magda1237
05.03.08, 07:42
Myślę że będzie już ok. Zasypianie poszło w zasadzie bez problemów,
co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Ostatnio łóżeczko służyło
wyłącznie jako miejsce na zabawki i pluszaki, więc jak ją czasem
włożyłam w ciągu dnia na chwilę do łóżeczka i włączyłam karuzelę to
traktowała to jako coś bardzo fajnego, miłego a nie jak karę. Dwie
poprzednie noce miała bardzo niespokojne, co chwilę obijała się o
szczebelki, wybudzała się, popłakiwała, ale ostatnia noc była już w
miarę spokojna. Spała jak zabita, nawet myślalam, że jest chora, bo
ostatni raz miała tak mocny sen jak miała temperaturę.
Jak wróciłam do pracy (mała miała 5,5 miesiąca) zaczął się nocny
koszmar i tak trwał nieprzerwanie do ostatniej niedzieli, kiedy to
powzięłam decyzję, że tak dalej być nie może. Na razie "ćwiczymy"
spanie w łóżeczku, jak to opanujemy przechodzimy do rezygnacji z
nocnych karmień (to dopiero będzie dla niej szok, bo pije w nocy co
3 godziny, jak noworodek).
Na ten weekend mamy jechać do moich rodziców. Mam straszny dylemat,
bo boję się, że po 2 nocach spania ze mną wrócimy do punktu wyjścia.
Rodzice i mąż się ze mnie śmieją, że coś tam sobie ubzdurałam ale ja
na serio myślę że mogę zaprzepaścić to co udało nam się osiągnąć? Co
myślicie