mniejsze dziecko mniejszy problem?

10.10.08, 11:05
poradzcie mi czy to prawda ze mniejsze mniejszy problem wieksze
wiekszy?mam 4 mies syna i nie wydaje mi sie zeby byl maly
problem,kolezanki mowia ze taki dzicko to tylko spi i je,ale ja mam
problem zeby usnal chociaz wytrzymuje max godz bez snu poczym robi
sie senny i marudny,a ma problem zeby usnac,musze bujac,spiawac itpa
i tak ciagle sie wybudza i spi b.czujnie,nie jestem w tym czase w
stanie zajc sie niczymtj sprzataniem,gotowaniem itp bo ciagle sie
wybudza i placze.Nawet wlsosow nie jestem w stanie umyc,tylko czekam
na meza jak wroci z pracy zeby sie nim zajal a ja w tym czasie moge
sie umyc.Czekam jak bedzie mial roczek moze wtedy minal te problemy
ze snem i moze bedzie mogl sie sam soba zajc,ale slysze od innych ze
wtedy sie dopieo zacznie.Nie wiem czy tylko ja tak mysle,czy wasze
dzieci tez sa az tak absorbujace?Bo moj wclae nie tylko spi i je,ze
snam nocnym tez zreszta jest problem bo budzi sie i pojekuje co
chwilka,czy kiedys to minie,czy bede miala kiedys troszke czasu dla
sibie?Mam wrazenie ze inne niowlaki faktycznie tylko jedza i spia a
ich mamy maja czas zeby ugotowac,posprzatac,nie mowie juz o krotkiej
drzemce w ciagu dnia,chociaz mi by sie ona przydala.....
    • agatka.007 Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 10.10.08, 12:49
      Witaj,
      mam czworo dzieci i te "problemy" sa poprostu inne z biegiem lat. Niemowlę
      potrzebuje stałej uwagi i pielęglacji, 2 latek ciagłej opieki, bo"wszędzie go
      pełno", przedszkolak stale sie nudzi, intensywnie rozwija się psychicznie,
      buntuje się, to bardzo trudne sytuacje a uczeń...ile trudu trzeba włożyć w
      edukację dziecka, wiesz mi to bardzo trudne...Najtrudniej jest mieć taką
      zróżnicowaną gromadę, każde z dzieci potrzebuje innego rodzaju opieki, a do tego
      trzeba im uprać, uprasować, postrzatać, ugotować itd. To są mega ilości ciuchów,
      jedzenia..oj rozpisałam sięsmile. Czasem aż sama nie wietrzę , że sama daję sobie
      radę z tym wszystkimsmile.
    • mama-tyma Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 10.10.08, 12:59
      Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale 4 miesięczniak nie powinien
      chodzić co godzine spać, marudzi z innego powodu niż zmeczenie, a
      trudno mu usnąć bo nie jest jeszcze dostatecznie zmęczony. Powinien
      miedzy drzemkami miec chyba przynajmniej ze 3 godziny przerwy, wtedy
      by ładnie usypiał. Ja z moim dzieckiem obecnie 5,5 miesięcznym tak
      mam,że jak zawczesnie chce położyc go spać to płacze, marudzi, jak
      przetrzymam go zabawą ze 4 godziny to sam usypia. (śpi w dzień 3
      razy po około 30 min)
    • dysann Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 10.10.08, 13:15
      Jestem mamą dwójki dzieci - 3 latka i noworodka. Jak na razie są zupełnie inne
      od siebie. Kiedy moje pierwsze dziecko było takie malutkie spało po 6 godzin na
      dobę. Ale po za tym było pogodne. Z powodu braku snu byłam wyczerpana. Dobrze
      pamiętam jak ze zmęczenia chciało mi się płakać. Jakoś przetrwaliśmy pierwszy
      rok życia i potem było coraz lepiej. Obecnie, w wieku trzech lat chyba odsypia
      zaległości, co prawda nadal wybudza się w nocy ale szybciutko zasypia dalej i
      nie jest to już takie hmmm, inwazyjne.
      Nasz "nowy" noworodek śpi ładnie w nocy ale przez cały dzień się drze
      niemiłosiernie smile
      Nie jest łatwe życie z niemowlakiem, jakkolwiek znajdą się forumowe cnotki
      rzucające gromy za taką wypowiedź.
      Zdarzają się dzieci ładnie śpiące i ich mamy to szczęściary. Te inne nie powinny
      być zmuszane do udawania że życie z niemowlakiem to fontanna szczęścia. A z
      doświadczenia wiem że okres takiego fizycznego wyczerpania mija wraz z upływem
      czasu. Potem jasne że się gania, łapie, i w ogóle stałe pogotowie ale kiedy
      można się wyspać to już jest zupełnie inna bajka. No i dzieci stają się co raz
      bardziej samodzielne, a potem rzeczywiście tęskni się za okresem niemowlęcym bo
      szybko zapomina się uczucie przemęczenia i wydaje się że było prościej. że nie
      było takich rozterek rodzicielskich, ani takiego emocjonalnego "splątania",
      niepokoju, po prostu innego typu trudności.
      Ale zdecydowanie, pod względem wyczerpania, braku snu, czasu, nie umytych
      włosów, bałaganu w mieszkaniu... tak, zdecydowanie czas działa na korzyść
      (dopóki nie zapragniesz mieć drugiego dziecka smile.
      No więc, odwagi, za rok będzie totalnie inaczej smile
      No i może spróbuj znaleźć jakąś pomoc chociaż na parę godzin w tygodniu, żebyś
      mogła złapać trochę oddechu

      p.s sorki za rozpiskę chaotyczną dość ale za mną ciężka noc, no i oba maluchy
      dokazują dziś bardzo.
    • ik_ecc Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 11.10.08, 03:12
      Problemy sa inne, ale wg mnie jest duzo latwiej.

      Moja corka byla bardzo wymagajaca kiedy byla mala - nie spala, nie
      znosila wozka, nie lubila chodzic na spacery, bardzo duzo plakala,
      nie tolerowala nikogo procz mnie. Z czasem robilo sie coraz latwiej.
      Z wiecznie placzacego niemowlaka stala sie szalenie rezolutnym
      roczniakiem - i tak jej zostalo. Nie bylo buntu dwulatka, trzylatka -
      jest wesola, otwarta, rozumna. Jasne ze psoci i wymysla
      niestworzone rzeczy i miewamy gorsze dni, ale sa to tylko gorsze
      dni, a nie ciagla walka. W zasadzie nie placze, ciagle sie smieje,
      tanczy, spiewa - na prawde jest fajna.

      Ale - niestety pierwsza noc przespala dopiero po ukonczeniu 3 lat.
      • lauresia Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 11.10.08, 10:35
        Ja tez tak myślałam że jak moje dziecko skończy rok to bedzie lepiej,a czy
        jest?? NIE! Nadal budzi się kilka razy w nocy (juz nie pamietam co to sen)i
        potrzebuje ciągłej uwagi , noszenia na rękach ,zabawiania,jak kiedys były kolki
        to teraz ząbki ,nauka chodzenia, non stop trzeba ją prowadzać ze kręgosłup pada
        itp. itd.Nie wiedziałam że posiadanie dziecka i wychowanie to aż tak ogromny
        wysiłek,jestem wiecznie zmęczona i nie mam czasu dla siebie, i wątpie że kiedyś
        zdecyduje się na drugie dziecko.
        • m_laczynska Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 11.10.08, 11:39
          Nasz absorbujący jest nadal (8, 5 miesiąca)i teraz nawet na maksa, bo musi mnie
          widzieć żeby nie ryczeć, ale dla mnie i tak jest lepiej. Dziecko się staje takie
          fajne, kontaktowe, przywiązuje się, cieszy na Twój widok, łazi po domu, robi
          porządek w szafie z butami.
          Ale właściwie czemu nie możesz się umyć jak jesteś z nim? Moj np idzie pod
          prysznic ze mną. Siedzi w foteliku, ma w łapię tubkę pasty, woda się leje trochę
          mu pośpiewam...i z innymi rzeczami tez tak sobie radzimy...robię w domu co mogę
          jak mały nie śpi.
        • ik_ecc Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 11.10.08, 15:39
          No, jesli probemem jest przebywanie z dzieckiem, to rzeczywiscie
          masz pecha, bo dzieci nie rodza sie 15-latkami chcacymi byc od
          rodzicow jak najdalej... Zawsze zostaje Ci instytucja zlobka,
          przedszkola, szkoly, swietlicy, zajec pozalekcyjnych a w weekendy
          babci.
          • 1beata31 Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 11.10.08, 17:31
            Co ty pierniczysz nie wierze że nigdy nie byłaś zmęczona,nie wyspana
            nie marzyłaś o długiej kąpieli albo ot tak o nic nie
            robieniu.Domniemam że albo nie masz dzieci albo masz takie którym
            wyciąga się bateryjki.
          • dare-czka Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 11.10.08, 23:49
            nie jest problem w przebywaniu z dzieckiem tylko z brakiem czasu na
            sen,choc chwile wytchnienia,jest to potrzebne chyba kazdemu
            czlowiekowi do zycia.Ja od 4 mies nie wyspalam sie jak czlowiek i w
            ciagu dnia nie mam czasu na nic poza dzieckiem-chyba nie dziwisz sie
            ze jest to dla mnie problem bo zwyczajnie brakuje mi juz sil...
    • daniela11 Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 13.10.08, 12:21
      To ja Ci coś napiszę - dla otuchy.
      Jestem mamą prawie 6-cio letniego chłopca. Obecnie jestem w ciąży z
      drugim dzieckiem.
      Mój synek przez pierwsze 3 lata nie przespał ani jednej nocy całej -
      budził się co 2-3 godziny (a to piciu, a to przytulić, a to siku, a
      to nie wiadomo co). Czasem miałam tak dosyć, że szok. Ciągłe
      zmęczenie, w dzień też niewiele spał, poza tym grzeczny, ale bardzo
      absorbujący - cały czas domagał się ciągłej uwagi. Wiem co czujesz -
      czułam to samo, nie miałam czasu nawet zadbać o siebie, bo wieczorem
      jak już usnął to leciałam z nóg ze zmęczenia. Obiecałam sobie, że
      nigdy w życiu drugiego dziecka...Mijały lata, i z roku na rok
      było... coraz lżej. Teraz to widzę z perspektywy czasu. Poprostu
      człowiek skupia się na dniu dzisiejszym, widzi tylko problemy
      istniejące obecnie. Uwierz mi, że to wszystko przejściowe i nawet
      się nie oglądniesz jak minie. Za rok będziesz już miała inne
      problemy, za dwa lata inne.
      Teraz nie mogę się doczekać drugiego dziecka, tak bardzo tęsknię za
      niemowlęciem smile I z ręką na sercu mówię: o problemach się zapomina
      kiedy miną - a miną napewno smile
      • agatka.007 Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 13.10.08, 12:41
        daniela11 ma 100% racji, zapimina się o prolemach,mam czwórkę dzieci i stałe
        kłopoty duże i małe ale...uśmiech dzieci, przytulania, ich sukcesy i miłośc
        sprawiają, że zapominam o zmęczeniu i smutkach. Ale czasem mam dosyć, oj
        taksad(((((((((((
    • daga_j Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 15.10.08, 11:31
      Nie martw się, ja uważam, że im starszy to łatwiej, a jak zacznie samodzielnie
      chodzić to już super. Nie musi bowiem płakać za mamą, bo zawsze może za nią
      łazić, potrafi się dość ciekawie bawić (bardziej lub mniej samodzielnie), można
      coś do niego powiedzieć i on zrozumie (np. nie wolno, albo chodź tu, albo chcesz
      pić?), ma regularny rytm dobowy. A im jeszcze starsze to też lepiej bo można
      obgadać wiele spraw, opowiedzieć dziecku co go czeka np. u lekarza, fryzjera,
      zostawić z kimś znajomym pod opiekę, posłać do przedszkola smile Ja uważam, że
      najtrudniej z niemowlakiem, bo trzeba wszystko koło niego robić, a on i tak nie
      powie czego chce (oczywiście jakoś się to rozumie ale to nie to samo co mowa).
      Także powiem tak - będzie lepiej!
    • lenama_2008 Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 16.10.08, 14:09
      ja czasem zaczynam dzien z takim zmeczeniem jakby sie wlasnie
      konczylsmile 4 miesiac zycia dziecka to trudny moment - ok.16-19
      tygodnia nastepuje skok rozwojowy co wiaze sie z pewnymi
      trudnosciami. Moj Mlody konczy 4 miesiac - coraz gorzej je i gorzej
      spi (a bywalo niezle). u nas chyba tez problemem sa teraz
      wyrzynajace sie zeby.

      to co wydaje mi sie wazne, to zebys znalazla staly sposob na
      zasypianie Twojego dziecka - rytual typu muzyka z kolysankami na
      wyciszenie... taki ktory jak najmniej bedzie Ciebie angazowal, zeby
      podazac w kierunku samodzielnego zasypiania (w trakcie przebudzen
      dziecko lepiej sobie radzi, samodzielnie powraca do snu).
      u nas akurat dziala to tak: ok.1,5-2 godziny czasu czuwania (lacznie
      z jedzeniem) Mlody zaczyna sie nudzic zabawa (trze oczy, ziewa,
      narzeka, napina miesnie - robi sie taki spiety) - przytulam Go,
      zanosze do sypialni, wlaczam muzyke z pozytywki, wkladam do lozka,
      daje smoka (dopomina sie) i wychodze. zagladam tylko jesli wyraznie
      mnie 'wola' (np. gdy wypadnie smok albo cos Go mozno wybije).
      ma w ciagu dnia 3-4 drzemki (30 mint - 1,5 godz., maks 2 godz.) -
      raczej o stalych porach. zasypianie cwiczymy od 7 tygodnia zycia
      (zaczynalismy od zasypiania tylko przy cycu i spaniu wylacznie na
      czyims ciele) i bywaly po drodze chwile kiedy gryzlam futryne drzwi
      z przemeczeniasmile
      teraz nadal nie wchodze pod prysznic w czasie drzemki Mlodego (bo
      zdarza sie wybudzanie i wolanie), ale biore Go rano po 'sniadanku' i
      zabawie meczacej fizycznie (cwiczenia) - tuz przed drzemka- na
      lezaczku do lazienki i wtedy biore szybka kapiel. Mlody slucha szumu
      wody - swietnie sie wycisza i zaraz potem 'idzie' spac. zdaza sie
      czasem, ze w trakcie 'moich 5 minut' marudzi, ze chce juz do lozka
      [do smokasmile] i jesli przegapie ten moment (przeciagne kapiel) to
      potem marudzi przy zasypianiu.
      pamietaj takze o tym, ze dzieci czesto potrzebuja ponarzekac tuz
      przed zasnieciem, zeby pozbyc sie nagromadzonych w czasie zabawy
      emocji i w ten sposob wyciszyc - trzeba na to pozwolic bez
      ingerencji (chyba ze placze).

      zeby przetrwacsmile i uniknac mega przemeczenia (ktore i tak czasem
      mnie dopada) pije magnez i melise - a przede wszystkim robie
      codziennie! (chocby przez 5 minut) cos dobrego dla siebie - czytam
      ksiazki na spacerze, delektuje sie kawa [inkasmile]... - takie 5
      minutowe ladowanie akumulatorow pozwala przetrwac bez drzemeksmile
      • oda100 Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 17.10.08, 11:05
        u mnie to powiedzenie sie sprawdza i nie sprawdza. Moje dzieci jako
        niemowlaki nie tylko spaly i jadly, ale i duzo plakaly, mialy bardzo
        wydluzone godziny aktywnosci, trudno ich czyms zainteresowac, bardzo
        trudno uspic, wrazliwe i niecierpliwe, trudno odkryc powod placzow.
        Miedzy 1 a 2 rokiem zycia bylo najtrudniej bo zywe dziecko trzeba
        miec na oku caly dzien, 100 razy mowic nie, asekurowac, dodatkowo
        wymyslac zabawy, poszerzac horyzonty, przekonac do zjedzenia obiadu.
        Spanie dalej koszmarne lub w dzien - wcale. W okolicach 3 roku
        zajmowanie sie dzieckiem to przyjemnosc, pod warunkiem ze poswiecam
        dziecku duzo czasu i organizuje nowe atrakcje. Dziecko jest
        absorbujace, ale inaczej niz niemowle - wystarczy porozmawiac,
        zachecic do zabawy/pomocy i mozna ugotowac obiad/posprzatac. Czas
        tylko dla siebie mam wieczorem i w weekendy (maz zajmuje sie
        dzieckiem), aktualnie gorzej bo mam tez niemowle. Zaczynaja sie
        faktycznie inne problemy wieku przedszkolnego, ale przyanjmniej
        teraz wiadomo o co chodzi.
    • koza_w_rajtuzach Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 18.10.08, 15:04
      U mnie to jest tak, że im córka jest starsza (obecnie ma prawie 3 lata) tym mniejszy z nią problem. Najgorzej było do 6 miesiąca życia (wieczne kolki i wiecznie na rękach). Także po szóstym miesiącu było lżej, bo minęły bóle brzuszka. Potem jeszcze lżej się zrobiło jak córka miała 9 miesięcy i zaczęła raczkować, bo wiązało się to z tym, że przestała spędzać całe dnie na moich rękach. Po roku jej życia było jeszcze lepiej, bo dużo rozumiała, a w razie jakichś jazd można było bez problemu odwrócić jej uwagę. W wieku półtora roku były jakieś tam histerie z rzucaniem się na glebę na środku sklepu, ale cóż to jest na przeciwko kolek w wieku niemowlęcym? wink Poza tym dość szybko uporałam się z takimi zachowaniami kompletnie ignorując je i chwaląc każde grzeczne zachowania córki. A w drugim roku życia to już w ogóle zero problemów, bo córka zaczęła się pięknie sama bawić i to dłużej niż pięć minut, bo bez problemu przesypiała całe noce, bo potrafi wszystko ładnie powiedzieć i rozumie na tyle, że można jej wszystko wytłumaczyć, bo doskonale wie co można a czego nie i raczej to respektuje. Jest fajną i mądrą dziewczynką, lubię z nią siedzieć w domu, ale od pewnego czasu strasznie mi się już z nią nudzi, dlatego jestem obecnie w 7 miesiącu drugiej ciąży smile.
    • nadzieja07 Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 20.10.08, 00:42
      Każde dziecko jest inne, ale ...jest parę wypróbowanych przeze mnie sposobów.
      Jestem mamą prawie rocznej dziewczynki, która jest, oczywiście, absorbująca(na
      każdym etapie inaczej), ale też wesoła, praktycznie w ogóle nie płacze (i nie
      płakała jak była mniejsza), grzeczna, no i fantastycznie śpi. Wszystkie znajome
      mamy nam zazdroszczą, ale ...nie zawsze tak było.
      Początek był najtrudniejszy: diametralna zmiana stylu życia, "zamknięcie" z
      dzieckiem w czterech ścianach, atrakcje poporodowe, burza hormonów, karmienia,
      kupki, drzemki, zmęczenie, brak snu, osamotnienie, straszna odpowiedzialność,
      brak możliwości porozumienia z maluszkiem i brak czasu dla siebie, chwili
      spokoju i ...samotności itp. Trudno w takich warunkach o dobre samopoczucie i
      radość ze wspólnie spędzanych chwil. Jednak udało mi się to przełamać. Może
      Tobie też się uda?
      Oczywiście, jeśli masz taką możliwość, korzystaj z każdej pomocy (opiekunka,
      dziadkowie, mąż, żłobek), a zyskany czas przeznacz na ...sen i jakiekolwiek
      przyjemności, a nie na sprzątanie i nadrabianie zaległości w prowadzeniu domu,
      chyba że dojdziesz już do siebie. To bardzo WAŻNE, bo wyłącznie wtedy będziesz w
      stanie podołać wszystkim nowym obowiązkom i dziecku dasz z siebie wszystko.
      Jeśli nie masz takich możliwości, to...też damy radę.
      Po pierwsze postaraj się spojrzeć na synka jak na wyczekiwanego kosmitę, z
      którym próbujesz się porozumieć (a nie jak na intruza, który przeszkadza w
      wykonywaniu jakichś czynności - niezależnie od stanu Twoich emocji i bez względu
      na wszystko nie pokazuj słowem (tonem głosu!)czy gestem zniecierpliwienia,
      nerwów, bo dziecko nie jest głupie i wszystko czuje, tylko nie rozumie, a to
      tylko pogarsza sprawę. Oczywiście, jesteś tylko człowiekiem i masz prawo do
      każdych emocji, zwłaszcza jak jesteś niewyspana, zmęczona i nie masz już sił,
      ale w takich chwilach wyjdź do drugiego pomieszczenia i uspokój się, a jak
      będziesz już w stanie pomyśleć czule o synku, to wróć, aby zrozumieć o co mu
      chodzi. Nic się nie stanie, jeśli mały chwilkę popłacze, zanim sie uspokoisz.).
      Przez kilka dni obserwuj go i dowiedz się jak najwięcej - co lubi, a czego nie,
      pory jedzenia i spania, zabawy itp. Rób to raczej z fascynacją naukowca i staraj
      się nie ingerować. Do niczego nie zmuszaj, aby zorientować się w jego aktualnych
      potrzebach. Na zmiany przyjdzie czas później. Oczywiście, w tym czasie najlepiej
      by było, abyś zajmowała się tylko obserwacją, a inne sprawy poczekały. No, cóż
      może być trudno, ale warto spróbować.
      Po drugie: Twój synek adekwatnie do wieku (4 mies.) powinien spać ok.14-16h na
      dobę i należy w to wliczyć nawet 5-cio minutową drzemkę! (Policz, ile właściwie
      śpi, to ważna informacja.) A zatem pozostałe godziny (8-10) ma na jedzenie,
      kąpiele, przewijanie, spacery, zabawy i poznawanie świata. To niezbyt dużo czasu.
      Zmuszanie do spania (i do jedzenia też) nic nie da, a będzie tylko źródłem
      kolejnych nerwów i przyniesie odwrotny efekt. To mały człowiek i najwyraźniej
      wie już, czego chce, więc musimy to uszanować. Nie bój się, nic mu nie będzie.
      Jak poczuje senność, to na pewno się zorientujesz, a jak nie to ...zaśnie choćby
      na dywanie. Nic się nie stanie.
      Po trzecie: Dostosuj się trochę do maluszka (nie sztywno, bo czasem na humor
      synka ma wpływ nawet pogoda. To ma być tylko schemat ze stałymi punktami).
      Po obserwacji znasz już z grubsza jego upodobania. Np. wstaje ok.8. Zatem do
      godz. 20 (10h)jest czas na wszystkie zajęcia z synkiem + 2godz. na drzemkę w
      ciągu dnia (może być naraz lub w kilku ratach - jak lubi). Nic nie stoi na
      przeszkodzie, abyś kładła się z synkiem spać i to do jednego łóżka. Nawet jeśli
      masz inne przekonania, to spróbuj, bo dziecko śpi wtedy spokojnie i ...dłużej, a
      i Ty na tym tylko zyskasz.
      Może z w/w powodów przemyślisz też spanie nocne z dzieckiem we wspólnym łóżku?
      Wiem, co mówią na ten temat, ale wierz mi, że skończą się Twoje problemy ze
      spaniem. Wtedy, kiedy moje koleżanki chodziły półprzytomne, my wysypialiśmy się
      jak bąki! Nawet jeśli córeczka się jakimś cudem obudziła (pić, jeść itp.), to za
      5min zasypiała i naprawdę błyskawicznie zaczęła przesypiać całe noce. Nawet po
      12h naraz! Warto chyba się zastanowić, bo przy takim zmęczeniu jak Twoje i tak
      raczej nie ma mowy o innych przyjemnościach..., a wstawanie co chwilę to
      straszna męka.
      Synek jest jeszcze malutki i naprawdę zdążysz wprowadzić wszystkie zasady, a w
      tej chwili najważniejsze jest, abyś złapała oddech by mieć siłę być dobrą mamą i
      żoną. Nie miej wyrzutów sumienia, ani nie daj się przestraszyć gadaniem, że
      później będzie problem. Po pierwsze tego nikt nie wie i nie jest to takie
      oczywiste, po drugie później będzie ...później, a TERAZ potrzebujesz snu i
      wypoczynku (możesz np.tylko leżeć i myśleć o "niebieskich migdałach", czytać,
      słuchać muzyki itp.), a Twój synek Ciebie i Twojego ciepła, również fizycznie, a
      poza tym lepiej chyba uczyć zasad trochę starsze dziecko, bo jest już trochę
      obeznane ze światem (może się komunikować i czuje się bardziej bezpieczne) i
      można coś wytłumaczyć, w przeciwnym razie to troszkę brutalne...
      4.Tylko zmęczone dziecko będzie dobrze spało zarówno w dzień, jak i w nocy!
      Dlatego zapewnij w ciągu dnia "rozrywki": muzyka, troszkę czytania bajek,
      śpiewanie OK, ale też wydające dźwięki zabawki (grzechotki), gryzaczki (jeśli
      bardzo cierpi z bólu, to pomyśl o żelu znieczulającym dziąsła), zabawa na
      dywanie w turlanie, mata edukacyjna, zabawa w "akuku"(połóż dziecku na buzi
      pojedynczo złożoną pieluszkę mówiąc np. nie ma synka, gdzie jest mój synek, a
      potem szybko, albo powolutku, tak jakby podglądając z boku, zdejmij i śmiejąc
      się zawołaj: "akuku", tu jest synek! itp. Po kilku razach oboje skonacie ze
      śmiechu, a synek sam będzie się zakrywał pieluszką.
      Na ząbkowanie i...trochę spokoju: daj maluchowi skórkę od chleba (jeśli nie ma
      alergii na gluten). Wystarczy ukroić kromkę chleba o grubości ok.1-2cm i oderwać
      skórkę o długości np. 5cm z odrobiną miąższu (ok.0,5-1cm)i dać dziecku. Może
      trochę nakruszy, ale z dnia na dzień będzie bardziej zajęty jej obgryzaniem, no
      i na dziąsełka pomoże. Nie martw się, że jakimś cudem zje kawałek, bo i tak w
      5-6 miesiącu powinno się dostarczać gluten według najnowszych badań.
      Możesz dać też zajmującego ...chrupka kukurydzianego (bez dodatków smakowych).
      Zajęcie murowane, ale początkowo trochę się upaćka.
      Oczywiście, żadnego jedzenia nie podawaj dziecku, jeśli leży na plecach! Ale już
      w pozycji leżącej na brzuszku, półleżącej i siedzącej - tak.
      Zastanów się nad kupnem huśtawki Fisher Price "morscy przyjaciele". Wszystko
      jedno czy nowej (droga), czy używanej. REWELACJA!!! Dziecko nie tylko w niej się
      świetnie bawi, ale też idealnie zasypia! I śpi całkiem długo. Aż szkoda, że
      nasza córeczka właśnie z niej wyrosła... Naprawdę POLECAM.
      Poza tym wymyślaj, nawet najgłupsze zabawy, bo dzieci lubią takie zmiany.
      5.Zaakceptuj towarzystwo synka we wszystkich czynnościach.
      Jeśli musisz coś zrobić, to zabierz synka w foteliku i postaw tak, aby widział,
      co robisz, a w międzyczasie tłumacz (opowiadaj), np. "Musimy teraz ugotować
      obiad. Chodź pomożesz mamusi.", "Teraz mamusia obiera marchewkę do surówki" itp.
      Mów jak najwięcej, a jeśli możesz to pokazuj (np.to jest marchewka), albo daj do
      rączki, do dotykania, albo zabawy.
      Tak samo rób z praniem, prasowaniem, kąpielą, myciem głowy, podłogi itd.
      Jak najwięcej opowiadaj/"rozmawiaj" z dzieckiem, dużo się uśmiechaj, nawet jeśli
      nie jest Ci do śmiechu. To zaprocentuje.
      Od czasu do czasu zrób przerwę i pobaw się z synkiem, chociaż parę minut.
      Może wydać Ci się to wszystko dziwne, ale jest skuteczne!
      6.Na początku kładź synka dopiero jak jest śpiący (pociera oczka, nosek), bo
      marudzenie nie zawsze jest miarodajne, zwłaszcza że Twój synek wkracza właśnie w
      wiek, w którym potrzebuje bodźców do rozwoju, stąd zaczyna się nudzić, więc marudzi.
      Pokazuj jak się bawić zabawkami, zachęcaj do samodzielności, ucz obracania na
      plecki/b
      • dare-czka Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 20.10.08, 09:24
        bardzo dziekuje za wszystkie odp-naprawde okazaly sie dla mnie
        cenne.Pozdrawiam wszystkichsmile
    • nupik Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 21.10.08, 15:17
      no niestety popełniasz typowy błąd, czekasz aż będzie duzy, będzie fajnie...
      dziecko jest coraz bardziej absorbujące. szczególnie jak zaczyna chodzic, nie
      mozesz spuścic go z oka, nagle jest wszędzie, otwiera wszytsko, wszytskiego chce
      spróbowac. oczywiscie to normalne i nie ma co panikowac ale ja z rozrzewnieniem
      wspominam czas kiedy mały miał te 4, 6 miesięcy. masz go wtedy pod kontrolą.
      Czas od roku do dwoch wspominam jako totalnie wyczerpujący. dziś mały ma 3 i pół
      roku, fajnie gada, robimy dużo rzeczy razem ale teraz z kolei zrozumiał , ze
      jest oddzielną istotą i że może się nie zgodzic na te czy inne bucikismile kiedys
      nie dyskutował. Mam jednak dla ciebie radę - jak najszybciej naucz swojego
      malucha samodzielnej zabawy. to w dużym stopniu zalezy od charakteru (mój lubi
      dzieci ale lubi tez bawic się sam). jesli nauczysz go, ze mama ma swoje sprawy ,
      nawet jesli jestes z nim w domu, które MUSI zrobic i ze potem się z nim
      pobawisz,nie będziesz żałować. W sumie chyba wiszący na tobie 3 latek, ktory
      nie potrafi absolutnie niczego zrobic sam to największy koszmar jak widze po
      koleżankach. są wyczerpane. My bardzo zwracaliśmy na to uwagę i nie ma problemu
      zeby synek pół godziny konstruował tory do kolejki, którą potem wspólnie się
      bawimy. i te pół godziny wystarczy zeby odpocząć.
      a wracając do tematu postu - moj ojciec twierdzi ze dopiero w 15 roku zycia
      dostaje się od dzieci w kośćsmile jest takie powiedzenie, ze jak dzieci są malutkie
      to chciałoby się je z miłości zjeść a jak dorosną to się żałuje, że się tego
      nie zrobiło smile))))
      • bweiher Re: mniejsze dziecko mniejszy problem? 23.10.08, 20:07
        Czasami chciałabym wrócić do tego okresu,jak moje bliźniaki były noworodkami i
        faktycznie tylko spały i jadły....

        Teraz mają 7 miesięcy,zaczynają raczkować,wszystko brać do buzi co znajdą na
        ziemi.Cały czas trzeba za nimi gonić i pilnować,bo jedno w jedną stronę a drugie
        w drugą galopuje.Pamiętam jak to było ze starszym synem i aż się boję jak sobie
        pomyślę co będzie za parę miesięcy....
        Rupik,też słyszałam to powiedzenie i jest jak najbardziej trafione.Ale znam
        też takie:"Marzysz aż będzie mówić,a potem marzysz żeby się zamknęło"...
Pełna wersja