kotek i maluszek pod jednym dachem??

20.05.08, 21:55
zastanawiam sie nad przyjeciem pod dach jakiegos biednego malutkiego
kociaka , duzo czytalam o tym ze dzieci ktore zyja ze zwierzetami
lepiej sie rozwijaja itd itd mysle ze duzo by bylo korzysci po obu
stronach
kochamy z mezem zwierzeta w naszych domach rodzinnych zawsze byly
jakies czworonogi
pies nie wchodzi w gre bo mieszkamy na 3 pietrze a mojego meza nie
ma wiec nie ma szans na spacery
ale kotek ...
co o tym myslicie ?
    • monikaa13 tu masz wątek na ten temat 20.05.08, 21:58
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=79625220
      • lena216 Re: tu masz wątek na ten temat 20.05.08, 22:01
        dzieki
        • o-lcia Re: tu masz wątek na ten temat 20.05.08, 22:03
          Nie znosze kotow.
          Ale mysle,ze jesli zadbasz o odrobaczenie i wezmiesz kotka z pewnego zrodla to
          bedzie dobrze.
    • night_irbis Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 21.05.08, 00:40
      Ja natomiast jako posiadaczka zreszta kota odradzam kociaka do niemowlaka w przypadku osobu, która na kotach się nie zna. Kot ma swój charakterek, swoje schizy i nie jest to pies, któremu się powie "nie wolno" i tego nie zrobi.
      Miałam koty od "zawsze" - zarówno w domu rodzinnym jak i w zyciu samodzielnym, ale i tak miałam wątpliwości, jak sobie poradzimy po urodzeniu maluszka (bo planowałam wziąć nowego kota po śmierci poprzedniego jak byłam w ciąży). Wzięłam, nie żałuję smile
      Ale:
      1. Dorosłego, z już ukształtowanym charakterem - obserwowałam go u ludzi od których miałam wziąć
      2. Zaszczepionego i odrobaczonego
      3. Mimo wszystko cały czas pilnuję i kształtuję relacje kot/dziecko, żeby żadna ze stron nie poczuła się zazdrosna bądź zagrożona, lub żeby którakolwiek ze stron nie zrobiła sobie krzywdy nawzajem (i nie mówię tu o agresji celowej - tylko przypadkowej, w zabawie)
      4. Wzięłam kota przed urodzeniem dziecka - bo "teoretycznie" wtedy jest najmniejsza szansa na pojawienie się alergii.

      Nie żałuję natomiast, bo wiem, że jest to bardzo pozytywna więź w życiu dziecka. Uczenie się od małego empatii, szacunku i odpowiedzialności za słabszych - ech - zresztą nie będę wyliczać - mnóstwo artykułów jest na ten temat a ja znów taki pisarzem nie jestem smile

      Ale wracając do założycielki wątku - rozważ to dobrze, czy ty sama dasz sobie radę ustalić relacje w domu i czy nie lepiej jednak jeżeli już z kotkiem poczekać, aż dziecko troszkę podrośnie - tak do lat 4 gdzieś (no bo jak piszesz na forum Niemowlę - to rozumiem, że dziecko masz malutkie).
      • kitkitkitkit Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 21.05.08, 01:10
        U nas w domu jest i kotek(hmm...kocica,dama wytworna) i 2miesieczny
        maluszek...no i jakos im się zyje.Mały jeszcze jakoś specjalnie nie
        jest zainteresowany a i kot po urodzeniu Mikołajka usunął się sam na
        bok.Na początku próbowałąm nauzyc ja spania w korytarzu(dotychczas
        spała gdzie chciała-nawet w naszym łóżku),ale tylko sie biedula
        stresowała...Bo to dla niej dziwne,ze nagle wszyscy przyestaja miec
        ja na pierwszym miejscu.Ale starm sie kiedy moge ja głaskac i
        tulić,ale to juz nie to samo.Kiedys ona nami rządiła,ale jest na
        tyle mądra,ze jakoś to po swojemu kociemu zrozumiała i Małego
        całkowicie olewa...(-: Ale koty mają 'charakterki", i każdy kot jest
        inny.Zycze powodzenia i pamietaj,ze siuśki kota straaaaasznie
        śmierdzą(-:
    • lena216 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 21.05.08, 07:12
      bardzo wam dziekuje za cenne uwagi ,napewno jeszcze trzy razy to
      przemysle .
      • kasia191273 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 21.05.08, 09:10
        my mamy dwa koty- jeden 2-letni, drugi 4-miesieczny, a corka ma 16
        miesiecy

        nigdy nie mielismy zadnych problemow, ale dodam, ze oba to koty
        rasowe, z rodowodem, ze sprawdzonej hodowli i tylko to gwarantuje,
        ze kot nie bedzie mial problemow z psychika, bedzie ulozony,
        spokojny i w 100% przewidywalny

        nie zrozumcie mnie zle- tez mam wiele litosci dla biednych kotow ze
        schronisk itd., sama mialam takie przed laty, dla kogos jednak, kto
        nie zna sie na kotach, a ma male dziecko, polecam kota rasowego lub
        zadnego. Wtedy jest pewnosc, ze wszystko bedzie w najlepszym
        porzadku, kot socjalny i bez pokreconej psychiki. Pokrecona psychika
        to wynik zbyt szybkiego oderwania od mamy- kot powinien przebywac
        przy matce min. 13 tygodni, co w przypadku kotow ze schronisk lub
        przypadkowo rozmnazanych jest nieprzestrzegane, kazdy chce sie
        kociat pozbyc jak najszybciej. A potem jest zdziwienie, ze kot jest
        postrzelony, dziki czy reaguje agresja.
        • sandraa3 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 21.05.08, 17:40
          Nie jest prawdą to co piszesz. Nie przewidzisz charakteru kociaka w
          100%, nawet takiego z hodowli.
          100% pewność charakteru to tylko dorosły kot, wszystko jedno skąd.
          Mam 6 kotów i tylko jeden, znajda pozwala robic dziecku ze sobą
          wszystko. Reszta trzyma się na dystans, w tym rasowy wink
          • mama-cudownego-misia Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 22.05.08, 23:01
            A ja się nie zgodzę. Dla dorosłego kota zmiana otoczenia jest takim stresem, że
            potrafi go nieźle znerwicować, i nawet najspokojniejszy kot po zmianie domu
            zaczyna być nerwowy albo podsikiwać.
            • sandraa3 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 23.05.08, 08:50
              Ale ja nie piszę o kocie zabranym komuś. Piszę o kotach
              znalezionych, z fundacji azylów lub ze schroniska. Te koty mają
              niesamowitą potrzebę miłości. I nowy dom nie jest dla nich stresem,
              wprost przeciwnie, ich stres wtedy właśnie się kończy.
              • mama-cudownego-misia Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 23.05.08, 12:48
                Sandra, przepraszam, ale to jest próba personalizacji kota, który niestety nie
                jest świadom, że właśnie znalazł dom docelowy i miłość. On wie tylko, że znowu
                zmienił otoczenie i że wokół są obcy ludzie, obce zapachy, być może obce koty.
                Wiesz równie dobrze, jak ja, że kot po przejściach jest bardziej znerwicowany i
                przynosi do nowego domu znacznie większy bagaż stresów, a bywa, że i złych
                nawyków powodujących dodatkowe tarcia i utrudniających adaptację (zwykle
                związanych z załatwianiem swoich potrzeb). Oczywiście, na taki stres kot,
                szczególnie taki, który został wcześnie oddzielony od matki i "zaadoptował"
                ludzi jako swych rodziców, uznając ich za takie duże koty, może zareagować
                większą przylepnością i szukaniem oparcia w nowych właścicielach. Wcale jednak
                nie musi.
                • sandraa3 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 24.05.08, 11:21
                  Widocznie mamy inne doświadczenia. Znalazłam dom parudziesieciu
                  kotom, i małym i dorosłym i wiem jak zachowuje się dorosła znajda.
                  Nie trafił mi się nigdy kot katowany. Cała reszta była do rany
                  przyłóż.

                  Żeby było jasne: mówię o braniu do dziecka dorosłego kota, który
                  czeka w schronisku, azylu lub domu tymczasowym i osoba nim się
                  opiekująca zna jego charakter.
                • marinella1979 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 25.05.08, 18:40
                  mama-cudownego-misia napisała:

                  > Sandra, przepraszam, ale to jest próba personalizacji kota, który niestety nie
                  > jest świadom, że właśnie znalazł dom docelowy i miłość. On wie tylko, że znowu
                  > zmienił otoczenie i że wokół są obcy ludzie, obce zapachy, być może obce koty.
                  > Wiesz równie dobrze, jak ja, że kot po przejściach jest bardziej znerwicowany i
                  > przynosi do nowego domu znacznie większy bagaż stresów, a bywa, że i złych
                  > nawyków powodujących dodatkowe tarcia i utrudniających adaptację (zwykle
                  > związanych z załatwianiem swoich potrzeb). Oczywiście, na taki stres kot,
                  > szczególnie taki, który został wcześnie oddzielony od matki i "zaadoptował"
                  > ludzi jako swych rodziców, uznając ich za takie duże koty, może zareagować
                  > większą przylepnością i szukaniem oparcia w nowych właścicielach. Wcale jednak
                  > nie musi.


                  przez mój dom przeszło kilkadziesiąt dorosłych kotów po przejsciach.
                  Były przygotowywane do dalszej adopcji
                  Oczywiscie pierwsze dni są dla takiego kota trudne ale kiedy zaczyna zdawać
                  sobie sprawe ze krzywda mu sie nie dzieje , ma ciepło plus jest pełna micha ,
                  stres mija.
                  Zaden z kotów ktore u mnie byly nie podsikiwało mi z powodu zmiany otoczenia ( a
                  mialy przerózne historie)
    • agata688 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 21.05.08, 09:19
      osobiscie za kotami nie przepadam(delikatnie mowiac),ale uwazam,ze jezeli ktos
      kocha te stworzenia to jest w stanie pogodzic opieke nad dzieckiem i kotkiem.
    • osa551 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 21.05.08, 09:23
      Ja wzięłam do domu kota na długo przed pojawieniem się pierwszego dziecka.
      Kociak przy małym dziecku to nie jest chyba zbyt dobry pomysł. Mam kota
      rasowego, z hodowli, zanim go wzięłam - obserwowałam jego matkę. Jak kot do nas
      trafił miał prawie pół roku. Wogóle nie jest agresywny w stosunku do ludzi, ale
      wiem, że swój charakterek ma. Rządzi dwoma wielkimi psami i im potrafi pokazać,
      że ma zęby i pazury. Z powodu alarmu w nocy jest w nieużywanej przez nas
      łazience - w odwecie kupę zamiast do kuwety robi pod prysznicem.

      Natomiast moją córkę usiłującą złapać go za ogon znosił z wielkim spokojem.

      Niestety przy całej mojej miłości do zwierząt - przy małych dzieciach nie
      wzięłabym do domu "dachowca" to zbyt duże ryzyko jeśli chodzi o charakter a jak
      się bierze zwierzę do domu to nie po to, żeby je po pół roku oddawać do schroniska.
      • m.barcinska Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 21.05.08, 09:39
        Mam kota dachowca i malutkie bo 5 tygodniowe dziecko. Nie uważam, żeby dachowce
        były jakoś głupsze niż koty rasowe. Nie można tak uogólniać, bo mój kociak na
        dziecko reaguje bardzo pozytywnie. Nie wskakuje do łóżeczka czy wózka, a jak
        wystawiam Małą na balkon np w leżaczku to siedzi przy niej i pilnuje. Czasami
        mam wrażenie, że zachowuje się jak piessmile.
        Wiadomo, że kot w domu to wszędzie jego sierść- ale wystarczy go regulanie
        czesać i będzie ok.
        Ktoś napisał, że kocie siuśki śmierdzą- owszem- jak się stosuje zwykły piasek i
        nieczęsto go wymienia. My stosujemy żwirek silikonowy i jeszcze nikt nie
        powiedział, że u nas w domu śmierdzi kotem. Ludzie czasami aż się dziwią i
        mówią: "to wy macie kota?- wogóle nie czuć".

        Ja uważam, że dachowce to bardzo kochana rasasmile i mądra na swój sposób. Ale
        decyzję o przygarnięciu kotka trzeba przemyśleć- bo on też potrzebuje czasu i
        Twojej uwagi.
    • prigi Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 21.05.08, 09:40
      mam 3 letniego kocura, wielkiego egocentryka. gdy pojawiła sie mała
      bardzo jej pilnował, biegł do jej pokoju, gdy tylko zakwiliła,
      przybiegała do mnie i patrzył z charakterystycznym wyrzutem w
      oczach, bo Karola sie przebudza, odkryła itd.chiał bardzo się do
      niej przytulić, "udeptać" itd. teraz gdy córa ma prawie 9 miesięcy
      panicznie sie jej boi. ona zachwycona "biegnie" na czworaka do kota
      gotowa wyrwać mu wąsy, sierść i pociągnąć za ogon, a ten zwiewa,
      gdzie pieprz rośnie. biedaczek. ale gdy mała śpi np. u dziadków, to
      nie podoba mu sie sytuacja, że łózeczko puste i wózka brak.
      przyznaję, że drapnął już moją córkę w geście paniki (ścisnęła mu
      brzuch a ja nie zdążyłam zareagować). dużo jej to nie nauczyło - po
      chwili płaczu był radosny atak na ki. zaznaczam, że mam dachowca.
      byłam współwłaścicielem syjama i persa. i na parwdę, każda rasa jest
      inna. syjamy są bardzo zazdrosne o swich włąściecieli, ale darzą ich
      przeogromnym uczuciem, persy natomiast są spokojne i, że tak
      powiem "mało ruchliwe" i mało towarzyskie.
      • kasia191273 dachowce/ rasowce 21.05.08, 12:37
        Oczywiscie! Bardzo czesto zdarzaja sie dachowce cudowne, cierpliwe i
        lagodne. Wieksze jest jednak ryzyko, ze dachowiec bedzie mial
        pokrecona psychike niz kot rasowy, ze sprawdzonej hodowli, gdzie
        koty rozmnaza sie bacznie patrzac na geny rodzicow i socjalizuje od
        pierwszego dnia. Koty ucza sie zarowno obecnosci innych zwierzat,
        jak i bliskosci z czlowiekem, brania na rece, przytulania do twarzy,
        dotykania brzucha.
        • ela82 Re: dachowce/ rasowce 22.05.08, 19:27
          pla pla pla
          Sorry, ale nie wytrzymalam.
          Dla mnie rasowe zwierzeta maja przewalone we lbach wlasnie.
          Mialam w zyciu 7 psow i 2 koty.
          Wszystko to znajdy, co to nie wiaodmo z jakiego zrodla, te mieszance
          obrzydliwe, z ktorych nie wiadomo co wyjdzie. I co? I guzik. Tak
          madrych, spokojnych i ulozonych zwierzat nie widzialam u nikogo. Kot
          uratowany cudem od smierci daje sie nosic do gory brzuchem!!! (kto
          ma kota, to wie, ze koty generalnie nie lubia wystawiac brzucha),
          spi przy lozku, a jak dzieci placza to przybiega do mnie i
          przerazliwie miauczy. I co?
          • mama-cudownego-misia Re: dachowce/ rasowce 22.05.08, 22:58
            Elu, obawiam się, że niewiele wiesz o kotach rasowych, właśnie dlatego, że ich
            nie miałaś.
            Ja mam porównanie - przez 30 lat mojego życia przez dom przewinęło się z 6
            dachowców, pers i kot orientalny, siostra zaś ma mainecoona.
            Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale w procesie hodowli kotów rasowych
            wytworzono predyspozycje do określonego typu charakteru.
            I tak na przykład persy i ich krótkowłosa wersja, czyli exotiki, są zwykle
            spokojne, i dają się fantastycznie tresować, jak psy. To bardzo stara rasa,
            tresowany pers obracał karty ksiąg Machiavellemu, i gasił świece na polecenie
            kardynałowi Richelieu. Wymaga jednak sporo wysiłku przy pielęgnacji (i wysiłku
            tego nie można zaniechać, bo się rozchorują).
            Inna dobra dla dziecka rasa to ragdolle, czyli "szmaciane lalki", niezwykle
            łagodna rasa wyhodowana w USA. Jej wadą jest dość duża cena.
            Nie polecałabym przy małym dziecku kotów "dzikich" (Leśne Norweskie,
            Syberyjskie, Mainecoony) oraz siamów i orientalnych, bo mają dość zdecydowany
            charakter.
            Nie oznacza to oczywiście, że dachowce są złe. Są po prostu bardziej nierówne. Z
            moich dachowców dwa były (jeden właściwie jest) wariatami i trzeba je bardzo
            przy dziecku pilnować. Reszta albo zachowuje zdrowy dystans, albo wręcz się
            sympatycznie lepi do dziecka.
            • lukrecja34 Re: dachowce/ rasowce 23.05.08, 12:46
              zarówno ja jak i masa moich znajomych mamy koty-znajdy lub ze schroniska,tzw.
              wielokoty czyli dachowce i nigdy w życiu ani ja ani moi znajomi nie mieliśmy
              kłopotów z w.w. kotami i dziećmi.żadnej agresji,ataków,przegryzionych gardeł
              itp. bzdur.zwierzę,tak jak człowiek,ma swój charakter i głównie od wychowania
              zależy czy dane zwierzątko nadaje się do zamieszkania z dzieckiem czy nie.a
              klepanie,że tylko koty rasowe nadają sie do domów z dziećmi to chyba jakiś kompleks.
              do autorki wątku-kota polecam ale albo dorosłego albo jak dziecko będzie trochę
              większe.i nie daj sobie wmówić,że koty to zagrożenie dla dziecka bo to nieprawda.
              • mama-cudownego-misia Re: dachowce/ rasowce 23.05.08, 12:52
                Ba, oczywiście, że nie tylko koty rasowe nadają się do chowania z dzieckiem, i
                oczywiście, że przegryzanie gardeł to bzdury (chociaż ja swoim kotom nie
                pozwalam spać z dzieckiem).
                Jednak niektóre rasy kotów rasowych, szczególnie zaś ragdolle, były specjalnie
                hodowane po to, żeby wyłonić cechy przydatne w mieszkaniu z dzieckiem. Jak kogoś
                stać na 1500 zł za ragdolla, to czemu nie?

                I nie wiem, czemu się tak wszyscy upieracie przy dorosłych kotach. Dorosły kot
                się naprawdę trudniej adaptuje do nowego domu i nowych reguł, niż mały...
                • lukrecja34 Re: dachowce/ rasowce 23.05.08, 12:56
                  ale dorosły kot nie psoci jak szczeniak,nie ma tych pazurków-szpileczek i
                  ząbków-szpileczek,jest z reguły spokojniejszy,bardziej zrównoważony...długo
                  możnaby wyliczać.
                  • kasia191273 Re: dachowce/ rasowce 23.05.08, 16:44
                    pazury kotom sie obcina, raz na tydzien i nie ma 'szpileczek'

                    maly kot o wiele lepiej zniesie adaptacje niz dorosly- moze troche
                    psocic, ale od poczatku jego swiat bedzie skombinowany z malym
                    dzieckiem
                    • sandraa3 Re: dachowce/ rasowce 24.05.08, 11:36
                      To mit, że dorosły kot trudno się adaptuje do nowych warunków.
                      Wszystko zależy od kota. Ale jesli kot nie ma domu, jest w
                      schronisku i garnie się do ludzi, to nie ma mowy o trudnościach w
                      adaptacji.
                      Dorosły kot ma pewny charakter, wiesz co bierzesz. Kociak może
                      wyrosnąć na niedotykalskiego, agresywnego itp. Moi rodzice mają taka
                      kotkę. Na ręcę mozna ją brac tylko podstepem i trzymac daleko od
                      siebie. Gdy przyjdzie do kogos na kolana i chce się wstac, trzeba
                      wołać mamę na pomoc, bo tylko ona się kotki nie boi wink
                      A wychowywana była jak reszta zwierzaków.
                      • mama-cudownego-misia Re: dachowce/ rasowce 24.05.08, 12:12
                        I naprawdę uważasz, że w warunkach schroniskowych jesteś w stanie ocenić
                        charakter kota? Kobieto, czy Ty byłaś kiedykolwiek w schronisku i widziałaś, ile
                        kotów siedzi w jednym boksie? Czy wiesz, dlaczego tyle kotów w schronisku ginie
                        od infekcji? Bynajmniej nie dlatego, że jest tam jakaś epidemia, tylko dlatego,
                        że te koty sa poddane silnemu stresowi, a kot w stresie potrafi "wyłączyć" swój
                        układ immunologiczny. Równie dobrze mogłabyś próbować oceniać charakter
                        człowieka w czasie trzęsienia ziemi...

                        A gorsza adaptacja dorosłego kota do nowych warunków to nie mit, tylko wynik
                        jego wrodzonej terytorialności. Oczywiście, adaptuje się, bo musi, ale ciężko.
                        • sandraa3 Re: dachowce/ rasowce 26.05.08, 11:54
                          Nie denerwuj sie tak wink
                          Owszem, byłam wolontariuszką na Paluchu i pomagałam w Azylu w
                          Konstancinie.
                          Masz rację, w schronisku kociego charakteru do końca nie da się
                          przewidzieć ale już w domu tymczasowym jak najbardziej. I to jest
                          według mnie najlepsze rozwiązanie.
                          Pośredniczyłam w zmianie domu 5letniej kotki. Nie było żadnych
                          problemów z aklimatyzacją.

                          Co do kotów rasowych, też mam takiego. I jego charakter nie jest w
                          100% taki jak to obiecują w opisie tej rasy... A problemów
                          zdrowotnych miałam z nim więcej niż z innymi kotami swoimi. Do tej
                          pory, bo teraz mam niestety...
                • yoku Re: dachowce/ rasowce 24.05.08, 20:04
                  mamo-cudownego-misia, podpisuję się wszystkimi kończynami pod Twoimi
                  wypowiedziami w tym wątku z wyjątkiem info o cenie wink ragdoll z
                  porządnej hodowli to wydatek raczej 2500 niż 1500 zł... niestety

                  mam ragdolla, kóry przyjechał do nas jak córa miała 4 m-ce. kot jest
                  zaledwie 5 dni od niej młodszy i cudnie się dogadują. kot zupełnie
                  nie reaguje na zaczepki dziecka a jak mała popłakuje on zaraz
                  podbiega zobaczyć czy jej się krzywda nie dzieje smile ale ja nie o tym
                  chciałam... wink absoluną prawdą jest, ze kot rasowy jest znacznie
                  bardziej bezpieczny dla dziecka niż dachowiec... w hodowlach koty
                  krzyżują w bardzo przemyślany sposób.. nie chcodzi tylko o
                  doskonałość w typie kota ale również o charakter - niezrównoważone
                  koty nie mają szans na karierę hodowlaną a ich drzewo genealogiczne
                  można odtworzyć na wiele pokoleń wstecz sprawdzając m.in. czy nie
                  było w rodzinie chorób genetycznych lub krzyżowań w ramach tej samej
                  gałęzi co często skutkuje zaburzeniami psychicznymi. niestety
                  z "dachowcami" jest jak z pudełkiem czekoladek, nigdy nie wie się na
                  co się trafi... wiem, że wiele osób się obruszy bo ma cudowne
                  koty 'dachowe' ale można trafić również bardzo nieciekawie a potem z
                  bólem serca usypiać kota lub oddawać do schroniska.... osobiście
                  znam przypadek pary, która musiała uśpić 9-letnią kotkę bo rzucała
                  się z zazdrości na dziecko. gryzła i drapała.

                  decydując się na kota dla dziecka trzeba też wiedzieć, że
                  statystycznie koty są bardziej zrównoważone niż kotki i lepiej żeby
                  kot był wykastrowany. obecnie coraz cześciej w Polsce (bo np. w
                  Stanach robi się to od wielu lat) poddaje się koty wczesnej
                  kastracji (ok. 12 tyg życia) zanim hormony zaczną pracować i wbrew
                  opiniom jest to lepsze rozwiązanie niż późniejsza kastracja bo m.in.
                  zwierzę szybciej dochodzi do siebie a nie ma to wpływu na proces
                  wzrostu zwierzaka... generalnie kot + dziecko - fajna rzecz jak się
                  zrobi to z głową smile
                  • sandraa3 Re: dachowce/ rasowce 26.05.08, 12:03
                    > osobiście
                    > znam przypadek pary, która musiała uśpić 9-letnią kotkę bo rzucała
                    > się z zazdrości na dziecko. gryzła i drapała.

                    Czy oni są normalni???
                    A jak dziecko będzie gryzło drugie dziecko też uspią??? Wina leży po
                    ich stronie! Mogli jej znaleźć nowy dom, a nie zabijać!

                    > obecnie coraz cześciej w Polsce (bo np. w
                    > Stanach robi się to od wielu lat) poddaje się koty wczesnej
                    > kastracji (ok. 12 tyg życia)

                    Gdzie się tak robi? Pierwsze słyszę. Tzn że w Polsce się tak robi...
            • osa551 Re: dachowce/ rasowce 25.05.08, 20:35
              Ja mam właśnie egzotyka krótkowłosego - ten kot jest wyjątkowo łagodny,
              natomiast to, że jest krótkowłosy nic nie oznacza, bo jego sierść i tak jest
              trochę dłuższa od sierści dachowca i wymaga szczotkowania raz w tygodniu. Kot ten:
              - wykłada się przed gośćmi na grzbiecie w celu podrapania go po brzuchu
              - uznaje, że łapanie za ogon przez dziecko (nie jestem niestety w stanie zawsze
              upilnować) jest ok
              - na weterynarza patrzy jak cielę i bez trzymania da się zaszczepić i opatrzyć
              sobie rankę
              - da się kąpać, czesać i suszyć suszarką znosząc to z filozoficznym spokojem
              - rządzi dwoma psami wielkości sznaucera olbrzyma
    • lena216 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 23.05.08, 13:13
      bardzo dziekuje wszystkim za tyle cennych wskazowek
      • matylda07_2007 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 24.05.08, 23:00
        My mamy kota + 7 miesięczne dziecię smile Dziecię kocha kota miłością ogromną, kocica mniej tej miłości ma tongue_out Nic złego jednak się nie dzieje. Tyle, że koty właśnie to wielcy indywidualności. Nie zrezygnowałabym ze swej kocicy nigdy. Myślę, że z czasem obie się zaprzyjaźnią.
        • matylda07_2007 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 24.05.08, 23:01
          Koty to wielcy indywidualiści miało być smile Tak to jest, jak się pije piwo. I to w samotności tongue_out
          • kasia191273 Re: kotek i maluszek pod jednym dachem?? 25.05.08, 21:52
            filmy na temat zwierzat (w tym kotow) i dzieci

            www.itvp.pl/event/zwierzowiec/
Pełna wersja