czy nie rozpiesczę córeczki???

17.01.08, 12:19
Moja mała ma 4 tygodnie. W ciągu dnia zasypia najczęściej przy karmieniu, jak
już sobie podje i tylko wtedy mogę odłożyć ją do łóżeczka. Ale ona wybudza się
po kilku kilkunastu minutach i chce do cyca albo po prostu na rączki i wtedy
zasypia i tak w kółko. W łóżeczku drze się w niebogłosy, czasem biorę ją na
przetrzymanie, ale przecież to jeszcze maleństwo i potrzebuje czuć mamę.
Pozwalać jej na to, nosić i próbować odkładać, czy zdecydowanie do łóżeczka i
niech się wypłacze. Zal mi jej wtedy i najczęściej miękne... Teść powiedział
mi, że jestem głupia i sama sobie bicz kręcę...
Już nie wiem co robić. Może poczekać z usamodzielnianiem do 6-8 tyg, czy to
nie za póżno?
sad
    • a.stalowa nie rozpiescisz!!! 17.01.08, 12:26
      Takie malenstwo potrzebuje jak najwiecej czulosci,milosci i
      bliskosci.
      W twoich ramionach czuje sie najbezpieczniej,dlatego dawaj jej to
      wszystko czego pragnie bo nie ma to nic wspolnego z rozpieszczaniemwink
    • carola889 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 12:55
      Slyszalam (i udowodnioe przez kuzynke ktora ma rocznego synka), ze
      do 4 miesiaca dziecko sie nie przyzwyczaja, mozna nosic i bujac i
      (podobno) sie nie przyzwyczai. A z tym cyckiem to moja corka (2
      miesiace) rowniez lubi pospac przy cycku dla tego w ciagu dnia
      sciagam pokarm i karmie ja z butelki, wiem wtedy ile zjadla, tylko
      noca karmie piersia bo klade ja wtedy na boczku, ja rowniez leze na
      boku przodem do niej i moge przysnac kiedy ona je. Jak dla mnie jest
      to bardzo wygodne i prawie sie nie wybudzam w nocy.
      • aniak37 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 13:10
        Ja mam dwie córeczki i rozpieściłam obydwie , ale kiedy mam je rozpieszczać jak
        nie teraz, dzieci trzeba kochać, nosić i przytulać. Małej nie nosiłam za wiele
        jak była noworodkiem i tak do 5 miesiąca, teraz ma 8 i pół i nie chce mi z rąk
        zejść , trudno , potem będę za tym tęskniłasmile
    • mw144 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 13:16
      A gdyby Ci było samotnie i źle, to wolałabyś, żeby Cię ktoś bliski
      przytulił, czy żeby poczekał aż się wypłaczesz?
      Brałam synka na ręce zawsze, kiedy płakał. Fakt, że płakał mało.
      Zawsze wiedział, że ktoś jest przy nim i w razie jakiegoś
      nieszczęścia - "uratuje". Teraz mam samodzielne, szczęśliwe, pewne
      siebie dziecko bez żadnych lęków separacyjnych. Od kiedy zaczął
      chodzić na rączki chciał sporadycznie, nie trzyma się spódnicy
      mamusi i nie ma wątpliwości, że jest kochany.
    • sabciass Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 13:29
      Jak słyszę teorie zimnego chowu, to mnie krew zalewa. Twoje dziecko
      było 9 miesięcy blisko ciebie, czuło twoje ruchy ciepło bicie serca,
      to cały świat jaki zna, a nasz jest dla niej obcy, i dziwisz się że
      nie chce sama leżec w łóżeczku? Co to w ogóle znaczy, że
      rozpieścisz, przyzwyczaisz do noszenia na rękach? Spodziewasz się ją
      nieść na maturę? Jak tylko dziecko oswoi się z tym światem zacznie
      być ciekawskie siedzieć, a potem chodzić, dużo ciekawsze dla niego
      będą zabawki i wszystko na około niż ręce matki, jeszcze będziesz ją
      wołała, żeby przyszła się przytulić, a ona bedzie wiała, bo będzie
      miała lepsze rzeczy do roboty. Więc narazie daj jej to czego
      potrzebuje.
    • coco13 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 13:48
      zgadzam się z tym co piszą dziewczyny...
      Noś, huśtaj, przytulaj...przecież to noworodek. Rozpieszczanie nie
      polega na reagowaniu na potrzeby emocjonalne dziecka. Rozpieszczanie
      to spełnianie wszystkich zachcianek (mniej lub bardziej
      uzasadnionych). Ale o tym moze być mowa w przypadku trochę starszych
      dzieciaczków...
      pozdrawiam
      • silje78 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 17:30
        powiedz teściowi, żeby się w łeb palnął najlepiej młotkiem. dziecko
        przynajmnej do skończenia 4 m-ca nie wymusza, a wyraża potrzebę.
        poza tym to jest czas kiedy nie znasz jeszcze dobrze swojego
        maluszka i nie wiesz dlaczego płacze. do ok 3 m-ca reagowałam na
        każde kwękniecie małej. starałam się robić wszystko żeby tylko nie
        płakała. po tym czasie stopniowo odzwyczailismy ją od noszenia na
        rękach, ale teraz jest łatwiej. małą interesuje juz coś wiecej niz
        jedzenie, spanie i mama. ola nie jest rozpuszczona, pomimo, że
        pierwsze tygodnie przesiedziała na moich rękach.
        trzymaj się ciepło i nie słuchaj durnych rad!
        • luka2007 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 18:36
          u mnie to samo.moj synek m 7 tygodni,spi z nami w lozku bo chce miec go w nocy
          przy sobie.karmie piersia wiec jest mi tak wygodniej.najbardziej lubi zasypiac u
          mamy na rekach ...wiecznie slysze jak nie od tesciowej to od szwagierki ze zle
          robie bo go przyzwyczaje i juz nie bedzie chcial spac w lozeczku i ze nigdy nie
          bedziemy miec spokoju.w momencie kiedy sie na dziecko zdecydowalismy to bylo
          przeciez jasne ze juz spokoju miec nie bedziemy a po drugie jestem zdania ze
          taka mala istotka potrzebuje wiedziec ze zawsze moze na ciebie liczyc,wiec
          wszelkie rady innych olewaj poprostu.ty jestes jej mama i wiesz co dla niej
          najlepsze.ja wyslucham zawsze co mi moje"przychylne" maja do powiedzenia ,ale i
          tak robie swoje.na wychowywanie jest jeszcze czas.pozdrawiam.
        • kaeira Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 20:23
          silje78 napisała:
          > powiedz teściowi, żeby się w łeb palnął najlepiej młotkiem.

          He he, właśnie tak.

          lulajlulaj napisała:
          > W łóżeczku drze się w niebogłosy, czasem biorę ją na
          > przetrzymanie

          No nie, nie rób tego, na miłość boską. sad

          > ale przecież to jeszcze maleństwo i potrzebuje czuć mamę.

          WŁAŚNIE!!!

          > Pozwalać jej na to

          Pozwalać. A najlepiej sprawić sobie chustę, w ktorej możesz dziecko wygodnie
          nosić, lulać przy sobie, dziecko może spać przy tobie, "nachapuje" się tej
          bliskości i w efekcie staje się pozniej spokojniejsze. Bardzo wiele mam sobie
          chusty strasznie chwali. Zobacz tu forum:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44603
          (Oczywiście nie znaczy to, żeby nosic w chuscie non-stop)

          > Już nie wiem co robić. Może poczekać z usamodzielnianiem do 6-8 tyg, czy to
          > nie za póżno?

          Ale jakim usamodzielnianiem? Dlaczego uważasz, że dwumiesięczne niemowlę ma byc
          "samodzielne"?? Ono nie jest samodzielne, ono jest niemowlakiem, ktory ma
          wrodzoną potrzebę bycia blisko i razem z innymi ludzmi, a szczegolnie matką. Na
          usamodzielnianie jeszcz przyjdzie czas, po pierwsze dziecko staje się
          samodzielne samo z siebie, z wielu rzeczy wyrasta, przechodzi na inny etap rozwoju.
          Zobacz poradę z pisma Dziecko:

          ----------------------
          Obiegowe opinie mają długi żywot, ale krótki rozum. Rozprawiamy się z
          powszechnymi mitami na temat niemowląt.

          "Nie należy brać na ręce płaczącego niemowlęcia"

          Małe dzieci płaczą, gdy potrzebują mamy i bliskości.
          Mama, odpowiadając na tę potrzebę i poświęcając swoją uwagę, zapewnia dziecku
          poczucie bezpieczeństwa. Wyniki wielu badań mówią, że ignorowanie płaczu
          prowadzi do narastania płaczu. Dzieci, które nie są szybko pocieszane, szlochają
          coraz częściej i bardziej uporczywie. A to z kolei zmniejsza gotowość matek do
          żywego reagowania na ich płacz. Jeśli na płacz długo nie ma odzewu, dziecko
          zapada się w sobie, staje się apatyczne i przestaje w ogóle sygnalizować swoje
          potrzeby. Z upływem tygodni zaczniecie intuicyjnie rozróżniać wiele rodzajów
          płaczu i będziecie wiedzieli, o co dziecku chodzi. Dopieszczone niemowlęta
          wyrastają na ufne i "niezależne" dzieci.
          ---------------
    • mika_p Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 18:19
      To akurat jest normalne - ssanie jest męczące, więc nie dziwne, że dziecko
      zasypia. Dorosły też jest senny po obiedzie.
      Noworodek potrzebuje tyle snu i jedzenia, że robi to częsciowo jednoczesnie -
      głeboko śpiące dziecko wypuszcza pierś z buzi. Jesli tboie sie zdaje, że spi, i
      zabierzesz piers, to prawdopodobienstwo wybudzenia jest o wiele wieksze niż
      wtedy, kiedy pozwolisz na maraton drzemki z delikatnym ssanie. To delikatne
      ssanie informuje piersi, że posiłek trwa, mleko nie przechodzi do
      wysoklaktozowej I fazy, tylko utrzymuje się w II, tłustszej. Mniejsze ryzyko wzdęć.

      Pozwól dziekcu jeść ile chce, a jak płacze, to przytulaj. Zimny wychów stosują
      żółwie, ale ich dzieci potrafią przeżyć same. Ludzi noworodek, pozostawiony sam,
      nie przeżyłby, dlatego nie lubi być sam. Musi płakać, zeby ktoś się nim zajął,
      bo dla niego bycie samemu to stan zagrożenia, coś może go zjeść.
      Nie wytłumaczysz noworodkowi, ze już nie mieszkamy wśród lampartów i rysiów.
      • kaeira do mika_p 17.01.08, 20:27
        A ja cię już zdążyłam poniżej zacytować... smile
    • alawuwu Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 20:06
      Nie słuchaj bzdur o rozpieszczaniu. Jest teoria "4 trymestru" wg
      której 3 pierwsze miesiące życia powinny odbyć się jeszcze w łonie
      matki, jednak kobiecy organizm nie jest przygotowany na tak długie
      noszenie dziecka w łonie, więc ludzkie młode przychodzi na świat o 3
      miesiące za wcześnie. Tzn, że przez ten okres dziecko ma ciężkie
      zadanie przystosować się do hałaśliwego i pełnego bodźców nowego
      świata, zbyt wcześnie w sosunku do swoich możliwości . Bez Twojej
      pomocy sobie na pewno nie poradzi! To tylko teoria, ale moim zdaniem
      nie da się rozpieścić dziecka nosząc, jeśli chce ciągle na ręce, tzn
      że czegoś mu brakuje, a nie, że ma taki kaprys. Dlatego polecam
      kupić dlugą chustę wiązaną, dziecko przywiązać do siebie smile i tulić
      się ile wlezie. Ty będziesz miała troszkę czasu na prace domowe, a
      dziecko będzie dopieszczone jak nigdy i szybciej się usamodzielni,
      mając świadomość, że mamusia zawsze będzie przy nim w razie czego wink
    • kaeira Jeszcze 17.01.08, 20:24
      > W ciągu dnia zasypia najczęściej przy karmieniu, jak
      > już sobie podje i tylko wtedy mogę odłożyć ją do łóżeczka. Ale ona wybudza się
      > po kilku kilkunastu minutach i chce do cyca albo po prostu na rączki i wtedy
      > zasypia i tak w kółko.

      Wiesz, wydaje mi się tez, że może po prostu za wcześnie ją kladziesz do tego
      łóżeczka. Takie maluszki mają prawo powisieć przy przy piersi, to tez taki
      instynkt, poza tym one jeszcze się uczą ssania.

      Zobacz mądry post dziewczyny z forum Karmienie piersią (które to forum polecam,
      jakby co:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570

      ---------------
      mika_p 08.01.08, 23:08
      Niemowlę jest najedzone wtedy, kiedy wypuszcza pierś i spi potem kilkadziesiąt
      minut co najmniej.
      Moim zdaiem, kluczowa jest u was fraza "najada się, odstawiam". Jeśli ty jej
      zabierasz piers, bo zdaje ci się, ze spi, to córeczka nie ma szansy zjeść tyle,
      ile potrzebuje. Noworodki potrzebują tyle jedzenia i tyle spania, że robią to
      jednocześnie - zapadają w stan przypominający sen, nie reagują na większość
      bodźców, ssą delikatnie.
      Zabranie piersi powoduje to, że dziecko budzi się szybciej, bo porcja była za
      mała na dłuższy sen. Im dalej w dzień, tym gorzej, bo dziecko niewyspane zaśnie
      szybciej nie mając siły na jedzenie, szybko się obudzi z głodu,
      ------------------
    • musam Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 22:23
      Jezeli masz ten "luxus" trzymania jej 24h na rekach to super. Ale,
      dziecko powinno czasami dluzej pospac, wiec albo ja trzymaj przy
      piersi (2-3 godz) potem nakarm, ponos i potem znowu pospij z mala
      ew. przy piersi. Niezle scenario.Masz czas na dom ? wlasna
      pielegnacje? pogawedke z partnerem itp.?
      No chyba ze ci to pasuje, to ok. Nie jestem za chlodnym
      wychowaniem , absolutnie nie, ale gdzies sa granice rozsadku,kocham
      i pieszcze moje maluchy, ale wykorzystuje te chwile kiedy spia w
      luzeczku dla siebie samej, lub zajeciem sie domem. Czasu na
      pieszczoty mam wystarczajaco. Po za tym co z aspektem , karmienia?
      no przeciez nie karmisz malej co godz. bo to nie wskazane. Wprawdzie
      karmi sie na zyczenie, ale nie co kilka minut. Powinnas mala
      stymulowac, rozbudzac, zeby jadla wiecej w czasie kazdego karmienia,
      to moze nie bedzie sie tak czesto po "pokarmaach" budzic. W sumie to
      dla tak malej dzidzi nie wskazane.
      Tesciu po czesci ma racje, Sorry, ale znam to :"ach to moze jeszcze
      miesiac lub dwa", potem zrobi sie z dziecka znerwicowane,wymuszajace
      placzem noszonia, do kiedy sam sie nie nauczy chodzic, na nosidelku
      przez matke.
      I nie byloby to odosobnionym przypadkiem, a zaczelo sie tak
      niewinnie....smile
      Rob jak chcesz , kieruj sie wlasna intuicja, ale czy jestes pewna ze
      po 8 tyg. nie zmiekniesz i bedziesz dalej nosic? do kiedy
      wytrzymasz? I co z pozostalym swiatem?smile
      • alawuwu Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 22:35
        > Tesciu po czesci ma racje, Sorry, ale znam to :"ach to moze
        jeszcze
        > miesiac lub dwa", potem zrobi sie z dziecka
        znerwicowane,wymuszajace
        > placzem noszonia, do kiedy sam sie nie nauczy chodzic, na
        nosidelku
        > przez matke.
        Znerwicowane i wymuszające płaczem noszenie, to dziecko będzie
        wtedy, jak się mu wpoi, że nie ma prawa się przytulić i ponosić go
        jak ma taką potrzebę. Będzie wtedy łaknęło noszenia i co chwila
        będzie chciało na rączki, żeby sprawdzić czy dalej jest kochane.
        Jeśli zapewni się dziecku potrzebną bliskość, czasem przez właśnie
        noszenie, nie będzie miało poczucia odrzucenia, będzie pewniejsze
        siebie, ze świadomością, że mamusia zawsze przy nim będzie i na
        pewno nie będzie znerwicowane.
        • reninka72 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 23:03
          > Znerwicowane i wymuszające płaczem noszenie, to dziecko będzie
          > wtedy, jak się mu wpoi, że nie ma prawa się przytulić i ponosić go
          > jak ma taką potrzebę. Będzie wtedy łaknęło noszenia i co chwila
          > będzie chciało na rączki, żeby sprawdzić czy dalej jest kochane.
          > Jeśli zapewni się dziecku potrzebną bliskość, czasem przez właśnie
          > noszenie, nie będzie miało poczucia odrzucenia, będzie pewniejsze
          > siebie, ze świadomością, że mamusia zawsze przy nim będzie i na
          > pewno nie będzie znerwicowane.

          AMEN!
          Moje dziecko jest jednym z tych chustowych. Ma obecnie 11 mies., jest bardzo
          samodzielna, rzadko prosi sie na raczki - chyba ze jest chora lub zmeczona
          (wlasnie teraz spi u mnie w chuscie ale ida jej zabki i dlatego jest bardziej
          "wymagajaca" niz zwykle).Slicznie spi, noce przesypia od 3 miesica. Znajomi nie
          moga sie nadziwic jakiego mamy aniolka. Absolutnie zgadzam sie z wiekszoscia, ze
          noszone dziecko jest szczesliwsze bo jego potrzeba bliskosci jest zaspokojona i
          wie, ze moze zawsze liczyc na matke. Na usamodzielnienie jeszcze przyjdzie czas.
          "Zimny wychow" jest moze wygodny dla rodzicow ale na pewno nie jest z korzyscia
          dla dziecka. Niestety, jak sie czlowiek zdecydowal na dziecko to trzeba mu
          poswiecic czas przynajmniej przez te kilka pierwszych miesiecy. A nosic zawsze
          mozna w chuscie - masz wtedy wolne rece, mozesz i obiad zrobic i odkurzyc i
          ksiazke poczytac.
          • phantomka Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 23:21
            Nosilam duzo, bo dziecko tego potrzebuje. Na pewno swietnym
            rozwiazaniem jest chusta, ja niestety kupilam zwykla chuste i balam
            sie troche w niej nosic, ale przy drugim dziecku pewnie sie
            doksztalce w tym temaciesmile
            Corka nie domagala sie ciaglego noszenia, jak byla juz starsza. Po
            prostu doszla do etapu samodzielnosci, poznawania przedmiotow, itd.
            i rece mamy nie byly juz niezbedne.
    • apolinary.laseczka Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 17.01.08, 23:35
      Jestem zadziwiony stanowczoscia niektorych wypowiedzi tutaj, ktore jak sadze sa
      glownie efektem niewiedzy.
      Tesc ma racje - do pewnego stopnia. U takiego maluszka przede wszystkim nalezy
      zapanowac nad zywieniem. Dziecko NIE POTRZEBUJE jesc co kilka minut. Robi to, bo
      tak jest fajnie. To jak jedzenie czekolady w pozniejszym wieku. A skoro daja na
      kazde jekniecie, to dlaczego nie skorzystac wink. Fundujesz sobie zywot matki
      Polki...
      • tata_wga Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 15:32
        Absolutnie sie z Toba zgadzam.
        A naszym kolezankom zycze mniejszego zapatrzenia w swoje, jedynie sluszne racje.
        Bo przeciez "są takie rzeczy w niebie i na ziemi, o których się nie śniło
        filozofom..."
    • musam Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 00:04
      Nosic dziecko kieda chce i jak dlugo chce? no dziekuje i podziekuje
      predzej czy pozniej moj kregoslop, lub kregoslub niani.
      Mam 3-ke szczesliwych brzdacow, wychowanych w cieple i milosci, ale
      zedne nie zasypialo mi przy piersi i po kilku minutach snu zrywalo
      sie z wrzaskiem, bo znowu glodne lub nie donoszone. Jak byl czas na
      zabawe to sie bawily, piescily a pozniej bez krzyku zasypialy ,
      zadowolone, syte i szczesliwe. NIE MUSIALAM SIE ZASTANAWIAC ILE
      TYGODNI JESZCZE NOSIC LUB NIE. Dzieci nie sa i nie byly
      znerwicowane , wrecz przeciwnie.
      Moj najmlodszy ma w tej chwili 6 miesiecy i jest codownym bobasem,
      szczesliwym, i usmiechnietym. Ma uregolowany tryb zycia, karmienie,
      czas kiedy jest aktywny i pory spania. Karmilam go na rzadanie, a
      odbywalo sie to na poczatku w takcie ok 3 godzinnym , a nie co
      godzine lub czesciej.....Tak samo jak ze starszymi.
      Po kilku tygodanich spal juz w nocy bez problemow.
      Uwazam, ze to trzymanie non stop przy piersi lub na rekach , nie
      jest dowodem wyjatkowej milosci matczynej, tylko jej niewiedzy,
      braku doswiadczenia, niepewnosci lub wrecz bezsilnosci. Sorry , ale
      tak mysle.
      Ciekawa jestem , jak sobie poradzicie z emocjami i dawaniem ciepla
      dziecku, jezeli urodzi sie drugiesmile

      • phantomka Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 00:38
        No ale rozroznijmy dwie kwestie: karmienie na żądanie a noszenie na
        rekach. Moja corka rowniez szybko sie uregulowala i nie wisiala
        ciagle przy cycku, ale mimo wszystko, tylko dzieki noszeniu na
        rekach mogla cos zobaczyc, a nie byla dzieckiem cichutko lezacym w
        lozeczku, po prostu wolala poznawac swiat z innej perspektywy.
      • kaeira Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 08:22
        musam napisała:
        > Karmilam go na rzadanie, a
        > odbywalo sie to na poczatku w takcie ok 3 godzinnym , a nie co
        > godzine lub czesciej.....

        No i co z tego wynika? Wiele dzieci "żąda" jeść co 3 godziny, bywają i takie co
        i 4, i świetnie sobie radzą. To sprawa indywidualna. Ale jest też masa dzieci,
        która karmiona w ten sposób nie przybiera odpowiednio na wadze. Tak właśnie było
        z moim dzieckiem (choć wydawało mi się, że karmię na żądanie). Dopiero, kiedy
        zaczęłam karmić średnio co 2 godz (czasami co 1,5) przyrosty wagi się unormowały.
        • musam Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 12:00
          bo wudocznie nie dojadala, ot poprostu.
          jasne ze przy piersi jest cieplo i przytulnie, wiec zamist ssac,
          lepiej pociagnac dwie krople , spac, a po godzince lub poltorej
          znowu possac odrobinke i tak w kolo macieju.
          Mysle ze karmienie co 1.5 jest zdecydowanie za czesto, ale to tylko
          moja opinia i naszycz pediatrow w szwajcarii, ale oni moze sie
          myla smile
          Co do noszenia na rekach, to mowa byla o ciaglym noszeniu, r
          przyzwyczajaniu do ciaglego noszenioa na rekach, a nie normalnym
          noszeniu dziecka np. do odbicia, maspwania pleckow, pokazania
          dziecku swiata itp. no przeciez kazda z nas wezmie dziecko na rece
          ponosi czy potuli, nie odwracajmy kota ogonem, opisane bylo noszenie
          nieomalze non stop, w hustach itp itd.
          • kaeira Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 12:15
            musam napisała:

            > Mysle ze karmienie co 1.5 jest zdecydowanie za czesto, ale to tylko
            > moja opinia i naszycz pediatrow w szwajcarii, ale oni moze sie
            > myla smile

            Opinia mojej (renomowanej warszawskiej) pediatry oraz konsultantek laktacyjnych
            (z certyfikatem (IBCLC) (a także znajomej pani, ok 55 lat, matki czwórki dzieci
            długo karmionych piersią, której rady były dla mnie nieocenione) była taka, że
            jeśli dziecko tak chce i zapewnia to dobre przyrosty, to nie jest to za często.
            Niestety, są modele tak właśnie jedzące i nie ma na to siły.
          • bathilda Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 14:47
            > Mysle ze karmienie co 1.5 jest zdecydowanie za czesto, ale to tylko
            > moja opinia i naszycz pediatrow w szwajcarii, ale oni moze sie
            > myla smile

            A na jakiej podstawie, z ciekawości, takie twierdzenia? No chyba że w
            Szwajcarii, krainie zegarków, dzieci rodzą się z zegarkiem w brzuchu i wiedzą,
            że po półtorej godzinie nie wolno im być głodnymi. A potem wyrastają na lekarzy,
            którzy wmawiają to matkom.

            Mój syn jako noworodek bywał głodny i co godzinę. Bo mały brzuszek ma prawo
            strawić mleko szybko. Teraz ma 9 miesięcy świetnie się rozwija, je nowości,
            pierś też i jakoś nie marudzi o jedzenie co godzinę. Więc wyraźnie był to jakiś
            etap w rozwoju.
            • musam Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 19:54
              "A na jakiej podstawie, z ciekawości, takie twierdzenia? No chyba że
              w
              Szwajcarii, krainie zegarków, dzieci rodzą się z zegarkiem w brzuchu
              i wiedzą,
              że po półtorej godzinie nie wolno im być głodnym..."
              Dzieci nie budza sie z zegarkiem tylko u rozsadnej matki, ktora
              potrafi pokierowac dzickien , hopla, nawet w wieku niemowlecymsmile no
              ale widocznie w pl to nie do pokonania czy pomyslenia...

              • pitu_finka Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 20:04
                No to przyjmij do wiadomości, że nie tylko szwajcarskie matki są
                rozsądne, a te polskie również potrafią rozwiązywac sobie niektóre
                problemy i kierują swoim dzieckiem, nawet w wieku niemowlęcym. Ale
                kierowanie niemowlęciem moim zdaniem nie ma nic wspólnego z
                niekarmienem dziecka które tego potrzebuje, odmawianiem 4ro
                tygodniowemu niemowlęciu bliskości iusamodzielnianiem (o matko!!!)
                8 tygodniowego dziecka.

                Nie uważam żeby moja pediatra była w czymkolwiek gorsza od Twoich
                szwajcarskich guru, konsultowałam się równiez z konsultantkami
                laktacyjnymi. I moje dziecko jadło co 1,5 godziny. I tyle. I tak
                miało być. Do głowy by mi wtedy nie przyszło że je rozpieszczam! I
                nie było to też żadnym kręcniem bata na siebie. Przyszedł czas i
                zaczęla przesypiać noce, sama zasypiać w swoim łóżku i w swoim
                pokoju. Wszystko obyło się bez zbędnych stresów, zarówno moich jak i
                jej. Nie czuje się przez to "Matką Polką" (swoją drogą denerwuje
                mnie nadawanie pejoratywnego wydźwięku temu skąd inąd pochlebnemu
                określeniu). Także odwołuj się proszę do jakiś faktów/danych/stron
                internetowych/międzynarodowych instytutów badawczych a nie podpieraj
                rzekomą większa wiedzą lekarzy w jakims innym kraju bo troszke jest
                to niemerytoryczne i niekulturalne.
    • musam Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 12:42
      na zasadzie karmijmy non stop, az do bolu piersi .....
      sorry . ale nie wierze, ze renomowana poradnia daje takie "porady",
      to nie jest ok. (tak czeste karmienie) zarowno dla dziecka jak i
      matki, to kiedy ono spi? trawi. Moze dali by lepiej infos jak
      zachecic baby zeby lepiej pilo. sorry 1.5 to naprawde extrem. Nawet
      moja mala , 2 miesieczny wczesniaczk, pomimo ze nie ciagnela mocno,
      milala jednak dluzsze odstepy pomiedzy karmieniami. Ale w sumie,
      ostatecznie, to nie moj "problem" , kazda matka sobie chowa jak
      chce smile
      Zycze wszystkiego dobrego
      • bathilda Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 14:51
        > Nawet
        > moja mala , 2 miesieczny wczesniaczk, pomimo ze nie ciagnela mocno,
        > milala jednak dluzsze odstepy pomiedzy karmieniami.

        To akurat mnie nie dziwi. Wcześniaki zwykle więcej śpią. Mam koleżankę, której
        mała (wcześniak z wagą ok. 1,5 kilo) przez pierwsze 2 miesiące zasypiała po
        każdym karmieniu i budziła się po 3 godzinach na jedzenie. Żadnych faz
        aktywności. Bo ona jeszcze była trochę w takim letargu ciążowym. A mój syn w
        pierwszym miesiącu spał w ciągu dnia 2 x 1,5 godziny a tak to był aktywny. Więc
        jadł często bo dużo energii spalał. I żadne to ekstremum. IMHO oczywiście.
      • kaeira Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 15:11
        musam napisała:
        > na zasadzie karmijmy non stop, az do bolu piersi .....
        > sorry . ale nie wierze, ze renomowana poradnia daje takie "porady",
        > to nie jest ok. (tak czeste karmienie) zarowno dla dziecka jak i
        > matki, to kiedy ono spi? trawi. Moze dali by lepiej infos jak
        > zachecic baby zeby lepiej pilo. sorry 1.5 to naprawde extrem.

        Obecnie wszystkie organizacje lekarskie czy międzynarodowe typu WHO, zalecają
        karmienie na żądanie. Nie "na żądanie ale nie częściej niż co 2 godziny" albo
        "na żądanie ale nie więcej niż 8 razy na dobę. Po prostu *na żądanie*.
        Oczywiście, jeśli ktoś woli wybrać inną strategię, bo wierzy, że to lepiej służy
        dziecku, jej sprawa, jej wybór.
        Aha, zapewniam cię, że mała ssała świetnie i efektywnie, co było stwierdzone
        kilka razy przez wyżej wspomniane konsultantki IBCLC (poradnia BonaMater)
    • bathilda Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 14:55
      lulajlulaj napisała:

      > Już nie wiem co robić. Może poczekać z usamodzielnianiem do 6-8 tyg, czy to
      > nie za póżno?

      Ja też się bardzo bałam. Bo wiem, że mój mąż był "rączkowy". Moim zdaniem na tym
      etapie nie można przesadzić z przytulaniem i karmieniem. To się dziecku należy
      jak psu zupa. Piotrek spał u siebie w łóżeczku od początku, jak miał 4 miesiące
      wyjechał z łóżeczkiem do swojego pokoju. Teraz ma 9, raczkuje, siedzi, chodzi
      przy meblach. Potrafi się sam sobą zajmować bardzo długo, nawet ze 2 godziny. I
      to pomimo karmienia na żądanie, w niektórych okresach nawet i co godzinę (w tym
      w nocy).

      Niedługo Twój maluch odkryje piękny fascynujący świat i szkoda mu będzie czasu
      na długie leżenie przy piersi. A Ty jeszcze za tym zatęsknisz smile
    • druuna nie rozpieścisz ;) 18.01.08, 15:14
      Tul ile możesz - jeśli możesz! Potem nie będzie mała miała czasu na ciebie wink)
      najpierw będzie nowy ciekawy świat, potem koleżanki a potem chłopaki wink) I jeśli
      nie usypiasz/karmisz jej na rękach tylko na leżąco albo siedząco (polecam na
      leżąco!) to przecież się nieprzedźwigasz. Zuza miała taki czas, zę trzeba było
      nosić ją przy cycku żeby cokolwiek zjadła ale przeszło razem z jakiś widzimisię
      (czyt. skokiem wzrostowym, chyba). Dziecko bez powodu nie płacze a ni bez powodu
      nie domaga noszenia - zawsze jest jakiś powód. wink
      Powodzenia i kochaj mała ile możesz, przytulaj, głaszcz, całuj, miziaj kiziaj
      ile wlezie a ten co mówi, że sobie bat sama kręcisz to jest zwolennikiem chyba
      tzw. "zimnego chowu" :p
      • musam Re: nie rozpieścisz ;) 18.01.08, 18:59
        Sorry . ale co ma piernik do wiatraka? co ma niewiedza , i przesada,
        z miloscia , czuloscia czy jakims "zimnym wychowaniem".. hallo?
        Jakim prawem oceniacie rozsadne , doswiadczone matki , ze nie noszac
        niemowlaka non stop, wychowuja je zimno?!
        To tylko jakies zamydlanie oczu na wlasna : Sorry: niewiedze, i
        bezsilnosc.
        Nie uwazam za normalne, tp co opisuje autorka tego postu. nie i
        jeszcze raz nie. Trzymanie dziecka caly dzien przy piersi na zmiane
        z noiszeniem na rekach ,to do konca normalne! Czy ona ma czas uprac
        mu spioszki , czy zrobic zakupy, pojsc na spacer, zauwazyc ze
        jeszcze jest maz czy dom? Kpiny? Jezeli jest sie zorganizowanym, to
        mozna to wszystko wspaniale polaczyc, i ciecko jest zadowolone i
        jeszcze sie zyje. Dlaczego wiec co 2-gi post ma tytul: "o jacie! nie
        moge oduczyc od zasypiania przy piersi com zrobic, a musze powrocic
        do pracy" lub innego rodzaju "nieszczescia". Posty
        kochajcych "bardziej" swoje baby ,niz inne matek , czy moze cos
        innego?....
        Ja ubostwiam moje maluchy, sa "chowane" w cieple. Pomimo to mam czas
        zajac sie rowniez soba ,domem, dwojka starszych i maz mi tez nie
        ucieka do pierwszej lepszej okazji, z powodu niedopielegnowanej,
        zaniedbalej, zestresowanej i nie majacej dla niego czasu zony.
        P.s
        moja mala, wczesniaczka, wlasnie spala duzo, i nie zrywala sie co
        godz. z glodu do ssania. Chyba zostalam nie zrozumiana smile
        • bathilda Re: nie rozpieścisz ;) 18.01.08, 19:24
          > moja mala, wczesniaczka, wlasnie spala duzo, i nie zrywala sie co
          > godz. z glodu do ssania. Chyba zostalam nie zrozumiana smile

          Dobrze zostałaś zrozumiana. Wcześniaki tak mają. Donoszone dzieci często
          zachowują się inaczej. Ty masz swoje doświadczenia a my swoje. Nie twierdzę że
          demokracja rządzi, nie będziemy głosować. Mama poczyta wszystkie wypowiedzi i
          wybierze własną drogę. Aczkolwiek w sumie wszystkie karmiłyśmy na żądanie tylko
          każde dziecko żądało inaczej. I w tym sęk.
          • musam Re: nie rozpieścisz ;) 18.01.08, 20:04
            wiem ze szczesniaki tak majasmile, ale nie wazne.
            No chcialabym zobaczyc matke dziecka "zadajacego" przez kilka
            miesiecy, ( nawet tygodni) co godzine smile
            Wiem juz dlaczego te renomowane poradnie tak dobrze prosperujasmile
            coz, skoro dzieciak zada co godzine lub poltora, nie ma rady smile a
            jak matka nie wyrabia , to do......poradnismile
            Sorry, nie ma sensu, zamiast poradzic cos rozsadnego kobiecie,
            wmawiacie jej ze tak czeste karmienie, zasypianie przy piersi, i
            zrywanie sie ze snu przy pierwszej probie polozenia do lozeczka jest
            ok. no to bravo! Moze doraddzie zeby nosila przez caly dzien
            dzieciaka przy cycku , tak jak matki afrykanskie...
            one tez jakos zyja i dzieci sa meeega szczesliwe.No i luzeczko
            bedzie mogla sprzedac prawie po cenie zakupusmile
            • pitu_finka Re: nie rozpieścisz ;) 18.01.08, 20:13
              Nikt nie mówi o karmieniu dziecka co godzine przez kilka miesięcy>
              Ale przez kilka tygodni tak. I naprawdę renomowane poradnie
              laktacyjne tak działają. Poza tym jest jeszcze jeden aspekt tego
              problemu - u niektórych kobiet laktacja startuje nie bez wysiłku. I
              wtm wypadku karmienie co godzinę przez 15-20 minut jest gwoździem do
              trumny (tak było w moim przypadku i podobnie jak u Kaeiry dziecko
              ssało idealnie) - musiałam znacznie częściej karmić żeby mała
              przybierała a moja laktacja jakoś uczciwie ruszyła. Noszenie to
              zupełnie insza inszość. I nie byłam ani zaniedbana, ani mój dom na
              tym nie ucierpiał. A mój mąż, sorry, nie jest takim idiotą żeby
              uciekac z domu bo jego żona - matka jego czterotygodniowego dziecka -
              chodzi po domu nieumalowana. End of topic.
            • kaeira Re: nie rozpieścisz ;) 18.01.08, 20:26
              musam napisała:
              > Moze doraddzie zeby nosila przez caly dzien
              > dzieciaka przy cycku , tak jak matki afrykanskie...
              > one tez jakos zyja i dzieci sa meeega szczesliwe.

              No pewnie że bywają mamy, ktorym to odpowiada - zależy od charakteru i stylu
              życia.

              >No i luzeczko
              > bedzie mogla sprzedac prawie po cenie zakupusmile

              Ja łóżeczko kupiłam dopiero kiedy mała miała prawie rok - jest ono bez jednego
              boku i stoi przystawione do naszego łóżka. Przedtem spała z nami. A, i w chuście
              czasami też.
            • andziulindzia Re: nie rozpieścisz ;) 18.01.08, 22:31
              Musam, z jednej strony piszesz, ze jesteś doświadczona matka trójki
              dzieci, a z drugiej tak trudno przyjąć ci do wiadomości, że dzieci
              są różne i mają różne potrzeby. Mam koleżankę, której pierwsze
              dziecko było mega spokojne: jadło co 3 godziny, spało w swoim
              łóżeczko i mając 2 miesiące przesypiało całe noce. Cud miód na serce
              rodzica ceniącego swobodę. Problem powstał przy drugim dziecku: to
              darło się nieustajaca, ssało co godzinę i domagało noszenia. Nie
              spało w nocy inaczej jak przy maminym cycku. A dziewczyna miała już
              przecież doświadczenie jak sobie dziecko wyregulować i guzik z
              pętelką. Powiedziała, że gdyby jej pierwsze dziecko było takie jak
              to drugie to na jednym by poprzestali.

              Dzieci są bardzo różne. Nie da się zastosować jednego uniwersalnego
              przepisu na szczęśliwe macierzyństwo dla wszystkich. Warto przyjąć
              do wiadomości, ze nie każdy musi się z tobą zgadzać, a tych co się
              nie zgadzają nie przekonasz żadną siłą argumentacji. Choćby
              najbardziej wg ciebie rozsądnej.

              Ja karmiłam na żądanie starsze dziecko butelką, młodsze piersią.
              Moje dzieci jadły co 2-3 godziny. Nosiłam dużo, ale też i bawiłam
              się na podłodze, w łóżeczku i gdzie popadło. I wiecie co? Wyrosły na
              całkiem normalne, zwyczajne zdrowe dzieci.
        • luka2007 Re: nie rozpieścisz ;) 20.01.08, 23:54
          no wyobraz sobie ze mozna to wszystko co tu wlasnie napisalas ze soba
          polaczyc.ja jakos zawsze mam czas dla swojego malego.moja mama to sie smieje ze
          on nawet nie zdazy porzadnie zaplakac a ja juz przy nim jestem...i do tego
          wszystkiego dom (pranie spioszkow) gotowanie itp.wszystko na czas zrobione.maly
          karmiony na zadanie.czasem co godzine bo na przyklad chce mu sie tylko
          pic.czasem co 4 godziny-roznie to u nas bywa.na wadze przybiera wiec nie ma
          powodow do obaw. maz tez jest zaopatrzony jak trzeba, nawet lepiej niz
          przedtem...jesli jestes dobrze zorganizowana to dasz sobie rade ze wszystkimwink
    • awonas Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 20:52
      Weszłam w Twój wątek, bo mam czasem podobne myśli. Tylko że moje dziecię jest
      starsze. Niedługo skończy 7 miesięcy. Teraz ma inne potrzeby, które zaspakajam,
      ile mi sił starcza.
      Gdy synek miał 4 tygodnie, bardzo mnie potrzebował. Nie mogłam od niego odejść.
      Potrafił cały dzień przeleżeć przy piersi (średnio jeden dzień w tygodniu), a
      zwykle od popołudnia leżałam z nim w łóżku. W drugim miesiącu już mogłam się
      oderwać od niego. Jadł co godzinę i tak było do ok. 4 miesiąca (nie pamiętam,
      wydaje się to tak odległe). Następnie przerwy robiły się coraz dłuższe, ale w
      nocy nadrabiał. Teraz to historia. Bez problemu zostaje z nianią, gdy jestem w
      pracy. Po moim powrocie do domu, dopada do piersi z wielką radością, ale ssie
      max 5 minut. Więcej bawi się.
      Moje dziecko nie przepadało za noszeniem. Teraz to uwielbia. I naprawdę "nie
      przyzwyczajałam" do noszenia. Odbiera teraz wszystko.
    • asientos Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 21:03
      a czemu masz nie rozpieszczać? Moja ma 5 miesięcy a tulę i podnoszę,
      i je bez przerwy, i sięnie martwię.
    • fergie1975 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 18.01.08, 21:03
      Na pewno nie rozpieszczasz ani nie krecisz sobie zadnego bicza.
      to calkowicie naturalne ze dziecko potrzebuje stalej bliskosci mamy, pozniej
      naturalnie z tego wyrasta. Korzystaj z okazji ze chce sie przytulac smile pozniej
      bedziesz musiala sie sama o to prosic.

      Z drugiej strony dziecko czesto przystawiane łatnie stymuluje laktację. Ja
      pamietam te pierwsze tygodnie jako mile wylegiwanie sie w lozku z dzieckiem i to
      w dodatku w pelni usprawiedliwione !

      tak wiec dawaj pierś, tul, bierz na rece, tak jak Ci Twoj instynkt wlasnie
      podpowiada, badz po prostu mamą.
    • musam Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 19.01.08, 00:12
      "W ciągu dnia zasypia najczęściej przy karmieniu, jak
      już sobie podje i tylko wtedy mogę odłożyć ją do łóżeczka. Ale ona
      wybudza się
      po kilku kilkunastu minutach i chce do cyca albo po prostu na rączki
      i wtedy
      zasypia i tak w kółko. W łóżeczku drze się w niebogłosy"...
      that's all....
      Kazde z moich dzieci jest inne, ale nie mialam nigdy tego
      typu "problemow". Spanie w jednym lozku z noworodkiem , uwazam za
      bezmyslene i ryzykowne....no comment (czy tez moze poradzili w tej
      renomowanej poradnismile) nasi "idioci" w szwajcarii definitywnie
      odradzaja/ zabraniaja spac w jednym lozku z niemowleciem.
      Nie chce naprawde byc zlosliwa, ale kurcze ,uwazam ze te scenario
      opisane przez lulaj... jest nie ok. To moje zdanie, i nie musze
      naprawde wysluchiwac pseudo przewrazliwionych, podejzewam
      niedoswiadczonych matek, ze inny sposob wychowania ( jak wyzej
      opisany) jest "zimnym chowaniem" czy jakims innym
      idiotyzmem.Kurcze , znacie mnie lub moje dzieci, o co chodzi?
      Poczytajcie sobie z dwa razy ten post, powoli,i przeanalizujcie,
      zanim jedna czy druga zacznie podawac "super rady" autorce postu, a
      jezeli w dalszym ciagu uwazacie ze to co ona przechodzi to jest
      normalne, to chyba naprawde nie ma sensu dyskutowac bo szkoda czasu
      (z mojej strony przynajmniej).
      • fergie1975 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 19.01.08, 09:45
        Mysle, ze do wszystkiego trzeba podchodzic przede wszystkim rozsadnie. Tak jak
        napisalas kazde dziecko jest inne, wiec matka przede wszystkim powinna zdac sie
        na swoj instynkt i wsluchac sie w potrzeby konkretnego dziecka, a nie w swoje
        widzimisię i wygodę.

        Dziwne ze wszyscy sa za rozpieszczaniem a tylko Ty nie smile pozdrawiam.

        p.s. Udowodniono naukowo, ze przytulanie itp wplywa pozytywnie na rozwoj
        emocjonalny i nie mozna tego przedobrzyć oraz wszelkie lulania i bujania
        wplywają korzystnie, a wrecz sa potrzebne do ukształtowania mozgu. I jak tu nie
        lulać? Jeżeli chodzi o noszenie to też jest bardzo indywidualne jedna może
        dzwigać inna nie.
        Wrzeszczace dzieci chcące bez przerwy na rece, to glownie dzieci ktore tego we
        wczesnym dziecinstwie pozbawiono.
        • maff1 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 19.01.08, 15:52
          ... a po 12 tygodniach jak sie usamodzielni, to juz powinno mature
          zdać, a co?

          a tak poważnie:
          mleko kobiece jest najrzadszym mlekiem wśród wszystkich ssaków?
          ciekawe dlaczego?
          jako podpowiedz dodam ze u innych ssaków osobnik jest dojrzały po
          roku.
        • musam Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 19.01.08, 18:38
          kochac dziecko, a rozpieszczac, to dwie pary butow. Ale przeczytaj,
          moze jeszcze raz,powoli, post autorki, dla mnie to nie
          rozpieszczanie tylko .....smile
    • basiak36 Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 19.01.08, 18:37
      Jedyne co moge powiedziec to tul i karm ile sie da. Mam 5 letniego synka i 3.5
      miesieczna coreczke. Ten czas kiedy synek byl maly i potrzebowal tulenia i
      piersi minal tak strasznie szybko, chociaz wtedy wydawalo mi sie ze w
      nieskonczonosc bede karmic i nosic, i mialam chwilami dosc, cieszylam sie kiedy
      przyjezdzala mama i zabierala go na spacer. A teraz nagle ma 5 lat, chodzi do
      zerowki od 9 do 16 i nie ma go caly dzien i nie chce sie przytulic bo woli
      budowac cos z lego czy bawic sie z kolegami. I juz nigdy nie bedzie tym
      przytulanskim chlopcem. Nie bedzie chcial aby go nosic na rekach do szkoly.
      Teraz z coreczka juz jestem madrzejsza i ciesze sie chwila ile moge. Nosze ja
      ile moge, kupilam chuste i mala sobie w niej ssie i spi. Chetnie tez bawi sie
      sama na macie ale ogolnie woli na raczkach.
      I nawet nie chce zeby ktokolwiek gdzies mnie od niej uwalnial, te dni i tak za
      szybko leca.
      Nie daj sobie wmowic ze jakis bicz na siebie ukrecasz, 6 latki nie bedziesz juz
      nosic bo nie bedzie chciala.
      • musam Re: czy nie rozpiesczę córeczki??? 20.01.08, 23:41
        no coz , komentarz jest chyba zbedny...

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=74650310&a=74652014
Inne wątki na temat:
Pełna wersja