zaparzam melise o 1 w nocy...

12.12.08, 01:26
bo juz mi puscily nerwy...moj synek wlasnie od godziny spiewa w lozeczku,
pisalam juz o swoich problemach w innym watku, ze sie wybudza po godzinie od
zasniecia i znowu trzeba go usypiac, albo np budzi sie o 3 i nie spi przez 1,5
godz, nie placze - po prostu sobie spiewa i nie spi, a jak juz mu sie zaczyna
chciec spac to zaczyna plakac i wtedy chce na rece no i w koncu usypia zeby za
godzine sie obudzic znowu. w dzien spi normalnie - 2 razy po ok 30 min i raz
ok 2 godz na spacerze. do tej pory spal cala noc, budzil sie co 2 godz na
karmienie to fakt (karmie piersia) ale sie nie wybudzal!! i spal dalej. nie
wiem co robic zeby jeszcze nie ida on sie po prostu wybudza caly zadowolony i
usmiechniety w srodku nocy macie jakies pomysly co zrobic?
    • wiola_wd Re: zaparzam melise o 1 w nocy... 12.12.08, 04:12
      a ile ma Twój synek?
      Moja córka miała taki sam etap w wieku mniej więcej 9 miesięcy.
      Wybudzała się "tylko" raz ale za to na 2-3 godziny. Nieraz budziła się koło
      północy, wtedy szliśmy spać o 2-3 ale zdarzało się, że zaczynała zabawę o 2 i
      wtedy nie spaliśmy do 5 (a mąż o 6 wstawał do pracy).
      Nic nie dawało zgaszone światło, cisza itp, po prostu zaczynała gadać i się
      bawić. Kilka razy wzięliśmy ją do łózka między siebie, sadzaliśmy i włączaliśmy
      cicho telewizor, za jej plecami kładliśmy dużą poduszkę, ona siedziała w
      śpiworku i gapiła się na migające obrazki a my staraliśmy się złapać trochę snu.
      Po jakimś czasie telewizja ją usypiała, przewracała się do tyłu na poduszkę i
      spała smile po jakiejś godzinie przenosiliśmy ją do łózeczka smile Mało to edukacyjne
      i zdrowe ale pozwoliło nam kilka nocy jakoś przetrwać smile

      To jej budzenie trwało w sumie około półtora miesiąca, później minęło.
      Teraz córka ma już o dwa lata więcej (2,9) i z perspektywy dwóch lat wspominam
      to jako coś wesołego i sympatycznego smile ale wtedy nie było mi zbyt wesoło smile
      Też wtedy karmiłam piersią, nadal karmię ale noce przesypia całe, 12 godzin bez
      pobudki - chyba musisz przetrwać, nie ma wyjścia smile będzie lepiej smile
    • matysiaczek.0 Re: zaparzam melise o 1 w nocy... 12.12.08, 07:08
      A ja już przestawiłam się. Dzieć mój parchaty codziennie, nie wiem - od 1,5 miesiąca, budzi się przed 5 i ma gdzieś spanie. Idziemy wtedy do ostatniego pokoju, robimy sobie smile kawę i siedzimy. Jest o tej porze bardzo grzeczny, bo wyspany, więc dużo mogę zrobić: podlewam kwiaty, wieszm pranie, ceruję rajstopki starszej, teraz to ozdoby na chinkę przygotowuję. Albo siedzę i klikam na komorze w grę, a on leży i guga, albo międli gryzaki.
      Tylko wieczorem to już o 20 padam na nos, chyba, że M zajmie mnie czymś w stylu tongue_out big_grin

      fakt, to nie 1 ani 3 w nocy, ale czasem mnie nosi i mam straszną ochotę poprosić M, żeby to on posiedział. Ale on przecież do pracy zaraz (uwalony ostatnio wraca) to i żal mego eMa.

      Przeczekamy? Nie dopuszczam do siebie myśli, że tak już zostanie. Jeszcze dobre to, że teraz śpi, może do 8, i mam sporo wolnego, bo reszty już nie ma..smile
    • jestem_mama Re: zaparzam melise o 1 w nocy... 12.12.08, 13:43
      To się chociaż ciesz,że nie placze.Bo Moja od kiedy bierze antybiotyki tak się
      godzinowo przesunęła,że budzi mi się o 2 w nocy z rykiem.ehh..te nasze dziecitongue_out
      • piagetto Re: zaparzam melise o 1 w nocy... 12.12.08, 14:03
        u nas ze 2 tyg tak było, że ok 4 budziła się - raz nosiłam ją z godzinę, żeby
        zasnęła (aż sobie film włączyłam, bo i tak się rozbudziłam) ze 2 razy kwękała. a
        potem to się po prostu budziła, gadała i zasypiała sama. mnie też budziła, ale
        nie wstawałam, w półśnie jej pilnowałam smile
        gorzej wspominam etap pobudek co 1,5h - to trwało min. 6 tygodni... smile
Pełna wersja