avo8 22.10.07, 10:09 Witam!!! Mam pytanie wczoraj mój synek spadł z wersalki wygląda na to że się nic nie stało ale czy można jakoś to zkontrolować iść do lekarza ?? Pomóżcie może mieliście taki problem. Czekam z niecierpliwością na odpowiedź Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
ewulinda331 Re: Upadek z wesrsalki?? 22.10.07, 10:15 Moja mała też spadła z wersalki mając ok.8miesiecy! Spadła na główkę, ale nic jej się nie stało! Musisz obserwować dziecko, czy zachowuje się normalnie, a przede wszystkim czy nie wymiotuje! Jak od wczoraj nic niepokojacego nie zauważyłaś to powinno być o.k. Tak to już jest z naszymi pociechami,że oczy dookoła głowy trzeba mieć! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
nataliak9 Re: Upadek z wesrsalki?? 22.10.07, 10:45 moja córeczka miała 5,5 mca i spadła z łózka na buzie. płakała tylko trochę(ale bardzo) . zdarzyło sie to w dniu naszego wyjazdu za granice, między innymi z powodu upadku pojechalismy na nastepny dzien. nic jej nie było, obserwowałam czy sa jakies inne zachowania. upadek miał miejsce rano ale po południu zwymiotowała przy jedzeniu zupy(często sie to zdarza).po konsultacji telefonicznej z pediatra nic z tym nie zrobiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliak9 Re: Upadek z wesrsalki?? 22.10.07, 10:48 doda, że mój brak jako malutkie dziecko przewrócił sie na potylice i miał wstrząs mózgu natomiast wymiotował od razu i ciagle. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliak9 Re: Upadek z wesrsalki?? 22.10.07, 10:49 nie żadna doda ) tylko dodam! Odpowiedz Link Zgłoś
avanitta Re: Upadek z wesrsalki?? 22.10.07, 11:28 Mnie w takiej sytuacji pielęgniarka w rejonie zalecała pojechać do szpitala pediatrycznego. Opowiadała, że jej synek też spadł z wersalki, trochę popłakał ale nic się nie działo. Na drugi dzień rączka bardzo spuchła i dopiero wtedy pojechali do szpitala. Tam trochę na nią nakrzyczeli, że tak późno przyjechała. Odpowiedz Link Zgłoś
poli.mama Re: Upadek z wesrsalki?? 22.10.07, 15:24 Witam. znam temat z autopsji... Moja córeczka spadła z wersalki mająć 2 miesiace... do dzis dnia nie wiem, czy sie sturlała, czy za mocno przegięła w jedna strone i cieżar główki spowodował zsunięcie... przestraszyła sie bardzo. byłam obok niej, chowałam jej ubranka w szufladach komody, która stoi tuz koło wersalki.... usłyszałam tempy odłos udpadajacego dziecka i zamarłam. za chwilę byłam przy niej. płakała strasznie. a ja z nią... byłam przerazona. nie wymiotowała, ale nie chciała piersi, to mnie zaniepokoiło..... tego samego dnia, po ok. 1,5 pojechalismy z mężem do szpitala. Maleństwo po wstepnej diagnozie czaszki (było ok, nic nie mówili, ale słyszałam komentarz, że ciemiaczko nie spuchło) zostało przyjete na obserwację.... W takich przypadakch każą dziecko głodzić, na wypadek gdyby niezbędna była interwencja chirurgiczna. Pola wytrzymała bardzo dzielnie 5 h!!! Wypadek zdarzył się o 15, koło 20 pozwolili mi ja nakarmić. Ok.o 11 miałysmy usg przezciemiaczkowe i usg brzuszka. Wszystko okazało się ok.Inne matki smiały się pod nosem, jaka jestem panikara, ale na drugi raz zrobie to samo. Nigdy nie darowałabym sobie, gdyby cos było nie tak. Nie widziałam momentu upadku. Spadła co prawda na amortyzujaca wykładzinę, nie posadzkę, ale obok była ozdobna noga od stołu, w którą mogła uderzyć. Lekarze (oczywiście Ci starej daty, którzy zjedli chyba wszystkie rozumy przez całe swoje życie i nigdy nie zdarzył im sie dzieki temu zaden wypadek) zrugali mnie jak psa. Usłyszałam, że traktuje córeczke jak lalakę, że zostawiłam dziecko bez opieki... itp.... Chciało mi się wyć. Bo wystarczająco podle sie czułam, że w ogóle cos takiego sie wydarzyło MOJEMU UKOCHANEMU DZIĘCIATKU!!!!! Pomijam fakt, że matki karmiace w moim mieście podczas pobytu w szpitalu z dzieckiem muszą odzywiać sie powietrzem, albo liczyc na przychylność rodziny (ja na szczęsście mieszkam w tym samym mieście i mam tu prawie 100% rodziny), ale była ze mna kobietka z daleka, nie miała ze soba nic... Jesli złośliwy los sprawi, że cos takiego przydarzy się drugi raz udam sie PRYWATNIE na USG, rezonans czy co tam jeszcze bedzie trzeba, zapłacę ile trzeba żeby uniknąć watpliwej przyjemności obrzucania błotem przez bezdusznych lekarzy, których w godzianch pracy nie ma na oddziale (przyjechałam z córką o 16:30, czekalismy na przyjęcie ponad godzinę) Był tylko 1 lekarz. w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym!!!!!!!!!!! Na usg czekałam 1,5 h z maleństwem na rękach, bo umówieni byli PRYWATNIE krewni i znajomi Królika.... Żenada. Ale warto było. Jestem spokojna. 2 noc po wypadku juz przespałam normalnie... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
justyna302 Re: Upadek z wesrsalki?? 22.10.07, 15:36 Ja tylko chciałam napisać, że ktoś kto krzyczy na zrozpaczoną matkę, że nie umie dopilnować dziecka, sam chyba dzieci nie ma i chętnie dałabym mu porządnego kopa w tyłek.. Ja mam córeczkę siedmiomiesięczną i dopiero teraz widzę jak trudno jest zapobiec wszystkiemu, każde wydarzenie przewidzieć, o ewentualnych konsekwencjach każdej czynności pomyśleć zawczasu. Boże, każdej z nas przydarza się chwila zagapienia, niezdarności, nie jesteśmy robotami! Nieraz dziecko potrafi nagle zrobić coś czego byśmy nigdy się nie spodziewały. Jak można posądzać o złą wolę matkę, która tak kocha swoje dziecko ze bez zastanowienia skoczyłaby na głowę z tej wersalki zamiast niego. Ludzie są okrutni, lubią czuć się lepsi i dołować innych. Odpowiedz Link Zgłoś
niuska231 Re: Upadek z wesrsalki?? 22.10.07, 16:50 moj synek spadl zlozka miesiac temu pojechalismy do spiala bo mil strasznego siniaka na czole i musielismy zostac na obserwacji bo takiemu malenstwu moze peknac czaszka lub moze miec wstrzas mozgu, mielismy robiony rtg i usg glowki na szczescie na stachu sie tylko skonczylo Odpowiedz Link Zgłoś