Dodaj do ulubionych

_zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt

10.11.07, 23:10

Obserwuj wątek
    • mariken już wyjaśniam 10.11.07, 23:52
      jadę ja sobie dzisiaj w południe do ikei. na światłach zatrzymuje
      się na pasie obok nowy opel astra. a w samochodzie: prowadzi dumny
      tatuś, z tyłu siedzi mamusia - oboje tak na oko przed 30-tką - i
      kurrrrr... mać na kolanach trzyma niemowlaka!!!
      popukałam się w czoło, koleś się strasznie z tego ucieszył uncertain//
      po południu z kumpelą jedziemy do outletu. stoimy w korku przed
      wjazdem na parking. patrzę w lusterko wsteczne, a tam w tico jadą
      dwie laski. i pasażerka na kolanach trzyma niemowlaka, na oko 5-6
      miesięcy....

      chryste...
      • phantomka Re: już wyjaśniam 11.11.07, 00:00
        Tez widuje takich kretynow, jakis czas temu przeczytalam na forum,
        ze jedna kobitka dzwoni na policje i tz tak bede robic, tylko nie
        wiem, czy oni w ogole cos robia z takim zgloszeniem, bo co w poscig
        maja uderzyc?smile
        • mariken ja już chyba wiem 11.11.07, 00:03
          gadałam ze znajomym policjantem. radzi, żeby dzwoniąc na policję
          powiedzieć, że auto o danym nr rej prowadzi ktoś pijany (jedzie
          slalomem itd). widać zagrożenie życia dziecka nie jest dla nich
          problemem uncertain

          w każdym razie od dzisiaj zaczynam akcję wink
        • malgosiek2 Re: już wyjaśniam 11.11.07, 00:05
          Niedawno na emamie był wątek w czym przewieżć noworodka ze szpitala.
          No i okazało się,ze nie mam zrozumienia dla biednej młodej
          zagubionej mamy,gdyż nieprzychylnie się wyraziłam na temat owej mamy.
          Po tym jak napisała,że może na RĘKACH jednak mimo iż WIE,że POWINNA
          w foteliku.
          Bo właśnie dzieć"ginie"w foteliku,bo kruszynka przeca jestuncertain
          Pzdr.Gosia
          • deela Re: już wyjaśniam 11.11.07, 00:37
            a przydaloby sie tej genialnej mamusce obejrzec pokaz crashtestow
            nawet ostatnio z JakiejsTamOkazji pokazywali taki specjalny fotel i jak on sie
            zachowuje w chwili zderzenia
            siadalo sie na nim, on sobie jechal z predkoscia 40 km na godzine, czlowiek byl
            przypiety pasami a nagle buch zatrzymywal sie jak przy zderzeniu
            a to tylko 40 km na godzine
            ludzie wypowiadali sie potem ze juz nigdy przenigdy nie pojada bez pasow, takie
            wrazenie na nich to robilo
            ale do czego zmierzam
            zeby pokazac co sie dzieje z DZIDZIĄ wiezioną w słodkich objęciach mamusi w
            razie wypadku przy predkosci podkreslam ZALEDWIE 40 km na godzine dawali ludziom
            do trzymania 4l butle z woda,
            nikt tej butelki nie utrzymal i zawsze ladowala daleko z przodu, ludzie mowili
            ze to z rak wyrywa, nie ma szans zeby utrzymac
            i moze dotarloby do wyobrazni jednej z druga ze jej slodka dzidzia moze wyleciec
            jak pocisk przez przednia szybe i rozplaszczyc sie w urokliwa plame na jezdni?
            moze by sie idiotka jedna z druga nie pytaly jak noworodka wozic?
            rece opadają
            a zreszta moze to przemowiloby im do rozumu?
            pl.youtube.com/watch?v=oQpxk3YcjR0
          • martunka77 Re: już wyjaśniam 11.11.07, 12:34
            kobieto!!! alez sie podniecilas!!!! juz chyba od kilku dni tym zyjesz???
            pamietam ta dyskusje dziewczyna pytala czy sa inne sposoby.
            i inne forumowiczki pisaly jej o specjalnych gondolach (nie wiedzialam o czyms
            takim). a ty napadlas na nia. ROZUMIESZ ???? PYTANIE BRZMIALO: jak mozna
            przewozic dziecko ODPOWIEDZ : w foteliku z wkladka lub w spec. gondoli.KONIEC
            nikt nie chcial wiezc malucha na rekach, na dachu albo w bagazniku!!!
            kobieta jest jeszcze niedoswiadczona i nie musi wiedziec o wkladach dla
            noworodkow, gondolach do auta. PO TO SIE PYTA!!!
            • malgosiek2 Re: już wyjaśniam 11.11.07, 15:57
              Po pierwsze o dachu to NIE JA pisałam czyli uważniej sledź wątek.
              po drugie autorka wątku cytuje fragment


              Jak przewieźć Maluszka ze szpitala do domu?

              Witam!

              Wiem, że niezbędny jest fotelik, ale moja Kuleczka waży niespełna 3
              kg i jest
              taka malutka, że prawdopodobnie będzie za mała na fotelik. Czy mogę
              ją trzymać
              na rękach lub użyć gondoli z wózka?
              Pozdrawiam


              Więc owa mama wyraźnie pisze, czy może na RĘKACH przewieźć.
              Nie podnieciłam się,bo podniecam się zupełnie czym innym.
              Tak jestem cięta na przewożenie dzieci/niemowląt na rękach mamy czy
              kogo innego,bo to głupota i beztroska aż tryska niestety.
              Pzdr.Gosia
      • emikk Re: już wyjaśniam 12.11.07, 09:14
        na przyszlosc zastanow sie zanim komus pokazesz kuku.. ja jechalam z
        dwumiesiecznym dzieckiem na badanie fal mozgowych, przed ktorym to badaniem mala
        miala zabronione zasnac, ale podczas badania miala zasnac, jesli te dwa warunki
        nie zostalyby spelnione - badanie byloby niewazne, tak mnie poinformowano. W
        zwiazku z czym dziecko bylo niewyspane i w foteliku samochodowymn w drodze do
        szpitala zaczynalo przysypaic, nie pomagalo nie, wlacznie z bolesnym
        szczypaniem. Skonczylo sie to tak, ze moja siostra prowadzila, a ja wyjelam mala
        z fotelika i potrzasalam nia lekko zeby nie przysnela, wiec sila rzeczy wieksosc
        drogi odbyla na moich rekach - tez ktos mi popukal sie w glowe... wiesz jak to
        na mnie podzialalo? Niewyspana, zdenerwowana, strasznie bojaca sie wynikow
        badania, z wyrzutami sumienia, ze zaraz bedziemy mialy wypadek (chociaz
        jechalysmy wolno i b. ostroznie), nastraszona przez lekarzy jade jak na sciecie,
        robie wszystko zeby dziecko nie zasnelo, bo inaczej cala operacje trzeba bedzie
        powtarzac - a tu jakas lala puka mi sie w glowe...szkoda gadac...
    • zebra12 Nie zawsze 11.11.07, 08:10
      Cóż ja od urodzenia córeczki używałam fotelika może ze 4-5 razy.
      Ale to tylko dlatego, że nie jeżdże autem, tylko komunikacją
      miejską smile
      A tak swoją drogą to gdy ja byłam dzieckiem, nie tylko nie było
      fotelików, ale nawet pasów z tyłu, a te z przodu mogły, acz nie
      musiały być zapięte...

      Osobiście uważam, że wogóle jazda samochodem jest ryzykiem więc
      unikam jak mogę. Często giną całe rodziny z fotelikami sad

      A jeśli już jadę to zawsze z fotelikami, pasami i spokojnym kierowcą!
      • zilka9 A co zrobić gdy płacze? 11.11.07, 08:57
        A co zrobić gdy maluch płacze w foteliku aż się zanosząc?Jakoś
        musimy jeżdzić a on nie zawsze ma chęć siedzieć w foteliku.Często
        tak jest,że jak bardzo płacze to go wyjmuje i daje cyca.Usypia i
        wkładam z poworotem do fotela.I co ja mam zrobić?Przecież nie
        pozwole żeby dziecko aż się zanosiło od płaczu.Mówiąc czasami mam na
        myśli raz w tygodniu ewentualnie 2.Często Mały zasypia w fotelu ale
        jak już mówiłam nie zawsze.I co mam go nie wyjmować tylko pozwolić
        mu krzyczeć...przecież to serce pęka.I proszę nie mówcie,że ludzie
        wyjmują dziecko z fotelika bo tak im się podoba.Nie!Ja gdy małego
        muszę wyjąć a jedziemy to mi się serce ściska jaką robię mu krzywdę
        ale co innego mogę zrobić????

        Myślałam może żeby kupić już większy fotelik.Mój Maluch zaczął
        7msc,i waży 8.5kg.Zaczyna sztywno siedzieć.Co wy na to?Czy
        myślicie,że może jakbym kupiła inny fotel to by chętniej w nim
        jeździł?A i dodam jeszczę,że np.jak stanie samochód to on się prawie
        od razu budzi np.jak staniemy na długich światłach.
        • mariken a nie można się zatrzymać?? 11.11.07, 09:14
          lepiej pozwolić dziecku zginąć?

          boże, jak takie wypowiedzi czytam to słabo mi się robi.

          co do fotelika - 7mies dziecko ważące 8,5 kg jest za małe by je
          sadzać przodem do kierunku jazdy.

          www.fotelik.info/
        • monikaa13 Re: A co zrobić gdy płacze? 11.11.07, 09:22
          nie, no prosze cie, ty tak na serio mowisz, bo jestem w stanie w to
          nie uwierzyc, a jezeli to prawda to najprostsym rozwiazaniem chyba
          byloby stanac a nie wyjmowac dziecko z fotelika
          sory, ale jestes bardzo nieodpowiedzialnym rodzicem, modl sie zeby
          sie kiedys cos nie stalo, bo jak sie stanie to czy sobie to
          wybaczysz?
        • deela zilka9 11.11.07, 17:25
          az ktos ci w czasie "cycusiania" wjedzie w dupe i rozplaszczysz niemowlaka na
          fotelu przed toba
          czy ty kobieto wyobrazni nie masz za grosz?????
          glupio sie pytasz co zrobic gdy...
          normalnie zjezdzasz z drogi wyjmujesz dzieciaka, dajesz mu cyca uspokajasz i
          DOPIERO jedziesz dalej
          ja zawsze tak robilam i nawet mi taka kretynska mysl zeby w czasie jazdy
          wyjmowac dziecko z fotelika nie blysnela
          a jak ktos baaaardzo inteligentnie zauwazyl gdzies wyzej: kiedys nie bylo
          fotelikow i....
          tylko ze kiedys to w ogole samochodow bylo mniej, samochody byly slabszej mocy i
          zaden kretyn z predkoscia 100 km na godzine nie wladowal ci sie w dupsko
          a zreszta kto kiedys mial samochod? malo kto
          • qrdebela chamskie odzywki na forum dla mlodych mam 03.12.07, 04:18
            moi drodzy... a raczej moje drogie mamy... foteliki fotelikami, ale
            ile chamskich odzywek wzgledem siebie anonimowo stosujecie...przykro
            czytac, naprawde. i nie do wiary. skad w was tyle wscieklosci, tyle
            jadu do siebie nawzajem?????? tak niewiele wyrozumialosci czy
            cierpliwosci w stosunku do niewiedzy i w zwiazku z tym, pytan
            innych??? ja, powiedzmy, ze jeszcze moge zrozumiec, ze na
            forach 'politycznych' ludzie zieja z ust ohyda i obrzucaja sie
            blotem, ALE NA FORUM DLA MATEK CZY MLODYCH MAM???? do tych, ktore
            tak krytykuja inne matki, ze glupie, ze nieodpowiedzialne, itd..:
            czemu sluzy wasze ujadanie? wasza agresja wzgledem innych? to
            obrazanie bez zastanowienia? czy jestescie, mlode mamy, takie
            doskonale w swoich obowiazkach rodzicielskich?? jakim prawem
            obrazacie inne? odpowiedzcie przed soba jakimi jestescie matkami,
            krytycznie, a potem osadzajcie inne.
            sama jestem 35l. a za moze 2tyg. bede swieza upieczona mama. weszlam
            na forum po swieze informacje, wprost od 'doswiadczonych mam'. i co
            tu znajduje? rynsztok inwektyw glownie... rozczarowujace i zenujace.
            ale coz, zeby zakonczyc politycznym tekstem: takie mamy czasy/rzady,
            jakie narodu chowanie - parafrazujac. pozdrawiam
        • jakw Re: A co zrobić gdy płacze? 14.11.07, 16:50
          Ja bym proponowała jednak zatrzymać się w bezpiecznym miejscu i
          dopiero wtedy wypinać z fotelika. Bo nie pozwolisz na to, żeby
          dziecko płakało, ale pozwalasz na to, żeby było o wiele mniej
          bezpieczne.
          Bo co zrobisz, gdy akurat ten 1 raz w tygodniu ktoś was wjedzie?
          Zresztą ostrzejsze hamowanie wystarczy.Wypuścisz dziecko z rąk (i
          np.wyleci przez przednią szybę albo przywali gdzieś w podłogę) albo
          przygnieciesz swoim ciężarem do przedniego siedzenia. Mój mąż brał
          kiedyś udział w stłuczce przy prędkości 40 km/h - i twierdzi, że
          gdyby nie pasy to kilka osób byłoby w szpitalu.
      • mmmag Re: zawsze. n/t 11.11.07, 09:11
        Ja niestety też nie zawsze.
        Jak wracaliśmy ze szpitala wiozlam Weronike na rękach - urodziła się
        w styczniu i ubrana w kombinezon, mimo wkładki dla niemowląt
        zapadała się tak że nie mogła oddychać.A że do domu ze szpitala
        miałam ok 1,5 km to pojechała na rękach.
        A poza tym zdażyło mi się ją wyciągnać i dać jej cycka jak np.
        byliśmy w długiej trasie, nie było się gdzie zatrzymać a Weronika
        zanosiła się od płaczu. MOże moje dziecko tylko tak wyło w foteliku
        albo inne mamy mają stalowe nerwy ale ja niestety czasem bylam
        zmuszona ją wyjąć.
        • yoopi1 Re: zawsze. n/t 11.11.07, 22:31
          Żaden rodzic nie ma siły słuchać krzyku swojego dziecka. Niestety są
          sytuacje gdy trzeba umieć mądrze kochać swoje dziecko. Rodzic, który
          mądrze kocha swoje dziecko nie wyjmuje go z fotelika podczas jazdy!
          Ludzie opanujcie się, wystarczy chwila, niewielkie nawet zderzenie,
          dla tak delikatnego ciałka to prawie pewna śmierć. Włączcie myślenie
          naprawdę.
        • 1mmmm1 Re: zawsze. n/t 12.11.07, 05:40
          > A poza tym zdażyło mi się ją wyciągnać i dać jej cycka jak np.
          > byliśmy w długiej trasie, nie było się gdzie zatrzymać

          Tzn. że pobocza nie było? Rozumiem, że gdyby Wam się chciało na tej trasie
          sikać, to byście sikali w fotele, bo nie było gdzie się zatrzymać. Czyżby to
          była wielokilometrowa autostrada bez żadnego zjazdu? I może jeszcze w Polsce?
    • orien Re: zawsze. 11.11.07, 10:35
      najpierw byla wozona w gondoli, kotra miala specjalne pasy do zapiecia
      niemowlaka, jak i do przymocowania do sedzenia. do polroku.potem krzeseslko, ale
      dizecie tego nienawidzilo. wiec i podroze byly graniczone ze wzgledu na wrzaski.
      po ukonczeniu roku i osoagnieciu wagi odpowiedniej przeszla do krzeselka twarza
      do przodu i jest szczesliwa. my tezbig_grin
      nigdy nie wozlam jej bez krzeselka.
      jak sie nie dalo jechac, wozek i spacer byl. albo autobus.
    • mama.toli Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 10:51
      Ja co prawda dopiero będę wozić moją coreczkę, bo dopiero się urodzi, ale nie
      wyobrażam sobie wieżć ją bez fotelika albo wyjmować w czasie jazdy. Jak będzie
      płakać to się zatrzymam spróbuję opanować sytuację i będę stać do skutku.
      Dlatego też kupiłam fotelik z najlpeszymi wynikami testów zderzeniowych i odkąd
      jestem w ciąży - nie pozwalam ruszyć mężowi, zanim nie zapnę pasów łącznie z
      pasem pod brzuszkiem w adaptorze ciążowym.
      No i ostatnio też się złapałam na tym, że nigdy siedząc z tyłu w taksówkach nie
      zapinałam pasów. A teraz z maluszkiem w brzuchu nie wyobrażam sobie, żeby nie
      zapiąć...
    • run_away83 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 12:06
      ZAWSZE. zdarzało mi się jechać prawie 100 km "na sygnale" bo dziecię wyło, a nie
      było jak się zatrzymać, autostrada w budowie, zero parkingów. głaskałam,
      zagadywałam, próbowałam dać smoczek, zabawiałam, ale o wyjęciu nie było mowy.
      strasznie płakał - ale ŻYJE! zdarzało mi się wracać do domu autobusem/piechotą
      podczas paskudnej pogody, choć proponowano mi podrzucenie do domu samochodem,
      ale bez fotelika. zmokliśmy, zmarzliśmy, ale moje dziecko ŻYJE! ZAWSZE jeździ w
      foteliku. może niektóre z was sobie myślą że wypadki zdarzają się tylko w
      telewizji, czyta się o nich w gazetach, ale "nam się to nie przydarzy", "my
      jeździmy ostrożnie", "mamy niedaleko". BZDURA! niespełna dwuletnie dziecko moich
      bliskich znajomych zginęło w wypadku, bo mamusia podczas spokojnej jazdy po
      mieście, wyjęła go "na chwilkę" z fotelika "bo płakał". i właśnie wtedy zderzyli
      się czołowo z pijanym kierowcą, który wjechał pod prąd w ulicę
      jednokierunkową... nieprawdopodobne, a jednak się zdarzyło!!! tatuś wyszedł z
      wypadku z rozbitą głową, mamusia z popękanymi żebrami (pasy), a dziecko
      wyleciało przez przednią szybę!!! zginęło na miejscu! zastanówcie się - lepiej
      posłuchać jak wasze dziecko zanosi się płaczem, czy płakać na jego pogrzebie???

      ps. dopuszczam jazdę bez fotelika w naprawdę krytycznej sytuacji - np. jakiś
      wypadek i muszę gnać karetce naprzeciw bo liczy się każda sekunda, a nie mam
      fotelika pod ręką. ale nie mieści mi się w głowie, że można narażać życie
      swojego dziecka "bo płacze", albo komuś nie chce się się wracać piechotą i prosi
      babcię żeby podrzuciła...
        • ewa-krystyna Re: dokładnie. podpisuję się obiema rękami!! nt 11.11.07, 15:41
          zgadzam sie w 100%....
          dlatego tez bedziemy miec fotelik w domu do naszego auta i na poczatku dodatkowa
          baze do auta dziadkow zainstalowana u nich na stale,a jak maluch wyrosnie z
          pierwszego fotelika dostanie kolejne dwa: jeden u nas rodzicow a drugi u
          dziadkow w samochodzie...

          a propos kiedys jezdzilismy bez pasow o fotelikach dla dzieci juz nie wspomne...
          tez tak czasami mysle,ale od razu reflektuje sie: kiedys nie bylo tylu
          samochodow,autostrad ( chociaz w Polsce to chyba nie ma prawdziwej autostrady,bo
          to co widzialam dwa lata temu bedac w Polsce to raczej nie bylo autostrada...)
          jak i ludzie maja mniejsza wyobraznie prowadzac z mysla jakie teraz sa super
          bezpieczne samochody...
    • lulu.1 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 12:13
      Zawsze!Jak synek byl maly to podkladalam pieluszkę pod wkladkę dla
      niemowlaków po to, by się nie zapadal w foteliku i bylo mu
      wygodniej.Zdarza się, ze Miki wyje w foteliku, bo drażni go niezbyt
      swobodna pozycja i niemożność machania rączkami i nóżkami, ale
      jestem na to przygotowana i zawsze mam jakąś zabawkę, cokolwiek co
      może go zainteresować.Nigdy nie pozwolilam sobie na to, aby w
      trakcie jazdy wyjąć dziecko i je nakarmić lub uspokajać. Na
      szczęscie mój mąż też rygorystycznie tego przestrzega, bo w jego
      firmie organizują profesjonalne szkolenia dla kierowców i mial parę
      pokazowych filmów z crashtestów, czy wypadków samochodowych.Ja tego
      nie potrzebuję, bo mam specyficzną pracę i bywam nie tylko na
      miejscu śmiertelnego wypadku drogowego/kolejowego,ale i na sekcjach
      zwlok ofiar.Wierzcie mi nie ma nic gorszego niż sekcja
      dziecka...Znajomi medycy z zakladu medycyny sądowej cierpliwie i
      wyczerpująco wyjaśnili mi mechanizm śmierci dziecka jadącego nawet w
      foteliku, ale przodem do kierunku jazdy, bo co się dzieje z
      dzieckiem na rękach doroslego to wiecie. Maluch jadący przodem do
      kierunku jazdy w trakcie hamowania-niekoniecznie gwaltownego z dużej
      prędkości-nie jest w stanie samodzielnie utrzymać glówki, co wynika
      z dysproporcji w budowie ciala, dzieciaczki mają większą glówkę niz
      reszta ciala. Następuje pęknięcie podstawy czaszki, glówka jest
      odrywana od kręgoslupa i nie ma już ŻADNEGO ratunku, następuje
      śmierć na miejscu.Dorośli zazwyczaj otrzepują się wygrażając
      przyczynie hamowania by po chwili zorientować się, że dziecko nie
      żyje,choć wylgąda jakby zasnęlo, tylko glówka mu opada.. Dlatego tak
      dlugo jak tylko się da woźcie dzieci tylem do kierunku jazdy,zawsze
      w fotelikach!To od naszego rozsadku zależy ich bezpieczenstwo, mają
      tylko nas.Natomiast co do telefonów na Policję..teoretycznie za
      każdym takim zgloszeniem tj. przewożenia maleńkiego dziecka bez
      fotelika oficer dyżurny przyjmujący zgloszenie powinien wyslać
      patrol, bo takie zachowanie stanowi wykroczenie i jest karalne,
      ale..No wlaśnie czasem im się nie chce,czasem są zajęci,bez humoru
      itd.Dlatego faktycznie gdybyście dzwonily zglaszajcie, że delikwent
      jedzie wężykiem i jest wedlug Waszej oceny w sztok pijany, a w
      dodatku w samochodzie jest dziecko i to bez fotelika.Zawsze potem
      możecie twierdzić, że tak po prostu widzialyście,może kierujący
      wymijal coś na jezdni, a tego nie zauważylyście i tyle. Jednak na
      zgloszenie do pijanego Policja prędzej przyjedzie bo: po pierwsze i
      najwazniejsze z punktu widzenia Policji- to jest przestępstwo latwe
      do wykrycia i przeprowadzenia prostego dochodzenia (w statystyce
      wykrywalnosć rośnie aż milo)zakończonego potem uproszczonym aktem
      oskarżenia, po drugie zawsze taki pijany pajac stwarza duże
      zagrożenie i w razie wypadku niepodjęcie dzialania przez Policję
      skutkuje dla nich postępowaniem co najmniej dyscyplinarnym. Na
      koniec -nie zamierzalam tu na forum ujawniac moich zawodowych
      doświadczeń, ale jeśli to będzie przestrogą chociaż dla jednej
      osoby, albo choć jedna z Was zadzwoni na Policję w razie potrzeby,
      to już będzie sukcesem.Serdecznie pozdrawiam.
    • exylia Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 12:20
      Prawie zawsze, bo były i są wyjątki. Moje dziecko jest po operacji biodra i jest
      w gipsie od piersi po stopy. W gipsie może tylko leżeć, ewentualnie "siedzieć"
      na moich kolanach, posadzona na patyku łączącym zagipsowane nóżki. Tak też ją
      przewoziliśmy ze szpitala do domu, tak też jechała na kontrolę rany
      pooperacyjnej i tak też pojedzie po raz trzeci i mam nadzieję ostatni do
      szpitala na zdjęcie gipsu. Po zdjęciu gipsu wróci do domu już w foteliku. Kiedy
      była niemowlakiem też miała gips (od piersi po stópki), założony w pozycji żabki
      i także nie mieściła się w foteliku. Też była wożona na kolanach ze szpitala, na
      kontrolę i znów do szpitala.

      Poza tym w żadnej innej sytuacji nie wyobrażam sobie wozić ją samochodem nie w
      foteliku.
    • b.bujak nie.... w taksówkach 11.11.07, 13:07
      to jeden z polskich paradoksów, że w taksówce można przewozić
      dziecko bez fotelika....
      przyznam, że zdarzyło mi się parę razy podjechać gdzieś taksówką z
      dzieckiem - jako mniejsze zło sadzam syna na kolanach i przypinamy
      się razem pasem;
      wiem, ze w większych miastach niektóre korporacje taksowkarskie
      dysponują fotelikami - my mieszkamy jednak w małym miasteczku i tu
      nie ma takiej opcji
        • slonko1335 Re: nie.... w taksówkach 11.11.07, 14:34
          mniemanologia napisała:

          > A nie boisz się przypinać się razem z dzieckiem pasem?
          > Może lepiej jest "zapakować" sobie dziecko np. pod polar, nie
          wiem.

          Kiedys gdzieś, chyba na stronach fotelik info, czytałam jaki jest
          nabezpieczniejszy sposób na przewiezienie dziecka np, w taksówce,
          gdy nie ma fotelika. Absolutnie nie można się razem z nim przypinać
          pasem, bo się je po prostu zmiażdży w razie uderzenia. Trzeba
          postawić dziecko na podłodze między siedzeniem przednim a tylnym,
          tyłem do kierunku jazdy, wciśnięte w przednie siedzenie, między
          własnymi nogami i samą zapiąć się pasem. Mam nadzieję, że w miarę
          obrazowo to opisałam, tam były zdjęcia ale nie mam linkasad
      • slonko1335 Re: nie.... w taksówkach 11.11.07, 14:29
        ALka zawsze jeździ w foteliku, również w taksówce, albo zamawiam
        taką która fotelikiem dysponuje albo jedziemy autobusem.
        Raz jeden jechała na moich rękach, w nocy jechaliśmy do szpitala,
        miała nieżyt żołądka i całą drogę wymiotowała, jak leżała w nosidle
        to krztusiła się tymi wymiocinami, więc musiałam ją wyjąć.
      • klarisa Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 18:19
        Zawszę jeżdżę z Małym w foteliku, nie wsiadłabym do samochodu beż fotelika.
        W ciąży jeździłam zapięta pasami zawsze, a jeździłam samochodem do końca ciąży.
        23 października stając na światłach facet wjechał mi w tył samochodu jechałam
        wtedy z Aleksem.
        Mały miał wtedy półtora miesiąca i naprawdę to nie było mocne uderzenie, ale jak
        bym go trzymała na rękach to bym go nie utrzymała i była by tragedia. A facet ja
        we mnie wjechał to może miał prędkość 30 km.
        Dziecko w foteliku jest zabezpieczone i nic innego go tak nie ochroni.
        Mojemu synkowi nic się nie stało, tylko się przestraszył.
        Wożenie dziecka nawet 1,5 km bez zabezpieczenia to lekkomyślność i
        nieodpowiedzialność.
        Nigdy nie wiadomo jakiego idiotę za kierownicą się po drodze spotka.
        • phantomka Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 18:33
          b.bujak nie wolno sie przypinac z dzieckiem, jezeli to male dziecko
          to wsadza sie je miedzy nogi sciska i glowe trzyma przy fotelu z
          przodu, to najlepszy sposob na przewozenie w taksowkach.

          Ja jestem po wypadku, jechalismy z dzieckiem i jak czytam, ze ktos w
          trasie wyjmuje dziecko na cycka, to bym w mordke dala takiej mamie -
          mojemu dziecku nic sie nie stalo dzieki fotelikowi, ratownicy od
          razu orzekli ze byla idealnie zapieta i ulozona, bo nie miala nawet
          sladow po przycisnieciu pasami, tylko przegryziony jezyk. Dodam dla
          beztroskich mamusiek, ze tez bylismy na trasie, jechalismy wolno i
          ostroznie, ale jakis babsztyl nas po prostu "nie zauwazyl"
          • b.bujak Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 19:03
            racja - czytałam już kiedyś o tym sposobie przewożenia dzieci w
            taksówkach; nie miałam jednak jeszcze konieczności wypróbowania smile

            mam dwie alternatywy ( czyt. foteliki smile dla młodego - jeden w aucie
            męża, drugi w aucie teścia, więc potrzeba korzystania z taksówki
            wynikła w całym 3 letnim zyciu Marka dosłownie kilka razy....

            przedziwne w tym wszystkim jest to, że nie ma ustawowego obowiązku
            przewożenia dzieci w taksowce w foteliku!!
    • nataliam2 Ja nie zawsze 11.11.07, 21:47
      Gdy wracaliśmy ze szpitala, oczywiście miałam fotelik. Choć lekarze nie
      pozwalali mi go użyć bo mały miał problemy ze stawami i mógł być przewożony
      tylko ewentualnie w gondoli. Bałam się na rękach a gondoli do samochodu nie
      miałam więc musiałam w foteliku. Teraz nie zawsze go używam. Gdy jedziemy do
      teściów to najczęściej jedzie bez fotelika. To zaledwie 1 km i po polnej drodze.
      Mam dziwną sytuacje bo musiałabym mieć 3 foteliki w domu do każdego z
      samochodów. Mąż rano bierze auto do pracy, np potrzebuje busa i nie ma czasu
      wypakować fotelika to mi zostaje samochód bez.
      Nie mam zamiaru kupować zwykłych fotelików, tylko tak żeby były, bo te tanie to
      są strasznie tandetne a nie stać mnie na trzy foteliki które moim zdaniem są
      bezpieczne. Wiktor jak był mały to nie było mowy o jeździe bez. Teraz ma prawie
      rok i jak pisałam czasem nam się to zdarza ale tylko po naszej miejscowości (do
      babci i na zakupy).
      Ostatnio był program na discovery o fotelikach (nie pamiętam dokładnie kiedy,
      ale leciał późno). Mówili że foteliki ratują życie dziecku w 90 % tylko wtedy
      gdy do wypadku dochodzi przy prędkości 40 km/h. Kto tyle jeździ? Ja napewno nie.
      • phantomka Re: Ja nie zawsze 11.11.07, 22:15
        Nie dosc, ze kretynka jestes, to jeszcze szafujesz zyciem dziecka,
        to ze je urodzilas, nie oznacza, ze mozesz z nim robic co chcesz.
        I nie rozpoczynaj lepiej dyskusji dziewczynko, bo juz pokazalas swoj
        poziom dojrzalosci.
      • mariken no jasne 11.11.07, 22:33
        bo to jest przecież mega problem - wyjąć fotelik z jednego auta i
        włożyć do drugiego...
        poza tym - byłam kilka lat temu świadkiem, jak po _polnej_drodze_
        dosłownie znikąd pojawiło się pędzące w tumanach kurzu, 120km/h,
        auto. i w tym momencie już by twojego dziecka nie było - no, ale to
        przecież tylko 1 kilometr...

        dziecko w jakimkolwiek foteliku jest bezpieczniejsze niż bez niego!

        gratuluję zidiocenia.
        • nataliam2 Re: no jasne 12.11.07, 00:07
          Dla mnie to duży problem, bo gdy mąż zabiera mi samochód i jest 100 km ode mnie
          to skąd mam wziąć fotelik? Oczywiście nie zawsze tak jest ale się zdarza. Po co
          w takim razie zakładać taki wątek? Po to żeby jechać na innych? Autorka się
          pytała to jej odpowiedziałam! I nie obchodzi mnie co o mnie myślisz.
          Oczywiście jestem za jazda w foteliku, ale czasem jeżdżę bez.
      • lulu.1 Re: Ja nie zawsze 11.11.07, 22:48
        Dziwne, że ryzykujesz życiem dziecka.Na polnych drogach zdarzają się
        najglupsze wypadki i to często śmiertelne, przyklad z mojego
        podwórka - pijany dziadek na rowerze, który zajedzie Ci drogę i
        chcąc uniknąc potrącenia uderzysz w drzewo, slup, przystanek
        autobusowy, inny pojazd jadący/stojący..Na
        wiejskich/polnych/bocznych drogach są tabuny pijanych
        rowerzystów..Otóż my wypinamy fotelik bardzo często,w sumie zawsze
        gdyż oboje z mężem dysponujemy tylko jednym autem, a zdarza mi się
        korzystać z samochodu mojej mamy. Miki musi jechać bezpieczny, nie
        ma znaczenia, że któremuś z nas się nie chce wypinać fotelika, a
        potem montować go od nowa,albo jedziemy niedaleko. Gdy Twój mąż
        wychodzi rano i się spieszy, niech wychodzi wcześniej.Proste.Wiem,
        że pomyślisz, że jestem zlośliwa, to prawda jestem, ale gdybyś
        widziala to co ja w mojej pracy przestalabyś wypisywać takie glupoty.
        • nataliam2 Re: Ja nie zawsze 12.11.07, 00:12
          Dla mnie to nie problem wypiąć fotelik, dla mojego męża też nie. Ale gdy on
          jedzie do pracy, to czasem nie wie że ja gdzieś jadę, nieraz wypadnie mi to w
          ostatnim momencie. Wiem że będę potępiana, ale taka jest prawda.Gdyby się coś
          stało pluła bym sobie w twarz, tak samo gdybym piła w ciąży wino (ale nie piłam).
          Wiem że to głupi argument, ale moja mam jak mnie urodziła to nie słyszała o
          foteliku i jakoś żyję. Wypadku ze mną nie miała.
          Gdybym nie była za jazda w foteliku, nie kupowałabym wg. mnie
          najbezpieczniejszego modelu, tym bardziej że dużo podróżujemy.
          Tak apro po dobrze że do samolotu nie wymyślili fotelików.
          W końcu pasy są tak głównie po to żeby móc zidentyfikować zwłoki.
      • exylia Re: Ja nie zawsze 12.11.07, 09:26
        nataliam2 napisała:
        Nie mam zamiaru kupować zwykłych fotelików, tylko tak żeby były, bo te tanie to
        są strasznie tandetne a nie stać mnie na trzy foteliki które moim zdaniem są
        bezpieczne.


        Nie wiedziałam, że kiedyś to napiszę, ale musi być w końcu ten pierwszy raz.
        PUKNIJ się w głowę dziewczyno. W najbardziej tandetnym foteliku Twoje dziecko
        będzie bezpieczniejsze niż na Twoich rękach.
        I nie pisz, że to zaledwie 1 km i polna droga. A o zasadzie ograniczonego
        zaufania na drogach słyszałaś?

        Matko, gdzie się takie rodzą?
        • nataliam2 Re: Ja nie zawsze 12.11.07, 13:28
          Gdzie się takie rodzą, w pomorskim. Wiem że jazda bez fotelika jest zła, ale mam
          gdzieś Twoje zdanie. Zapewniam Cię że jeżeli nie daj Boże doszło by do zderzenia
          z innym pojazdem np. tico, maluch czy matiz. Dziecko zapięte w foteliku w innym
          samochodzie miało by mniejsze szanse na przeżycie niż moje dziecko. Nie trzymam
          swojego dziecka na rękach, niby jak miałabym to zrobić prowadząc. Syn siedzi z
          tyłu gdzie poduszki powietrzne są tylko boczne i zapięty jest pasami ze
          specjalnym przejściem dla małych osób.
          Nie mam zamiaru wydawać kasy na tandetne gówna.
          A jeśli ta droga zdawała by mi się za wąska to pojechałabym polem. Mój samochód
          mi na to pozwala, a tam raczej nic mi nie grozi, i mojemu dziecku tez nie.
          Tak apro po, nie raz złapała mnie policja i co...... i nic.
          • deela Re: Ja nie zawsze 14.11.07, 22:17
            jesu cale szczescie ze nie jezdzisz po tych samych drogach co ja bo bym cie
            chyba zatlukla za glupote......
            tylko zebys potem nie plakala "dzidzia mi wyleciala przez przednia szybe"



            %&&^*$&^%R(^&%^&$(^&%&^%^&$*^%#%$#^%(%^()&*%^*(
            <tu umieszczam slowa powszechnie uznawane za obrazliwe>
      • jakw Re: Ja nie zawsze 14.11.07, 16:53
        nataliam2 napisała:

        >Mówili że foteliki ratują życie dziecku w 90 % tylko wtedy
        > gdy do wypadku dochodzi przy prędkości 40 km/h. Kto tyle jeździ?
        Jest to dosyć prawdopodobna prędkość przy stłuczce na nieco
        przykorkowanej ulicy
        • nataliam2 Re: Ja nie zawsze 14.11.07, 19:10
          Tu się z Tobą zgodzę. Na zakorkowanej ulicy może tak. Ja mieszkam na
          "wygwizdowie", tak nazywam moją wieś a tu korków nie ma, raczej nigdy nie
          widziałam. Jak jadę gdzieś dalej to oczywiście zapinam dziecko w fotelik.
          Na szczęście nie miałam nigdy wypadku (szybko jeżdżę, ale po dobrej trasie np.
          obwodnica), stłuczka mi się zdarzyła ale nie z mojej winy.
          Nie długo wybieram sie na wakacje do Chorwacji samochodem. Mój syn siedzi w
          foteliku i nigdy go nie wyciągam, nawet nie pamiętam by kiedykolwiek się tego
          domagał.
        • nataliam2 deela czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 00:45
          Nie wg mnie, tylko wszystkich. Naprawdę jest super, czasem go nie używam bo jak
          pisałam wcześniej mąż zabiera auto w biegu. Poza tym jak wcześniej pisałam nie
          wyleci przez przednią szybę bo niby jak, skoro jest zapięty i siedzi z tyłu.
          Kiedyś nie było fotelików i jakoś żyjemy. Co mają powiedzieć ludzie których nie
          stać na fotelik, nawet tandetny a takich jest nie mało. Po co ten temat skoro
          nie można powiedzieć prawdy i jest się od razu krytykowanym. Moja sprawa jak
          jeżdżę, moja i mojej rodziny.
          Na długie trasy ok, ale nie kawałek. Wiem że można powiedzieć że czasem różnie,
          tylko jak na pustkowiu?
          Moja znajoma np. wkłada dzidzię do fotelika ale jej nie zapina, robi to dla
          świętego spokoju. Mojej siostrze np nie wiadomo jak odpadła rączka od nosidełka
          tego dla niemowlaków i mała spadła na beton. Na szczęście nic się nie stało.
          Dodam że fotelik był nowy. Jak bym tak na wszystko patrzała zakładałabym małemu
          kask na głowę żeby czasami mu cegła na nią nie spadła.
          Jeśli jestem w 100% pewna że małemu nic nie grozi, jadę bez fotelika. Daj mi
          swoje namiary to za 10 lat napiszę do Ciebie czy żyjemy.
          • lulu.1 Re: deela czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 10:14
            Twój ostatni post cechuje lekki brak logiki.Jeśli kogoś nie stać na
            najbardziej tandetny fotelik samochodowy, to raczej nie stać go na
            samochód, więc nie ma problemu,zaś jeśli takowy posiada to z niego
            nie krzysta zważywszy na ceny paliwa w naszym kraju (uwzględniam
            nawet ceny gazu).Owszem kiedy bylyśmy male nie bylo fotelików,ale
            bylo kilkakrotnie mniej samochodów,byly dużo gorsze i inny bylu ruch
            na drodze.Tragedie się zdarzaly,w rodzinie mojego męża dziecko
            zginęlo w wypadku drogowym (20 lat temu kiedy nie bylo fotelików),
            bo wypadlo przez przednią szybę.Jeśli zapinasz dziecko w pasy dla
            doroslych na tylnym siedzeniu i cieszysz się jeszcze ze są z tylu
            poduszki powietrzne to gratuluję zarówno braku wiedzy, jak i
            wyobraźni.Wiesz może co to jest śmierć odruchowa?W jakim mechaniźmie
            do niej dochodzi?Jak jeszcze nie wiesz a wozisz dziecko w opisany
            przez siebie sposób to się moze zainteresuj...Nie musi bowiem dojść
            do kolizji, wystarczy nagle hamowanie z prędkosci 40 km/h, a
            przeciez to żadna prędkość przy lepszym samochodzie,a zdaje się
            takim dysponujesz wnosząc po Twoim poście.Ja osobiście nie odbieram
            pisanych na tym forum postów cudze dziecko-cudza sprawa..Żal każdego
            malucha, a tego którego naraża bezmyślny rodzic zal tym bardziej.
            • nataliam2 Re: deela czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 11:39
              Gdzie ty ty nie widzisz logiki, chyba nigdy nie miałaś zajęć z tego przedmiotu.
              Ja mogę pochwalić się 5 ( przefaksować Ci dyplom? ) Moja kuzynka jest dość
              uboga, na Twoje nieszczęście posiada samochód który jej mężowi jest niezbędny do
              pracy. Gdyby nie to nie miałaby nawet za co chleba kupić. U nas też samochód
              jest narzędziem pracy, nie ma auta nie ma kasy. Wiele jest takich rodzin, gdzie
              mężowie jeżdzą nim tylko do pracy w nagłych sytuacjach, np. do lekarza.
              Poza tym jak pisałam wcześniej poduszki są tylko boczne, a mały jest zapięty
              pasami ale nie dla dorosłych, tylko z przekładką, która jest jeszcze po mnie gdy
              byłam mała.
              Mi żal tych maluchów które są brudna, głodne a rodzice piją, biją lub udają
              nader inteligentnych niż są a i tacy się zdarzają.
              Robię jak uważam i nie znoszę wypieszczonych i wylizanych dzieci, które w życiu
              nie będą sobie umiały poradzić.
              Będę się powtarzać, ale po co zakładać taki wątek? Nie mozna powiedzieć własnego
              zdania, bo mamuśki które uważają inaczej zaraz Cię zakrzyczą. Może gdybym
              dostała 20 mandatów za jazdę bez fotelika, robiłabym sobie coś z tego. Ale skoro
              jak pan policjant powiedział 20% dzieci jeżdzi w fotelikach, reszta bez to u
              mnie to chyba normalne. Nie ja pierwsza i nie ostatnia.
              Co do hamowania, nie raz robię to ze 200 np do 50 km/h i jakoś żyjemy.
          • deela natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 11:55
            nawet tak krotkiej wypowiedzi jak moja nie jestes w stanie zrozumiec tylko sie
            zawzielas i gdakasz ciagle to samo
            nie ma czegos takiego jak "czasem nie uzywam" fotelika, fotelika uzywa siue
            zawsze, skoro zdroworozsadkowe argumenty o ciebie nie przemawiaja to wiedz ze
            zwyczajnie lamiesz prawo
            jak przez przednia szybe wyleci? normalnie moze sie z pasow wyslizgnac, nie
            sadzisz ze pasy nie sa przystosowane dla neimowlakow? a zreszta fotelik chroni
            szyje kregoslup w sposob w jaki siedzisko samochodowe tego nie robi, nawet w
            pasach moze go tak szarpnac ze sobie uszkodzi kregi szyjne
            jak to kogos nie stac na fotelik???? ja kupilam za 130 zl sprawdza sie swietnie
            i MUSIAL byc, nie obchodzi mnie czy uwazasz czy to tandeta czy nie, on juz mi
            sie sprawdzil i tyle, a jak kogos nie stac na fotelik to chyba go nie stac tez
            na najmarniejszy samochod?
            Moja sprawa jak
            > jeżdżę, moja i mojej rodziny.
            w dupie nie twoja, lamiesz prawo cwiercinteligentko, rozumiesz czy nie, tylko
            uwazaj ja mam wredna nature i jak widze na drodze jakis debili z dzieciakiem nie
            w foteliku to dzwonie na policje mam nadzieje ze ty tez doczekasz sie solidnego
            mandatu
            > Jeśli jestem w 100% pewna że małemu nic nie grozi, jadę bez fotelika.
            tak? a jak ja jechalam kiedys z mezem polna droga pusto, gole pole a w polowie
            tej drogi krzyz, trzy osoby zginely... jak? nie chce wiedziec....
            moim zdaniem jestes skrajnienieodpowiedzialna
            a poza tym skoro to tlyko kilometr to czemu pani nie ruszy dupki i nie pojdzie
            na maly spacerek?
            koncze z toba dyskusje jestes tak betonowa ze do ciebie nic nie dotrze
            mam nadzieje ze twoje dziecko nie przyplaci twojej glupoty zyciem albo kalectwem
            • nataliam2 Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 12:33
              Ty jak zwykle jak nie masz argumentów to kończysz dyskusję.
              Nie zapłacę mandatu, a policja w naszym kraju jest jaka jest.... z czego ja sie
              cieszę.
              Są takie sytuacje kiedy nie mogę się przejść bo nie mam czasu. Zrozum to w końcu
              że różne są przypadki. Np. dzwoni do mnie młodsza siostra że mama zemdlała, nie
              wie co robić, nie może znaleźć jej leków i co ja mam zostać w domu, i powiedzieć
              jej sorry ale nie mam fotelika, niech mama tak sobie leży???
              Nie mówię że jeżdzę bez fotelika zawsze ale niekiedy muszę.
              Zajmijmy się lepiej dziećmi które mają w życiu piekło, dziećmi głodnymi itd.
              Te osoby o których piszesz może szły piechotą i ktoś je potracił, lepiej się
              dowiedz. Nie sądzę żeby w tym miejscu o którym piszesz jakieś dziecko wypadło
              przez przednią szybę. Moge Ci teraz tylko obiecać że do mamy nie będę jeździć
              już drogą tylko prosto przez pole. Mam nadzieje że o żadne druty wysokiego
              napięcia nie zachaczę.
                • phantomka Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 16.11.07, 17:42
                  No przez szybe moze nie wypadnie, ale jak chcesz miec np. kaleke do
                  konca zycia, to powodzenia....ja bylam zapieta w pasy, jechalismy ok
                  60 km/h na pewno nie wiecej, a moze i mniej, uderzyl w nas matiz (a
                  mamy duuzo wieksze auto od matiza) i mialam nadlamany i skrecony
                  kregoslup na odcinku szyjnym. Dziecko mialo by prawdopodobnie
                  pekniety kregoslup w kilku miejscach, bo jest tak niestabilny.

                  Jak w pomorskim jezdzisz, to jest duza szansa, ze kiedys bede miala
                  ta przyjemnosc zadzwonic na policje i powiedziec, ze taka jedna
                  mamusia, co to uczynila sie Bogiem swojego dziecka, szafuje jego
                  zyciem.
                  • nataliam2 Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 16.11.07, 18:39
                    Dzwoń, bardzo proszę.
                    Myślisz że policji się boję. Poza tym na dalsze wycieczki mały siedzi w
                    foteliku, no możemy się ewentualnie spotkać jak na grzyby do lasu pojedziesz.
                    Na asfalcie zawsze mały jest w foteliku, co już pisałam.
                    Nudzi mnie ten wątek.
                    Wy swoje, ja swoje.
                    Wierze że robicie to w dobrej wierze, ale nie chce mi i mężowi się już tego czytać.
                    • phantomka Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 16.11.07, 18:51
                      No ale dlaczego nie ustosunkowalas sie do pierwszej czesci mojej
                      wypowiedzi? Czyzby to bylo niewygodne, az nazbyt pokazywalo, jak
                      szybko mozesz zrobic dziecku krzywde?
                      Ja rozumiem, ze moga sie zdarzac sytuacje awaryjne, ale lenistwo
                      twojego meza jest powalajace, mysle ze bierze sie ono stad, ze ma w
                      czterech literach bezpieczenstwo dziecka i juz - fotelik zapewne
                      macie dla policji, jak wiekszosc naszego spoleczenstwa.

                      Kiedys sasiad mnie zagadnal i pyta, za ile kupilismy fotelik,
                      podalam mu cene, a on na to "po co taki drogi ja kupilem w realu za
                      80 zl taki sam" - to jest wlasnie myslenie znacznej czesci rodzicow.
                      • nataliam2 Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 16.11.07, 19:45
                        My swojemu nie kupiliśmy za 80 zło. Powinno się jeszcze dodać jedna 0 a i tak
                        kwota jaką załaciliśmy była troszkę większa.
                        Nie masz prawa mówić że to lenistwo mojego męża. Nie znasz go i nie wiesz jaki
                        ma stosunek do naszego syna. On ma taki zawód. Dzwonią - to pędzi na złamanie
                        karku. Nie stety mi w tym samym momencie może też wypaść coś ważnego.
                        Nie mam obowiązku się tłumaczyć i polemizować. Miałam tylko odpowiedzieć na
                        pytanie zadane w poście.
                        • jana111 a nie przyszło wam do głowy, 17.11.07, 20:10
                          żeby fotelik na stałe trzymać w domu, zamiast w jednej z rozlicznych
                          superbryk? To jakiś wielki problem? Skoro takim wielkim problemem
                          jest wypięcie fotelika z jednego auta i wrzucenie go do drugiego
                          (wystarczy na to 30 sekund).
                          I nie odpowiedziałaś na pytanie zadane przez phantomkę- widzę, że
                          nie przyszło ci nigdy do głowy, że dziecko przypięte pasami pasy te
                          może uchronią przed wypadnięciem przez szybę, ale przed innymi
                          urazami i kalectwem z przerwaniem kręgosłupa włącznie-juz
                          niekoniecznie.


                          I jeszcze - dla wszystkich ptasich móżdżków płci obojga (bo tak samo
                          winnym jest kierowca który na to pozwala) mała informacja: jeśli
                          wasze dzecko zginie w wypadku, nawet nie z waszej winy spowodowanym,
                          ale zginie, bo nie było w foteliku, to macie spore szanse trafić do
                          pudła. Od 3 miesięcy do 5 lat. Czyli nie dość, że zamiast
                          roześmianego bobasa mały trupek na cmentarzu, to jeszcze mama z tatą
                          w mamrze. Może ten argumet do niektórych przemówi, skoro nic innego
                          nie jest w stanie.
                          • jana111 aha 17.11.07, 20:28
                            bo doczytałam poniżej dlaczego niby nie możesz trzymać fotelika w
                            domu- kolejny argument, który można o kant tyłka potłuc. Ja na
                            obecnych 33 m potrafię fotelik gdzieś upchnąć, 9-36 kg. A
                            przełożenie fotelika to: odpięcia pasa, odblokowanie zacisku,
                            wyszarpnięcie fotelika, wrzucenie go do drugiego auta. Nie mówię o
                            dopinaniu go w drugim samochodzie, bo to faktycznie zajmuje trochę
                            więcej czasu, ale tyle chyba możesz sama zrobić?
      • maxi2007 Ja też nie zawsze!!!!! 15.11.07, 15:18
        Gratuluje Ci odwagi, żeby sie do tego przyznać.
        Obserwowałam ten wątek od początku i wiedziałam że będzie linczowanie.
        Ja też się przyznam, że czasem jade bez fotelika. Jakoś pierwsze swoje dzieci
        wychowałam beż niego i to najmłodsze również. Na dłuższe trasy używamy go, ale
        tak na chwilkę, kawałek to nie.
        I nie prawdą jest że jeżeli kogoś nie
        stać na fotelik to na samochód już też nie. Wkurzają mnie takie wypowiedzi. U
        nas na wsi chyba tylko 2 rodziny nie maja samochodu za to fotelik ma niecała
        połowa ludzi. Tyle zauważyłam z obserwacji. Ludzie zarabiają na tym że mają
        samochód. Np wożą świnie, mleko, sery i inne rzeczy do miasta.
        • mariken no wymiękam 15.11.07, 22:26
          a czego oczekiwałaś, głaskania po główce?????
          ryzykujesz życiem swoich dzieci i jesteś z tego dumna?

          i jeszcze tłumaczysz się tym, że mieszkasz na wsi.. gratulacje uncertain/

          tylko twoich dzieci mi żal
          • nataliam2 Re: no wiesz! 16.11.07, 19:49
            Nie rozumiesz jak się do Ciebie po polsku mówi! Może w tym momencie się dom
            komuś pali!
            Niektórzy są tacy puści.
            Nie wiesz czym zajmuje się mój mąż.
            Jak ma wezwanie po prostu leci, może właśnie od niego zależy życie innego
            dziecka a nie wie że ja też muszę gdzieś wyjechać. Nie budzi mnie rano jak
            jedzie do pracy i nie pyta czy gdzieś wyjeżdżam (zazwyczaj wolę chodzić piechotą).
            Jak on wychodzi do pracy ja dopiero przekręcam się na drugi bok.
            • mariken ok, taka praca 16.11.07, 20:08
              ale to rzeczywiście jest taki problem, żeby fotelik trzymać w domu?
              bo tego nie rozumiem. przypuszczam, że twoje dziecko nie ma jeszcze
              roku, więc jeździ w foteliku 0-13 kg, tak?
              moje już się przesiadło do następnego, ale jak jeździła w pierwszym,
              to najczęściej i tak w nim nosiłam ją z auta do domu. dlatego nie
              rozumiem dlaczego to taki dla was problem.

              joaska
              • mala300 Re: ok, taka praca 16.11.07, 20:12
                pacz pani, jakie my kreatywnewink)

                a nawet jesli jest to nastepny fotelik to dlaczego nie jest w Twoim
                aucie?

                mariken napisała:

                > ale to rzeczywiście jest taki problem, żeby fotelik trzymać w
                domu?
                > bo tego nie rozumiem. przypuszczam, że twoje dziecko nie ma
                jeszcze
                > roku, więc jeździ w foteliku 0-13 kg, tak?
                > moje już się przesiadło do następnego, ale jak jeździła w
                pierwszym,
                > to najczęściej i tak w nim nosiłam ją z auta do domu. dlatego nie
                > rozumiem dlaczego to taki dla was problem.
                >
                > joaska
            • mala300 Re: no wiesz! 16.11.07, 20:10
              a nie wpadlas na to zeby wyjac w ogole fotelik z meza samochodu?
              niech bedzie w domu, jak bedzie potrzeba to wsadzasz do tego
              samochodu ktorym bedziecie akurat jechac...
              • nataliam2 Re: no wiesz! 16.11.07, 20:54
                Najczęściej jeżdzimy samochodem kombi bo w nim mieści się nasz wózek, a tym
                właśnie mąż jeździ do pracy jak musi coś przewieść.
                Ala mnie to nie 5 min przełożyć fotelik tylko 10.
                Nie mamy od 0-13 tylko od 9-36kg i trochę jest z nim męczenia.
                Faktycznie jak mieliśmy nosidełko, to ciągle było w domu, a teraz jest w naszym
                samochodzie, którym najczęściej jeździmy.
                Nie mam miejsca by w domu niestety jeszcze fotelik trzymać (jedyny wolny pokój
                który służył nam za graciarnię jest pokojem naszego synka, garażu i poddasza nie
                mamy)
                • mala300 Re: no wiesz! 16.11.07, 21:07
                  ale z tego wynika, ze Ty najczesciej uzytkujesz swoj samochod, wiec
                  niech te nieszczesny fotelik bedzie w tym samochodzie.

                  i nie chodzi tu o minuty, tylko o bezpieczenstwo.
                  • nataliam2 Re: no wiesz! 16.11.07, 22:16
                    Ale ja już pisałam,że jadę z małym bez fotelika, tylko w nagłych sytuacjach, a
                    nie kiedy muszę np. zrobić zakupy (zazwyczaj wtedy czekam na męża). Napisałam
                    tylko, że czasem jadę bez.To nie zdarza się często, czasem raz w miesiącu,czasem
                    rzadziej,czasem częściej.
                    Różne są sytuacje,czasem moja mama dostaje ataku no i wtedy muszę jechać bez,gdy
                    nie ma męża. Wtedy liczą się każde minuty, a czasem sekundy.
    • kaeira Co do karmienia... 11.11.07, 21:48
      Co do karmienia...
      My nie mamy samochodu, fotelika używamy głownie w samochodzie mojej mamy. Kiedy
      czasami mała ryczała, mam namawiała mnie żebym ją wyjęła i "utuliła" uncertain czego
      oczywiście nie robiłam.
      W końcu wpadłam na to, aby zaproponować pierś przewieszając się w bok na
      fotelikiem. Potem stało się to dość częstą praktyką. Nie jest to zbyt wygodne,
      ale cóż, matka się musi poświęcać przecież wink
      (Aha, zapewne pomaga mi w tym procederze fakt posiadania biustu w rozmiarze mega)

      • lulu.1 Re: Co do karmienia... 11.11.07, 22:51
        Wiesz, najpierw pomyślalam, że Ci zazdroszczę wink, biustu a'la
        Pamela Anderson..Ale, ale czy nie ma żadnego ryzyka, ze w czasie
        hamowania nie przydusisz dziecka?Nie uderzysz go w okolice mostka
        lub szyi gdzie są zakończenia nerwu blędnego?To byloby bardzo
        niebezpieczne, ale jeśli to wykluczylaś to ok.Dalej Ci zazdroszczę;-
        ).
        • kaeira Re: Co do karmienia... 11.11.07, 23:03
          lulu.1 napisała:
          > Ale, ale czy nie ma żadnego ryzyka, ze w czasie
          > hamowania nie przydusisz dziecka?Nie uderzysz go w okolice mostka
          > lub szyi gdzie są zakończenia nerwu blędnego?To byloby bardzo
          > niebezpieczne, ale jeśli to wykluczylaś to ok.

          Ha, nie, nie wykluczałam, szczerze mówiąc nie myślałam o tym. Ale jakoś nie
          sądzę. Chyba bardziej byłoby to niebezpieczne dla mnie ( mimo, że jestem
          oczywiście przypięta pasami na środkowym siedzeniu)

          > Dalej Ci zazdroszczę

          No naprawdę nie ma czego sad mimo tego że tzw. Partner pewnie by się z tobą
          zgodził smile
          (A rozmiar miseczki chyba większy niż u Pameli w najbujniejszym jej okresie :-0 )
    • oli77 Re: O karmieniu 11.11.07, 23:14
      W fotelikach zawsze. Karmienie cycem 2 km przed domem ale cyc musiał być, udało
      mi się ostatnio podczas jazdy. Oczywiście nie ja prowadziłam. Fakt, że pozycja
      była dziwna. Naprawdę nie jest konieczne wyjmowanie dziecka do karmienia z
      fotelika i ryzykowanie życia. Dziecko niewyjmowane, nie będzie się wyjęcia
      domagać! Rafał ma 4,5 roku, długie podróże za sobą i wie, gdzie jest jego
      miejsce podczas jazdy. Było kiedyś wycie i marudzenie ale trzeba być nieugiętym!
      • kowalikm Zawsze wożę (prawie) 11.11.07, 23:40
        Nawet kiedy muszę jechać taksą. Oczywiście taksiarze się dziwią "bo nie trzeba",
        ale włos mi się na głowie jeży co by było nawet podczas małej stłuczki.

        Ostatnio musiałam przejechać pomiędzy hurtowniami budowlanymi. Moje lenistwo.
        Posadziłam dziecko na siedzeniu obok siebie - była to droga wewnętrzna,
        ale...mam nadal wyrzuty sumienia.

        Drugi raz jechałam na tylnym siedzeniu, zabieraliśmy brzdąca od niani. Wyjątkowo
        za żadne skarby nie chciał dać się zapiąć w pasy. Spasowałam . Siadłam z nim z
        tyłu i zapięłam nas pasem. Za jakiś czas przeczytałam co się dzieje z dzieckiem,
        które jest przypięte z pasem razem z rodzicem gdyby doszło do wypadku . Straszne!
        Nigdy więcej tego nie zrobię.

        Są wyjątkowe sytuacje kiedy nie pakuje się dziecka do fotelika. Wiozłam już
        mojego brzdąca nieprzytomnego do szpitala. Wtedy - o ile wogóle myśli się o
        pasach - należy przypiąć porządnie siebie, a dziecko mocno trzymać.
    • estel7 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 12.11.07, 09:38
      Mój syn jest wczesniakiem, wychodzac ze szpitala miał niecałe 2 kilo, i wracał w
      foteliku kołysce zawiniety w rozek, wiec nie pociskajcie mi kitów ze normalne 3
      kilowe dziecko jest z małe na fotelik.
      a wyciaganie dziecka z fotelika gdy płacze to fundowanie sobie takich scen
      czesciej bo jak maluch zajarzy ze krzyk skutkuje to bedzie tak robił coraz czesciej.
      a co do zmiany fotelika na taki skierowany do przodu to trzeba poczekac az
      bedzie dzieciak miał 9 kilo
      • zilka9 x2 raz żeby wszyscy przeczytali moją poprawę 12.11.07, 15:29
        A więc hano_bi nie pozwolę się obrażać.Wyobraż sobie,że nie jestem
        głupia!I to nie jest prowokacja.Napisałam miałam problem wiem,że źle
        robiłam ale prosiłam o RADĘ mam,które też były w takiej
        sytuacji.Wiele z nich napisało mi,że postępuje idiotycznie i dla
        małego to niebezpieczne.Zrozumiałam.Już nie wyjmę go z fotelika w
        trakcie jazdy.Ale to twoja wypowiedź była nie na miejscu.Wyzywać
        kogoś od głupich-takiej kultury człowieka to jeszcze nie widziałam.

        Dzięki wszystkim za postawienie mnie do porządku.Teraz będziemy
        zjeżdżać na wszystkie stację itp.Ja wiem,że wyjmowanie go z fotela
        jest najgorszą rzeczą ale jak on się zanosi...postaramy się jeździć
        jak będzie spał.I nie będę go już tak karmić.Wybróbuje sposób
        karmienia nie wyjmując go z fotela.Ale Mały i tak zrobić postęp bo
        teraz mi już ładnie usypia w foteliku a kiedyś musiałam go na śpiąco
        do niego wkładać.
        Pozdrawiam i obiecuje poprawę...
      • zona757 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 15.11.07, 09:03
        ZAWSZE!!!Nawet kawalek,do lekarza,sklepu...
        I to najlepszej fotelikowej firmy Maxi-cosi.
        nie ma nawet mowy zeby na tym oszczedzac.
        Niektorzy kupuja uzywane,dla mnie to zgroza.W Niemczech policjant obetnie szelki
        w foteliku,ktory bral udzial w wypadku samochodowym.Szkoda ze u nas nie robia tego.
        A szlag mnie trafia kiedy widze w samochodzie obok rodzica trzymajacego dziecko
        na kolanach.Gdzie oni maja rozum???
        • monikaa13 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 15.11.07, 09:07
          > I to najlepszej fotelikowej firmy Maxi-cosi

          a mozesz podac jakies linki, dane, kto ta twierdzi, bo nie rozumiem,
          najbezpieczniejszym fotelikiem 9-18 nie jest fotelik maxi cosi, poza
          tym np. taki priori w testach wypada dosc slabo wiec nie wiem skad
          takie przekonanie ze to najlepsza firma, chyba najczesciej
          reklamowana, to tak
          smieszy mnie troche takie stwierdzenie, powiem szczerze
          • zona757 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 15.11.07, 09:39
            Tu gdzie mieszkam,nikt nie reklamuje tej firmy,bo jest od lat na rynku,ma renome
            i poszanowanie.W samochodach widzi sie tylko te fotekliki.Fakt priori wypadl w
            zestawieniach slabo,dlatego kupilam Tobi.Zapewniam Cie ze nie o logo mi
            chodzi,czy kolorystyke,bo to nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia,tymbardziej
            ze zakladam wymienny pokrowiec,w jednym kolorze,ktory nie ma znaczkow i spod
            ktorego nic nie widac!
            A mnie smieszy kupowanie fotelikow z nazwiskami kreatorow mody,co to ma byc?Rewia?
          • mariken :) 15.11.07, 13:27
            www.adac.de/Tests/Kindersicherung/Kindersitze/default.asp?ComponentID=184236&SourcePageID=130822#

            tutaj (ADAC) najlepszy w grupie 0-13kg jest maxi cosi właśnie smile
            w 9-18kg najlepsze (po jednym +) są KIDDY Infinitiy Pro,
            MAXI COSI Priorifix (Isofix), CHICCO Key1 Isofix, RÖMER Duo Plus
            (Isofix) oraz HTS BeSafe iZi Comfort X1 Isofix

            testy z 2007 roku smile

            j.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka