czasem czuję sie jak w więzieniu...

02.07.08, 19:30
dosłownie jak wyżej
od 2 tygodni prubuje zaadoptować sie do roli matki karmiącej piersią.
córcia jest rozkosznym mało problemowym dzieckiem, ładnie je dużo
śpi, prawie nie płacze ale problem jest chyba we mnie.
Uświadomołam sobie że to dziecko już jest na zawsze, że będę się nim
opiekowała i martwiła o nie do końca. Przeraża mnie ta myśl czy
podołam, czy będę dobrą matką. Narazie odzywa się we mnie egoista że
przez to dziecko nie mam już takiej swobody postępowania,
ograniczenia jedzenia itp.
Czy Wy też miałyście takie rozterki co wam pomogło?
Ja siedze dużo w domu , bo boje się wyjść dłużej z domu nawet z małą
ze względu na karmienie piersią (nie wyobrażam sobie karmienia jej w
miejscu publicznym). Nie mam kontaktu z innymi mamami.
    • deela Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 02.07.08, 19:48
      sciagaj pokarm i naucz jesc z butli, bedziesz mniej uwiazana
      • martula_gdynia Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 02.07.08, 20:01
        ja mam tak samo... siedze prawie że cały dzień w domu (albo na
        podwórku bo mieszkamm w jednorodzinnym) czasem mam dość i chciałabym
        cofnąć czas... może to depresjia nie wiem... ale jak widze jak mój
        syneczek sie uśmiecha to wszystko staje sie inne i głupie mysli idą
        precz.. ale kiedy śpi znowu inaczej jest...
    • asia.b.1 Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 02.07.08, 19:59
      To minie.Ja coprawda karmie butelka,ale mialam takie same mysli jak
      ty.Maly chcial jesc co 2godz.i niemogla z nim wyjsc na dluzej bo
      balam sie ze zaraz zrobi sie glodny i bedzie plakal i niebede umiala
      go uspokoic.Z kolacja czekalismy az maly usnie co czesto nastepowalo
      ok.23 i juz niechcialo nam sie jesc.Przyzwyczaisz sie poprostu zyc z
      malenstwem niebedziesz zestresowana tym ze moze zaraz sie obudzi
      albo rozplacze.Stanie sie dla ciebie to normalne i niebedziesz na
      to "czekala".Ja uwazam ze do dziecka sie trzeba przyzwyczaic zeby
      nietraktowac go jak intruza-2-3tyg.i samo minie.
    • krychaw Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 02.07.08, 20:36
      miałam takie same myśli. zresztą do dzisiaj mnie przeraża ogrom
      odpowiedzialności za małego człowieka,ale to chyba jest nierozerwalnie związane
      z macierzyństwem.
      od początku starałam się wychodzić z domu jak najczęściej - zwykle jeździłam do
      rodziny w odwiedziny (oczywiście z małym); zresztą mam tak dużo znajomych, że
      zanim każdy nas odwiedził pooglądać małego człowieka, miałam zajęcie na dobre
      dwa miesiące smile
      a karmienie piersią? mam zasadę - to najnormalniejsza rzecz pod słońcem! nie
      afiszuję się z tym, ale i też nie ukrywam specjalnie.zawsze można znaleźć jakiś
      cichy kącik do karmienia, albo tak zaplanować wyjście, żeby trafić pomiędzy
      jednym a drugim (nawet jeśli karmi się na żądanie). karmiłam nawet w urzędzie
      stanu cywilnego na ślubie własnego brata, w tramwaju, itp. wygodnie karmi sie w
      zwykłych koszulkach (wcale nie tych zapinanych z przodu, bo nie trzeba wywalać
      na wierzch całego dekoltu); zwykle zarzucam na to bluzę żeby osłonić sie od
      ciekawskich spojrzeń. zresztą powiem Ci, że paradoksalnie ludzie zmieszani
      odwracają wzrok, jeśli zauważą karmiącą kobietę.
      jeśli chodzi o kontakt z innymi mamami,to mój ogranicza się głównie do internetu.
      więcej odwagi! strach o dziecko nie minie, ale można się przyzwyczaić, a jak
      trochę odsapniesz i nabierzesz dystansu, to wszystko wyda się o wiele łatwiejsze!
      życzę powodzenia!
    • rusalkaamalka Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 02.07.08, 21:02
      Mnie pomogło to, że uświadamiałam sobie, że to hormony dyktują takie
      nastroje. Po porodzie organizm przestraja się hormonalnie i to ma
      ogromny wpływ na nasze emocje.
      Twoje dziecko jest jeszcze maleńkie, ale naprawdę sama nie
      zauważysz, jak szybko zacznie Ci się wydawać, że było z Tobą zawsze.
      Niedługo dziecko stanie sie bardziej przewidywalne, Ty się
      uspokoisz. Może nie jutro, i nie za tydzień, ale na pewno.
      Mnie pomagały kontakty z koleżankami, zwłaszcza też dzieciatymi -
      może spróbuj się przełamać i wychodzić. Mnóstwo matek karmi w
      miejscach publicznych i nikt nie zwraca na to uwagi. Można się
      zastawić wóxkiem, okryć pierś pieluchą i nic nie widać. No i dziecku
      potrzebne jest powietrze.
      Jeśli chcesz karmić piersią swoje dzoecko, to nie odciągaj pokarmu i
      nie używaj butelki. Mało które niemowlę nie rozleniwia się w ten
      sposób. To pierwszy krok do przejścia na karmienie butelką.
      Na poprawę humoru dobrze robi też jakiś mały zakup dla siebie. Ja,
      odkąd mam malutkie dziecko, sporo kupiłam na allegro, bo po sklepach
      się nie włóczę.
      Pomyśl też, że może rzecxzywiście dziecko to jak więzienie, ale czy
      wolałabyś nie mieć go i zaglądać do wóżków innym mamom i im
      zazdrościc?
      • babcia47 Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 04.07.08, 17:36
        > Jeśli chcesz karmić piersią swoje dzoecko, to nie odciągaj pokarmu
        i
        > nie używaj butelki. Mało które niemowlę nie rozleniwia się w ten
        > sposób. To pierwszy krok do przejścia na karmienie butelką.
        ..to mit..wylądowałam w szpitalu po porodzie na tydzień..odciaganie
        i podawanie mojego pokarmu nie wchodziło w grę bo brałam silne
        leki..mały pił mieszankę z butli jednak po moim powrocie bez
        problemu wrócił "na pierś" mimo, że dziurki w smoczkach robiło sie
        samodzielnie i czasem były dośc
        duze..potencjalnie "rozleniwiające"..czasami ściagałam pokarm i pod
        moja nieobecnośc był podawany butlą..tak robiłam przy kazdym dziecku
        i dodatkowo dopajałam..jednak żadne nie odrzuciło piersi..młodszego
        karmiłam ponad 2 lata..z wnukiem jest podobnie..nie należy tylko
        zbyt czesto odciagać pokarmu bo moze to rozregulowac ich pracę lub
        jezeli robi się to nieumiejetnie spowodowac zastoje i stany
        zapalne..zreszta tego mleczka przechowywanego "na w razie co" nie
        trzeba duzo nawet jeżeli trzeba co jakiś czas starsze wyrzucic i
        zamrozić nowe..trzeba pamietać o starannym opisywaniu kiedy
        zamrożone..zamrozone w kostkownicy mozna podważyc potem delikatnie
        nożem i przepakowac do woreczków z mniej wiecej odpowiednia ilościa
        kostek na jeden posiłek (wcześniej sprawdzić ile mleczka "wchodzi"
        do 1 kostki) lub od razu zamrażać np. w jednorazowych woreczkach do
        lodu..jeden poswięcając na "pomiary" za pomocą wody odmierzonej w
        butelce..
        • sarabanda2 Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 05.07.08, 15:12
          No nie wiem, mnie sie zdaje, że to tak, jak z paleniem - to, że
          czyjś wujek palił 3 paczki dziennie i dożył setki, nie znaczy, że
          palenie nie jest zagrożeniem dla zdrowia. Większośc dzieci
          rozleniwia się jednak.
    • babcia47 Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 02.07.08, 22:03
      normalne wiekszośc mam pierworodnych tak to ma..niektóre sie tylko
      nie przyznająsmile
      Przeraża mnie ta myśl czy
      > podołam, czy będę dobrą matką
      podołasz..będziesz dobra mamą inaczej byś sie nie przejmowała i nie
      zadawała takich pytań smile
      > Czy Wy też miałyście takie rozterki co wam pomogło?
      miałam, ksiązka w której napisali ze to naturalne..potem czasem
      zostawiałam małża z "dyzurna butelką" i z mamami w podobnej sytuacji
      robiłysmy sobie babskie wieczory..mozesz sie przełamać i zapoznac z
      jakąś mamą na spacerze lub w przychodni..ściągaj pokarm, mroź go w
      foremkach do lodu, kostki łatwo wchodzą do butelki.."jakby co" mąż
      lub inna osoba, która zostanie z dzieckiem, moze przełozyc do
      butelki, rozmrozić, podgrzac w mikrofali i podac dziecku(tak robi
      moja synowa)..a Ty bedziesz mogła czasem sama się wypuścic na zakupy
      lub z wizytą...bardzo wskazane ze względu na zdrowie
      psychiczne..czasem dobrze sie oderwać..choćby po to by
      zatęsknić..inaczej wtedy znosi sie to "więzienie"
      W miejscach publicznych, jezeli wstydzisz sie karmic piersia,
      wystarczy poszukać ustronnej ławeczki i narzucić przez ramię
      pieluchę lub jakąś chustę, pod która nakarmisz dziecko..jezeli sie
      korzysta ze specjalnego stanika to praktycznie nie widać nic poza
      główką dziecka "przyklejonego" do Twojego boku nawet bez dodatkowej
      osłony..
      Nie staraj sie za wszelką cene być "matką Polką" i "siłaczką" co to
      wszystko sama przy dziecku..zatrudniaj męża..dla dobra jego kontaktu
      z dzieckiem chociażby..jak "dziadki" beda chciały Ci pomóc, zająć
      się małą, pójśc na spacer pozwól..a potem (gdy podrośnie)nawet gdy
      będą chcieli zabrać na cały weeckend, z noclegiem, nie broń
      sie..dziecko się przyzwyczai do innych warunków, dziadkowie nabiorą
      wprawy gdybyście musieli wyjechac i zostawić wnuczke pod ich
      opieka..a mąż to już na pewno bedzie zadowolony, że ma znów zonę
      tylko dla siebie choć przez jedna czy dwie nocesmile)..a jak nie, to
      się przynajmniej wyspisz i "naładujesz akumulatory" smile))
    • caro_lina78 Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 03.07.08, 08:03
      Dziękuje za wszystkie słowa wsparcia dużo one dla mnie znaczą.
      Budujące jest to że miałyście podobnie i że to przechodzi.
      Wczoraj ściągnęłam pierwsza porcje mleka i zamroziłam tak dla
      poczucia że jak wyjde to mąż da sobie rade. On bardzo chętnie
      opiekuje sie dzieckiem.
      Na poprawe własnego nastroju zapisałam się do fryzjera babcia bedzie
      spacerować i wrazie co da małą do karmienia.
      To chyba rzeciwiście hormony bo dziś patrze na to jakoś spokojniej
      Jeszcze raz wielkie dzięki za pocieszenie.
      • queen_elizabeth Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 03.07.08, 09:07
        Carolinko, polecam Ci z całego serca książkę "Pierwsze dziecko
        zmienia wszystko". Mozna kupic przez internet w księgarni
        internetowej "Gandalf". Nie masz pojęcia jak ja się zdołowałam
        psychicznie przez pierwsze tygonie, nawet miesiące po urodzeniu
        Gosi. To był środek zimy, do tego szar-buro za oknem, nawet na
        spacer nie można było zawsze wyjśc. Siedziałam SAMA w domu i wyłam.
        Do tego Gosia zaliczył na początku szpital, ja zapalenie piersi i
        wirusa złapanego w tymże szpitalu. Nawet nie weisz jakie durne myśli
        przychodziły mi do głowy. Najgprsze na początku jest to, ze jeszcze
        nie "rozpracowałaś" swego dziecka i nie wiesz o co mu czasem chodzi.
        Teraz Gosia jest starsza i bardziej kontaktowa. Ale dalej drżę o nią
        w każdej chwili. Z czasem jest lepiej. Wróćiłam do pracy, zaczęłam
        chodzić na solarium zabieram Gosię gdzie się da - robimy razem
        zakupy itp. Na 100% będzie lepiej. To tylko kwestia czasu, ale
        niestety MUSISZ przejśc to, co teraz. Pomyśl sobie, że każdego dnia
        już jest bliżej niż dalejsmile
    • mikams75 Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 03.07.08, 16:13
      ja na poczatku tez bylam przerazona - patrzylam na te istotkie i nie wiedzialam
      co poczac dalej. Z czasem ogarnala mnie cudowna milosc do mojego dziecka i teraz
      nie czuje sie uwiazana, czuje sie szczesliwa ze ja mam.
      Poczekaj jeszcze troche, oswoisz sie z nowa sytuacja, odpoczniej po trudach
      porodowych, karmienie sie ustabilizuje, dziecko tez.
      Bedziesz dobra matka, juz jestes dobra matka bo masz wlasnie takie mysli.
      Ja sie nie ograniczam w jedzeniu, wiec nie kazdy musi. Zreszta czy to taka
      wielka strata nie zjesc orzeszkow i miec za to cudowny usmiech wlasnego dziecka?
      Sciagaj pokarm i wyrusz z domu, dasz z butelki. Zreszta maluchy na spacerach
      czasem przesypiaja karmienie. Z czasem oswoisz sie i zaczniesz karmic w jakis
      ustronnych miejscach, dyskretnie. Ja na to potrzebowalam ok. 3 miesiecy.
      Zapros tez czasem jakas kolezanke do domu zeby z kims pogadac.
    • iwo.w Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 03.07.08, 19:28
      Witaj, to co czujesz jest zupełnie normalne! Moje dziecko ma 9
      miesięcy a ja do tej pory czasem się tak czuję... Ale tylko czasem :-
      ) Grunt, to od początku zaangażować w opiekę męża, zaraz potem
      rodzinę (niezastąpione są babcie) i dobrych znajomych.
      Najważniejsze, to znaleźć chwilę tylko dla siebie a nie prasować
      sterty pieluch jak babcia zabierze dziecko na spacer. Ja początkowo
      czułam się wyłącznie matką, przez 24 godz.na dobę, minęło trochę
      czasu, zanim znowu zaczęłam czuć się kobietą, żoną i ...wink
      Co do karmienia piersią, to jest to dar, bardzo piękny a oprócz tego
      ogromna wygoda! Nie wstydziłam się tego (początkowo wydawało mi się,
      że synek wisi mi na piersi non stop, szczególnie lubił to robić, gdy
      byliśmy w większym gronie). Mój synek nie toleruje smoczka, butelki,
      je tylko łyżeczką lub mleko z piersi, więc do tej pory dyskretnie
      karmię (czy raczej poję)Tomka w
      miejscach publicznych, np. w parku (sprzyja temu pora roku) i chyba
      niektóre
      kobiety przyglądają się nam z zazdrościąsmilePowodzenia, pozdrawiam!
      Iwona
    • ik_ecc Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 03.07.08, 21:50
      Tak, rozterki podobne, ale to mija, z czasem robi sie coraz latwiej.

      Ja, pamietam, ciagle rozbijalam sie o to, ze do wyjscia
      potrzebowalam tyyyyle rzeczy, ciagle po cos wracalam, tachalam
      jakies torby, a jak juz w koncu bylysmy gotowe do wyjscia to corka
      walila megakupe brudzaca cale ubranie i wszystko zaczynalo sie od
      nowa. Musialam w koncu zaakceptowac, ze wyjscie to proces, a nie
      tylko krok. wink

      Ale, z czasem robi sie coraz latwiej. Dzieciak robi sie coraz
      latwiejszy w obsludze, Ty nabierasz wprawy i odwagi. Przydalaby Ci
      sie jakas fajna zaufana kolezanka z troche starszym dzieckiem, ktora
      by Ci mogla pokazac jakies usprawniajace "sztuczki".

      Ja, jesli moge cos polecic, to calym sercem polecam chuste. Nie
      nosidlo, ale chuste. Dziecko moze sobie wtedy jesc, ale nikt nie
      widzi, Ty nawet nie musisz przystawac (z czasem podczepianie sie do
      piersi bedzie tez coraz latwiejsze i niewymagajace Twojej asysty).
      Ja nieraz robilam tak np. cale zakupy - corka spala z cyckiem w
      ryjku, nikt nic nie widzial, ja robilam swoje. Z czasem tez skora
      zrobila mi sie coraz grubsza jesli chodzi o karmienie piersia i
      calkiem spokojnie olewalo mi sie publicznosc.

      Szczerze mowiac, mialam dopiero moment olsnienia kiedy corka miala
      jakies 7 mies. Siedziala sobie na wysokim krzesle w kuchni, ja
      costam robilam, nagle sie do niej odwrocilam, zoabczylam ja na swoim
      poziomie i dopiero wtedy dotarlo do mnie, ze ona jest *na prawde*,
      ze tutaj mieszka i mieszkac bedzie. Kiedy miala 2 tygodnie nie do
      konca to czulam.

      Tak czy inaczej - bedzie lepiej. Ani sie obejrzysz bedziesz miec
      trzylatke, ktora sama wlazi i zapina sie w krzeselku samochodowym z
      okrzykiem "mama, pospiesz sie, jedziemy!". wink

      Aha - wyjdz do ludzi. Za wszelka cene wyjdz do ludzi.
      • iwo.w Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 04.07.08, 12:23
        Skąd ja znam te wielkie torby i numer z megakupą...wink ale na
        szczęście z czasem dochodzi się do wprawy i za kilka miesięcy ze
        śmiechem wspomina się to, co doprowadzało do rozpaczy! Pozdrawiam
    • easyenglishpz Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 03.07.08, 22:17
      dziewczyno, wystopuj, bo sfiksujesz! ja co prawda od poczatku karmie
      butla, jednak obiecalam sobie, ze odkad moje dziecko bedzie moglo
      juz wychodzic na spacery i poruszac sie samochodem, bede ja
      zabierala ze soba niemal wszedzie. i tak tez czynie. mala jezdzi ze
      mna po calym P-niu ( i nie tylko), udziela sie towarzysko i tym
      samym-majac za chwile 4 m-ce nie boi sie obcych twarzy i usmiecha
      sie do wszystkich.
      • elske Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 04.07.08, 09:23
        Kiedy 3 lata temu urodzilam corke,pierwsza mysl araz po porodzie-teraz jestem
        odpowiedzialna za dzieco 24h/dobe 7 dni w tygodniu.Troche przerazajace to
        bylo.Tydzien pozniej nie moglam sobie przypomniec jak to bylo kiedy nie mialam
        dziecka.Mialam wrazenie ze cora jest z nami od zawsze.Tez karmilam piersia i
        dawalo mi to duzo swobody-moglam wyjsc wszedzie i na jak dlugo chcialam,bo kiedy
        cora bylo glodna moglam ja nakarmic w kazdym miejscu,w ktorym sie znalazlysmy.
        Teraz mieszkam w Norwegii i od 9 tygodni mam w domu synka.Mieszkamy tu tylko z
        mezem i dziecmi.Nie mamy zadnej pomocy,ale swietnie sobie radzimy.

        Wiec nie martw sie,zacznij wychodzic z domu.A dzieci rosna tak szybko,ze zanim
        sie obejzysz a zacznie siedziec,chodzic ,mowic a pozniej wyklucac sie z toba o
        slodyczewink))
    • mela-blonda Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 04.07.08, 15:24
      To hormony. smile Też tak się czuję, mimo że to moje drugie dziecko. Przybija
      mnie zwłaszcza karminie piersią, bo na początku trudno się przyzwyczaić do tej
      zależności. I pomyśleć, że pierwsze karmiłam rok! Czyli po jakimś czasie da
      się przejść do porządku dziennego.
      Pomagają: samotne wyjścia (możliwe! odciągnięte mleko czyni cuda smile).
    • anew3 Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 04.07.08, 20:07
      to normalne, potrzebujesz czsu,potem sie zorganizujesz.jak patrze na
      nasze pierwsze zdjecia, na kazdym mam podkrazone oczy z niewyspania.
      a teraz dostosowalam sie do cory.karmie ja rano i dalej spimy do
      11.jem sniadanie i z nia gadam a ona siedzi na lezaczku . lubie
      sobie z nia pochodzic po centrach hadlowych, kiedys biegalam
      sama.Niedwano zmienialam pieluche w Orseyu w przymierzalni....Co
      moge doradzic, sciagnij pokarm i wyjdz z domu, ja akurat nie sciagam
      bo mi to nie odpowiada ale moze tobie pasuje,nie wstydz sie
      karmic,wierz mi ludzie odwracaja wzrok, sprawiaj sobie czasem male
      przyjemnosci, nowa fryzura,kosmetyk, cos do ubrania, magazyn czy
      ksiazka....
      • isabell75 Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 06.07.08, 00:19
        Podejdź do tego inaczej.Pomyśl czy wyobrażasz sobie teraz świat bez
        dziecka i pewnie odpowiesz że nie.No właśnie i to jest piękne, więc
        ciesz się tymi chwilami, bo bycie z dzieckiem, opiekowanie się nim
        jest fajniejsze niż cały świat wokół. Ja na dzień dziecka
        zafundowałam mojemu synowi wyjazd do babci sama z małym miał 8
        miesięcy wsiadłam do pociągu i jechałam 500 km. Karmiłam piersią i
        luzie byli fantastyczni, a to firanę przysuneli by słońce nie
        świeciło a to wózek pomogli nosić, prezent nawet mały dostał od
        jednej pani.Same udogodnienia z maleństwem w sklepach, na ulicach
        czuję się wszędzie uprzywilejowana. Karmienie to nie wstyd, czy
        dyskomfort, to najpiękniejsze czym natura nas obdarzyła. Spróbuj na
        to inaczej popatrzeć, bo ja mimo że siedzę ciągle w domu, mąż za
        granicą i cholernie za nim tęsknię, to czuję się szczęśliwa jak
        nigdy dotąd.
    • marta.uparta Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 06.07.08, 00:16
      Przypuszczam, że takie myśli sa udziałem większości świeżo
      upieczonych matek.
      Początek jest zawsze trudny, ale poczekaj, za miesiąc - dwa Twoje
      dziecko stanie się bardziej kontaktowe, zacznie się do Ciebie
      uśmiechać, potem wyciągać do Ciebie rączki itd., i zaczniesz w
      większym stopniu doceniać uroki macierzyństwa.
      Trzeba się cieszyć tymi chwilami, dzieciaki tak szybko rosną. Mam w
      domu 13-latka, który juz potrafi odpyskować, powiedzieć "Matka, ale
      ty marudzisz", a jeszcze niedawno był słodkim bobasem. Moja młodsza
      córka ma teraz pół roku, ani się obejrze, a będzie zbuntowaną
      nastolatką.
      Co do karmienia piersią - tak jak radzą inne mamy - warto ściągac
      mleko i nauczyć pić dziecko z butelki. Wydaje mi się, że gdy raz na
      jakiś czas zastąpisz karmienie piersią karmieniem z butelki dziecko
      nie powinno się "rozleniwić". Co innego w sytuacji, gdy mama stosuje
      karmienie mieszane lub z jakiegoś powodu dziecko przez kilka dni
      jest karmione butelką - wtedy ryzyko jest większe.
    • f_anka to normalne ze tak sie czujesz 06.07.08, 14:43
      witam cieplo

      mam dwoch-jeden ma 3 i pol roku a drugi 11 miesiecy


      sajgon na calego


      jest tylko jeden sposob-wlasnie przyjac do wiadomosci, ze tak juz
      bedzie zawsze, ze nawet jak dorosna to i tak beda mi sen z powiek
      spedzac bo to bo sramto - przyjac do wiadomosci i odpuscic...czyli
      przestac czytac poradniki i nie sluchac doslownie nikogo(no czasem
      mozna lekarzawink

      kierowac sie wlasnym nosem i wlasna intuicja i usiwadomic sobie ze
      dziecko nie tak wcale latwo sie psujesmile czyli, ze sa to male
      nastawione na przetrwanie potfory

      nie kapac codziennie(chyba ze lubicie) nie smarowac oliwka nie
      wciskac jedzenia na sile(to dopiero przed toba) sluchac glosu dziecka

      ograniczyc do minimum obowiazki a i tak ich bedzie na maksa

      spac kiedy mozna, nie sprzatac, robic sobie male przyjemnosci,
      malowac sie(jak lubisz) nawet w domu, ladnie wygladac(dla samej
      siebie), i strasznie fajnie jest karmic w miejscach publicznych-
      gdybys sie przelamala bedziesz miala przewage nad ludzmi-to oni sie
      czasem czuja zazenowani-a ty nie bedziesz-ja nakrywalam cycka
      pieluszka i po strachu-a ile razy byly mile pelne uczucia spojrzenia

      aaa i jeszcze nie przejmowac sie placzem dziecka-czyli jak zaczyna
      plakac np na spacerze to zachowac spokoj-wyjac z wozka dac cycka-ja
      przysiadalam doslownie wszedzie-pamietam jak kiedys byl straszny
      wiatr a mlody mi sie tak rozwrzeszczal ze juz sama go sluchac nie
      moglam no i wyjelam go z calym majdanem z wozka-czyli z koceykiem i
      przykryciem i nakaramilam-przysiadlam na jakims kamieniu wtedy-mowie
      ci, trzeba sie przelamac

      no bo o tym, ze jestes nalepsza matka jaka ma to dziecko to ci mowic
      nie musze(bo innej zadnej nie ma..smile

      sciskam cie mocno i powiem, ze nie bedzie latwo-ale warto


    • i.jurasik Re: czasem czuję sie jak w więzieniu... 09.07.08, 18:21
      Rozumię Cię doskonale, czuje dokładnie to samo co Ty. Podaje Ci mój
      numer gg 7984474 jeśli masz ochote porozmawiać i wymienić
      doświadczenia. Pozdrawiam.
Pełna wersja