do nich nie docierają, że jak
      wreszczie jesteśmy w domu w trójeczkę to chcemy odpocząć i pobyć
      sami. Nie przeszkadza im nawet to, że mieszkają 50 km od nas. Zawsze
      znajdą jakiś pretekst, żeby przyjechać. A najbardziej wkurzające
      jest hasło: "Jak my jej dawno nie widzieliśmy...".
      • matyldziakono Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 13:49
        chyba żadna z was nie ma takiego problemu jak ja z teściową. Otóż odkąd urodził
        sie synek teściowa odwiedzala nas praktycznie codziennie. bylo to niesłychanie
        męczące mimo , ze odciążala mnie z wielu obowiązków. Przesiadywała u nas
        godzinami bawiąc sie z małym, mówiąc do niego, tuląc itd. generalnie jak
        przyjeżdżała to przejmowała małego na ręce i moja rola jako matki ograniczała
        sie do karmienia, zmiany pieluszki i usypiania. na moją grzeczną prośbę po
        kilku miesiącach ograniczyła przyjazdy i rytuałem sie stało, że bywała co drugi
        dzień na kilka godzin. Strasznie mnie i męża to denerwowalo ale jakoś nie
        potrafiliśmy sobie z nią poradzić, mimo , że dawaliśmy jej wielokrotnie do
        zrozumienia , że nie powinna aż tak ingerowac w naszą rodzinę. Acha do tego
        wszystkiego dochodziło jeszcze, że podczas naszych wyjazdów np. na wakacje czy
        weekend przychodziła do nas do domu i robiła generalne sprzątanie, pranie,
        prasowanie itd. Niby powinnam sie z tego cieszyc ale mnie totalnie to wkurzało.
        Nie jestem źle zorganizowana. Jest u mnie zawsze czysto, wyprane i wyprasowane
        ale ona mimo to i tak coś tam zawsze znalazła do zrobienia.Na nasze uwagi, zeby
        tego nie robila zawsze z usmiechem odpowiadała, że robi to z czystej
        przyjemności. No wiec co było robić? Awanturować sie z nią? Wreszcie miarka sie
        przeprała bo kiedy synek mial 7 miesięcy zrozumialam, że dalej tak byc nie może.
        Nie moga go wychowywać trzy osoby, zwłaszcza, ze ja nie pracuje. Powiedzialam
        basta. Była wielka awantura, płacz teściowej i moja satysfakcja, ze wreszcie
        powiedziałam co myslę i zrobiłam porządek. Sielanka trwała ponad miesiąc. Nie
        przychodziła do nas wcale. My z mężem i małym przyjeżdżalismy do niej dwa razy w
        tygodniu na godzinkę , góra dwie. Cieszyłam sie, że juz da nam spokój z tą swoją
        opiekunczością i dobrocią. Ponad tydzien temu synek mial katar, czerwone
        gardełko i kaszlał. Nie wychodzilismy z domu wiec teściowa przyszła do nas. Niby
        ok. Ale od tego czasu znowu pojawia się u nas co drugi dzien. Jestem załamana bo
        widzę , ze znowu zaczyna sie wszystko od nowa. I co tu robić. Nie mam juz siły.
        Nie wierzę, że ona kiedykolwiek da nam spokój. zwłaszcza , ze wlaśnie przeszła
        na emeryturę, jest sama i nie ma właściwie żadnych zajęć. Nie mam juz siły na
        kolejne kulturalne załatwianie sprawy. skończy sie chyba to wielką awanturą i
        nie bedziemy sie latami odzywać. I co wy na to wszystko?
        • mha1 Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 14:06
          wytruć wszystkie teściowe! bawi - źle, nie bawi - źle. sprząta,
          gotuje, pierze - źle, nie sprząta, nie gotuje, nie pierze źle.
          pomaga - źle, nie pomaga źle. przyjeżdża raz na pół roku - źle,
          przyjeżdża co dwa dni - źle.

          myślę, że macie problem ze sobą, a nie z teściową.
    • anuszkak26 Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 13:25
      Doskonale Cię rozumiem mam ten sam problem ze swoja teściową.Jak
      przyjeżda za od razu bierze dzieci (bliźniaki) na ręce,piszczy im do
      ucha,szczerzy te swoje zęby,zachowuje się ogólnie głośno i robi
      straszne zamieszanie.One nie są do tego przyzwyczajone i albo
      płaczą,albo nie chcą jeść,są rozbite,zupełnie inne niż jak my się z
      mężem nimi zajmujemy.
      Do tego jest despotyczna nie da sobie nic powiedzieć.Zachowuje sie
      czasem tak jakby to były jej dzieci a nam oddała je pod opieke hi
      hi.O wszystkim chce decydować.Jej przyjazdy to dla mnie i dla dzieci
      męka.Widze jak reagują np na moją mame którą widzą codziennie a jak
      na tesiową która jest raz na mieś i wprowadza swoje zasady.
      Dzieci maja swoje przyzwyczajenia i nie lubią zmian.Ja już nie
      dopuszczam teściowej do karmienia czy usypiania i mąż mnie w tym
      wspiera.
      To twoje dziecko i ona powinna przestrzegać waszych reguł.
    • ewcia1980 Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 13:35
      Nie znam Cie i nie wiem jakie masz relacje z tesciami ale z postu az
      BIJE negatywne nastawienie do nich i pretensja o wszystko.
      Twoi rodzice sa cacy, teściowie sa ci źli.
      I moim zdaniem w tym jest cały problem!

      Ja rozumie, ze masz swoje metody, które chciałabys zeby były
      respektowane (ja mam podobnie) ale chyba nic sie nie stanie jak
      podczas wizytu u teściów swoje zasady troche nagniesz.
      Ja np jestem przeciwna noszeniu dziecka bez potrzeby (czy trzeba czy
      nie trzeba) ale bedac u teściów pozwalałam im troche ponosic córke
      bo wiem jak wielka przyjemnośc im to sprawialo.

      A co do płaczy i krzyku dziecka na widok Twoich tesciów.
      Czy podczas spotkania z nimi jestes zrelaksowana, usmiechnieta,
      odpreżona???
      NIE, skoro napisałas, ze spotkanie z tesciami to ogromny stres.
      A Twoje poddenerwowanie udziela sie dziecku i tyle.
      Poza tym czy "uczysz" dziecko sympatii do dziadków??
      To tez jest bardzo ważne jesli komus zalezy na bliskich i dobrych
      relacjach wnuk-dziadkowie.

      Zastanawia mnie jeszcze jakie masz metody usypiania dziecka, których
      tesciowa nie respektuje. I co ona proponuje w zamian?
      Bo tak prawde mówiac faktem niezaprzeczalnym jest, ze skoro sama
      wychowała dwoje dzieci to jednak cos tam wie i nie ma co udawac, ze
      jest inaczej.
      Bo takie znowu "nabzdyczenie sie" i udawadnianie, ze to ja wiem
      wszystko lepiej nie ma sensu.

      Ja tesciowa mam naprawde SUPER!!!
      Ale tez byłam przekonana, ze nie bedzie umiała sie zajac tak dobrze
      moja córka jak ja czy moja mama (tez mieszkam z moimi rodzicami).
      bałam sie zostawic corke z tesciowa:
      - wieczorem bo nie bedzie umiałam wykapac jej i połozyc spac,
      - na dłuzej w dzien - bo jakby zaczeła płakac to tesciowa nie bedzie
      umiała jej uspokoic.
      I wiesz co Ci powiem - myliłam sie bardzo, bo moja tesciowa zajmuje
      sie nia najlepiej ze wszyskich.
      Odkad wróciłam do pracy 2 dni w tygodniu zajmuje sie nia i efekt
      jest taki, ze jak wracam z pracy to moje dziecko nie chce isc do
      mnie na rece bo tak dobrze jej z babcia.
      Wszystko robi koło niej perfekcyjnie, chociaz zapewne czasami troche
      po swojemu.

      Moja rada - zmienic nastawienie do tesciów i czasem pozwolic im na
      opiekowanie sie wnuczka tak jak oni chca.

      pozdrawiam
      Ewelina
      • adamari1 Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 18:46
        > i efekt
        > jest taki, ze jak wracam z pracy to moje dziecko nie chce isc do
        > mnie na rece bo tak dobrze jej z babcia.

        no coz, dla mnie nie bylby to powod do zadowolenia, natomiast zdecydowanie
        poczulabym sie zaniepokojona.
        • okosokole Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 19:07
          ja również czułabym sie zaniepokojona
          • ewcia1980 :))))))))))))))))))))))))))))) 29.09.07, 20:57
            No to mnie przeraziłyście nie na żarty!!!
            Czy to znaczy, ze tez powinnam sie martwić???
            To chyba moja tesciowa jest podstepna, bo "nastawia" dziecko
            przeciwko mnie.
            A może podstepnie chce ukrasc mi miłośc mojego dziecka albo .... i
            dziecko????
            Jak myslicie????
            błagam odpowiedzcie!!!


            Ps. LITOŚCI!!!!!!!!!!!
            • kasiapfk Re: :))))))))))))))))))))))))))))) 30.09.07, 10:29
              Ewcia, brawo za zdrowe podejście.
              A zaniepokojenie tym, że dziecko nie chce do mamy na ręce to chyba
              czują wyłącznie te mamusie, któe specjalnie pewnie w roli rodzica
              się nie czują. Inni WIEDZĄ, że takie zachowanie nie oznacza NICZEGO
              złego.
              hihihih
              taaaaaak drżyjcie ze strachu,ze dziecko BARDZIEJ kocha babcię.
              Najlepiej w walizkę i na Marsa. Jak nie daj Bóg to synek, to juz
              widze za kilkanaście lat umieranie mamusiek, bo synuś raczył
              pokochać inną kobietę hihihhii
      • a-rabka Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 21:24
        nie było absolutnie moim zamiarem robienie nagonki na tesiową. robię wszystko,
        aby córcia miała 2 kochające babcie - ja niestety byłam akceptowana tylko przez
        jedną...
        niestety, kiedy mąż zostaje z dzieckiem sam i odwiedzają go teście lub kiedy sam
        idzie z córcią do nich jest ten sam problemsad
    • nataliak9 Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 15:23
      moja córka tez ryczy jak widzi tesciowa, a raczej gdy ona chce
      zabrac ją na rece. tesciowej jest przykro, ale poniewaz widujemy się
      ok 1 raz w miesiacu, mała po prostu jej nie zna, a tesciowa ma
      piskliwy ton głosu poza tym.mysle, ze twojej córce to minie jak
      podrosnie. co do lubienia tesciowej czy tez nielubienia to w
      wiekszosci przypadkow tesciowa się srednio lubi lub nie lubi i nic
      tego nie jest w stanie zmienic. ja swoja lubie,mamy poprawne
      kontakty ale widujemy sie rzadko i nie przeszkadza mi to. do opieki
      nad corką tez się nie pali ona zarówno moja mama.ja jestem z tego
      zadowolona, zawsze moge liczyc na pomoc a nikt nie wpycha mi sie do
      domu codziennie.
      mysle, ze po prostu ty zajmuj sie córkaw czasie wizyt, a tesciowa
      nie musi od razu usypiac, przewijac itp. dopóki córka jej lepiej nie
      pozna np. siedząc na twoich kolanach i obserwując jak babcia do niej
      mówi itp. pozdrawiam
    • mama.leny Re: teściowa i jej rodzina 29.09.07, 23:21
      To niesamowite! Ja właśnie chciałam zacząć taki wątek, bo mam problem z
      teściową: Jest zaborcza, rywalizuje z moją mamą o to, którą mała bardziej lubi,
      kto jej kupuje ładniejsze zabawki itp. Dosłownie wyrywa mi córkę z rąk, usypia
      na rękach (choć ją prosimy by tego nie robiła) ... mogłabym mnożyć przykłady, bo
      ona nie szanuje żadnych zasad i rytuałów małej. Zawsze ma najlepsze rady co do
      wychowania i oczywiście sprzeciwu nie znosi. Jestem jej bardzo wdzięczna, bo
      dużo pomagała mi po porodzie, ale mam wrażenie, że ona to teraz wykorzystuje.
      Jestem tym bardziej załamana, że od stycznia wracam do pracy i ONA będzie sie
      zajmować moją córunią... chyba obie zwariujemy (tzn ja i córka smile )
      O my biedne synowe.... Trzymajmy sie, bo potrzebujemy duuuużo sił smile
      • magda120975 Re: teściowa i jej rodzina 30.09.07, 10:31
        Juz kiedys udzielałam się w wątku o teściowych.Doskonale rozumiem
        wszystkie dziewczyny mające problem z teściową.Ja mam straszną(mój
        mąż tez podziela mą opinię).Wtrąca się w wychowanie naszej córeczki
        bo myśli,że skoro wychowała 6 dzieci to wie wszystko najlepiej.Tylko
        jedno jest zastanawiające:dlaczego wszystkie jej dzieci od niej
        uciekają i 4 mieszka poza granicami kraju? My niestety mamy ją
        kilkadziesiąt metrów dalejsad Potrafi wprosić się na kawę o godzinie
        19-20 kiedy wie,ze córka jest kąpana i usypiana a usypianie Olki to
        nie lada wyczyn.Mówi nam jak mamy ją leczyć jak mała jest chora.Dziś
        wiem,ze to przez nią i stres związny z kilkudniowym pobytem u niej z
        dzieckiem straciłam pokarm i od 2 miesiąca Olka jest na mleku
        modyfikowanym.Rozmawiałam o tym nawet z doradcą laktacyjnym,która
        potwierdziła,ze przez to co przeszłam przez kilka dni pobytu u niej
        mogłam stracić laktację.bardzo długo miałam wyrzuty sumienia,że nie
        jestem pełnowartościową matką skoro tak szybko straciłam pokarm
        dopiero mój mąż i moja mama przekonali mnie,że to czy karmię piersią
        czy butelką nie ma wpływu na to jaką jestem matką.Tesciowa miała
        powody do dumy bo uwaza ,ze dziecko nalezy karmić najdłużej 2
        tygodnie(o zgrozo!!!!)bo ona dłużej dzieci nie karmiła tylko
        podawała mleko krowie.Takich przykładów mogłabym podawać
        mnóstwo.Chociażby ten,że przyszła do nas chora na ospę jak mała
        miała dwa tygodnie a kiedy zwróciłam jej uwagę to się obraziła.I co
        się stało? Po niespełna dwóch tygodniach wylądowaliśmy u pediatry z
        podejrzeniem,że dziecko ma ospę i p.doktor to potwierdziła.Ja w
        każdym bądź razie rozumiem wszystkie dziewczyny,które
        mają "teściowe" a nie matki swoich mężów. Do dziś dnia nie
        powiedziałam do niej "mamo" bo nie widze do tego podstaw,zwracam się
        do niej bezosobowo.Pozdrawiam wszystkie dziewczyny mające problemy
        ze swoimi teściowymi.
        • okosokole teściowe na Marsa!!!!! :))) 30.09.07, 10:57
          • magda120975 Re: teściowe na Marsa!!!!! :))) 30.09.07, 13:56
            stanowczo za blisko!!!!!!!
Pełna wersja