mj_only
06.09.08, 23:43
psychicznie mam na myśli...
mój 7 tygodniowy synek walczy z wysypką od dłuższego czasu,powoli widać
poprawę ale mnie aż chce się płakać jak widzę tą biedną buźkę (to chyba skaza,
co mnie dodatkowo dołuje, chociaż podobno to mija z wiekiem, więc
niepotrzebnie), zwłaszcza jak jeszcze trafi mu się marudny dzień, w czwartek
idziemy na szczepienie a ja mam wrażenie,że będę to bardziej przeżywać niż on
bo już teraz jak chwilę popłacze takim rozdzierającym płaczem to żal mi go
strasznie (nie mówiąc już o tym jak przeraża mnie widmo trzydniówki, mimo,że
jeszcze odległe). Jak sobie z tym radzicie? nie chce,żeby "wyrosła" ze mnie
nadopiekuńcza mama. Mam wrażenie,że nie przygotowałam się pod tym względem do
macierzyństwa i przerasta mnie "cierpienie" takiej małej i bezbronnej
istotki...zmęczenie też robi swoje, no ale muszę coś z sobą zrobić bo przecież
spokojna mama to i u dziecka spokój większy, nie mówiąc już o tym,że jestem na
dobrej drodze,żeby zwariować co nie przysłuży się ani mnie ani dziecku.
Macie jakieś metody?