Czy moje dziecko mnie kocha?

06.10.08, 15:54
Nie chcę zostać odebrana jako zaborcza matka, ale coś mi nie gra w zachowaniu mojego synka. Ma 7,5 mca. Od rana do 16.00 jestem z nim tylko ja, potem przychodzi z pracy mąż. Karmię piersią. Siłą rzeczy powinnam być więc dla mojego dziecka najważniejszą osobą, zwłaszcza w tym wieku, gdy już dziecko rozpoznaje rodziców i rozróżnia osoby obce od znajomych. Dziecko wspaniale się ze mną bawi, domaga się mojej uwagi, uśmiecha, lecz nie za bardzo lubi się przytulać. Ale najbardziej jest mi przykro, że odnoszę wrażenie, że dla niego nie ma znaczenia, kto go bierze na ręce, kto się z nim bawi, czy jestt to mąż, czy dziadkowie. Jest mu to obojętne, nie martwi się gdy zniknę z horyzontu. Ostatnio w weekend pierwszy raz poszłam do szkoły na tyle godzin, z dzieckiem został mąż. Przeżywałam, tęskniłam, zamartwiałam się, a tymczasem okazało się że moje dziecko jakby zupełnie nie zauważyło mojej nieobecności. Gdy weszłam do domu w ogóle nie okazało jakiejkolwiek radości. Czy tak powinno być? Czy to normalne? Czuję się troszkę przedmiotowo traktowana przez własnego synka. Potrzebna głównie wtedy gdy trzeba dać cyca. A właściwie to nawet wtedy jest mu obojętne czy ssie moją pierś, czy też próbuje obrabiać koszulkę męża na klatce piersiowej...Mąż się tylko śmieje z tego, ale mi wcale nie jest do śmiechu.
    • mamulenka Re: Czy moje dziecko mnie kocha? 06.10.08, 16:23
      dziecko nie ma poczucia czasu, więc Twoja kilkugodzinna nieobecność to dla
      dziecka nie były wieki całe.

      Już minął czas, że dla dziecka liczył się tylko cycuś i nic więcej. Pora zacząć
      odcinac pępowinę. Ciesz się, że Twoje dziecko jest pogodne, ciekawe świata i
      ludzi, chętnie i z radością spędza czas z innymi.

      A teraz wierz mi lub nie, ale za 2-3 lata być może napiszesz post pt. "Jak
      odmamusiować maminsynka?" wink - tak jest natura chłopców smile
    • royalmail Re: Czy moje dziecko mnie kocha? 06.10.08, 19:04
      Też mam synka o podobnym - towarzyskim charakterze.
      Z wiekiem to nie mija, a jego więź z ojcem staje się coraz głębsza
      (od niemowlęctwa wyróżnia ojca, mimo, że to ja nim się opiekuję).
      Nie mam traumy z powodu tego, że tata jest ważniejszy dla niego niż
      ja.
      Nawet sprawia mi to radość - wolę syna preferującego męskie wzorce
      niż dziamdziowatego mamisynka.
      Wyluzuj. Ja mogę np. wyjechać na 2 tygodnie i loozik. Panie ostatnio
      w przedszkolu pytały, czy jesteśmy po rozwodzie a synem opiekuje się
      tata - bo zawsze wzywa tatę w chwili zagrożenia. Nie jesteśmy smile - a
      ja byłam w domu z synem 3 lata na wychowawczym smile.
      Taki typ, nie musisz być dla niego najważniejsza. I nie martw się
      tym.
    • koza_w_rajtuzach Re: Czy moje dziecko mnie kocha? 06.10.08, 19:40
      Moim zdaniem Twój synek ma zaspokojoną bliskość z mamą, właśnie dlatego, że
      karmisz go piersią. Powinnaś się cieszyć, bo zachowanie Twojego synka jest
      dobrym znakiem.
      • matylda07_2007 Re: Czy moje dziecko mnie kocha? 06.10.08, 19:44
        Moja Młoda zachowuje się podobnie. Ale piersią nie karmię. Też byłam ostatnio w szkole. Cały poprzedni dzień popłakiwałam, że muszę Ją zostawić, jak Ona to przeżyje...
        Kiedy weszłam do domu, obdarzyła mnie uśmiechem, odwróciła głowę i wróciła do poprzedniego zajęcia.
        Może nasze dzieci poprostu mają poczucie bezpieczeństwa, bo tak o nie dbamy smile
    • deela Re: Czy moje dziecko mnie kocha? 06.10.08, 19:51
      jak ty oceniasz dziecko w kategoriach kocha nie kocha
      to masz problem ze soba
      serio
      • mimka23 Re: do deela 07.10.08, 10:01
        może i mam ze sobą problem, może od razu mnie wyślij do psychologa, ale mnie jest najzwyczajniej w świecie przykro, bo naczytałam się w tych głupich gazetach o cudownej więzi dziecka z matką, a tymczasem moje dziecko od samego początku nie przejawia więzi ze mną, mimo moich poświęceń jestem traktowana jak pierwsza lepsza pani, która podchodzi do niego w sklepie i zachwyca się nim, o to mi chodzi. Niby jestem matką, a jednak czasem się nią nie czuję. Może troszkę oliwy do ognia dolewa też moja mama, która często traktuje mnie w kategoriach "mleczarni" jak to zgrabnie ujmuje i ogranicza moją rolę przede wszystkim do tego.
        • smerfetka8801 Re: do deela 07.10.08, 10:29
          ja po części zgadzam sie z wypowiedzią deeli mogla to tylko ując
          delikatniej...
          miłośc do dziecka jest bezwarunkowa,ale to nie oznacza,ze od
          pierwszych dni dziecko również kocha matke czy ojca...
          dziecko ma rózne etapy w życiu to normalne a ty poszukaj radosci w
          macierzynstwie ale nie gloryfikuj go bo najczęściej to zwyczajnie
          harówka 24h na dobę ale to ty się na nią zdecydowałas więc nie
          oczekuj ani oklasków ani potoków miłości od niemowlęcia.

          mam ze swoim dzieckiem fajny kontakt ,ale nie oburzam się kiedy
          marudzi u mnie na rękach a u taty sie uspokaja-może potrzebuje zmiany
          otoczenia bo ze mną jest cały dzień.
        • kra123snal Re: do deela 07.10.08, 10:31
          Może rzeczywiście idź do psychologa, bo opieką nad dzieckiem nie
          powinna być rozpatrywana w kategoriach poświęcenia. Jeżeli masz
          takie poczucie, to proponuję zająć się sobą w większym stopniu.
          Karmienie piersią nie sprawi, ze Ty i dziecko będziecie stanowić
          jedność. Chłopak już się urodził, to odrębna istota. Karmienie
          piersią nie jest transcendentalnym odczuciem. Tylko dla uzasadnienia
          karmienia publicznego przecież mówi się, że to żarełko i nic
          więcej... Wiem, że ciężko się w tym połapać, ale nie znam żadnej
          kobiety, która by odczuwała coś niesamowitego karmiąc. Jesteś
          mleczarnią. Jeżeli Ci to przeszkadza, to zastanów się, czy chcesz
          karmić piersią. Co do przytulania, to dziecko już ma swój charakter,
          to nie jest bezwolna istota bez preferencji. Twój syn nie lubi się
          przytulać w momentach, kiedy TY chesz lub w ilościach, których Ty
          chcesz. Nie sądzę, aby wiedział co to miłość. Każdy potrzebuje
          czasami odsapnąć od drugiej osoby. Twój syn może też łaknąć innego
          towarzystwa niż tylko mama i mama, i mama, i mama... Tak do
          zarzygania...
        • deela Re: do deela 07.10.08, 21:21
          nie wiem czemu sie nastawiasz
          moim zdaniem naprawde problem tkwi w tobie a nie w dziecku, masz jakies dziwne
          wyobrazenie o milosci dziecka do matki
          zycie to nie reklama pieluch i nie reklama kaszki, zycie to nie kretynskie
          artykuly w rownie kretynskich gazetach
          zycie to po prostu zycie
          mam wrazenie ze wolalabys zeby twoje dziecko histeryzowalo i plakalo caly czas
          kiedy ciebie nie ma, wtedy moglabys miec jakas nagrode za swoja tesknote dlatego
          ze nie tylko ty przecierpialas ta sytuacje
          dziecko jest zadbane zadowolone ma poczucie bezpieczenstwa to dlaczego ma wyc?
          az sie boje co bedzie dalej... jak nastolatek co napyskuje to co mu powiesz?
          bedziesz go terroryzowac bo "ty mnie nie kochasz?" albo "ja dla ciebie wsztystko
          nieba bym przychylila a ty co?" pomysl o tym powaznie
          ja nie napisalam nic obrazliwego ani zaczepnego a ty sie od razu wscieklas...
          moze to sygnal ze jakos mgliscie pojmujesz SWOJ problem?
          i moze naprawde porozmawiaj z kims zaufanym lub z akims terapueta swoich
          odczuciach a on moze ci pomoze zrozumiec czym NAPRAWDE jest wiez matki z
          dzieckiem i ze nie mierzy sie jej jakosci w spazmach bedacych odpowiedzia na
          nieobecnosc matki i dzika radoscia na jej widok
          • mimka23 Re: do deela 07.10.08, 21:34
            smilesmilesmilesmileNie wściekam się, nie chcę aby moje dziecko płakało i cierpiało, nie o to chodzi, nie wymagam odwdzięczania się za moje poświęcenie i nikt nie musi rozszyfrowywać mojej osobowości tylko dlatego, że z ciekawości zapytałam czy to jest normalne u mojego syna. To wszystko. Nie napisałam, że jestem załamana, że chcę się zabić, bo dziecko mnie nie kocha. Nie chodziło mi nawet o takie kochanie, jakie pojmujemy my dorośli, tylko bardziej o ten lęk separacyjny, o którym tyle się pisze. Nie zależy mi na tym aby dziecko było uzależnione ode mnie, szukam tylko swojej roli, jako debiutująca mama. To wszystko.
            • deela Re: do deela 07.10.08, 21:54
              moje dziecko nie mialo leku separacyjnego
              i tez nie lubi sie przytulac i nie mam watpliwosci ze mnie kocha :o
    • mk271 Re: Czy moje dziecko mnie kocha? 07.10.08, 11:29
      NIe martw sie na zapas. Moje bliźniaki też jak wróciłam do pracy zniosły rozłąke
      lepiej niż ja. MIały 8.5 miesiąca. Było im wszystko jedno z kim są. Teraz mają
      17 miesięcy i jak znikam z pola widzenia zaczyna się płacz. Ja osobiście wolałam
      tak jak było wczesniej, teaz dzieci płaczą i stresują się. Jeśli to dla ciebie
      oznaką miłości jest to żeby mały za Tobą płakał to proponowałabym się mocno nad
      sobą zastanowić ( piszę to jako matka a nie po to aby Cię osądzać) Pomyśl co dla
      dziecka jest ważniejsze: stres i płacz za mamą bo jej nie ma , czy uśmiech i
      radośc z dzieciństwa. Ta miłość je jest bezwarunkowa i nie wymaga poświęceń. A
      swoją drogą mama to mama i nic i nikt tego nie zmieni i na pewno jesteś
      najważniejszą osobą w jego życiu i wcale nie musi tego okazywać płaczem i
      tęsknotą, czy sposobem wielkiej radości jak wrócisz do domu. Podejrzewam że
      wyszłaś z domu na tak długi czas po raz pierwszy, u mnie też na początku było
      podobnie - zero oznak radości jak wracałąm do domu, zmieniło się dopiero po
      dłuższym czasie jak maluchy zaczęły odczuwać moją nieobecność.
    • mynia0 Re: Czy moje dziecko mnie kocha? 07.10.08, 13:56
      mama zawsze jest i będzie najważniejsza wink ciesz się, że dziecko nie
      wisi Ci na nodze, jak chcesz zrobic sobie herbatę smile ciesz się, że
      jak wychodzisz nie słyszysz ryku porzuconego przez mamę synka. twoje
      dziecko rośnie i nabiera innych zachowań, ale to nie znaczy, że Cie
      nie kocha. zawsze będziesz najważniejsza wink
    • ik_ecc Re: Czy moje dziecko mnie kocha? 07.10.08, 14:10
      (1) To MATKA ma spelniac potrzeby dziecka, dziecko nie jest po to
      zeby spelniac potrzeby matki. Dziecka sie sobie nie strzela po to
      zeby w koncu Ciebie ktos kochal, dziecko ma byc kochane przez Ciebie.

      (2) Nie wszystkie dzieci lubia sie przytlac (moja corka nie lubi)

      (3) To, kogo dziecko preferuje zmienia sie "jak w kalejdoskopie".
      Moja corka olewala mnie zupelnie przez kilka miesiec w okolicach
      roku, teraz ma 3 lata i "nikogo nie lubie mamusiu tylko ciebie".

      Innymi slowy - owszem, naczytalas sie. Przelknij, zaakceptuj dziecko
      takie jakim jest. Z opisu dziecko brzmi nromalnie - tylko Ty masz
      nierealistyczne wyobrazenia ze bedzie na Twoj widok sie trzeslo z
      radosci.
    • mimka23 Re: Czy moje dziecko mnie kocha? 07.10.08, 21:39
      Swoją drogą, jak łatwo komuś oceniać innych, nie znając dokładnie sytuacji. Człowiek prosi o radę, a dostaje "analizę własnego umysłu, własnego ja". Dodam tylko jeszcze że z wykształcenia jestem PEDAGOGIEM!!! Czekam na linczsmile Bo podobno pedagodzy są najgorszymi rodzicami. Pozdrawiam wszystkie mamuśki i psycholożki smile
    • velvet35 Re: Czy moje dziecko mnie kocha? 07.10.08, 21:55
      kocha, kocha
Pełna wersja