magda1237
29.11.07, 08:11
Wróciłam do pracy od ubiegłego poniedziałku. Mała miała na tamten
moment 5,5 miesiąca. Odwieczny był u nas problem ze spaniem. Jak
byłam jeszcze z nią w domu nie chciała spać w ciągu dnia (maks. 2 x
0,5 godziny). W nocy raczej spała ładnie, z tym , że ogromny był
problem żeby ją wieczorem uśpić. Konsekwentnie do czasu mojego
powrotu do pracy usypiałam ją w łóżeczku, czasem trwało to do nawet
2 - 3 godzin. Ja miałam wtedy czas i siły żeby z nią się pomęczyć.
Do pierwszego karmienia do ok. godz. 3 na ranem spała w łóżeczku
później brałam ją do siebie. Jadła więc w nocy tylko raz, bo później
dopiero ok 6 rano. Obecnie karmię piersią popołudniami i w nocy, a w
dzień, podczas mojej nieobecności pije mleko modyyf. x1, później
deserek i obiadek. Mamy fajną nianię, widzę że po moim powrocie mała
jest uśmiechnięta i zadowolona i taka jest do wieczora. W tej chwili
odpuściłam jej usypianie w łóżeczku bo nie dawałam rady ze zmęczenia
(do pracy wstaję o 5.30) i zasypiamy ok 20-21 w dużym łóżku. I teraz
sedno naszego problemu: od kiedy wróciłam do pracy mała zaczyna
nagle w nocy płakać przez sen. Nie jestem jej w stanie niczym
uspokoić tylko cycem, smoczek też nie pomaga. Jak zaczyna płakać nie
wybudza się ze snu, daję jej cyca, pije niewiele i zasypia. I za
chwilę znowu to samo. Zdarza się tak ok 10-15 razy. Ja jestem rano
nieprzytomna. Poza tym strasznie się przez sen rzuca, wierci. Nie
wydaje mi się że ten płacz jest spowodowany głodem. Raczej z
potrzeby bliskości, ale to już drugi tydzień trwa, więc chyba mała
powinna się przyzwyczaić. I czy to możliwe że ona tak przeżywa to
rozstanie ze mną. O co tu może chodzić ? Koleżanka radziła mi już
żebym przestała karmić piersią, choć ja nie jestem na to gotowa bo
lubię te nasze chwile przy cycu, choć ostatnio coraz mniej. Może po
butelce spała by lepiej. Poradźcie coś