"usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencji :(

29.10.07, 11:32
Tak jak w temacie- jakie moga byc konsekwencje niekonsekwentnego wprowadzania
tej metody?
Od jakiego wieku maluszka mozna zaczac uczyc spac ta metoda?
Jak wytrzymywalyscie placz i lament waszych maluszkow przy stosowaniu tej metody?
    • monikaa13 Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 29.10.07, 11:34
      najlepiej wcale nie stosowac tej metody do usypiania niemowlat, ja
      wytrzymala 5 minut i metode te sobie podarowalam
    • kasik2222 Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 29.10.07, 11:38
      to ja byłam "lepsza", wytrzymałam pół godziny i zrezygnowałam. Nigdy
      więcej!!!! Kupiłam książkę "Noc bez płaczu" i nauczyłam dziecko spać
      wg tej metody w tydzień. Polecam, bo metoda jest bez stresu dla
      dzidzi i rodziców.
      • dzyndzolka Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 31.10.07, 12:21
        Możesz napisać coś więcej na temat tej metody?
        • hellious Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 01.11.07, 08:46
          Tu na forum znajdziesz napewno sporo na ten temat, bo jest to dosc
          kontrowersyjna metoda. Wystarczy wpisac w wyszukiwarke smile
    • mika_p Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 29.10.07, 11:41
      Znaczy, niekonsekwencja polegajkąca na zaczęciu i rezygnacji?
      Po jedno- czy dwurazowym wybryku w postaci próby metody, dasz dziecku konkretny
      sygnał: "mama nie zostawia mnie płaczącego, zawsze przychodzi, kiedy ją wołam".

      Podobno autor metody dawno już się z niej wycofał, wiesz?
      • olutka75 Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 29.10.07, 11:46
        nie strasz!! ja zaczęłam własnie ją stosować i chyba jestem niekonsekewntna, bo
        nie moge juz znieść placzu i rezygnuję...
        • agamamaani Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 29.10.07, 15:56
          jak dla mnie to męczenie własnego dziecka.. to dawanie mu sygnału - a krzycz
          sobie mnie to nie obchodzi .. i tak ci nie pomogę jak jest ci źle..
          w życiu bym tak nie umiała..
    • sierpniowa27 Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 29.10.07, 17:34
      ja jestem w szoku, stosuje te metode od 2 tygodni i w ogole nie mam
      problemow z zasnieciem malucha.po kapieli klade malucha do lozeczka
      przez 5 minut rozmawiam , wyciszam, mowiejak bardzo kocham i ze
      jestem obok itd..daje tez smoczka, bo niestetymoj maluch bez tego
      nie usnie..zgaszam swiatlo i wychodze z pokoju.mlody nie placze
      tylko srednio co 5 minut przez pierwsze pol godziny wypada mu smocek
      i wtedy jeczy. zawsze wtedy przychodze, daje smoczek ,glaszcze po
      glowce ,mowie znow ze jestem obok itd...i po kilku takich razach
      zaspypia juz na kilka godzin. moj maluch ma 3 miesiace i co dziwne
      zauwazlam, ze jak mial zapalone swiato to tak jakby mial za duzo
      bodzcow (karuzel,a misie)i ciagle sie budzil a przy zgaszonym
      swietle spi jak zabity. Mlody ma 3,5 miesiaca
      • blueberry77 Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 30.10.07, 16:15
        Weź pod uwagę to, że dzieci są różne. Mój synek najpierw usypiał przy piersi,
        potem usypiałam go leżąc z nim na łóżku i przytulając go, a czasem nawet na
        rękach. Jakiś tydzień temu postanowiłam, że będzie spał w swoim łóżeczku (bo
        wcześniej spał ze mną) i od tej pory usypia sam. Nie stosowałam żadnej metody,
        po prostu kładę go do łóżeczka, daję smoka i czekam aż zaśnie. Jak bardzo
        marudzi, to go wyciągam na chwilę i znowu kładę. Jak mu smoczek wypadnie, to
        pomagam. Usypianie trwa zazwyczaj koło 15 minut i to od pierwszego razu. A mój
        synek do spokojnych nie należy i ma już 7 miesięcy (a podobno im później, tym
        trudniej), więc spodziewałam się silnego oporu. Szczerze mówiąc też byłam w
        szoku wink.

        Więc to, że Twój synek tak ładnie zasypia nie musi być zasługą metody tej czy
        innej. Może po prostu taki jest smile
    • limana Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 30.10.07, 15:19
      Ja próbowałam tej metody kilka razy. Córka ma teraz prawie 11 miesięcy.
      Wmawiałam sobie, że to dla jej dobra, ale jak słuchałam jej rozpaczliwego
      płaczu, zrozumiałam, że pora uwierzyć we własną intuicję i skończyć z tymi
      eksperymentami. W końcu ta intuicja wypływa z naszej miłości, więc cóż może być
      lepszego dla naszych dzieci?
    • slon39 Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 31.10.07, 10:49
      stosowałam przez ponad 2 tygodnie i synek zamiast przestać płakać coraz bardziej
      zaczynał wpadać w histerię. Nie polecam tej metody, do dzisiaj mam wyrzuty
      sumienia, a w tej chwili synek zasypia wieczorem sam, jeśli zaczyna marudzić
      przychodzę, głaszczę po główce, puszczam pozytywkę i tyle razy to powtarzam aż
      zaśnie. Bez płaczu, histerii, a w nocy też nie ma problemu (stosuję tę samą
      metodę). Metoda Uśnij wreszcie niby działa na każde dziecko, co jak się
      przekonałam nie jest prawdą. Mało tego koleżanka też próbowała ze swoim
      dzieckiem i też nie wyszło- jeszcze bardziej się zanosiło płaczem. Moja rada:
      szkoda dziecka!trzeba znaleźć swój własny sposób.
      • ellana1 Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 31.10.07, 12:35
        Na kazde dziecko jest inna metoda .
        Jedno szybciej załapie o co chodzi inne (w tym moje) może wyć ,
        wpadać w histerię , dławić się .
        Ja kilka razy uczyłam samodzielnego zasypiania ale nie wychodziło .
        Czesem było tak ze się poprawiało na kilka dni a pozniej było
        jeszcze gorzej .
        Dopiero jak syn skonczył rok udało się .
        Chyba poprostu dojrzał do tego .
        Jest bardzo ruchliwym , niespokojnym dzieckiem i miał problemy z
        wyciszeniem się . Teraz juz posiada tą umiejetność i zasypia pięknie
        sam ale wczesniej był dramat .
        Nie ma co na siłę wprowadzać tej metody .
        Jeśli dziecko załapie to fajnie . Jeśli jest bardzo oporne lepiej
        poczekać misiąc , dwa .
    • mama_frania Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 01.11.07, 10:54
      Ja nie stosowałam żadnej drastycznej metody na usypianie. Jak karmiłam piersią
      to zwykle dziecko usypiało ssąc, jak przestałam (13 miesięcy) to było trochę
      problemów z usypianiem i ogólnie ze spaniem. Mąż wpadł na dobry pomysł bo
      nauczył małego usypiac trzymając go za rączkę. Synek się fantastycznie wyciszał
      i zwykle zasypiał dość szybko. Teraz nie wymaga już nawet kontaktu dotykowego-
      wystarczy że się do niego mówi i opowiada- zasypia w najdalej w ciągu pół
      godziny od włożenia do łóżka. Każdy musi wypracować swoją metodę.
    • kass1 Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 01.11.07, 16:33
      Fajnie, ze tak wiele z was nie wierzy w "swiętą księgę: pt. uśnij
      wreszcie smile Wg mnie to męczenie dziecka. Jeśli zasypia samo głaskane
      po głowce, trzymane za rączke, to super. Ale są dzieci, które lubia
      sie wtulić w mame, zwłaszcza jak długo były karmione piersią. Dla
      mnie ta metoda, to męczenie dziecka, po co doprowadzać dzieciątko do
      takiej histerii? Mama jest po to, żeby być blisko, utulić. A ta
      metoda to : "porycz sobie, śpij wreszcie, ja chcę miec wolny
      wieczór".
    • irlaaa Re: "usnij wreszcie"- konsekwencje niekonsekwencj 01.11.07, 16:56
      Moim zdaniem najlepiej znaleźc własny sposób na samodzielne spanie dziecka.
      Myślałam nad tą metodą proponowaną w Uśnij wreszcie. Też wydawała mi się zbyt
      drastyczna i ponad moje siły. Zastosowałam początek metody tzn. karmienie w
      innym pokoju niz spanie i przy zapalonym świetle, wprowadzenie rytuału
      zasypiania - buzi tatusiowi, żegnanie zabawek w ciemnym pokoju do spania.
      Pierwsze odłożenie do łożeczka było z małym protestem, ale jak zaczełam gadać i
      dotykać przez siatkę łożeczka - pomogło. Potem po wyciszeniu dziecka siedzę i
      nie dotykam ani nie mówię, ale jestem w zasięgu wzroku i się uśmiecham. Najpierw
      Mały zasypiał z 10 min i musiałam być aż zaśnie, teraz po miesiącu odkładam,
      siedzę z 1-2 min, cicho wychodzę a Mały śpi. Teraz ma 9 miesięcy, jak zaczełam
      go uczyć zasypiać samodzielnie miał 8.

      Powodzenia życzę! i znalezienia metody z której i Ty i dziecko będziecie zadowoleni.
    • deela barbarzynska metoda 01.11.07, 17:11
      qwa kto to w ogole wymyslil i KTO to stosuje
      ja stosuje metode tracy hogg zreszta zastosowalam ja intuicyjnie bez wspomagania
      sie literatura potem sie dowiedzialam ze tracy zaleca ta metode
      no i juz dawno zapomnialam co to znaczy usypiac dziecko czy noc z rykami
      a robisz to tak
      kladziesz dzieciaka do lozeczka spac, robisz mu warunki: znaczy wzgledna cisza,
      przygaszone swiatlo siedzisz glaszczesz czy co tam dzieciak lubi
      spokoj jest to siedzisz obok i czekasz, spokoj dale to sobie w ogole idziesz
      zaczyna plakac? beirzesz tulisz uspokajasz i znowu do lozeczka, zaczyna wyc i znowu
      mizesz tak nawet 100 razy przez pierwsza noc, mozesz i 200 za kazda noca bedzie
      mniej
      julek chyba po dwoch tygodniach zalapal
      ja siedzialam coraz dalej w koncy jak usypial wychodzilam do lazienki i czytalam
      (mamy kawalerke wiec nie bardzo mialam gdzie wyjsc) zaczynal plakac to tulilam
      kladlam i wychodzilam
      w ten sposob dziecko nie wyje a ty przy odrobinie konsekwencji masz dzieciaka
      nauczonego
      trauma nie powstaje po zadnej ze stron
      tylko musisz byc uparta, zadnego noszenia do zasniecia, zadnego tlepania w wozku
      az zasnie (co to w ogole za metoda z tym wozkiem????) zadnego brania do siebie
      do lozka, zadnego usypiania przy cycu/butelce
      powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja