znowu ta teściowa, ale...

28.12.07, 14:32
...czy któraś z Was usłyszała kiedykolwiek, że odchudza dziecko?
Oczywiście teściowa miała na końcu języka "głodzi"sad((. Bo moja
córka nie dostaje obiadu z dwóch dań (jednym daniem wystarczająco
się nasyca), a kaszki robię na wodzie (nietolerancja nabiału,
wymioty po mleku modyf., dostaje jeszcze pierś). Dziewczynka rozwija
się prawidłowo, jest uśmiechnięta, radosna, nie marudzi. Teściowa
jest gruba jak beka, ma stwierdzoną otyłośc i leczy się u dietetyka.
I mierzy świat swoją miarą. A tak ją chwaliłam, że jest taka super,
nie wtrąca się, nie udziela rad na siłę, daje nam wychowywac dziecko
tak jak my uważamy za stosowne. A wczoraj poczułam się jakby mnie
kto obuchem walnął przez głowęsad((. I jeszcze muszę ją ścierpiec do
niedzieli, bo przyjechała na urodziny Martusi. Wrrr!!!
    • ania2613 olej ja ;) 28.12.07, 15:19
      moja ma pomad rok i tez dostaje jednodaniowy obiad,raz jest to
      zupa,innym razem drugie danie i tez jej wystarcza
    • zabara Re: znowu ta teściowa, ale... 28.12.07, 15:20
      powiedz,że nie odchudzasz,a tak apropo to ,że np.ludzie otyli
      nieestetycznie...wyglądają i nie masz zamiaru córki tuczyc.../JAK BABCIAwink/
    • epreis Re: znowu ta teściowa, ale... 28.12.07, 20:21
      też usłyszałam coś podobnego - ona się martwi bo on takie biedny,
      chudy jest..
      odparowałam krótko- mi sie taki podoba, nie wszystkie dzieci muszą
      być tłuste, a wręcz nadwaga jest chorobą-on jest zdrowy...
      i teściowej dziub się zamknął smile nie wiem co mi się ostatnio stało
      bo kiedyś każda taka uwaga wyprowadzała mnie z równowagi na kilka
      dni a teraz po prostu odparowuję jej coś i śmieszy mnie jej
      zachowanie...i chyba łatwiej mi dzięki temu żyć-samej sobie i znią
      też smile
      • paulina1206 Re: znowu ta teściowa, ale... 28.12.07, 20:27
        ja namoją teściowa nie mogę patrzeć - a szczególnie od wigilii kiedy
        to usilnie kilka razy probowała wyrwać mi synka z rąk. no co za
        uparta krowa! od tego czasu nie byłam z nim u niej i jak narazie
        wcale nie mam zamiaru. jeżeli już to niech ona przyjdzie do mnie na
        kawe - zrobię jej jak najmniejszą ... pozdrawiam!
        • epreis Re: znowu ta teściowa, ale... 28.12.07, 21:14
          powiem wam, że chyba im dzieci starsze tym problem z teściową
          mniejszy..bo gdy dziecko jest na tyle duże,że samo potrafi nam
          okazywać swoją miłość przestajemy się czuć zagrożone- czułam się
          dokładnie tak jak wy..byłam na tyle perfidna i reagowałam tak
          agresywnie,że moja teściowa bała się małego na ręcę wziąść..przez
          pierwsze 1,5 roku maxymalnie 10 razy trzymała go na rękach,
          najcześciej gdy moja mama jej go podała robiąc mi zresztą na
          złość... teraz co prawda nadal nie mogę się przemóc by zostawić go z
          nią na parę godzin i wyjść na zakupy, czy po prostu mieć chwile dla
          siebie..ale jak idę do niej to siadam sobie i staram się
          nie "pilnować ich"... naprawdę zobaczycie jak pomaga to gdy mały
          mają was obie gdy coś mu sie stanie przyjdzie się do was
          przytulić..to sprawia,że czujecie się pewnie w roli matki i teściowa
          nie stanowi zagrożenia..tak mi się wydaje..bo naprawdę byłam osobą
          którą nie dało się przekonać do cudownej roli babci, dla mnie
          mogłoby jej nie być..a teraz trochę mi przeszło - nie boję się jej i
          nie przeszkadza mi, wiem,że synkowi i tak nikt mnie nie
          zastąpi...ale dużo wody musiało upłynąć w rzece zanim to zrozumiałam-
          rzuciłam studia bo nie mogłam przeżyć, że one(babcie) zobaczą
          pierwszy ząbek, usłysza pierwsze słowo, krok...dziś mały ma 2
          lata..na studia mogłabym wrócić (ale, śmiejcie się - poczekam
          jeszcze 2 lata o odchowam drugie smile a potem w końcu coś dla mnie...
          • papiki Re: znowu ta teściowa, ale... 28.12.07, 21:54
            Przeprosiła mnie. Nie jestem pamiętliwa, ale pamięc mam dobrą. Ale i
            tak została w pewien sposób ukarana dzisiaj - rano mąż robił mi i
            córce zdjęcia przy stroikach i choince, i jak powiedział, że teraz
            zdjęcia z babcią, to mała się rozpłakała i wyrywała z jej ramion.
            Haha! Jak mi się to podobało, pełna satysfakcjasmile)). Brawo, córcia!
            Taka mała, a już nie da skrzywdzic mamysmile))
            • krztyna Re: znowu ta teściowa, ale... 28.12.07, 23:07
              papiki napisała:

              > Przeprosiła mnie. Nie jestem pamiętliwa, ale pamięc mam dobrą.

              > zdjęcia z babcią, to mała się rozpłakała i wyrywała z jej ramion.
              > Haha! Jak mi się to podobało, pełna satysfakcjasmile)). Brawo,
              córcia!
              > Taka mała, a już nie da skrzywdzic mamysmile))

              O matko.... Ja też nie uwielbiam mojej teściowej, ale czerpanie
              takiej satysfakcji świadczy nie o tesciowej, ale o Tobie bardzo źle.
              Zastanów się dziewczyno...
              ------------
              Aniołek Platek ma braciszka Skorpka
              • epreis Re: znowu ta teściowa, ale... 28.12.07, 23:30
                przynajmniej zabić jej nie chciała i wybaczyła smile i to się liczy..a
                to że satysfkacja z takiego powodu świadczy źle o papiki? a owszem
                źle bo znaczy to,że dziewczyna już totalnie zdesperowana jest..
    • kamang1 Re: znowu ta teściowa, ale... 28.12.07, 23:21
      Ja usłyszałam od mojej teściowej, że powinnam zastanowić się czy nie mam
      przypadkiem za chudego mleka. Dała mi do zrozumienia, że powinnam raczej
      wprowadzić odżywianie mlekiem sztucznym. Pragnę zauważyć, że mój synek w wieku 3
      miesięcy waży 8 kg (Kruszynka nie? smile) Na moją uwagę, że nie wygląda na
      zagłodzonego usłyszałam, że oczywiście wiem lepiej i mam większe doświadczenie!
    • natamaj1 Re: znowu ta teściowa, ale... 28.12.07, 23:26
      ja jeszcze nie mam dziecka (jestem dopiero w 19tc) a moja tesciowa juz zdazyla
      mnie wyprowadzic z rownowagi. Zaczela robic mi uwagi na temat tego ze po urlopie
      macierzynskim chce wrocic do pracy. Przeplakalam przez nia caly wieczor w drugi
      dzien swiat. Zeby choc slowem napomknela ze moze pomoc przy dziecku by sie
      przydala? Skad. Siedzi w domu, jedyna jej robota to latanie ze sciera i tak juz
      od kilkunastu lat. A jezeli kobieta pracuje uczciwie i nie moze sobie pozwolic
      na siedzenie w domu z malym dzieckiem to juz wyrodna matka niemalze. Kurcze tak
      mnie wkurzyla ze do dzis jeszcze mnie telepie - i to w swieta zrobic mi cos
      takiego. Jestem pewna ze jeszcze nie raz mnie doprowadzi do lez - mam tylko
      nadzieje ze jak urodze i te hormony przestana dzialac to nabiore wiekszego
      dystansu i bede sie juz tylko wkurzac ale nie plakac.
      • epreis Re: znowu ta teściowa, ale... 28.12.07, 23:29
        wyrzuć nadzieję za płot bo wpadniesz w depresję - ja kochałam
        teściową dopóki nie zaszłam w ciążę, potem słyszałam, ze noszę za
        ciasne spodnie i duszę JEJ wnusię 9 a co ja przepraszam - inkubator-
        że JEJ dziecko noszę?) i potem było równie fajnie...zacznij już dziś
        trenować taki sport niezbędny przy "życzliwych" mamusiach i
        teściowych - wpuść wiatr jednym uchem niech wyleci drugim smile
    • anetkakra Re: znowu ta teściowa, ale... 29.12.07, 08:25
      Doprowadzili mi wczoraj 4ro miesieczne dziecko do płaczu bo stali
      nad nim i krzyczeli do bidulka, a on sie dopiero obudzil, potem go
      przykryli 10ma kocami i dawali mi do zrozumienia ze go krzywdze bo
      mu wiecznie zimno. Myslalam ze ich tam pobije, jak slysze po raz
      setny: mama on ma zimne rączki, trzeba go ubierać cieplej, matko
      taki sie urodzil, stupki tez ma zimne nawet jak mu ubiore trzy pary
      skarpetek, taki jego urok, ja zresztą tez tak mam . Mąż chcial sie
      do nich wybrac tez i dzisiaj niby po jakies ciastka wiec skwitowalam
      szybko przy teściowej zeby sie nie umawial bo mam juz plany na
      jutro, ja ich mam gdzies ale jak przez to ma cierpiec moje dziecko
      to niestety bede walczyc bo na to nie pozwole, a mój syneczek jest
      bardzo pogodny i naprawde rzadko placze. Cieszy mnie tylko fakt ze
      mąż tez sie wkurzyl i widzial ze jest problem, i trzyma moją stronę.
    • corazon10 Re: znowu ta teściowa, ale... 29.12.07, 10:13
      matko kochana wezcie mnie dziewczyny nie zalamujcie, czeka mnie
      wyprowadzka do tesciowej, jestem delikatnie mowiac zalamana, i jak
      slysze te grobowe opowiesci, to mam gesia skorke.jestem osoba
      nieasertywna, ale chyba zaczne szybko sie jej uczyc,zeby nie
      zwariowac.W ciazy musialam lezec, 2 miesiace wytrzymalam u tesciow i
      zwialam. tesciu swietny, nie wtraca sie, ale tesciowa jest
      nadopiekuncza i krew mnie zalewala o 24 w nocy.teraz czeka nas
      wyprowadzka we trojke do malego pokoiku w bloku,bo nie mamy gdzie
      mieszkac, i paralizu dostaje. bo tez sie nasluchalam w 4 dniu po
      porodzie, ze bedziemy sztucznie dokarmiac, bo moge nie miec pokarmu,
      w upal w lecie sugerowala nam zakladanie czapki po domu, i ze temu
      dziecku wiecznie zimno,i ze na przeciagu, i ze na dwor bez czapki to
      skandal.. teraz jest sezon na zimne łapki, i ze dziecku mamy
      zakladac rekawiczki teraz w zimie rozumiem, ale o rekawiczkach to ju
      slysze chyba od pazdziernika, i jak ja mala ubiore,to ona po mnie
      poprawia, kupuje jej milion ubranek, najbardziej "lubie" pajace
      zapiane na plecach, albo spiochy bez zatrzaskow, bo po co mam
      rozpiac 3 guziki,jak moge w nocy rozebrac mala, obudzic ja i niech
      sobie potem zasypia, co nie jest latwe.Acha, i ze codziennie
      powinnnam jej dawac herbate z koperku,--moja babcia mowi,ze z
      rumianku,bo mleko to pokarm, a nie "picie" i ze dziecko jak jest
      spragnione,to musi dostawac herbatke,
      wracajac do tesciowej, ze "bedzieMY" robic zupki, bo to sie robi na
      wodzie i czy jakos ,i ze musze juz jej dawac jablko,choc pediatra
      mowi,ze do skonczonego 6 miesiaca nic nie potrzebuje oprocz mleka
      matki.Ostatnio masakra, jedziemy w gosci, tam chora osoba na
      zapalenie oskrzeli, ze mala spokojnie moze jechac, bo tym sie nie
      zarazi, my na drugi dzien na szczepienie, a tu lekarz mowi,ze jak
      najbardziej mozna sie zarazic, bo kaszel, fafluchy jakies, to sie
      roznosi,. no masakra/. I niunia powinna caly dzien nosic sliniaczek,
      bo sie slini, i najlpeiej caly dzien w spiochach [5.5 m.]. A w
      ogole jak skonczy 6 m. ,to juz moje mleko nie bedzie dobre , i
      najlepiej bedziejej dawac sztuczne, bo moje bedzie bez wartosci, bo
      ona sie dowiedziala z wiarygodnyh zrodel,ze tak sie robi.
      i w ogole dziecko lubi swiatelko i po calym domu wali wielkie lampy,
      a malą to razi po oczach, nas razi, a co dopiero ją.
      chcę wrocic do pracy, babcia sie deklarowala,ze zajmie sie małą,
      ale juz z dwoch robot musialam zrezygnowac, moze uda mi sie do
      trzeciej pracy dojscwinkale tez sie tak czuje, jakbym robila komus
      krzywde niewybaczalna,ze jestem wyrodna matką.tego mozna mnozyc na
      peczki. I pytanie najwazniejsze. jak z tym zyc, zeby nie
      zwariowac????
      ktos tu madrze juz napisal,ze trzeba nabrac do tego dystansu, poczuc
      sie pewnie jako kobieta zona i matka, i jakos to obejsc z głową.
      Nie wkurzac sie. nie dac podwazac swojego autorytetu.tylko latwo sie
      mówi!Ale drogie Panie,musimy walczyc,zeby bylo tak jak my chcemy, a
      nie jak komus sie podoba!ave
    • osa551 Re: znowu ta teściowa, ale... 29.12.07, 15:54
      Nawet w przedszklolu u mojego dziecka daja obiad z przerwa. Tzn
      jedno danie przed leżakowaniem a drugie po leżakowaniu. Ja w domu w
      weekemny daję tylko jedno danie, poniewaz nie jemy obiadów
      dwudaniowych.

      Ale ja przezyłam już wiele ... "zagłodzone" dziecko okazał sie być w
      90 centylu wzrostu i 90 centylu wagi smile, przeżyłam dyskretne
      sprawdzanie czy 3 latkowi na pewno założyłam rajstopki pod spodnie
      (15 stopni za oknem), przeżyłam wybieranie imienia i tu już nie
      wytrzymałam, powiedziałam że jednego jestem pewna - tego ze moje
      dziecko własnie tak NIE będzie miało na imię. Tego się nie da
      zmienić tak to już jest.

      Najbardziej mi sie podobały porady laktacyjne od kobiety, która
      karmiła piersią swoje dziecko całe 2 tygodnie.
      • luska111 Re: znowu ta teściowa, ale... 29.12.07, 19:45
        Wiecie co???czytam tak i sie ciesze że nie tylko ja mam taki problem
        z moja teściową .Zawsze zwalałam na siebie ze to ja się czepiam albo
        że doszukuje się złośliwości ale ile można wytrzymać.Tak jak
        poprzedniczki słyszałam już wszystko..że karmię piersią to źle bo
        głodzę dziecko, że nie przebieram mu pieluch a ma mokro...właściwie
        to wszystko źle robię.Nie wytrzymuję tego.Jestem cierpliwa ale robię
        to chyba dla męża żeby mu nie było przykro.Ostatnio usłyszałam że
        przesadzam że moje 8 miesięcznej córce nie chcę dać ciasta bo ona
        powinna przecież w tym wieku jeść już wszystko a ja wydziwiam (
        dodam że jest alergikiem).Po kryjomu daje jej jeść różne rzeczy jak
        u nich jestesmy i robi ze mnie idiotkę że córka sama sobie wsadziła
        to do buzi.Powiedzcie co robić....jak mądrze powiedzieć teściowej co
        się o niej myśli bez wstrzynania konfliktu w całej rodzinie...może
        jest tu ktoś kto ma to za sobą....piszcie bo ja się chyba wykończę
        jak tak dalej będzie.
        • epreis Re: znowu ta teściowa, ale... 29.12.07, 21:01
          a wiecie co ja wam powiem? że za późno odnalazłam to forum, bo ja
          wylądowałam u psychologa i dopiero zrozumiałam, że jednak moje
          potrzeby są normalne i mam racje uważając,że ona( a właściwie one bo
          moja mama też święta nie jest) bardzo przesadzają, że mam prawo
          wychowywać swoje dziecko i mieć SWOJE zdanie na temat tego
          wychowania INNE niż one...
          jest mi łatwiej, choć nie ukrywam,że wszystkie problemy nie
          znikają...
          i uwierzcie- im dzieci starsze tym problem trochę blednie, bo
          starsze dzieci któr wiedzą kto mama a kto babcia i daja nam znać,że
          rozumieją to rolę bardzo dowartościowują i sprawiają,że nie czujemy
          się tak zagrożone ( nie mówię tu o nastolatkach, mój synek ma 2
          latka..ale już nie widzę problemu, ja jestem, jego mamusią i mnie
          kocha najbardziej na świecie, i owszem babcie są świetne bo
          pozwalają na dużo więcej niż ja ale ja czuję, że mimo wszystko to ja
          jestem na pierwszym miejscu)
        • epreis Re: znowu ta teściowa, ale... 29.12.07, 21:19
          a jak zrobić to mądrze? ja przechodziłam już wszystkie możliwe
          wersje, starałam się rozmawiać i tłumaczyć, robiłam awantury w
          cztery oczy...
          chyba najlepiej pomaga rozmowa w 3 pary oczu, niech twój mąż będzie
          przy tym (najpierw porozmawiaj z nim i przedstaw swoje stanowisko)-
          lepiej zna swoją matkę i łatwiej będzie mu pokierować rozmową
          tak,żeby było jak najmniej szkód..ale ty tez musisz przy tym być,
          żeby teściowa nie miała argumentu że buntujesz jej syna...
          choć z drugiej strony - wielkich efektów się nie spodziewaj smile a
          przynajmniej efektów na dłuższą metę..
          • osa551 Re: znowu ta teściowa, ale... 29.12.07, 22:56
            Ja walę albo w męża, albo przy wszystkich przy rodzinnym obiedzie.
            Obydwie metody są skuteczne tylko na jakiś czas, później należy
            powtórzyć terapię.
            • papiki Re: znowu ta teściowa, ale... 29.12.07, 23:45
              A u mnie już spokój. Teściowa potulna, na kolacji nawet powiedziała
              do dziecka, jaką to mamusia zrobiła pyszną kaszkę z owocami.
              Zrozumiała, że nie warto zadzierac z synową, z którą stosunki dobrze
              się układają, bo druga synowa daje w kośc i teściowa jej nie
              znosi. "Złośc piękności szkodzi" i też już mi przeszło, są inne
              ważniejsze sprawy na głowie. Poza tym jutro od nas wyjeżdża
              (daaaleko, prawie 300km, dobrze mam, co?), więc nie będzie jej już
              ani widac, ani słychacsmile). Uff... Pozdrawiamsmile
Pełna wersja