betty842
24.06.08, 15:55
Pewnie nie jeden raz był poruszany ten temat,ale chcę się wyżalic,bo
w domu nie mam komu.Ja jestem bardzo wdzięczna teściowej ze zajmuje
sie moim niespełna rocznym synkiem (jestem po wypadku i od 4 tygodni
lezę bo miałam pękniętą miednicę)ale...No własnie.Zawsze jej "dobre
rady" puszczałam mimo uszu i robiłam po swojemu.Ale teraz...Mój mąż
bardzo czesto zawozi małego swojej mamie bo ma mnóstwo na głowie
(m.in.mnie,budowe naszego domu).Wiem ze tesciowa robi wszystko po
swojemu.Prosiłam ją zeby np nie usypiała małego w innych godz niz
10.00 i 15.00 bo inaczej cały dzien ma rozregulowany i albo pada z
nóg juz ok 18.00 (i wstaje przed 5.00 rano) albo idzie spac dopiero
ok 23.00.Po wizycie u babci mały ma czerwoną pupcię bo tesciowa
niczym go nie smaruje.Przy jedzeniu wszystkim pluje bo u babci
dostaje serki homo,kaszki,budynie,Kubusie itd (wszytko
słodkie).Prosiłam zeby nie dawała mu samych słodkich posiłków bo
potem pluje innym jedzeniem,ale "ona swoim dzieciom tak
dawała".Ciągle mi powtarza ze mam duzo mówic do małego bo to
przyspiesza jego rozwój (tak jakbym o tym nie wiedziała).Sama duzo
do niego mówi ale tak przy tym sepleni(np.Śymećku źobać jakie ślićne
źabawki!) ze az mnie skręca!!!Mężowi nie mogę się poskarżyć bo on
nie widzi zadnego problemu.Na szczęście jeszcze tylko 2 tyg i już
bedę "na chodach" i sama zajmę się synkiem.