nie daję rady-mam dość,ratunku!

17.09.03, 21:08
podtemat: dziecko nadpobudliwe??
Mam 4 miesięcznego synka o niesamowitym temperamencie. Dzidziuś wymaga
poświęcania mu całkowitej uwagi. Jeśli karuzela to w towarzystwie mamy, mata
z zabawkami owszem, ale jeśli mama jest w pobliżu i mówi. W każdym poradniku
czytałam "mówić, jak najwięcej mówić do dziecka" no i wygadałam sobie taki
los... Szymon, gdy nie widzi kogoś nad sobą i ta osoba nie mówi DO NIEGO-
ryczy potwornie...
Już z mężem tracimy cierpliwość, są dni, kiedy nic nie pomaga. Mały krzyczy
całe dnie. Wygląda to tak, że kiedy dajemy mu zabawkę, jest w stanie
zainteresować się 10 sekund i w ryk, bierzemy na ręce-jest ok, ale 2 minuty
potem jest ryk,sadzamy na kolanach-chwilka zaciekawienia i znowu płacze! w
wózku jest ok, pod warunkiem, że widzi nad sobą przesuwające się drzewa, w
łóżeczku beczy non stop, kąpiel to histeria a ubieranie jeden wrzask. Nie
dajemy rady...wszyscy...mąż, babcia, odwiedzająca nas bratowa...przekazujemy
sobie go z rąk do rąk, bo nikt nie wytrzymuje zbyt długo...
Przestałam chodzić z koleżanką- mamą na spacery bo zwyczajnie mi wstyd-mały
wciąż beczał a ja już traciłam cierpliwość. Jej dziecko jak anioł a mój
diabeł wcielony nie dał dojść do głosu ani jej ani mnie, ludzie ogladali się
na mnie jak na wyrodną matkę. w tej chwili ograniczam się do samotnych
spacerów po ogrodzie lub najbliższej okolicy by móc jak najszybciej
przeybiec do domu.
Opadam z sił.
Byłam u świetnego pediatry-opowiedziałam o wszystkim a ten mały szatan
zaczął się tak rechotać,że pediatra spojrzał na mnie jak na matkę dziwaczkę,
nie mogąc uwierzyć w moje historie, ale nic to u innego lekarza sytuacja się
powtórzyła! Dziecko było pogodne, jak letni dzień!Ale tylko w czasie wizyty.
Mam dużo cierpliwości i spokojnie podchodzę do synka, ale dziś załamałam
ręce...Babcia wyjechała na wczasy, abym nie zwariowała, mąż wziął urlop.
i mimo, ze jest nas dwoje nie daliśmy rady. Mąż wyszedł na spacer.
podsłuchiwałam z balkonu jak ten tyran się zachowuje-właśnie zaczynał
koncert-po 5 minutach byli z powrotem,Radek w domu-syrena przed domem-
zostawił go i uciekł!!
Każdego dnia marzę aby była 20.30-wtedy usypia.W tej chwili, mimo że Szymek
śpi spokojnie, wciąż w głowie słyszę ten wrzask.
Nie czerpię radości z maciezyństwa-mało jest chwil, które przynoszą radość z
obcowania z moim dzieckiem.Kocham synka, ale jest to w tej chwili taka
sucha, wypalona, obowiązkowa miłość. Te dobre momenty mojego dziecka trwają
kilka minut i beczeć mi się chce, że tylko tyle.
Dzidzius wydziera się tak od pierwszych dni życia-w tej chwili wyszły mu 2
zęby na dole i drze się nadal...Mamy już oboje z mężem złe myśli...Beczeć mi
się chce.
Czekaliśmy na wyjazd dziadków bardzo długo by mieć troszkę intymności i
radości bycia ze sobą a sytuacja wygląda tak, że nie mamy siły na nic.
Jesteśmy poirytowani, wściekli na malca i na siebie...teraz mój facet siedzi
na dole ja na górze domu.Codziennie rozmawiamy na temat tego co się dzieje,
ale i tak nie dajemy rady psychicznie.
Może mały jest nadpobudliwy?
(To nie są kolki-te już się skończyły)
Przepraszam za bałagan, mam nadzieję, że ktoś doczytał do końca.
    • miniutka Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 17.09.03, 21:44
      Zalma!
      Zbadaj swojego synka dokładnie. Może jemu coś dolega. niech mu zrobią badania
      krwi, moczu etc. Niektóre choróbska są na pierwszy rzut oka niewidoczne. Ale
      oby nic poważnego!!!

      Przychodzi mi do głowy jedno rozwiązanie - noś swojego synka. Uszyj sobie
      chustę (w którymś z ostatnich nr 'Dziecka' był wykrój) i NOŚ. Po domu, na
      spacer. Może mały po prostu w ten sposób sygnalizuje, że chce
      więcej 'cielesnego' kontaktu. W końcu piszesz, że na rękach się uspokaja.
      Sprawdź dokładnie co go uspokaja (noszenie, kołysanie, śpiewanie...) i rób to!
      A na spacery bierz nosidełko zamiast wózka.
      Nie bój się, że mały się rozbestwi. To teorie z czasów naszych mam. Synek
      krzyczy - znaczy czegoś mu brakuje. Może ciebie bliziutko...
      Wiem, że to męczące ale jeszcze 2-3 m-ce i świat okaże sie dla twego malca tak
      ciekawy, że mama pójdzie w odstawkę smile

      Oby było lepiej
      Miniutka
      • mrufkaa Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 17.09.03, 21:52
        Zalma,
        u nas bylo podobnie. Moze nie az tak zle, ale moze o stopien lepiej ( Julka nie
        ryczala noszona, ale musialam chodzic non stop). Swiat pojasnial gdzy usiadla
        bez podparcia - miala 6 m-cy i tydzien. Teraz juz raczkuje do kabli, smieci,
        czasem nawet do zabawek smilejesli faktuycznie jest zdrowy, musisz wytrzymac.
        Naprawde, bedzie lepiej.... Trzymam za Was mocno kciuki
    • katse Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 17.09.03, 21:51
      ja doczytalamsmile
      moja dominika ma dwa miesiace i w sumie ryczy mniej, ale tez koniecznie musi z
      nia ktos byc.
      tylko jak spi to moze byc sama, i to musi spac twardo, jak tylko lekko drzemie
      to jak tylko pojde budzi sie.
      wlasciwie ona nie placze, tyle ze ja ja wiekszosc czasu nosze, zdaza sie ze jem
      z nia na rekach...mala uwielbia jak do niej gadam...no ale ja nic nie moge
      zrobic...musze byc ciagle przy niej i mowic, spiewac, grzechotac, no i nosic,
      mala wazy 5,5, zastanawiam sie co bedzie dalej...

      mam nadzieje ze to minie

      jestem z nia caly dzien sama

      maz wraca o 20, kapiemy ja i padam

      ja niedlugo wracam na uczelnie, wiec przyjedzie do nas babcia i jakos to sie
      troche rozlozy, bo dlugo tak sie nie da wytrzymc

      nie pociesze cie zbytnio bo rady na to nie znam

      plakac dziecku raczej nie powinno sie pozwalac...ale znam mamy ktore
      psychicznie nie wytrzymuja, staraj sie miec pomoc, ezby nie siedziec caly dzien
      tylko z dzidziusiem

      trzymam kciuki zeby to sie juz skonczylo

      kolezanka, mama trzylatka i dwumiesieczniaka mowi ze dziecko jest
      samodzielniejsze jak samo siedzi...

      pozdrowionka

      kasia, mama dominiczki
    • kacprus Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 17.09.03, 22:06
      Wydaje mi sie ze pierwsza rzecza jaka powinien zrobic
      pediatra to przedewszystkim dac ci skierowanie na badania
      moczu i morfologie-moze tu tkwi problem, a nie patrzec na
      ciebie jak na nie wiadomo kogo!
      Pozdr.Asia
    • zalma Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 17.09.03, 22:36
      Dziękuję dziewczyny-jak zwykle można na Was liczyć!, moze faktycznie zrobię
      badania, lepiej chuchać na zimne.Boszzz, mam nadzieję, że ten mój rozdarciuch
      wyrośnie z tego. Życzę wszystkiego dobrego e-mamom.
    • bazylea1 Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 19.09.03, 10:48
      jesli Cie to pocieszy to jeszcze 2 tygtemu moglam sie podpisac pod kazdym
      slowem z Twojego posta. obojetnie co nie wyczynialm moj synek wyl. a teraz
      szok, zmiana, bawi sie sam ze 20 min, ja sie z nim bawie smieje sie radosnie.
      oczywiscie czasem daje czadu ale duzo rzadziej. ni wiem skad ta zmiana. w
      miedzyczasie przeprowadzilismy sie-moze tu mu lepiej. ma niecale 6 m-cy a
      zebow na razie ani sladu (wszyscy sugerowali zeby). radze zrobic jednak
      badania, ja tez mialam podejrzenia ze moze on jest chory. a jesli jest zdrowy
      to przyjac ze niektore sztuki tak maja (wlasnie czesciej chlopcy) i
      przeczekac. trzymaj sie, wiem jak to ciezko, ale to naprawde kiedys minie....
    • skylight Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 19.09.03, 14:56
      Ja miałam bardzo podobnie, teraz moja dziunia ma skończone 7 mies. pamiętam, że
      w 4 mies. przeżywałam straszny kryzys. Mała była bardzo wymagającym dzieckiem,
      trzebabyło się wyłącznie nią zajmować, nic nie mogłam zrobić: ani posprzątać,
      ani ugotować, często miałam problemy żeby iśc do toalety,bo mała od razu się
      wydzierała. Wogóle nie potrafiła się soba zająć, nic a nic. Miałam serdecznie
      doscyć i liczyłam tylko dni do powroitu do pracy,żeby trochę odetchnąć -
      pogadać z ludźmi, po prostu wyjśc z domu... Od ponad 2 mies.małą jest z
      opiekunką i faktycznie mądrzeje. Odkąd zaczęła siedzieć - czyli gdzieś od 6
      mies. jest spokojniejsza i o dizwo potrafi jakąś chwilę sama się soba lub czymś
      zająć, co do tej pory było zupełną abstrakcją. Pamiętam, jak z zazdrością
      patrzyłam zawsze na spokojne dzieci, i myślałam czemu ja nie mam takiego
      dziecka...
      TEraz jest o niebo lepiej, fakt, że jej ulubiona rozrywka to noszenie na rękach
      (teraz waży 9 kg) ale przynajmniej zaczyna już sama stać przy łóżeczku i
      strasznie się z tego cieszy... coż idealnie pewnie nie jest ale jeszcze dobrze
      pamiętam 'stare; czasy jak pierwszy posiłek zjadałąm o 15.00, bo wcześniej były
      same ryki, później się 'wycwaniłam' i jadłam z nią na rękach, musiałam też
      chodzić z nią do toalety, bo mała się obrażała jak zostawiałam ją samą, a ja
      nie mogłąm słuchać jak ona płacze... dzisiaj jestem już w pewnym stopniu
      odporna i potrafię nie 'lecieć' od razu do niej po pierwszym ryku....
      Życzę Ci dużo cierpliwości, zobaczysz, że będzie lepiej !!!
      pozdraiwam !
    • 11ulla Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 19.09.03, 20:33
      ja tez doczytałam
      a wiesz, ze przyszo mi do głowy...że może poszukaj opiekunki na jakies 2 godziny
      skoro o lekarz, jak widział nowego człowieka był spokojny...to może i przy
      obcej babce byłby deczko spokojniejszy lub zainteresowany

      a próbowalas na spacerze wozić go w półleżącej pozycji? może to go zainteresuje
      i zapomni ze trzeba powrzeszczeć

      a w kapieli jest spokój? możesz spróbować kapać dwa razy dziennie

      a smoczek próbowałas dawać?
      aha i jescze mozesz dac popis herbatkę BoboVity dokładnie nie pamiętam jak sie
      nazywa...ale albo "uspokajajaca"albo "melisa z jabłkiem"...na opakowaniu
      ostatnio wyczytałam ze działa uspokajajaco i jest wlasnie dla takich maluszków
      trzymaj się
      te wrzaski nie beda trwały wiecznie

      ulla i maurycek (06.04.2003)

      ps. moj brat jak był mały to ryczał bo był głodnawy....za szybko zasypiał przy
      jedzeniu i po 5 minutach budzl sie z wrzaskiem bo sie nie najadł i tak w kółko
      w koncu sie wybudzał i robiło sie błedne koło...aż wyrósł
      • agnes.en Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 20.09.03, 00:20
        Tak sobie mysle, czy wszytko ok. Oprocz morfologii itd. mysle ze dobry neurolog
        tez by sie przydal na wszelki wypadek.
        A czy Twoj porod, Zalma, byl trudny? Bywa, ze porod jest przyczyna takich
        rzeczy. Cokolwiek by to bylo, malec powinien byc otoczony czuloscia (bez obaw,
        ze sie 'rozbestwi', jak pisze jedna z dziewczyn wink))Wiem, ze jestes wykonczona,
        ale sprobuj zrobic wszystko...

        I jeszcze pytanie: czy karmisz piersia? Moze maly ma klopoty z jedzonkiem???
        Czy tez jest zawszes syty i dobrze przybiera na wadze?
        Moja corcia wykonczyla mnie krzykiem przez pierwsze tygodnie, jeszcze w
        szpitalu sie zaczelo. Nikt nie wiedzial czemu (!). Potem okazalo sie, ze byla
        niedokarmiona, miala straszna niedowage, ja mialam za malo pokarmu! Po podaniu
        butli zmienila sie w aniola natychmiast. Pogodne, spokojne dziecko...

        To zapewne nie jest Twoj przypadek,ale to pokazuje, ze jest jakis problem,
        trzeba tylko dowiedziec sie jaki. Jesli lekarz pierwszy nie znajdzie przyczyny,
        na wszelki wypadek niech zbada lekarz drugi...(i tu jest maly problem: trzeba
        uwazac, by nie trafic na konowala, ktory ze zdrowych dzieci robi chore!)
        • 11ulla Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 20.09.03, 21:13
          wlasnie tak sobie myslę, jak karmisz malutkiego?
          może jest głodnawy i dlatego robi raban
          moj synek (super spokojniutki) tez mi się darł jak mial 2-3 tygodnie...powód
          był prozaiczny: ja mialam za mało mleka, ale broniłam się przed dokarmianiem
          flaszką...ale w koncu zwątpiłam i po cycu dawałam flachę i było ok

          synek ma juz 5,5 miesiaca i w dalszym ciągu karmię piersią - głównie wieczór,
          noc i ranek...a w dzien i tak jestem w pracy

          osatnio wyczytałam, ze dzieci osób które paliły w ciązy mają problemy i sa
          nadpobudliwe, ale nie wiem czy wierzyc w cos takiego...moja mama paliła jak
          smok w ciązy ze mną(nawet na porodówce!) ...a ja byłam spokojnym dzieckiem

          pozdrawiam
          ulla
    • ewazeler Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 20.09.03, 18:50
      Nasza Basia skończyła 13 miesięcy i już teraz ma trudny charakter. Zawsze chce
      postawić na swoim - a jak nie to przerażliwie płacze. Często jadę z nią
      wózkiem do sklepu a ona wrzeszczy ile się da. Zupełnie bez powodu. Jedyny
      sposób na nią to - brak reakcji. Wiem , że to nie jest zgodne z podręcznikami
      ani z matczynym sercem. ale pomaga. Po 5 minutach wielkiego płaczu - cisza. Na
      szczęście. NIE DAJCIE SIĘ WYTRZYMAJCIE !!!! TRZYMAM ZA WAS KCIUKI !!!!!
      " Czasami trzeba być twardym , bo trzeba - chociaz się tego nie chce "
      • toolateforyou Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 20.09.03, 20:55
        Ja też radzę Ci zrobić małemu badania, nie zaszkodzą a może coś wykażą (oby
        nie!). Spójrz na tę sytuację oczami dziecka- ono jest zbyt małe, aby was
        tyranizować, nie umie mówić, więc się drze. tylko tak może dać znać, że mu źle-
        za gorąco, jest głodne, coś mu dolega, gniecie go fałdka śpioszka, albo milion
        innych powodów. Ale jest druga strona-Ty. Maluszek swietnie wyczuwa Twój
        nastrój- radość, gniew, napięcie. I właśnie to napięcie mu się udziela i się
        drze. Wyczytałam, że mały płacze, matka go kołysze, ale dziecko płacze dalej,
        matka podświadomie kołysze mocniej, energiczniej, dziecko wyczuwa jej napięcie
        płacze jeszcze mocniej i kółko się zamyka! Zacznij od uspokojenia siebie! Może
        jakaś herbatka, walkman z ulubioną muzyką, śpiewanie, może opiekunka na trochę,
        żebyś wyszła z domu i odetchnęła? Życzę Ci sił i spokoju! Daj znać, jakie będą
        efekty!Mama Eli i Alexa
    • kaska.29 Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 20.09.03, 22:13
      zalma! poplakalam sie przy twoim poscie!
      nie potrafie ci pomoc bo moja 4 miesieczna ola jest w porownaniu z twoim
      syneczkiem aniolem
      bede trzymac kciuki zeby mu sie polepszylo!!
      mysl ze nie jestes sama i ze inni mysla o tobie i twoim maluchu!
      trzymaj sie

      kasia
    • zalma Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 20.09.03, 23:23
      Dziewczyny, karmię Szymonka piersią-nie jest głodny,dojada bardzo ładnie
      przybiera na wadze,więc głód nie jest powodem płaczu i marudzenia .Gdy urodził
      się ważył 2900 a dziś jako 4 i pół miesięczny bobas-7,5.
      Poród odbył przez cesarkę, w terminie-powodem cesarki było odejście wód, a
      także oplątanie się małego pępowiną. Podawałam małemu herbatki uspokajające
      hippa, ale zaczął preferować je ponad mój pokarm toteż odstawiłam-pediatra
      odradził przyzwyczajanie dziecka do słodkiego smaku.
      Może faktycznie dobrym rozwiązaniem byłoby znalezienie opiekunki-synek lubi
      gości-uważnie przygląda się twarzom nowych osóób i wtedy nie płacze, tylko
      musiałabym dość często zmieniać nianię wink
      Najwazniejsze jest to, że wczoraj i dziś było lepiej...Rano wprawdzie był
      krzyk, ale już nie było łez jak groch i dziecko dało się uspokoić.
      Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej.
      pozdrawiam serdecznie i dziękuję!!
      • miniutka Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 22.09.03, 20:47
        Nie musiałabys zmieniać często opiekunki. Okazuje się, że dzieci to mali
        konformiści i przy obcych zachowują się jak anioły. Tylko przy rodzicach
        pokazują pazurki smile
        Przemyśl tą opiekunkę... naprawdę polecam z czystym sumieniem. Niech to będzie
        zaufana osoba żeby Ci to jeszcze stresu nie przyspożyło.
        Ale i tak wierzę, że bedzie coraz lepiej smile
        Całus dla małego krzykacza
        Miniutka
        • nicol-e Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 23.09.03, 07:46
          Ja nie mam aż tak- synek ma 8 m-cy, ale wcześniej było podobnie. herbatka z
          melisa ofdpada, mały nie czepi sie zadnych herbatek, wtaje 6 rano, zasypia 21-
          22, w ciagu dnia w sumie może przespi godzine- półtorej, do tego budzi się
          koło pólnocy i chcialby sie bawić. . jednak także jestem kolo domu, w
          pobliskim sklepie urządza koncert, jak tylko zmoczy Pampersa/ podobno dzieci w
          nich mogą spać/, placze ciagle, albo radczej wrzesczy, jak widzi, że wychodze
          z pokoju. mata też, ale ja musze być obok, łózeczka to chyba nienawidzi-
          marudzi, krzyczy, zabawki to mu daję co chwile nowe, na rękach po kilku
          minutach zaczyna sie prężyć i popłakiwać, do obcych śmieje sie od razu. to
          samo, kiedy chcę iść do toalety- musze "polować', kiedy jest czymś zajęty.
          Kilka razy widział TV, nawet sie zainteresował na 5 min, ale normalnie, to nie
          włączam. Teściowie, z którymi mieszkam zarzucaja mi czasem, ze bałagan itp,
          natomiast koleżanki teściowej to się dziwią, że ja im obiadów nie gotuję/
          oboje pracują/. Oczywiście to ja sobie nie radze, bo ich dzieci to spały, były
          grzeczne i wszysktko mogli zrobić. Podczas karminia ciagle mnie kopie, kopie,
          w co sie da, ciagnie mnie za wlosy, a żeby wypił mleko musze mu dawać zabawki
          do rąk, machac czym sie da itp. czasem rycze bezsilna, nawet kilka razy na
          niego krzyknełam /niestety/ itrace czasem cierpliwość. A wczoraj u neurologa
          leżal jak kłoda, ani nie mruknął- pani pytała, czy on nóżki przyciąga itp.
          Chyba mi nie wierzyła, że on tak szaleje. W wózku tez dobrze, jak sie ruszają
          liście, stajemy- zaraz ryk- prawie nigdy nie zasypa mi w wózku.
          Jedyne wyjście, to czekać aż on wyrośnie. Niestety
          pozdrawiam- Aurelia
    • agnieszka-i-oskar Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 23.09.03, 12:27
      przeczytałam wasze posty i (nie obrażcie się) uśmiałam się. Ale nie z Waszych
      problemów bo znam je doskonale - mój syn ma 8 miesięcy. do 6 miesiąca wymagał
      mojej uwagi non stop - wiem co znaczy nie móc iść do toalety, czekanie aż
      wybije 20.00 i pójdzie spać itp. Można powiedzieć, że bałam się każdego
      kolejnego dnia bo bałam się mojego dziecka (!)Jego nieprzewidywalności. Bałam
      się chodzić z nim na spacer - czasami ryczał , czasami nie.
      Ale jak skończył 6 miesięcy i usiadł samodzielnie naprawdę się polepszyło.
      W tej chwili już w ogóle jest ok. bo biega w chodziku. Po godzinie biegania
      jest taki zmęczony że z przyjemnością siedzi sam w kojcu - nawet 20 minut.
      Potem do wózka i na spacer- bardzo lubi oglądać otoczenie, przyrodę i psy.
      Daję mu wyschnięte liście do rączki albo trawę - uwierzcie mi, jest to o wiele
      ciekawsze od oklepanych już zabawek. Uregulowało mu się też spanie - śpi dwa
      razy dziennie (czasami 1 godz, 2 lub 3). Je obiadki bez problemu - do niedawna
      pięciu musiało pajacować a szósty dawał jeść.
      A to wszystko za sprawą chodzika, którego nie chciałam. Stwierdziłam, że może
      jest niezdrowy itp.itd. ale warto - bo teraz widzę moje dziecko pogodne
      uśmiechnięte i zadowolone.
      A uśmiałam się dlatego, że dotychczas wydawało mi się, że tylko ja miałam takie
      dziecko. Każdy o swoim opowiada jaki to jest wspaniały anioł. Teraz widzę ile
      nas jest. Pozdrawiam i trzymajcie się.
    • judytak Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 24.09.03, 14:11
      To, że dziecko wymaga, żeby cały czas się nim zajmować, to jest raczej
      normalne. A wiek 4 miesiące jest rzeczywiście nie najlepszy, bo dziecko już
      mniej śpi i już go nie bawi samo trzymanie go na rękach, tylko trzeba coś
      pokazywać, coś opowiadać, a jak położyć, to kłaść się obok, turlać piłeczkę,
      itp. A na spacerze nie zasypia słodko, jak jeszcze niedawno, chciałby
      koniecznie usiąść, no ale nie potrafi...
      Musisz się nauczyć zrelaksować, kiedy się nie da nic robić, to nie rób nic,
      tylko zajmij się dzieckiem, na spacer idź gdzieś blisko na plac zabaw, usiądż
      na ławeczce, trzymaj dziecko na kolanach, i niech ogląda sobie dzieci i psy...
      Jeszcze trochę i będzie umiał się zająć jakąś zabawką (nie miej złudzeń -
      najpierw przez dwie minuty, potem przez pięć i tak dalej...) albo można będzie
      na chwilę posadzić w leżaczku/wózku/krzesełku i zabawiać samym opowiadaniem, i
      coś robić przy tym...
      A niedługo się nauczysz, że kiedy dziecko jest obok i domaga się zabawy, to w
      zasadzie wszystko jest OK, ale jak jest cisza i spokój, to leć i sprawdź, co
      się dzieje, bo np. buduje zamek z proszku do prania albo namiot z twoich
      najlepszych ciuchów z szafy...

      Jeszcze coś - dzieci robią się okropnie marudne jak nie są do końca wyspane. I
      w wieku 4 miesięcy już nie zasypiają "automatycznie" od zmęczenia, jak
      noworodki. Ja miałam okresy z dziećmi (po kilka miesięcy z każdym), kiedy
      musiałam je "na siłę" usypiać, zwłaszcza w dzień.
    • beata988 Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 24.09.03, 15:06
      dzis poraz pierwszy zajrzalam do forum i znalazlam to czego desperacko
      szukalam.Zabrzmi to smiesznie, ale byl to twoj list. Ten list jak i odpowiedzi
      dodaly mi otuchy, bo sama jestem w bardzo podobnej sytuacji. Moj synek ma 4,5
      misieca i na pewno nie nalezy do aniolkow, jest przekochany, ale czesto po
      prostu szaleje.chyba musimy zacisnac zeby najlepiej na ksztalt usmiechu i
      przetrwac. trzymaj sie.beti
      • mamasita Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 24.09.03, 16:47
        pojdz do osrodka rehabiliatcji NTD BOBATH. To bardzo dobry osrodke zjamujacy
        sie rozwojem nuro-ruchowym. ul Polnej rozy 6 ursynow wawa, albo dr. szwiling
        fundacja na zelaznej, ta sama osoba. Mysle ze duzo sie dowiesz o dziecku i
        dowiesz sie sposobow zabawy na rozladnowanie jego napiecia. Naszemu nic nie
        jest a raz na pol roku chodzimy zeby sie dowiedziec jak sie znim bawic na co
        mu pozwalac. mnostwa drobiazgow sie dowiedzielismy o ktorych nie mielismy
        pojecia.
    • anatemka Re: nie daję rady-mam dość,ratunku! 24.09.03, 23:54
      pociesze Cię: to minie. Mojemu mineło jak skończył rok. Ja nabawiłam się
      depresji i prawie rozwiodłam z mężem. Teraz próbujemy ponaprawiać nasze
      małżeństwo i być szczęśliwą rodziną. Junior jest wesołym i samodzielnym
      dzieckiem, ma dwa i pół roku.
Pełna wersja