muminki211
24.02.08, 00:05
Na mądre rady teściowej ogólnie przymykam oko lub puszczam je mimo uszu, bo w
sumie to bardzo pomocna kobieta a ja już nauczyłam sie unikać zbędnych
stresów. Jednak to co mi dzisiaj zaserwowała to perełeczka

Mianowicie,
gdzieś wczoraj obejrzała jakąś mądrą głowę w telewizji, która wypowiadałą się
na temat czapek wiązanych dla niemowlaków. A więc: są bardzo be, bo uściskają
jakieś nerwy i naczynia pod buzią i coś w głowie przez to dziecku może się
zrobić. Oczywiscie bardzo groźnego. Stąd niby płacz niuńka jak się go w czapę
przyozdabia przed wyjściem na dwór. Nie omieszkała najpierw poinformować mężą
o tym gdy szedł dziś z małym na spacer (poluzowała przy okazji dziecku pod
szyją czapeczkę, tak że uszy mogły się wietrzyć) i przywędrować do mnie na 2
piętro (sami mieszkają na parterze) i zrobić mi wykład jabym z dziecka
salcesonik czapeczką robiła

Ręce jednak czasem opadają