Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie?

24.10.07, 20:17
Zaraz po macierzyńskim wróciłam do pracy. Pracuję 5 godzin dziennie
plus półtora godziny na dojazdy. Niby niewiele a... ledwo się
wyrabiam: z gotowaniem obiadów, praniem, zakupami i by jeszcze w tym
wszystkim pobyć z dzieckiem. O wielu rzeczach zapominam i ciągle się
spieszę, ciągle w biegu, nieustannie mi mało snu, mimo, że dziecko
noce już przesypia. Mąż często zawodowo wyjeżdża i z oczywistych
względów nie mogę zawsze na Niego liczyć. Jakoś mi trudno...
Momentami marzę by móc nie pracować zawodowo, przestać biec i padać
wieczorami na nos. Jak Wy sobie radzicie w roli matki i pracownika?
Macie podobne odczucia, trudności?
    • zuzanna322 Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 24.10.07, 20:33
      Mi bardzo pomaga moja tesciowa, ktora zajmuje sie malym kiedy jestem
      w pracy. Ja pracuje osiem godzin i mimo to, tak samo, jak Tobie jest
      mi trudno. Staram sie bardzo nie zaniedbywac niczego, trzymac
      porzadek, upewnic sie, ze wszyscy sa najedzeni, ze jest zrobione
      pranie, zakupy, itp. Ale czasem jestem juz tym zmeczona. I czasem
      tez mysle, ze wolalabym nie pracowac, tylko spokojnie zajac sie moim
      synkiem, dla ktorego mam bardzo malo czasu.
      • antosiczek Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 24.10.07, 20:47
        Z moją córcią też jest teściowa. Tyle tylko, że to 70-letnia
        kobieta. Mam świadomość że dziecko moje jest bardzo absorbujące i
        zawsze jak jestem poza domem to się bardzo spieszę, bo nie chcę
        teściowej obciążać ponad to, co konieczne i efekt jest taki, że
        ciągle biegnę; do autobusu, z autobusu, w sklepie itp. To strasznie
        męczy, momentami mam dość.
    • melory_nox Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 24.10.07, 20:49
      Ja pracuje na cały etat i jeszcze jakoś sobie radzę. Staram się
      bardzo organizować. Połowę obowiązków wykonuje mąż w weekendy +
      zmywanie codzienne. Ja jak wracam z pracy, gotuje coś w 10 min. np.
      pierogi, czy odgrzewam jedzenie zrobione na kilka dni. Potem zajmuje
      się tylko dzieckiem. Jak mały idzie spać ja w godzinę ogarniam dom i
      resztę czasu mam dla siebie, czyli też jakąś godzinkę.
      • primavera12 Re: Ciężko... 24.10.07, 21:19
        Kurcze, tak jakbym czytała o sobie. Ja tez wróciłam do pracy zaraz
        po macierzyńskim. Teraz synek ma rok, a ja ciągle gdzieś gonię. I to
        ciągłe poczucie, że coś "muszę". Jestem wiecznie zmęczona,
        zaganiana, ciągle o czymś zapominam chociaż kiedyś w moim przypadku
        było to nie do pomyślenia. Dodatkowy problem tkwi w tym, że jestem
        typem perfekcjonistki i już w szkole rodzenia ostrzegano nas, że
        takie mamy mają często poważny problem z zaakceptowaniem faktu, że
        życie nie jest już tak idealnie uporządkowane gdy pojawi się
        dziecko. Mąż pomaga jak może ale wraca z pracy dość późno, na nikogo
        innego liczyć nie możemy. Kiedyś spędzałam w kuchni długie godziny
        bo uwielbiam gotować, teraz wrzucam coś do garnka żeby jak
        najszybciej przygotowac obiad. Po pracy cała jestem dla synka i
        dopiero gdy pójdzie spać zaczynam gotować, sprzątać itp. Zanim
        wszystko ogarnę jest 23, wstaję o 4:30 i od nowa, a teraz jeszcze
        idą kolejne zęby. Weekandy przelatują niewiadomo kiedy, a przecież
        trzeba sprzątnąć, uprać, ugotować, zrobić zakupy, a przede wszystkim
        pobyć z dzieckiem i mieć uśmiech na twarzy. Już nie pamiętam kiedy
        ostatni raz latałam po sklepach, od 2 tygodni próbuję kupić sobie
        buty ale nie mam kiedy po nie iść. Wygląda na to, że brak czasu i
        ciągłe zmęczenie to niestety problem większości mam.

        pzdr.
    • gala_1 Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 24.10.07, 21:04
      Dobrze cie rozumiem, ja tez wróciłam do pracy zaraz po
      macierzyńskiem. Mój mąż jest marynarzem, więc prawie go nie ma.
      Małego rano odwożę do teściowej i pracuję około 7 godzin. Pracuję na
      własny rachunek, duzo jeżdżę i załatwiam, zawsze w biegu, po
      usypianiu też pracuję przy kompie. Kiedyś byłam bardzo
      zorganizowana, a teraz zapominam o kluczach, opłatach, zakupach.
      Mały ma 7 miesięcy, w nocy ciagle się budzi, rano mam wory pod
      oczami. Raz w tygodniu przychodzi do nas pani do sprzątania, więc to
      mam z głowy. A obiady to jem u teściowej, w barze albo wogóle. Przy
      karmieniu piersią to troche niedobrze, ale jakbym miała jeszcze
      gotować to bym nie wyrobila.
      pozdrawiam wszystkie pracujace mamysmile
    • renked Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 24.10.07, 22:30
      Njabardziej lubię niedziele. Jestem wtedy "zwolniona" z gotowania obiadu -
      idziemy do restauracji, a kiedy moja niunia ma południową drzemkę to usypiam
      razem z nią. Te dwie godziny to czas wyłącznie dla mnie.... A tak poza tym moje
      życie nie różni się od waszego - nawał obowiązków, brak pomocy męża, poświęcanie
      max czasu po południu dziecku... ale jest fajnie, jestem szczęśliwa.... smile
      Pozdrawiam pracujące mamuśki.
      • nullik Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 25.10.07, 14:05
        Zycie zmieniło się diametralnie... Przez pierwsze dwa tygodnie po
        powrocie do pracy, myślałam że zwariuję. Bo mało, że z niczym nie
        mogłam zdążyć... mało, że w mieszkaniu bałagan... to jeszcze moje
        dziecko sie na mnie obraziło i udawało, że mnie nie zna.
        No... teraz już się przezwyczaił do tego, że mamy nie ma przez pół
        dnia. Rano jest z nim tatuś i babcia. Babcia gotuje obiady. A ja
        popołudniu nastawiam pralkę i trochę sprzątam. Ale czasem wszystko
        leży, bo o wiele bardziej wolę pobawić się z moim synkiem.
        W weekendy też mi się nie udaje zrobić coś więcej w domu, bo
        zazwyczaj wyjeżdżamy do teściów. Okna ostatnio myłam w czerwcu smile
        Nie pamiętam kiedy ostatnio przeczytałam jakąś książkę czy byłam na
        zakupach odzieżowych ... Kiedy mój mały wieczorem zasypia,
        teoretycznie mam czas ... ale wtedy ja też zasypiam na siedząco przy
        kolacji.
    • deela nie 24.10.07, 22:44
      bez obrazy ale to kwestia organizacji
      chociaz nudne i strasznie schematyczne to moje zycie
      pobudka szykowanie sie do pracy karmienie ubieranie mlodego do zlobka ja do
      pracy z pracy do zlobka, zakupy obiad, pranie sprzatanie zmywanie, mlody zawsze
      sie gdzies kolo nog kreci, przychodzi maz (kolo 19) jemy ten caly obiad znowu
      zmywanie zabawa z mlodym kapiel mlodego mlody do wyra kapiel i spac
      i tak przez 8 m-cy mialam
      teraz mam troche luzniej bo maz wraca wczesniej :o
      a poza tym nic sie nie zmienilo... oprocz tego ze ktos za mnie np pozmywa smile)))
      • deela aha ja pracuje na caly etat 24.10.07, 22:45
        od powrotu z macierzynskiego, wiec chyba troche narzekasz na moj gust
    • majdeczka Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 24.10.07, 23:17
      Nie licytujcie się, kto ma gorzej, bo to też jest tak, że praca
      pracy nie równa, a i zdolności organizacyjne są różne. No i
      powierzchnia do "ogarnięcia" smile Ja na przykład muszę się do pracy
      bardzo dużo przygotowywać w domu. I to jest problem - bo jak
      wychodzę i zostawiam małą (z opiekunką niestety), to wiadomo -
      zajmuję się pracą (choć nie powiem, żebym nie myślała wtedy o Zosi)
      i tyle. Natomiast dobija mnie to rozdwojenie w domu - mała domaga
      się mojej obecności, alebo po prostu jest taka zabawna, że chcę z
      nią być, a tu robota czeka. I kończy się tak, że pracuję nocami.
    • moonnika1 Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 25.10.07, 09:56
      Hej,
      Ja mam zuupełnie inną sytuacje,ponieważ nie pracuje, wychowuje 6
      mies. synka, całą ciążę nie pracowałam, a teraz baardzo już chcem
      wróci do pracy...mam taki zamiar od stycznia. 2008r.- narazie
      przygotowuje sie do tego. mam tyle szczęścia, że wcale nie muszę
      wraca do pracy, mąż namawia abym została z małym w domu, ale wiecie,
      mi bardzo tego brakuje - szkoda mi troche mojego synka,choc będzie
      już miał 9 mies - wcale nie taki maluszek, bedzie z tesciowa. Chcem
      zarabiac, miec swoje pieniadze, spełniac sie zawodowo - nie mówie,że
      macierzyństwo nie jest spełnieniem, ale również pracując będę bardzo
      dobrze wychowywała swojego synka - wiem to, uważam, że będę wtedy
      jeszcze szczęśliwszą mamą - kiedy będę spełniała sie i jako mama i
      zawodowo. Chcem dodac, że chcem iśc do pracy na 1/2 max etatu max 5
      godz. dziennie, wiec to duzy plus, bo malutki az tak bardzo nie
      odczuje mojej nieobecności.Szczerze powiem, że nie mogę sie już
      doczekac, aż rozpocznę pracę. Narazie robie prawo jazdy, aby było
      lżej, ale myśle, że do końca roku zrobię. Trzymajcie sie zapracowane
      mamuśki. Pozdrowienia.
      • wtyczka77 Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 25.10.07, 16:40
        a ja mam kochanego męża, który zajmuje sie naszą córeczką. Mąż pracuje w domu
        więc ma więcej czasu dla naszej laseczki. Ja na szczęście pracuję po południami
        więc do południa mam czas na zrobienie wszystkiego. Mieszkam z teściową i jej
        córką 16 letnią ale i tak wszystko jest na mojej głowie, czasami mnie to męczy
        ale cóż tak już musi być. Córka ma 12 miesięcy i wszędzie jej pełna. gdyby nie
        mój mąż to nie wiem czy bym wyrabiała na zakrętach. Pozdrawiam wszystkie mamy
    • iwona_mama_madzi Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 25.10.07, 18:04
      Zazdroszczę mamom, które nie mają nikogo do pomocy.Naprawdę. U mnie
      z małą siedzi teściowa, pracuję po 8-9 godz. dziennie i jak przyjdę
      to jest nagotowane, poprane posprzątane i w ogóle a ja wychodzę na
      nieroba.Nie mogę sobie zrobić wolnego od sprzątania, bo teściowa
      posprz ata a potem będę słuchać...Nie mogę robić tego, co chcę, bo
      zaraz będzioe gadanie. Z jednej strony jestem jej bardzo wdzięczna,
      że zajmuje się małą, ale oddałabym wszystko żeby być u siebie tylko
      z mężem i dzieckiem i być panią we własnym domusad Jak widać wszystko
      ma swoje dobre i złe strony...
      • gdzie-idziesz Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 26.10.07, 10:38
        Jak ja dobrze to rozumiem. Mieć własny bałagan, własne gary
        niepozmywane, własną podłogę nie pozamaiataną. A tak po pracy to nie
        dość że dziecko, to jeszcze na żadne luzy pozwolić sobie nie można,
        bo zaraz będą komentarze. I ten totalny brak intymności. Nawet z
        dzieckoem swobodnie pobawić się nie można. Każdy kij ma dwa końce.
        • iwona_mama_madzi Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 26.10.07, 17:52
          Święte słowa...Jak mi się marzy wyprowadzka od teściów..Mogę nie
          spać, pracować non stop tylko aby na swoim i dla siebie i nie musieć
          się liczyć z opinią teściów..sad
    • ineska2 Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 25.10.07, 21:18
      wrocilam na pol etatu, jakos sobie radzilam z pomoca meza, ale jak
      zrezygnowala opiekunka, z ktorej bylam bardzo zadowolona (znajoma),
      zdecydowalam jednak isc na urlop wychowawczy i bardzo sie z tej
      decyzji ciesze, naprawde. Ja sobie radzilam, ale maly nie czul sie
      najlepiej w tej sytuacji, czesto sie budzil w nocy itp, a ja tez sie
      czulam taka troche rozerwana.
    • eljena Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 25.10.07, 23:11
      wracam do pracy zaraz po macierzynskim. obiady oboje z mezem jemy w
      pracy, do sprzatania wezme pania do pomocy - wiec planuje cala
      reszte wolnego czasu spedzac z malenstwem. bede chodzic na 7 do
      pracy, zeby wracac wczesniej. o 20-21 Maly idzie spac, wiec potem
      bedzie czas dla meza, a nawet na jakies piwko ze znajomymi. to tyle
      plany. w praktyce sie okaze jak to bedzie, ale wiem ze bede
      cholernie tesknic za Malym...
      • penguin33 Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 26.10.07, 20:02
        To ja odwrotnie....wszyscy mnie straszyli powrotem do pracy, a jest
        naprawde ok. Na pewno plus jest taki, ze do pracy jade 10 minut,
        wiec na to nie trace czasu. Ponadto nie jestem typem osoby, ktora
        non stop musi w domu sprzatac, nakarmic meza itp. Czasem cos zrobie
        na szybko, czasem to maz kupi cos po drodze z pracy, czasem
        rozmrozimy cos od rodzicow, czasem po prostu zjemy kanapki i jest
        ok. Po pracy zazwyczaj ide z mala na spacer albo bawie sie z nia i
        nie mam poczucia winy w stosunku do tego, ze nie zrobilam czegos w
        domu. Zaladowanie prania trwa ile? Minute? I potem sie pierze.Fakt,
        ze mam latwiej ze sprzataniem bo mam pania do sprzatania wiec tu sie
        zgadzam, to mi odpada. Ale reasumujac dla mnie praca i dziecko
        wychodzi na plus, chociaz bardzo sie tego obawialam. I jescze jedno:
        mam cudowna nianie, ktora moja coreczka uwielbia. Oczywiscie, mam
        tgez chwile zwątpienia, że mała ma mnie tak mało, ale w sumie to
        czesto jest tak, że w pracy nie mam czasu na myślenie. Ponadto odkad
        wróciłam do pracy to czas spędzony z małą jest bardziej pewnie
        jeszcze cenny i dlatego myślę ze staram sie go lepiej i na maksa
        wykorzystac.
    • flinstonek Re: Niemowle i praca zawodowa- jak sobie radzicie 26.10.07, 20:08
      taaaak,

      niewiele się różnimy - może tylko tym, że zakupy robię tylko raz na
      tydzien (te większe), gotuję w sobotnie popołudnia obiady na cały
      tydzień (pn,wt-zupa, śr,czw-pieczone mięso, pt-ryba na przykład),
      sprzatam dwa razy w tygodniu (w tym z synkiem na odkurzaczu),
      szoruje łazienkę jak mały śpi, rano obieram ziemniaki i takie
      tam ... o ósmej przychodzi niania i jest do 14:30, w tym czasie
      SPEŁNIAM SIĘ zawodowo. wracam i całkowicie poświęcam się dziecku.
      pranie? - razem wsypujemy proszek i patrzymy na kręcący się z
      rzeczami bęben pralki... zmywanie naczyń? mam zmywarkę ... noc dla
      siebie? w życiu - siedzę nad pracą gdy położę synka spać, czyli o
      20ej. mały budzi sie na karmienie około 1ej czy 2iej. wstajemy razem
      o 6ej ... też ledwo żyję, ale szlachetne to macierzyństwo...
      pozdrawiam.
Pełna wersja