Zakrztuszenie, zachłyśniecie...

31.10.08, 07:54
Wczoraj w DDTvn toczyla sie rozmowa z Ewa Błaszczyk zwiazana z
fundacja ,,Budzik''-ogladalyscie?Ja po tym programie wszedzie tam
gdzie kladlam moja mala, robilam taki przeglad czy nie ma czegos
malego co by mogla do buzi wziasc, zawsze to robie ale teraz to
troche przesadnie. Ale nie wiem co bym zrobila-kiedy zdrowe, pelne
zycia i radosci niemowle nagle sie zakrztusi, zachlysnie(wystepuje
niedotleninie) i caly swiat sie zmienia. Zdazylo wam sie kiedys, ze
wasze niemowle sie zakrztusilo, zachlysnelo?Zrobilo sie az sine?Co
wtedy zrobic?jak sie zachowac?Jak nie wpasc w panike?
    • lukrecja34 Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 08:02
      moja córka zachłysnęła się syropem.miała 10 m-cy.zaczęła się dusić.krztusić,nie
      mogła złapać oddechu.najpierw ja a potem mąż-złapaliśmy ją w pasie i mocno
      przycisnęliśmy do siebie-to jest chwyt nie pamiętam nazwy.niestety nie pomogło
      więc złapaliśmy ją głową do doły i mocno oklepywaliśmy plecki w kierunku
      głowy,żeby łatwiej jej było odkrztusić.po paru chwilach (dla mnie trwało to całą
      wieczność)złapała oddech ale bardzo zaczęła płakać.do wieczora,przez parę godzin
      kasłała,odbijało jej się,miała odruch wymiotny i była niespokojna.
      ja spanikowałam na początku,później się już opanowałam,mąż też.11-letni syn się
      bardzo wystraszył i płakał,nie mogliśmy go uspokoić.
      nie życzę nikomu takiego przeżycia,nie wiem co bym zrobiła,gdyby Anuli coś się
      stało..
      • usia-1984 Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 09:01
        Moja małą nieraz się zachłysneła wrecz jak była mała to podczas
        prawie każdego karmienia to był koszmar bo zawsze się bałam że moze
        sobobie nie poradzic ale teraz ma 11miesięcy i powiem wam że kazdy
        jest w szoku jak widzi jak ona sobie radzi sama z tym nieraz je np
        chlebus czy bułeczke i jej dosłownie stanie w gardle potrafi ją
        sobie tak szybko cofnąc spowrotem i jeszcze raz przełknac . Nieraz
        jak zaczeła się krztusic jak zjadła np większy kawałek banana czy
        czegoś to babcia odrazu panika i mamie ja oddaje że isę dusi a ona
        jednym takim jakby stęknieciem i już banan w buzi spowrotem. Także
        moja sobie ładnie radzi z takimi rzeczami ale to nie znaczy ze nie
        musze jej pilnowac bo nigdy nic nie wiadomo.
        Ale powiem Wam że np. jeśli dziecko nie moze złapac oddechu moja tak
        jeden raz miała jak była malutka to się wdmuchuje powietrze do ust
        dziecka i uwierzcie to pomaga dziecko natychmiast łapie spowrotem
        oddech. Moja kolezanka miała takż sytuacje że zaszła do pokoju do
        łóżeczka a tam jej córci 6 miesięcy leży juz prawie cała sina i nie
        oddycha i tez właśnie słyszała o tym że trzeba wdmuchnąc powietrze i
        małą odrazu złapała oddech w szpitalu powiedziano jej że jeszcze
        chwile i ......Pozdrawiam
        • mbw78 Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 09:26
          u mnie wdechy powietrza nie wystarczyły...
    • mbw78 Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 09:12
      Mi się zdarzyło i mam nadzieję, że takich chwil grozy drugi raz nie
      będę musiała przeżywać. Córcia miałą 8 tygodni, zachłysnęła się wodą
      koperkową, masakra... Najpierw kaszel, coraz mniej efektywny,
      czerwona potem sina, coś okropnego, patrzysz na swoje dziecko i
      widzisz jak się traci...masz je na rękach a ono ci się przez
      ręce "leje"... Nie życzę nikomu.
      Nie wiem jak to z mężem opanowaliśmy ale udało się. Tego samego dnia
      rano w DD Tvn pan Zawitkowski pokazywał co robić jak się dziecko
      zachłyśnie... TYlko, że córci to nie pomagało...
      Pierwszy odruch to obrócić dziecko głową w dół (absolutnie nie
      klepać po plecach w pozycji siedzącej czy na płasko), uderzyć mocna
      w tyłęk jeden, dwa razy. U nas nie pomogło, dziecko nadal się dusi,
      robi sine, pamiętam, że w geście chyba bezradności, ale spokojnie
      wzięłam córkę do góry i był to najgorszy widok... jak zobaczyłąm to,
      co zobaczyłam wzięłam ją jeszcze raz w dół i włożyłam bardzo głęboko
      palec do gardła żeby spowodować odruch wymiotny, nie wiem czy
      dobrze, ale pomogło, stopniowo, bardzo powoli zaczęła nabierać
      powietrza... z tego wysiłku miałą aż popękane naczynka na powiekach.
      Mąż stał cały czas obok i obserwował rozwój sytuacji, był spokojny,
      ja w sumie raczej też ale przerażeni byliśmy oboje, jak spytałałam
      po wszystkim co by zrobiła gdyby nie zaczęła oddychać, spokojnie
      powiedział, że reanimowałby niunię. Wierzcie mi, że codziennie
      proszę Boga, żeby żadne z nas niemusiało tego robić.
      Ze strony akogo.pl zaraz po usłyszeniu reklamy wydrukowałam schemat
      postępowania w opisanym przypadku, tak na wszeli wypadek wisi na
      lodówce, żebym mimochodem mogłą na niego spojrzeć i zapamiętać, i
      obym nigdy nie musiała wykorzystać...
      • lilka3012 Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 09:25
        ten schemat jest w formie psemnej, wolalabym zobaczyc jakzlapac
        dziecko, jak je chwycic a tam ne ma tegoczy jest?
        • mbw78 Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 09:28
          Jest bardzo dokładny, przykładowe zdjęcia są w tle ale opis naprawdę
          dobry jest, odsyłąm na str www
      • memphis90 Co robić? 31.10.08, 18:14
        Jeśli dziecko się zakrztusi
        1. połóż je na swoich kolanach, główka niżej niż pupa i poklepuj silnie między
        łopatkami dłonią złożoną w łódkę lub nadgarstkiem. Nie dawaj klapsów, to w
        niczym nie pomoże. Nie uderzaj płaską dłonią- żeby nie odbić dziecku płuc czy nerek.
        2. jeśli to nie działa- można położyć je na plecach na twardej powierzchni (na
        podłodze) lub na swoim przedramieniu i dwoma palcami uciskać okolicę środka
        mostka; potem znów bierzemy na kolana, poklepujemy plecy i tak na zmianę. U
        dziecka po 1rz moża uciskać nadbrzusze
        3. jeśli to nie działa, a dziecko traci prztyomność i dalej nie oddycha-
        próbujemy sztucznego oddychania (może uda się przepchnąć ciało obce poniżej i
        odblokuje się choć jedno oskrzele?)

        NIE WOLNO:
        -wkładać dziecku palców do gardła i prowokować wymiotów
        -bić po pupie
        -potrząsać trzymając za nogi głową w dół itp.
        -niemowlętom nie robi się zabiegu Heimlicha (uciskanie nadbrzusza) tylko uciska
        klatkę piersiową

        Dokładne wytyczne tu: www.prc.krakow.pl/wyty/06.pdf strona 116
    • mama_frania Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 09:24
      ja przeżyłam to z synkiem- zakrztusił się kawałkiem jedzenia i zaczął się dusić.
      Pamiętam, ze po chwili paniki, połozyłam go głową w dół na kolanach i zaczęłam
      klepac po plecach- kawałek jedzenia na szczęście wypadł, ale chwilę to trwało.
      Nigdy tego chyba nie zapomnę. Po całym zdarzeniu trzęsłam się chyba z godzinę.
    • kra123snal Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 09:37
      Miałam tak dosyć często. Najpierw Debridat w 3 m-cu - w dół na
      kolanie i klepanie. Nie pomagało. Dalej - nie pomagało, ryczeć mi
      się chce na samo wspomnienie. Pomogła rzecz niezalecana, z braku
      pomysłów co mam zrobić, wzięłam ją z powrotem do góry - złapała
      powietrze. Uważam do tej pory, że sama zawalczyła.
      Później na gęstych papkach BoboVity - musiałam je rozrzedzać i
      pozbyć się odruchu klepania po pleckach. Często obrót do góry
      nogami, walenie w plecy i ulga po jej wymiotach.
      Jeszcze dalej próby wprowadzania jedzenia uczącego żucia. To już
      była masakra. Dałam sobie spokój na kilka miesięcy, za sugestią
      lekarza, że niektóre dzieci tak mają, nie radzą sobie z kawałkami.
      Wymiotowała, próbowała złapać powietrze pomiędzy a tu kicha...
      Strasznie długo to trwało, ale się udało.
      Potem wymioty alergiczne i krztuszenie się wypływającymi kawałkami -
      całe szczęście wyglądało gorzej niż stanowiło zagrożenie. Ale głowa
      była w dół, żeby chociaż pomóc smile
      Nie musiałam stosować chwytu Heimlicha, ale czytałam wiele razy jak
      się to robi. Na wszelki wypadek. Co mi przypomina, aby odświeżyć
      wiedzę smile
      Trzeba pamiętać, że głowa nizej niż tułów (chociaż ciężko to
      osiągnąć, bo dziecko ją podnosi) i nie oklepuje się plecków a mimo
      wszystko uderza. Wali. Próbuje. Ryczeć można na sam koniec, jak ja
      na wspomnienie smile
      Wiedząc (na podstawie pierwszego doświadczenia), że potrafię
      zachować zimną krew, co nie jest takie oczywiste, strasznie się
      boję, nawet teraz zostawiać dziecko z kimkolwiek. Nawet mąż się w
      takich sytuacjach gubi.
      Warto na wszelki wypadek przeczytać, popytać co i jak się powinno
      robić w takich sytuacjach.
    • green_kumak Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 09:44
      Aż mi gęsia skórka wychodzi na wspomnienie tego okropnego
      zdarzenia .
      Córeczka miała tydzień , po powrocie ze spacerku do domu mąż
      szykował w łazience kąpiel , a ja rozbierałam dzieciątko . Nagle
      malutka zrobiła wielkie oczka , a sekundę potem zesztywniała . Ja
      niestety spanikowałam , zaczęłam krzyczec i wołac męża , który
      zabrał ją ode mnie ( trzymałam ją taką sztywniutką w pozycji
      pionowej !!! ),gruszką wyciągnął z noska żółtawą , sączącą się
      wydzielinę i przełożył niunię przez kolano główką w dół .Oczywiście
      w międzyczasie wezwałam pogotowie , które przybyło w ciagu chyba 3
      minut . Dla mnie ten czas był wiecznością , więc dwukrotnie
      wykonywałam jeszcze telefon z płaczem i krzykiem na biedną
      dyspozytorkę o jak najszybszą pomoc lekarza .
      Na całe szczęście mężowi udało się przywrócic malutkiej oddech . Co
      prawda łapała go nierównomiernie , ale już był !!! Dyżurujący lekarz
      zadecydował o przewiezieniu malutkiej do szpitala ( oddech
      odzyskany , sztywnienie ciałka też zeszło . Pozostał tylko
      przeraźliwy płacz ), gdzie po przebadaniu stwierdził , że musiała
      zachłysnąc się własną ślinką . Zlecił nam serię badań ( m.inn. usg
      przezciemiączkowe ), które wykonaliśmy i które nie wykazały żadnych
      niezgodności co do normy.
      Generalnie sprawa odeszła w zapomnienie , ale moja czujnośc i fobia
      sprawdzania córeczki oddechu pozostała ...
      Nikomu , ale to naprawdę nikomu nie życzę takich przejśc .
      • dagmaraswierkowska Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 01.11.08, 16:59
        mialam dokladnie tak samo,na przewijaku,podczas przygotowan przed
        kapiela...tylko,ze wtedy nie wiedzialam,ze takie dzieciatko moze sie zachlysnac
        wlasna slina!!!spanikowalam,zaczelam wolac meza,ale w miedzyczasie wzielam ja na
        rece w pozycji pionowej i jej przeszlo.moze nie bylo tej sliny duzo,nie
        wim...sama kiedys jak bylam nastolatka zakrztusilam sie m&m.z moim chlopakiem
        robilismy sobie takie zarty i wrzucalismy sobie kulki m&m siedzac na przeciwko
        siebie do buzi...wiem,wiem glupota...mial niezly strzal,bo ta kulka stanela mi
        centralnie w gardle...nie moglam zlapac oddechu,zrobilam sie czerwona na
        buzi,ale moj chlopak zlapal mnie,przerzucil doslawnie przez ramie a potem walil
        mnie w plecy...ten m&m wylecial wkoncu i polecial przez pol pokoju.do tej pory
        to pamietam...straszne.
    • lilka3012 Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 15:29
      boze mam nadzieje ze nigdy mnie i mojej corci to nie spotka
    • tygrysiatko1 Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 31.10.08, 20:17
      zapraszam na kurs w takim razie skierowany do rodziców i niań na
      temat bezpieczeństwa dziecka w domu... o profilaktyce urazów i
      udzielaniu pierwszej pomocy kiedy takowe się wydarzą... również
      zachłyśnięcia, zadławienia, resuscytacja...
      bliższych informacji udzielę telefonicznie 501 258 738 lub na gg
      7421440...
      kurs odbywa się w Warszawie
      • shira_2006 A nam sie to zdarzyło wczoraj i dzisiaj:( 03.11.08, 10:32
        Wczoraj mały leżał na brzuszku anie lubie tego wiec keidy zaczął płąkać podniosłam go a tu raptem rozdzierjacy krzyk,oczka załzawione,z buzi jakas piana szła a mały niemógł złapać oddeczu.Na początku wzięłam pionowo by uspokoić ale płakał coraz głosiniej więc próbowałąm rżonych pozycji w tym obruciłam główką w dół.Zobaczylisy ze ma zapchany nosek więc maż szybko użył fridy,przy tym nosilismy klepalismy i wreszcie przesło. Było to chaotyczne działąnie ale wazne ze pomogło.Strasznie spanikowałam.Juz chciałam pogotowie wzywac ale mąz na szczęscie był opanowany. A dzisiaj jak na złość dawałam małemu Debridat i po chwili patrze a tu to samo! Na szczescie wczoraj oczytałam sie na temat pierwszej pomocy wiec dzisiaj sprawnie udało nam sie to przezyc.Dziewczyny to okropne gdy trzeba patrzec na duszące sie dziecko. teraz boje sie go spuszczac z oka.Nie zycze wam byscie musiały to przejsc.
    • smerfetka8801 <a href="https://www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,79374,243" targe 03.11.08, 15:17
      i od kąd to umiem jestem spokojna
      • angelsik Re: <a href="<a href="https://www.edziecko.pl/zdrowie_d" target 03.11.08, 16:33
        U mnie na osiedlu 2 letnia dziewczynka zadławila się
        cukierkiem..niestety nie udało sie jej uratowaćsad((
        ja równiez bardzo boje się o takie sytuacje..chyba jak kazda
        mama...oby nam i Wam zakrztuszenie sie nigdy nie przytrafilo!!!!
        • smerfetka8801 Re: <a href="<a href="<a href="http://www.edziecko" target 03.11.08, 17:58
          każda z nas może być spokojniejsza jeśli nauczy się reagować przecież
          takie akcje mogą mieć miejsce chocby podczas nauki jedzenia nie jest
          to dla maluch aczynnośc prosta i oczywista ale jesli wiem co robić to
          nie panikuję i ratuje swoje dzicko szybko i sprawnie smile
    • bartusiowamamusia Re: Zakrztuszenie, zachłyśniecie... 03.11.08, 21:56
      Ja przez to przechodziłam, moj 2 miesieczny synek zakrztusil sie
      bedac pod opieka tesciowej, ulewalo mu sie a ona zamiast go pochylic
      do przodu aby wyplul wziela go pionowo. Ulewana trsc wpadla do
      płucka powodujac zachłystowe zapalenie płuc. Tragedia - leczenie
      szpitalne trwalo 10 dni. PAMIĘTAJCIE !!! po zachłyśnieciu,
      zakrztuszeniu (choc moj synek nie stracil oddechu) moze w ciagu 14
      dni rozinac sie zapalenie pluc - nawet tzw.bezobjawowe. Lepiej po
      takim zajsciu zgloście sie do lekarza, po 24 godzinach od zajscia
      wykonuja rtg w celu sprawdzenia czy nie ma zacieków na płucach.
Pełna wersja