jestem zdolowana powrotem do pracy

10.12.07, 22:01
kochane mamusie pozostalo mi 9 dni wolnosci,i czeka mnie powrot do pracy.Kubus
bedzie mial 6 miesiecy,karmie go piersia i nie wyobrazam sobie tego nawalu
pokarmu w pracy i usypiania synusia bez cycusia.Wracam na 3/4 etatu od
15-20.30 poniewaz chce opieka wymieniac sie z mezem.Wiem ze maz sobie dobrze
radzi ale serce mnie boli okropnie,dodam ze maz bedzie opiekowal sie dwojka
dzieci ,mam jeszcze 6 letniego synka.O 14 bede wychodzila z domu i zastanawiam
sie co dalej?Jak poradzi sobie nie moj maz ale ten polroczny szkrab bez mamy i
ukochanego cycka.Tak mi przykro i ciezko na sercu,ze nie potrafie ostatnio o
niczym innym myslec!Z gory Wam dziekuje za pocieszenie!!!
    • deela Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 10.12.07, 22:52
      no pieknie
      nauczyc dzieciaka zasypiac przy cycku......
      cudownie
      i co teraz?
      żal
      --
      Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
      • justka-3 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 10.12.07, 23:01
        Mnie czeka to samo tylko od stycznia.Też jestem zdołowana bo mały
        ssie tylko pierś o butelce nie ma mowy.Ty jesteś w o tyle dobrej
        sytuacji że dzieciaczki pozostawiasz pod opieke mężowi a nie jakiejś
        obcej osobie,więc to duży plus,niemartw się nie jesteś sama z takim
        dylematem,maleństwo przyzwyczai się do nowej sytuacji szybciej niz
        myslisz.Ty też musisz wyluzować bo szczęśliwa i uśmiechnieta mama to
        szczeęśliwe i usmiechniete dziecko, ja to sobie tak
        tłumacze... powodzenia i głowa do góry ,napisz proszę jak
        zaaklimatyzowaliscie sie w nowej sytuacji.Pozdrwiam!
        • ka_ag Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 11.12.07, 07:50
          Mam identyczny problem. Wracam do pracy (cały etat), a synka zostawiam z
          opiekunką. Nie mam pojęcia, jak to wytrzymam....
      • justii00 deela!!!! 11.12.07, 08:15
        ja nie prosilam o jeszcze wieksze zdolowanie wiec zupelnie niepotrzebnie
        zabralas glos.Dobrze,ze sa takie matki jak Ty,nieomylne i idealne ale jeszcze
        cale zycie przed Toba i moze sama znajdziesz sie kiedys w potrzebie.Czasami
        wystarczy mile slowo.Innym mamusiom,ktore mnie pocieszyly bardzo dziekuje i na
        pewno dam znac jak przeszlismy przez moj powrot do pracy.Wielkie dzieki!
        • deela Re: deela!!!! 11.12.07, 22:05
          ale pomyslalas ze dwa m-ce wczesniej ze wracasz do pracy?
          czy jestes tym zaskoczona????
          ja nigdy nie usypialam dziecka przy cycku chocby nie wiem co
          bo wlasnie WIEDZIALAM ze wracam do pracy
          a ty?
      • lukrecja34 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 11.12.07, 16:20
        jak zwykle miałaś mądrą rzecz do powiedzenia..
        jakby ci nagle zabrakło neta to mnóstwo ludzi poczuło by się szczęśliwymi bez
        twych kretyńskich,złośliwych i często chamskich komentarzy
        • lukrecja34 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 11.12.07, 16:21
          to było do deeli
          • deela Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 11.12.07, 22:05
            niedoczekanie twoje
            sasasasa
            • lukrecja34 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 12.12.07, 12:58
              współczuję twojemu dziecku..biedne jest..
              • deela Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 12.12.07, 23:08
                oszczedz sobie tych fajansiarskich tekstow
                to zenada zeby dorosla baba tak sie odcinala
                • lukrecja34 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 07:46
                  żenadą jest czytanie twoich postów i chyba nie ja jedna tak myślę.pytasz dalej
                  dlaczego żal nam twojego dziecka? bo to nie jego wina,że mamusia jest
                  chamska,prymitywna i przeświadczona o swej wszechwiedzy.ja mam syna
                  10-letniego.w pierwszym roku wypisz-wymaluj twoje dziecko.nie bujane,pięknie
                  spało itd.jak sama się jednak przekonasz życie weryfikuje nasze poglądy i
                  podejście do wielu spraw a przede wszystkim uczy POKORY.
                  życzę ci również,żeby ty kiedyś w odpowiedzi na prośbę o pomoc otrzymała równie
                  zjadliwe i niesmaczne komentarze jakie sama wystawiasz.
                  i jeszcze jedno-skoro jesteśmy dla ciebie tak niedouczone i głupie to po cholerę
                  wchodzisz na to forum i się udzielasz? dla jakiej chorej satysfakcji? czasu masz
                  za dużo?
                  męża mi nie szkoda-w końcu chłop dorosły i widzi w co sie wpakował
                  • deela Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 09:09
                    o czizas
                    wymien mi w podpunktach ze szczegolowa analiza dlaczego jestem twoim zdaniem
                    chamska i zjadliwa
                    a moze taki poscik
                    "Ojej, a to się wpakowałaś, serdecznie ci współczuje, trzymam kciuczusie zeby
                    WAM się powiodlo, pozdrawiam Ciebie twoją dzidzie i wszystkie pracujace mamusie!"
                    bo jezyk infantylno - rozlazlky jest dla was ok, a NMORMALNE mowienie do was to
                    przejaw chamstwa?
                    widocznie nie masz pojecia co to chamstwo
                    ja twojego meza i dziecka nie zaluje, bo mam ich w radosnym powazaniu
                    jakoż i Ciebie
                    • justii00 deela 13.12.07, 09:18
                      czego wspolczujemy twemu dziecku?oczywiscie nie tego ze jest nauczone samo
                      zasypiac a tego ze ma matke ktora dla ludzi jest po prostu niedobrym czlowiekiem
                      a jak dla ludzi jest taka wredna i nietaktowna to nie ma szans zeby w
                      przyszlosci inna byla dla wlasnego dziecka.Teraz moze wydaje ci sie ze jestes
                      idealna ale oby za 15 lat dziecko ci nie powiedzialo ze jestes zlym
                      czlowiekiem...nie odpisuj,jak sobie poszukasz na forach to znajdziesz watek o
                      sobie,widac nie tylko mnie tak potraktowalas.
                      • deela Re: deela 13.12.07, 09:27
                        prawie mi przykro ze glupote traktuje z pogarda
                        wlasną rowniez
                    • lukrecja34 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 09:27
                      normalnie wymiękłam przy tej inteligentnej wypowiedzi.
                      deela-właśnie takie odzywki zrażają do ciebie ludzi.jeszcze tego nie
                      zauważyłaś?co ci przyszło z tego,że jesteś nielubiana na forum i każdy marzy o
                      tym,żebyś znikła?masz z tego jakąś chorą satysfakcję?
                      jeśli przeszkadza ci nasz infantylny język to nie czytaj-proste.
                      mam nadzieję na koniec tej jałowej dyskusji.
                      amen
                      • deela Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 09:30
                        koniec bo mi sie juz nie chce gadac o niczym to domena wiekszosci bab
                        prawda jest taka ze wielu ludzi mnie lubi a tych co mnie nei lubia... ja tez nie
                        lubie
                        nie mam ambicji byc uwielbiana o wszystkich
                        nizezmiernym zdumieniem przejmuje mnie ciagle glupota infantylizm i brak
                        jakiegokolwiek najmnjeszego sladu myslennia młodych matek
                    • ka_ag Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 12:39
                      Dziewczyno, opanuj się!!
                      Język, jak to nazywasz, "infantylno-rozlazły" może i nie jest ok, ale zauważ jedno: są sprawy, których nikt na forum nie rozwiąże, ale czasami jakaś mama chce zwyczajnie wymienić poglądy z kimś, kto miał albo ma podobny problem, albo najnormalniej w świecie potrzebuje kilku miłych słów otuchy. A Twoje wypowiedzi nie dosyć, że są dołujące, to jeszcze ich forma pozostawia wiele do życzenia. Może czasami przymknij się zwyczajnie i zostaw swoje uwagi dla siebie, a nie szukaj ofiary w internecie. A jeśli masz wszystkich w radosnym poważaniu, to nie bardzo wiem czego tu szukasz i po co wygłaszasz swoje idiotyczne uwagi na tym forum.
    • a.g.g.a Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 10.12.07, 23:08
      Ja wróciłam do pracy w zeszłym tygodniu,też na 3/4 etatu.Na
      szczęście mam blisko pracę i nie muszę tracić czasu na dojazdy.Łatwo
      Ci nie będzie.Ja płakałam jak wychodziłam do pracy.Do tej pory
      serducho mi pęka i mam wrażenie,że NIGDY nie przyzwyczaję się do
      świadomości,że na tyle godzin mam zostawiać mojego synka,szczegónie
      jak wrócę na pełny etat.Z moim synkiem zostaje teściowa.Wolałabym
      żeby zostawał mój mąż,ale nie ma takiej możliwości.Teściowa stara
      się jak może,ale skąd mam wiedzieć jak traktuje Maksa gdy mnie nie
      ma?Tylka ja chciałabym zajmować sięmoim synkiem.Może przedstawiłam
      Ci dośc ponury obraz powrotu do pracy,ale u mnie to jeszcze
      świeże.Co do nawału pokarmu,to fakt,piersi mam w pracy cięzkie i
      nabrzmiałe,ale synek je pózżniej opróżnia,więc jest ok.Mój mały też
      zasypiał przy cycu,ale okazało się,że bez niego też pięknie
      zasypia.Z mojego krótkiego doświdczenia pracującej mamy doradzę Ci
      niemartwienie się na zapas.Zobaczysz że będzie dobrze,a tata i synek
      poradzą sobie bez Ciebie.Pociesz się,że nie Ty jedna i ostatnia tak
      masz.Musimy dać sobie czas,by przyzwyczaić się do nowej sytuacji
    • ana_bella Dokładnie to samo czułam 11.12.07, 06:51
      Jeszcze 2 miesiące temu. Ale teraz uważam, że dobrze zrobiłam. Smutno mi tylko,
      że za mało czasu spędzam z synkiem, ale życie musi iść do przodu.
      • madz-ia30 Re: Dokładnie to samo czułam 11.12.07, 15:41
        Ja też wracam od stycznia i jak czytam Wasze wypowiedzi to już mi
        się chce płakać.Wracam na cały etat...Bardzo bym także chciała żeby
        mąż był z dzieckiem ale pracujemy w tych samych godzinach,z
        dzieckiem będzie CHYBA teściowa,muszę przyznać,że jestem tak jakby
        zazdrosna ,że ona będzie dziecku pokazywać świat i nieszczęśliwa,że
        maleństwo może do mnie tęsknić.Pozdrawiam Was wszystkie,które macie
        podobne rozterki...
        • mamusia.1 Re: della jestes prymitywna 11.12.07, 16:29
          della dlaczego wszystkie twoje komentarze sa takie zjadliwe,dziewczyno stan
          przed lustrem i sie wymadrzaj,tu na forum takich ludzi nie potrzeba,czesto
          czytam twoje komentarze i powiem ci jedno-wspolczuje twojemu dziecku takiej
          matki-przykro mi
          • deela Re: della jestes prymitywna 13.12.07, 00:24
            nie wysilaj sie
            tym zalem
            czy to tak trudno zrozumiec ze o komfort psychiczny dziecka trzeba dbac od poczatku?
            spijcie z dziecmi a jak was tozmeczy to jak ytlumaczycie niemowlakowi ze
            wywalacie go z jego lozka? przeciez spi w nim od zawsze
            usypiajcie przy cycku a jak wyjasnisz polrocznemu niemowleciu ze idziesz do
            pracy bo musisz i cycka niet? po co dziecku takie stresy? bo tak sie latwo
            usypia? gnialne a potem post: jak oduczyc zasypiania przy cycku? proste NIE UCZYC
            trzescie dzieciakiem w wozkach a potem rozpaczliwy post! "zasypia tylko w
            wozeczku - pomocy gondola za mala"
            i na czym polega moj prymitywzm geniuszu? przeklinalam? wyzwalam od najgorszych?
            nie ja tylko zalecam MINIUMUM podkreslam MINIMUM myslenia, planowania,
            dalekowzrocznosci i uzywania MÓZGU
            nie bede nikogo poklepywac po ramionku i rozczulac sie nad jego biedota,
            wiekszosc problemow macie na wlasne zyczenie
            czym sie tlumaczyc? niewiedza? brakiem doswiadczenia? stresem? zmeczeniem?
            ja tez mam pierwsze dziecko, nigdy przed nim nie trzymalam niemowlaka na rekach
            nie mowiac juz o nowordku, moj maz tez nie, moja mama mieszka 450 km ode mnie i
            nie mogla mi pomoc, tesciowa pracuje zawodowo wiec tez nie, bylismy zdani z
            mezem na siebie i nasza intuicje i pomyslowosc....
            i dlaczego wspolczujesz mojemu dziecku? ze (po mojej kilkutygodniowej pracy) od
            m-cy zasypia sam w swoim lozeczku? ze NIGDY nie pozwalalam zasypiac przy cycku
            ani butelce? ze spi cala nac odkad skonczyl chyba ze dwa-trzy m-ce? ze nigdy nie
            telepalam nim w wozku? ze potrafibawic sie sam albo "uczestniczyc" w moich
            zajeciach? (ja gotuje on mi "uklada" w szafkach kuchennych),ze dziecko umiecha
            sie tak czesto ze to az dziwi innych ludzi? ze nie nauczylam go ze non stop wisi
            mi na rekach? no wiec czego mu wspolczujesz?
            a moze to TY (tak tak ty, wlasnie ty)jestes prymtywna rzucajac tak durne
            komentarze o zalu dla mojego dziecka (zapomnialas meza pozalowac) ktore sa nudne
            (jak wiekzosc z was nie ma nic do powiedzenia to rzuca wlasnie ten debilny tekst)
            a moze to CIEBIE mi zal bo nawet mojego nicka nie potrafisz przeczytac (ja wiem
            on ma AZ piec liter)
            • a.g.g.a Re: della jestes prymitywna 13.12.07, 00:41
              deela nie bądż taka do przodu...Autorce wątku niepotrzebne są Twoje
              pouczenia i mądrości.Sama masz malutkie jeszcze dziecko,przed Tobą
              zatem dłuuuuga droga.Nie zawsze będzie tak prosto i łatwo
              przewidzieć konsekwencje swojego zachowania,nieraz popełnisz
              błąd,jeden,drugi,trzeci,nieraz się pogubisz..gwarantuję,choćbyś nie
              wiem jak się starała.Zobaczymy za 10 lat,czy wszystko w wychowaniu
              dziecka jest tak oczywiste...
              • deela Re: della jestes prymitywna 13.12.07, 09:06
                a ja widze ze troche spuszczacie z tonu jak sie wam walnie miedzy oczy odrobine
                prawdy?
                moje dziecko nie jest juz takie malutkie ma 14 m-cy..... i jak na razie wszyscy
                mi zazdroszcza i goraco zachecaja do szybkiego zrobienia sobie drugiego, bo
                takie dziecko to marzenie, mozna by trojke miec i czlowiek by sie nie zmeczyl
                • blueberry77 Re: della jestes prymitywna 13.12.07, 16:43
                  Deela, bardzo fajnie że masz takie bezproblemowe dziecko, tylko pozazdrościć.
                  Niestety (albo na szczęście) dzieci są różne i nie zawsze ich "trudność w
                  obsłudze" jest winą rodziców. Mój synek umiał sam zasypiać i nagle w wieku 9
                  miesięcy się odumiał. Teraz co wieczór mamy godzinę zabawy - ja go kładę, on
                  wstaje i tak w kółko. I co? Moja wina? Niektóre dzieci mają kolki - i co wtedy
                  mają zrobić rodzice? Noszą, lulają, bujają w wózku, usypiają przy piersi. Wcale
                  mnie to nie dziwi...
                  • deela blueberry77 13.12.07, 19:04
                    > obsłudze" jest winą rodziców. Mój synek umiał sam zasypiać i nagle w wieku 9
                    > miesięcy się odumiał. Teraz co wieczór mamy godzinę zabawy - ja go kładę, on
                    > wstaje i tak w kółko. I co? Moja wina?

                    eee powaznie kladziesz go spowrotem on wstaje ty spowrotem down on wstaje....
                    eeee a mi nie przeszkadza ze wstaje, niech sobie wstaje, a zaczal sie podciagac
                    jak mial 7 m-cy, ja go nie klade jest wykapany najedzony w lozeczku ma warunki
                    do spania wie ze to jest pora snu, jak nie ryczy tylko ma ochote sobie postac
                    pogapic sie posmiac albo wywalic misie z lozeczka to... na zdrowie
                    • blueberry77 Re: blueberry77 14.12.07, 08:59
                      To był tylko przykład. Chodziło mi o to, że różne są przypadki smile

                      A jak go nie kładę, to skubaniec potrafi stać, siadać, znowu wstawać, wyrzucać
                      smoka i się cieszyć przez godzinę albo i dłużej.
    • justii00 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 11.12.07, 19:59
      dzieki
    • angelik1 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 12.12.07, 23:54
      będzie wszystko dobrze. Ja też panikowałam ale się jakoś ułożyło.Najważniejsze,
      że mały będzie z tatą pod dobrą opieką.
    • adria-3 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 07:01
      Wróciłam do pracy, gdy mała miała 5 miesięcy. okazało się, że ja to bardziej
      przeżywałam niż ona. Dzwoniłam pierwszego dnia kilka razy. Drugiego dnia z dwa
      razy. A potem wcale. Szwagierka zajmowała córeczką się i obie były zadowolone. Z
      tym, że choć karmiłam piersią, wcześniej raz dziennie podawałam butelkę, aby ją
      (córeczkę nie szwagierkę) przyzwyczaić do butelki. Dałyśmy radę. Obyło się bez
      płaczu itp. teraz córka ma trzy lata, chodzi do przedszkola i wszystko jest
      wspomnieniem, córka nic nie pamięta z tamtego okresu wink
    • mama.malenstwa Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 10:35
      Wracam do pracy w lutym, córka będzie miała prawie 7 miesięcy. Nie
      karmię piersią, zasypia sama, nie jest cały czas noszona na rękach -
      grzeczne i uśmiechnięte dziecko. Poza tym znalazłam już opiekunkę,
      której mogę zaufać. I co z tego? I tak jestem przerażona, że muszę
      ją zostawić na cały dzień i chce mi się płakać, gdy tylko sobie o
      tym pomyślę. NIe sądzę, żeby było coś nienormalnego w tym, że matce
      jest trudno rozstać się z tak małym dzieckiem i że bardzo to
      przeżywa, niezależnie czy dziecko zasypia przy piersi, czy samo. Tu
      i tak głownie chodzi o emocje i to przede wszystkim emocje mamy, bo
      dziecku pod dobrą opieką krzywda się przecież nie stanie.
      • slonko1335 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 12:59
        Justii nie martw się na zapas, taki maluszek jeśli będzie z tatą i
        starszym braciszkiem nawet nie zauważy, że Cię nie ma. Jeśli chodzi
        o pokarm to też nie jest wielki problem wróciłam do pracy i karmiłam
        jeszcze długo córkę bez większych problemów.

        Teraz na tapętę Deela (pozdrwaiamsmile)ja ją rozumiem, myślę podobnie
        ale może bardziej subtelnie te myśli wyrażam. Dziewczyny to prawda,
        że dla wielu matek po urodzeniu dziecka kończy się świat i normalne
        życie, wszystko podporządkowuja dziecku, bez przerwy je noszą,
        kołyszą, na nic innego jak zmienianie pieluchy nie mają czasu,
        przyzwyczajają dziecko do spania w jednym łóżku, zasypiania przy
        cycku i do jedzenia zmiksowanych potraw do lat 3 a potem są
        problemy, nie mam nic przeciwko jeśli to komuś pasuje ale w ciągu
        jednego dnia jest kilka rozpaczliwych postów typu: jak ja oduczyć od
        noszenia, spania z nami, itd... To jest właśnie coś o czym pisze
        Deela, o tym niestety trzeba myśleć wcześniej.
        Moja córka jest dla mnie najważniejsza na świecie ale nie
        zrezygnowałam ze wszystkiego na jej rzecz. Chodze do pracy nie dla
        tego bo muszę ale dlatego, że lubię, bo szczytem moich marzeń nie
        jest gotowanie obiadków, choć wiem, ze sa kobiety które to lubią,
        chylę czoła bo dla mnie to potwornie nudne ale może dla nich
        potwornie nudne jest przewracanie papierków. Z Alką nie cackałam się
        od początku, nie było kąpieli w żadnych cudownych środkach typu
        Oilatum, nie było wiszenia godzinami przy cycu, własny pokój i
        własne łózeczko od powrotu ze szpitala, nie nosiłam jej jakoś
        przesadnie, choć w wózku za dużo bujałam, nizmiksowane pokarmy
        dostawała zgodnie ze schematem żywienia, nie leciałam nigdy na jej
        każde kwęknięcie, mam czas żeby spotkac sie z przyjaciółmi i nie
        musze z nią chodzić do toalety bo nie dostaje histerii jak zniknę
        jej na kilkaminut z oczu. Jest mądrą, rozesmianą Dziewczynką,
        uwielbia się tulić i często przybiega na całusy i uściski, nie
        uważam, ze wyrządziłam jej jakąs krzywdę.
        • deela czesc slonko1335 13.12.07, 16:51
          rowniez pozdrawiam widze ze nie dajesz sie zwariować
          doceniam i chylę czoła przed twoją subtelnościa to umiejętność któtrej nie
          nabędę chyba nigdy :o
        • donna28 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 17:53
          Justi, nie martw się. Ja wracam do pracy 27.12, też się trochę denerwuję,
          pewnie, ale te nerwy nie są nam do niczego potrzebne. Zostaw sobie te nerwy na
          naprawdę stresujące okazje. Piszesz, że synek umie sam zasypiać- to spoko, tak
          będzie zasypiał, przecież nie będzie miał piersi obok, no to nie będzie miał
          innego wyjścia. I już. Będzie ok. Ja Cię rozumiem, bo chociaż moja córcia przy
          piersi nie zasypia, je wszystko co jej dam - to i tak jakoś tak myślę, że może
          jej czegoś - kogoś brakować, gdy ja będę w pracy. Pewno tak nie będzie, mężowie
          się super naszymi dziećmi zajmą - ale ja czasem też tak myślę, że biedne to moje
          dziecko. Jeszcze pracę mam stresującą i wyczerpującą, 8-10 godzin dziennie i
          dyżury... no ale trudno, damy radę!
          Do dziewczyn - deela i slonko - wszystko spoko, pewno że bez sensu nosić i
          kołysać bez potrzeby, wpajać złe nawyki. Ale nie zawsze to jest tak różowo. Ja w
          ciąży byłam bardzo nastawiona na to, że nie będę nosić, usypiać na rękach itd
          itp. I tak było przez 2 tygodnie - do pierwszej kolki. Nie wiem, czy Wasze
          dzieci miały kolki (potworne, godzinne, trzy razy dziennie) - mam nadzieję, że
          nie. Nie sądzę też, że zostawiłybyście płaczące dziecko w łóżeczku, żeby je
          uczyć samodzielności... Po jakimś miesiącu metodą prób i błędów znaleźliśmy lek
          na te kolki i się skończyły. Do tego czasu pomagało tylko noszenie na rękach z
          ciepłym kompresem na brzuszku, wtedy wielki wrzask przechodził w żałosny jęk sad
          oczywiście nie muszę dodawać, że w ten oto sposób moja córka nauczyła się
          kołysania i zasypiania na rękach sad ale teraz jest już dużo lepiej, czasem
          zasypia już sama, nie jest to dla nas łatwe. Piszę to, bo może bez sensu jest z
          góry zakładać, że ktoś "nauczył" noszenia na rękach, kołysania, bo miał takie
          widzimisię - w niektórych przypadkach (nie tak nielicznych, kolki dotykają ok.
          20% niemowlaków - szacunkowe dane USA) noszenie mogło być po prostu
          koniecznością. Jak ja widzę posty typu "jak oduczyć..." to moja pierwsza myśl
          jest - oho, dziecko kolkowe, musieli ją dużo nosić i kołysać - i nigdy by mi do
          głowy nie przyszło tyrać za to jakąś matkę bo miałam też coś takiego.
          Justi, będzie ok, pochwal się jak Wam idzie po powrocie do pracy i jestem
          przekonana, że napiszesz, że nie jest tak źle i że niepotrzebnie panikowałaś smile
          i mam nadzieję, że ja napiszę to samo smile
          • slonko1335 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 18:45
            Donna niestety i Ali kolki nie ominęły, oczywiście nie odkładałam
            jej wtedy płączącej, dlatego, że mam zasadę, że dziecka nosić nie
            będę. To nie tak. Ja po prostu nie nosiłam jej na okrągło, miała
            trochę wolności, swobody, pozwalałam jej od siebie odsapnąć.
            Wiadomo, że jak chorowała czy szły cholerskie zębiska to i w nocy
            trzeba było wstawać i przytulać więcej i nosić ale ja mówię o
            zwykłych sytuacjach. Starałam się od początku, żeby dziecko
            wiedziało, że jego świat nie kończy się na mnie. Jak szłam gotować
            obiad, to nie taszczyłam jej ze sobą tylko zostawiałam na macie z
            zabawkami, wiedziała zawsze, ze mnie nie ma mnie na chwilę ale
            wrócę i nie domagała się cały czas mojej obecnosci.
            Ja tutaj zupełnie nie atakuję Justii tylko piszę, że świetnie
            rozumiem o czym mówi Deela. Moja przyjaciółka jak urodziła córkę, to
            miesiącami nie wychodziła z domu (poza obowiązkowym spacerem), nie
            miała czasu zadzwonić prze tydzień, bo Mała taka absorbująca, ona
            sama ją do tego przyzwyczaiła. Drugiej dwuletnie dziecko je
            wyłącznie ziksowane pokarmy, a ona cały czas boi się dać czegoś w
            kawałku bo się zadławi, trzecia karmi łyżeczką pięciolatka, dla mnie
            takie rzeczy są nie do przyjęcia.
            ALa ostatnio 16 dni spędziła w szpialu (ze mną oczywiście), wróciła
            wystraszona, rozhisteryzowana, nie chciała odejść na krok, ale w
            ciągu tygodnia doszła do siebie zupełnie na szczęćie ale przyznam że
            byłam przerażona, że już tak jej zostanie.
          • deela Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 19:02
            no nie wiem czy to byly kolki trwalo to dlugo 3-5 h a zdarzylo sie dzieki bogu
            pare razy <ki czort>
            i nigdy nie zostawialam wyjacego z bolu dziecka najwyzej na minute zeby wjsc do
            lazienki i zaklac szpetnie i wrocic ciut zregenerowana
            ale mysle ze takie bujanie w wozku to chyba nie na kolki? a taki watek czesto
            sie pojawia
            osobiscie uwazam ze dziecko sie wychowuje od poczatku, pozwala mu sie zrozumiec
            ze swiat dziala tak i tak sa jakies zwyczaje reguly staralam sie go nie
            przestawiac z zaskoczenia na inne reguly, dziecko to maly czlowiek, ma prawo sie
            w tych zmianach pogubic, byc tym przerazone, buntowac sie, wiec nie dziwie sie
            ze dziecko noszone calymi dniami nie bedzie chcialo spedzac czasu z zabawkami na
            podlodze, tez bym nie chciala
            a co do tych kolek <pseudokolek?> tez znalazlam na nie sposob,: dawalam jakies
            swinstwo na kolki z apteki <bobotic czy jakos tak> kladlam sie z nim na lozko
            przyciskalam go mocno do brzucha tak zeby nie mogl wierzgac i mowilam do niego
            glaskalam ... po 15-20 zasypial po chyba 4 takich nocach problem... zniknal? i
            juz sie wiecej nie powtorzyl...... kazdy ma jakas swoja metode i to jest ok, ale
            ustalmy dziecku jasne zasady "wyjasnijmy" mu swiat tak zeby trzy dni przed
            powrotem do pracy nie wolac rozpaczliwie "i co teraz?????"
            nie dosc ze rozstanie z dzieckiem to trauma dla matki i odwrotnie to jeszcze
            dzieciakowi aplikuje sie dodatkowe niepotrzebne stresy
    • jutakg Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 13:16
      Po pierwsze powrót do pracy którą sie lubi to nie tragedia nawet jak
      sie troche tęskni a jak się pracy nie lubi to może lepiej
      zrezygnować bez względu na finansowe konsekwencje, po drugie dziecku
      zazwyczaj wcale nie jest strasznie źle bez mamusi, nawet jeśli
      zostaje z opiekunką o ile to osoba odpowiednia a po trzecie uważam
      za mocno przesadzone najeżdżanie na formułowiczkę która wyraziła
      odmienne od wszystkich zdanie bo troche dziewczyna miała racji ...
      skoro mama wie że kiedyś tam bedzie musiała wrócić do pracy to
      powinna sie do tego wczesniej przygotować a nie wpadac w panikę na
      trzy dni przed smile Dziecko też lepiej zniesie rozłąkę jesli mama nie
      będzie w rozpoczy codziennie się z nim rozstając ...
      • lukrecja34 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 14:00
        ale tu nie chodzi o to,że deela ma takie zdanie jakie ma tylko o formę,w jakiej
        je wyraża.proszę przejrzeć sobie różne fora i poczytać parę jej wypowiedzi-ona
        ma taki styl-chamsko-obrażający.nam naprawdę nie musi się to podobać.nikt nie
        lubi być obrażany,również na forum
      • justii00 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 14:07
        dziekuje wam bardzo za mile slowa,co niektore zwlaszcza jedna smilemnie zle
        zrozumialy z tym zasypianiem przy cycusiu...moze powinnam napisac po
        cycusiu...synek umie zasypiac sam bez lulania i cycusia ja po prostu nie
        wyobrazam sobie jego zasniecia "bez cycusia"w sensie bez obecnosci mamy , czesto
        maly zasypia sam w lozeczku wiec mysle ze bedzie dobrze,w kazdym razie
        podnioslyscie mnie bardzo na duchu,czasami takie mile slowa i swiadomosc ze sa
        inne mamy ktore tez powrot do pracy tak przezywaja bardzo pokrzepiasmilejeszcze raz
        wam dziekuje,dzis bylam zalatwic w pracy ostatnie formalnosci,synek jest bardzo
        pogodny,tata pelen optymizmu wiec musi byc dobrze a ja dam znac jak sobie
        radzimy na pewno.Pozdrawiam i dzieki,bardzo mi pomoglyscie
        • slonko1335 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 18:33
          Justii pamiętaj, że Tatuś Małemu krzywdy nie zrobi, nie każda mama
          ma takie szczęście, że z dzieckem jest ktoś kto je kocha tak samo
          jak mama, moją zajmje się zakochana w niej babcia (moja mama)
          dlatego mam pełen komfort bo wiem, że w trakcie mojej nieobecności
          krzywda jej się nie stanie.
    • deela widzisz drzazgę w oku blizniego.... 13.12.07, 16:53
      a belki w swojej nie dostrzegasz....
      chciałam tylko zauważyć że ja NIKOGO nie zwyzywałam ani nie obraziłam grubszym
      słowem podczas gdy pod moim adresem padały tylko w tym wątku takie określenia jak:
      - "kretyńskich,złośliwych i często chamskich komentarzy"
      - "mamusia (czyli ja, przyp.tłum) jest chamska,prymitywna"
      - "jest taka wredna i nietaktowna"
      i kto tu jest chamski? ale to już zupełnie inna bajka.....
      • mamusia.1 w twoim widze i drzazge i belke deela 13.12.07, 17:01
        • deela Re: w twoim widze i drzazge i belke deela 13.12.07, 19:07
          mamusia jak nie masz NIC do powiedzenia to po prostu nie mow.... nadal nie widze
          zrodla swojego chamstwa bo przywas to jestem szczytem kultury
    • rrrenia Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 17:39
      Kubus
      > bedzie mial 6 miesiecy,karmie go piersia i nie wyobrazam sobie
      tego nawalu
      > pokarmu w pracy i usypiania synusia bez cycusia.

      A ja musiałam pójść do pracy,gdy dziecko,również karmione
      piersią,skończyło 3 miesiące.

      Zostałam postawiona przed wyborem:albo przychodzi pani od
      pierwszego,albo nie ma pani pracy.
      Sytuacja finansowa zmusiła mnie do podjęcia jedynie słusznej
      decyzji.Ja do zakończenia macierzyńskiego w tej pracy na umowę o
      dzieło, w trybie pilnym poszukiwanie opiekunki (zgłosiły się
      koczkodany,ale spośród nich wybrałam taką,którą zachwycona nie
      jestem,ale w miarę się nadaje;dziecko żyje i ma się przyzwoicie,a ma
      7 miesięcy).

      Zawsze w takich sytuacjach,które czuję,że mnie
      przerastają,powtarzam:"ludzie wojnę przeżyli,to ja sobie z tym nie
      poradzę?!" Mnie to pomaga.Może i Tobie pomoże.Dacie radę,nie pierwsi
      Wy i nie ostatni.
    • mettea Olejcie deele 13.12.07, 18:27
      Jak w temacie.
      Pozostawcie bez komentarza jej zalosne komentarze(ja tak robie odkad jestem na
      tym forum).
      Przepadnie, jesli bedzie izolowana obojetnoscia.
    • mettea do justii00 13.12.07, 18:36
      Za jakis czas napiszesz "Jestem zadowolona z powrotu do pracy" smile
      Podobnie jak ty mam starszego synka w wieku szkolnym(9 lat) i 9-miesieczna
      corcie. od miesiaca pracuje, nadal karmie(3x dziennie), pracuje 6 godzin i
      zostawiam dziecko u niani.
      Przed powrotem do pracy tez mialam czarne mysli, serce mi pekalo na mysl, ze
      zostawie corcie u niani...teraz moje dziecko za nia przepada.
      Uwazam, ze jestes w lepszej sytuacji, bo Twoj maz sie zajmie synkiem.
      Laktacja unormuje sie, matka natura wie, co robi.
      W pracy zajmiesz sie obowiązkami, tym radosniej wracac bedziesz do dziecka.
      A starszy synek na pewno pomoze, jest na tyle duzy, ze bedzie chcial na pewnosmile
      Najgorszy pierwszy dzien. Potem bedzie juz lepiej.
      Pozdrawiam i 3mam kciuki!
    • musam Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 13.12.07, 21:04
      Mam trojke dzieci, Joel jest ksiazkowym dzieckiem, nie placze,
      ladnie je, zasypia we wlasnym pokoju jak tylko zgasze lampke lub go
      poprostu poloze do lozeczka, usmiecha od ucha do ucha kiedy
      przychodze rano do pokoju ( nie kweknie nawet , tylko oglada sobie
      swoje powieszone "misiaki" i czeka cieroliwie, niesamowite co?),
      jest radosnym , zdrowym , pogodnym 5 miesieczniakiem. Pomimo tego,
      mnie rowniez gnebi i martwi fakt, ze od lutego musze isc do pracy.
      Wiec potepianie matki o ew. bledy ( uwazam , ze nie ma ludzi
      nieomylnych) jest troche nie na miejscu i nie zmieni faktu, ze matka
      cierpi z powodu zbizajacego sie codziennego "rozstania" z ukochanym
      maluchem. Troche zrozumienia byloby na miejscu, w sumie kazda z nas
      czuje chyba podobnie, wiec skad ta "zima emocjonalna" w niektorych z
      matek....dziwne i smutne.
      • marta5525 justi00 13.12.07, 22:57
        Wiem o czym mowisz...Nasz Maly ma teraz 2,5 m-ca, do pracy tak wstepnie
        chcialabym wrocic jak bedzie mial pol roku, ale juz na sam mysl serce mi sie
        kraje. Mowie wstepnie, bo wszystko zalezy jak to bedzie wygladalo, glownie jak
        ja sie bede czula z mysla o powrocie, no i czy beda widoki na jakas fajna
        opiekunke (moze sie uda zwerbowac kolezanke, bo dziadkowie po obydwu stronach
        daleko sad. Na szczescie u nas nie ma tego problemu, ze musialabym wracac, by
        nas utrzymac, tylko wspomniane uwarunkowania. Ciesz sie dziewczyno, ze masz meza
        do opieki i starsze dziecko, ktore pewnie tez cos pomoze - to prawdziwy skarb!
        Dla mnie glownym hamulcem jest opiekunka. Ty masz ten problem z glowy. No i tez
        mysle, ze po jakims czasie bedziesz szczesliwa z powrotu - zawsze to nowe bodzce
        i wyzwanias. Nie wiem jak Tobie-mi juz teraz brakuje intelektualnych wyzwan,
        adrenaliny i bycia miedzy ludzmi po prostu. Staraj sie wynalezc kilka plusow tej
        sytuacji, a bedzie ok. Powodzenia!
        • justii00 marta5525 14.12.07, 08:00
          Dzieki,dobrze to napisalas ze chodzi o ten "bol serca"Ja przeciez tez wiem ze
          oni sobie poradza ale po prostu zal serce sciska ze takie chwile juz nigdy nie
          wroca,to bycie non stop z dzieckiem w domku...Dokladnie w przyszly piatek
          wracam.Zreszta ta sytuacje przezywam juz drugi raz,przy pierwszym synku tez bylo
          mi ciezko wrocic i wiem jak walczylam z nadmiarem pokarmu w pracy i jak bylo
          momentami smutno.Ale wtedy synek mial 10 mies jak wracalam a ten wydaje mi sie
          jeszcze taki malutki....Pozdrawiam Cie cieplo!
    • olja23 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 14.12.07, 10:12
      Pomyśl tak:; jestes i tak szczęściarą, że dziecko ma już pół roku, że w domu
      będzie zajmował sie nim mąż, i że Ty możesz pracować na 3/4 etatu. Moja malutka
      ma 4 miesiące i właśnie dzisiaj kończy mi się macierzyński... Muszę wrócić do
      pracy, bo nie poradzilibyśmy sobie finansowo, moi rodzice pracują, teściowie
      mieszkają daleko... Od poniedziałku mała będzie zostawała z nianią. Mi też serce
      peka, bo od tygodnia przyzwyczajam małą do niani i zawsze zaczyna sie od
      szukania mnie wzrokiem i pół godzinnej histerii. Ostatnio mała płakała w jednym
      okoju u niani na rękach a ja w drugim... Ale co zrobić. Myśle sobie jednak tak:
      za jakieś 18 lat mooja mała nie będzie miała skrupułów żeby robić wszystko po
      swojemu, nawet jeżeli nas to będzie boleć czy martwić. I chociaż tak się pocieszam.
      • mamusia.1 Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 14.12.07, 12:37
        daj znac za tydzien smile
    • a.g.g.a Re: jestem zdolowana powrotem do pracy 14.12.07, 23:00
      To znowu ja...Pracuję już dwa tygodnie i pocieszę Cię..JEST
      LEPIEJ,ba,JEST DOBRZE!smileTak jak wcześniej napisałm pierwsze dni
      były ciężkie,płakałam,mały też płakał ropaczliwie na rękach u
      teściowej..ale jest już dobrze.Teściowa dobrze się małym
      zajmuje,zgodnie z tym co jej mówię.Maks wcina marchewę,pije z butli
      odciągnięte mleko,sam zasypia,jest wybawiony przez babcię.A ja w
      pracy odpoczywamsmileFakt,że lubię swoją pracę,mam fajny zespół i 3/4
      etatu na początek.Fakt,że jeszcze mniej mam teraz czasu dla siebie i
      małego,ale chyba lepiej jest wrócić do pracy.Nie sądziłam,że to
      powiemwinkTakże zobaczysz,że nie będzie tak żle..smile
    • eljena wrocilam 3 tygodnie temu do pracy 15.12.07, 19:17
      trzy tygodnie temu wrocilam do pracy po urlopie macierzynskim.
      pierwszy tydzien byl najgorszy i mialam ochote sie przytulic do
      ekranu komputera, na ktorym bylo zdjecie Mikolaja. Mikolaj sie ma
      dobrze - zostaje z babcia. A ja jestem po prostu szczesliwa - bo
      moge sie spelnia jednoczesnie i rodzinnie i zawodowo i duzo lepiej
      sie z tym czuje niz jak siedzialam w domu.
    • big__mama Re: odnośnie ulubienicy tego forum czyli Deeli 15.12.07, 20:38
      Mimo, że nie zawsze odpowiada mi subtelność wypowiedzi Deeli to
      jednak dziewczyna ma dużo racji. Skoro wiedziałaś, że wracasz do
      pracy może trzeba było pomysleć nieco wcześniej i nauczyć synka
      usypiania bez cycka? Ja rozumiem, że to takie
      przyjemne/słodkie/fantastyczne itp jak dzieciak śpi przy cycku ale
      teraz masz problem na własne życzenie. A tym jak sobie dzieciak
      poradzi bez Ciebie nie musisz się martwić. Da sobie radę lepiej niż
      się tego spodziewasz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja