fammpirella
18.11.07, 21:45
bo ja próbowałam (w 4tym m-cu) wprowadzic taki dobry obyczaj, że raz
ja raz on, bo pomyslałam szlag mnie kiedys trafi i co? i dziecko nie
pójdzie spać? bo to ja usypiam ja od urodzenia....
no i zaniechałam .po 3 dniach prób....
standardowy wieczór to spacerek, kapiel+wszystkie zabiegi, potem
karmienie piesria i na koniec butla. wszystko poza kamieniem piersia
z oczywsitych względów

robiliśmy razem, z butla zostawałysmy z
rozpędu same. odbijam, kołyszę bobaska, szepcze do uszka, całuje w
czoło, daje smoczka, mówie miłych snów, znikam i dziecko spi.
więc uzgodnilismy parę dni wczesniej, że spróbujemy, żeby połozył ja
on. butle przekazałam tacie i wyszłam.
1 dnia dziecię zjadło, tata chwilę pokołysał jak mama, poszeptał do
uszka i ....płacz. uspokoiła sie dopiero u mnie na rekach.
2 dnia scenariusz j/w, tyle że dziecko nie dało sie nawet wziąc na
ręce tacie, bo rozpłakało sie zaraz po zjedzeniu...
3 dnia rozpłakało się w połowie butelki.
Dodam, żę dziecie potrafi zostac samo z tata 2-3 h (wiecej sie nie
zdarzyło, bo ja dłuzej nie wytrzymuję, mój bład), bawia sie
swietenie, doskonale radzi sobie mąż z dziennymi drzemkami, nie ma
problemów z karmieniem przez niego butla (no bo czym innym?

za dnia
Gdzie popełniłam bład? Może za późno? Może za wczesnie? Jesli tak,
to kiedy?
Poradźcie...