"dobre rady" teściowej

24.06.08, 15:55
Pewnie nie jeden raz był poruszany ten temat,ale chcę się wyżalic,bo
w domu nie mam komu.Ja jestem bardzo wdzięczna teściowej ze zajmuje
sie moim niespełna rocznym synkiem (jestem po wypadku i od 4 tygodni
lezę bo miałam pękniętą miednicę)ale...No własnie.Zawsze jej "dobre
rady" puszczałam mimo uszu i robiłam po swojemu.Ale teraz...Mój mąż
bardzo czesto zawozi małego swojej mamie bo ma mnóstwo na głowie
(m.in.mnie,budowe naszego domu).Wiem ze tesciowa robi wszystko po
swojemu.Prosiłam ją zeby np nie usypiała małego w innych godz niz
10.00 i 15.00 bo inaczej cały dzien ma rozregulowany i albo pada z
nóg juz ok 18.00 (i wstaje przed 5.00 rano) albo idzie spac dopiero
ok 23.00.Po wizycie u babci mały ma czerwoną pupcię bo tesciowa
niczym go nie smaruje.Przy jedzeniu wszystkim pluje bo u babci
dostaje serki homo,kaszki,budynie,Kubusie itd (wszytko
słodkie).Prosiłam zeby nie dawała mu samych słodkich posiłków bo
potem pluje innym jedzeniem,ale "ona swoim dzieciom tak
dawała".Ciągle mi powtarza ze mam duzo mówic do małego bo to
przyspiesza jego rozwój (tak jakbym o tym nie wiedziała).Sama duzo
do niego mówi ale tak przy tym sepleni(np.Śymećku źobać jakie ślićne
źabawki!) ze az mnie skręca!!!Mężowi nie mogę się poskarżyć bo on
nie widzi zadnego problemu.Na szczęście jeszcze tylko 2 tyg i już
bedę "na chodach" i sama zajmę się synkiem.
    • zoey7 Re: "dobre rady" teściowej 24.06.08, 16:17
      Mam podobnią upartą teściową, chociaż całe szczęście mieszkamy 50km
      od siebie i nie zajmuje się moją córką. Jednak tego typu zachowanie
      świadczy o braku szacunku dla matki (zwłaszcza, że prosisz o coś a
      ona robi to na co ma ochotę - znam to niestety z autopsji). Mój mąż
      też oczywiście w zachowaniu swojej matki nie widzi problemu, ja
      jednak w kółko mu o tym mówię, co mnie boli, jak to jest przeze mnie
      odbierane etc. Nawet jeśli nie chce tego słuchać smile I czasem, o
      dziwo, jest w stanie przyznać mi rację i porozmawiać ze swoją matką,
      żeby jednak bardziej brała pod uwagę to, że to ja jestem matką i ja
      decyduję o wychowaniu i opiece moejgo dziecka. Może też powinnaś
      zacząć "truć" swojemu mężowi. Ja to jestem czasem furiatką smile i na
      Twoim miejscu powiedziałabym mężowi, że szukam opiekunki do dziecka
      na czas mojej rekonwalescencji (albo że nawet mam już kogoś na oku).
      Kogoś, kto będzie respektował moje zasady dot. opieki nad dzieckiem.
      Może to poskutkuje? Tak czy inaczej - dużo zdrowia życzę.
    • carola889 Re: "dobre rady" teściowej 24.06.08, 17:59
      Życzę wytrwałości, taka teściowa tez by mi ciśnienie podnosiła. Moja
      na szczęście nie ma okazji dawania "dobrych rad" mieszka daleko i
      widzimy sie naprawde bardzo, bardzo żadko. A tak a'propo niecierpię
      jak starsi seplenia mówiąc do dzieci, to jest straszne, potem 5
      latki mówia lowel, piłecka itp
      • alpepe Re: "dobre rady" teściowej 24.06.08, 22:09
        pięciolatki mówią lowel i pilecka, bo leniwym rodzicom się nie chce chodzić do
        logopedy i ćwiczyć z dzieckiem, a nie dlatego, że babcia mówiła tak do nich, jak
        miały parę miesięcy.

        Włącz myślenie, zamiast oskarżać teściowe o koklusz i gradobicie.
        • figrut Re: "dobre rady" teściowej 25.06.08, 03:40
          alpepe napisała:

          > pięciolatki mówią lowel i pilecka, bo leniwym rodzicom się nie chce chodzić do
          > logopedy i ćwiczyć z dzieckiem, a nie dlatego, że babcia mówiła tak do nich, ja
          > k
          > miały parę miesięcy.
          Według tej teorii, jakieś 80% pięciolatków powinno chodzić do logopedy....
          • alpepe Re: "dobre rady" teściowej 25.06.08, 09:10
            mojej, czy mojej przedpiszczyni?
        • daga_j Re: "dobre rady" teściowej 26.06.08, 14:05
          Nie bądź taka - moja 4 latka nie mówi nawet lowel tylko jowej, nie wymawia "k" i wyraźnie sz cz, ale czyja to wina to nie wiadomo. Nikt do niej nie seplenił, mówiliśmy dużo, czyta się jej bajki, zasób słów ma duży ale problem z wymową. Od pół roku chodzimy do logopedy, staram się zachęcać ją do ćwiczeń ale póki co nie dały efektu na to nieszczęsne "k".. Raz w życiu usłyszałam z ust mojej córki sylabę "ka" u logopedy właśnie, ale się cieszyłam, ale potem już jej nie wychodziło. Dziś idziemy znowu, i znowu mam nadzieję, że coś ruszy do przodu...
      • ewuncia.a Re: "dobre rady" teściowej 25.06.08, 21:02
        carola889 - nie przesadzaj; to, że dziadkowie mówią do dziecka zdrobnieniami to
        nic złego; moi rodzice też to robią; ja za to głównie mówię do małej normalnie,
        tak jak mój mąż; dziadkowie z resztą też nie zawsze "seplenią";
    • marsupilami25 Re: "dobre rady" teściowej 24.06.08, 18:01
      Uwazam, ze opieka nad dzieckiem (na dluzej) sprawowana przez kogokolwiek z
      rodziny to porazka. Wiadomo, sa takie sytuacje( mam nadzieje, ze lepiej sie juz
      czujesz!) ze nie ma zadnego wyjscia ehhhh.... Zacznij truc mezowi, jak radzi
      moja przedmowczyni. U mnie na wszelkie "zlote rozwiazania" dziala jedna metoda
      LEKKI SZANTAZYK: np. ONA bedzie do dziecka seplenic,to TY bedziesz z nim pozniej
      chodzic po logopedach i dalej w tym tonie. Albo przetestuj na mezu takie
      "sympatycne seplenienie" przez jeden dzien. Krew go zaleje i przyzna Ci racje! W
      temacie zywienia mozesz rzucic haslo o jakiejs dolegliwosci "wynalezionej przez
      ciebie" u dziecka. Postrasz, to moze cos do nich dotrze.
      • tygrysiatko1 Re: "dobre rady" teściowej 24.06.08, 22:15
        spelenienie do męża strasznie mi się spodobało winkrewelacyjny
        pomysł...
        a swoją drogą zawsze mnie zastanawia dlaczego babcie robią debili z
        dzieci?? podobno jak ja kiedyś z mamą byłyśmy u moich dziadków (jak
        mialam 3 lata) to babcia też do mnie seplenila... zapłakazna
        przybiegłam do mamy, że babci się coś stało w buzię i ja nic nie
        mogę zrozumieć co do mnie mówi wink
      • qqazz Dobry pomysł:) 26.06.08, 18:54
        marsupilami25 napisała:

        > Uwazam, ze opieka nad dzieckiem (na dluzej) sprawowana przez kogokolwiek z
        > rodziny to porazka. Wiadomo, sa takie sytuacje( mam nadzieje, ze lepiej sie juz
        > czujesz!) ze nie ma zadnego wyjscia ehhhh.... Zacznij truc mezowi, jak radzi
        > moja przedmowczyni. U mnie na wszelkie "zlote rozwiazania" dziala jedna metoda
        > LEKKI SZANTAZYK: np. ONA bedzie do dziecka seplenic,to TY bedziesz z nim poznie
        > j
        > chodzic po logopedach i dalej w tym tonie. Albo przetestuj na mezu takie
        > "sympatycne seplenienie" przez jeden dzien. Krew go zaleje i przyzna Ci racje!
        > W
        > temacie zywienia mozesz rzucic haslo o jakiejs dolegliwosci "wynalezionej przez
        > ciebie" u dziecka. Postrasz, to moze cos do nich dotrze.

        Mozna pójsć dalej i robic obiady jak mąz jest w pracy i zostawiać wystygniete
        albo wstawać i zajmować się swoimi sprawami czy np. praniem lub sprzątaniem po
        dziecku w srodku nocy, skoro mezowi nie przeszkadza ze tesciowa rozregulowywuje
        tryb zycia dziecka dlaczego miałby mu przeszkadzać rozregulowany tryb zycia żonysmile


        pozdrawiam
    • fammpirella Re: "dobre rady" teściowej 24.06.08, 22:32
      truj męowi, sepleń, jak tesciowa kładzie o innych porach niz
      wskazuje logiczny rytm dnia niech tego dnia mąz kładzie maleństwo.
      Niech na niegospływa jak najwięcej "łask" wynikającyhc z opieki jego
      mamusi nad Waszym dzieciatkiem. A co do jedzenia to jak pojawi sie
      jakas nowina o czyms, czego maluch nie powinien jeść - zadzwoń do
      tesciowej w srodku nocy, że sie dziecko przepraszam osrało pop achy
      i teraz musi byc na diecie i jeść tylko bezpieczne rzeczy. że tak
      powiedział lekarz prze telefon i koniec.
      moja tesciowa z róznych względów nie zajmuje sie moja córeczka
      (trochę los - ma aktualnie zerwane ścięgno Achillesa), trochę z
      wygody ("dziadkowie sa od rozpieszczania, hihihi", ona może sie
      zająć maleńka jakies 3 godz. max, a my z męzęm możemy iść na zakupy,
      albo do kina - sorry, ale na zakupy to ja mogę iśc z wózkiem, a do
      kina nie chodzimy, bo nie ma na cowink.
      jesli ktos opiekuje sie poza nami córcia to wyłacznie moi rodzice,
      którzy równiez próbowali forsować rózne swoje rozwiąznia, ale
      szybciutko je zrewidowali i wrócili do naszego "regulaminu"
      (dosownie, napisałam im na kartce, co ile i kiedy je, kiedy spi,
      jakelekarstwa, co mozna dac, czego nie wolno), bo zostaja z na na
      noc. A nocjak wiadomo rewiduje dzieńsmile Tak więc może warto, żeby po
      tych swoich eksperymentach teściowa została z maluszkiem na noc
      (niech zobaczy jak wazny jest ład w ciagu dnia) a Wy idzcie sie
      odstresować?

      (
      • kawusiaa Re: "dobre rady" teściowej 25.06.08, 08:07
        niestety niektórym ludziom nie da sie nic powiedziec ale ja kiedys powiedzialam
        mojej mamie ze jak bedzie tak sie zachowywal to malego nie pzrywioze na dluzej
        niz jeden dzien a na pewno nie bedzie spedzal wakacji z taka babcia.
        nocleg u babci to super sprawa ale najlepiej polozyc malego w sypialni
        tesciowej a samj byc w pokoju dalej (bo samego to bym z taka babcia bala sie
        zostawic ) i niech usypia, wstaje w nocy i tuli takiego malucha... pewnie na
        drugi dzien nie bedzie miala sily na gotowanie
    • speedymika Re: "dobre rady" teściowej 25.06.08, 08:37
      jeszcze nei zaliczylam wizytacji mojej tesciowki, ale telefonicznie (CALE dwa
      razy zadzwonila spytac jak Mala, w ciagu 5 tyg...) juz zdazyla mnie
      pouczac-'koniecznie dopajac w nocy, bron boze podawac piers', na szczescie w
      jednym sie zgadzamy - czapeczka out smile
      Moja Mama juz byla 2 tyg u nas - ona z kolei ma tendencje do przegrzewania
      Mlodej, panikowala strasznie ze otwieramy okna, ze czapeczke nie zakladam na
      dworze (jest goraco...), ale na szczescie jak widzi ze ja inaczej robie to
      wiecej sie nie odzywa na dany temat, szanuje to ze to JA jestem Matka i mozna mi
      co najwyzej powiedziec ale nie wciskac na sile swoje podejscie.
      ale i tak bym sie bala z jedna i druga dziecko zostawic
      • monia356 Re: "dobre rady" teściowej 25.06.08, 10:25
        wiem co czujesz, ja mojej teściowej również jestem wdzieczna za to
        że nam pomaga, ale te jej rady masakra, my mamy jeszcze gorzej
        poniewaz jesteśmy w trakcie planowania ślubu i teściowa mówi mi
        gdzie ma byc to czy tamto poprostu jakiś obłęd, ja swojemu nie chce
        mówić żeby oni się nie kłucili przez to wszystko, jakoś dam rade
        • batutka Re: "dobre rady" teściowej 25.06.08, 10:46
          nie tylko tesciowa, ale i moja mama probowaly na poczatku przekonac mnie do
          swoich racji np. zebym kladla Anie na poduszce
          ja nie widzialam takiej potrzeby wiec robilam to, co sama uwazalam za sluszne
          jesli zas ich pomysly, racy byly trafione - chetnie z nich korzystalam
          po prostu robilam to, co wedlug mnie bylo rozsadne - jesli zas rady mamy i
          tesiowej nie podobaly mi sie, nie korzystalam z nich i juz - nie denerwowalam
          sie tym specjalnie
          ostatio moja mama chciala ciagle karmic Anie lizaczkiem (Ania ma niecale 9
          miesiecy)- nie pozwolilam jej na to
          stanowczo powiedzialam co sadze na temat takich chemicznych swinst
          • czrabl Re: "dobre rady" teściowej 25.06.08, 18:55
            Rozumiem cie doskonale. Sma jestem po operacji i na zmiane synkiem opiekuja sie
            mama i tesciowa. Tylko ja mam taka sytuacje ze tesciowa robi wszystko jak jej
            powiem, zajebista sprawa. Niestey moja mam jest inna ona po prostu jak ma inne
            zdanie to bedzie je forsowac. Poza tym nasluchała sie jakis głupot i doslownie
            plakalam jak uslyszalam co wyrabia. Nie bede pisac co bo sa to straszne rzeczy.
            Staram sie jak najszybciej dojsc od siebie, zeby zajac sie malym i nie moc tego
            robic. No i na pewno on to przezywa.

            fajny pomysl z tym telefonem w nocysmile))
    • hanah.vic Re: "dobre rady" teściowej 25.06.08, 21:21
      Ja uodporniłam się na rady teściowej-jak mnie "karciła" że dziecko
      nie ma skarpet na nogach jak jest 30 st za oknem, to sie jej pytałam
      dlaczego ona ich nie nosi w taką temperaturę. Od początku jasno
      dałam jej do zrzumienia że ja wiem najlepiej co dla mojego dziecka
      jest dobre i jakoś sie uspokoiła. Moja mama w ogóle się nie wymądrza
      na temat wychowywania dziecka i raz mnie nawet ochrzaniła, że w
      takie ciepło jej wnuczka lata w długich spodenkachsmile)
      Cierpliwości życzę !
      • spaska Re: "dobre rady" teściowej 26.06.08, 09:53
        Oj trzeba mieć duzo zdrowiasmile)Moja teściowa to naprawdę złota kobieta i bardzo
        nam pomaga,opiekowała się mała po moim powrocie do pracy(teraz jestem na
        zwolnieniu). Ale niestety zwłaszcza kiedy Dosia była małym niemowlaczkiem
        zasypywała mnie milionem przedpotopowych rad i zabobonów, bo przecież 30 lat
        temu tak sie robiło...ale znalazłam na nią sposób, kiedy mówiła coś co wyadawało
        mi się absurdem przedstawiałam jej własne zdanie zawsze dodając, że nasz
        pediatra tak mówi.Ze zdaniem pediatry nigdy nie dyskutowałasmilePolecam
        • betty842 Juz tego próbowałam:-( 26.06.08, 13:26
          Niestety moja jest mądrzejsza nawet od lekarza.To co oni mówią to wg
          niej bzdury.Jeszcze jedną rzecz ostatnio zauwazyłam.Na kazdym kroku
          wkłada małemu (niecały rok) smoka do buzi:w baseniku,w
          piaskownicy,na spacerze-wszedzie ze smokiem!Zwrociłam jej uwage ze u
          nas smok słuzy jedynie do usypiania a nie memlania z nudów.W mojej
          obecnosci stara sie nie wkładac ale jak tylko nie widze juz smok
          ląduje w buzi małego.Wrrrr!
          • alutka1981 Re: Juz tego próbowałam:-( 26.06.08, 22:21
            No właśnie , ja również mam problemy z teściową, jak tylko mała
            płacze to wpycha jej smoczek na siłe, może się uspokoi. Ozywiście
            jest mondrzejsza od lekarza, kiedy zaczęłam chodzić na rehabilitację
            to powiedziała że z dziecka kaleke zrobie. Zawsze porównuję naszą
            dzidzię z drugim wnuczkiem, ostatnio stwierdziła że za żadko daję
            witaminę d3, bo kacper brał codziennie, nie liczy się to że pediatra
            kazał ograniczyć krople bo są upały. Mój mąż zawsze stoi za mną, ale
            jak zwraca jej uwagę to słyszy: "nie wtrącaj się, ja się lepiej
            znam, tyle dzieci wychowałam". Ostatnio już była kłótnia ale ja nie
            potrafię się nie odzywać. W tym wszystkim najgorsze jest to, że nie
            mogę zwrócić uwagi bo zaraz jest obrażona. Dużo by pisać o tym.
            Jeszcze jedno, jak mała miała 2 miesiące mieliśmy w rodzinie
            chrzciny, mój mąż powiedział żeby nie wyrywała mi dziecka i nie
            chwaliła się całej rodzinie jakie to ma włosy itd, to do dzisiaj
            mamy to wypominane, że nam odbiło. najgorsze jest jeszcze to, że mam
            upierdliwego też teścia, jak idziemy na spacer to wyrywa mi wózek,
            nie ważne, że je loda, przechodzi z wózkiem przez jezdnie i gada
            przez telefon, wózka nie odda....no chociaż trochę się wygadałam
Pełna wersja