"bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliwości!

15.12.08, 22:10
nie mam siły wciąż powtarzać rodzince-"za wcześnie na siadanie", "za wcześnie
na stawianie", "za wcześnie na nowe posiłki" itp. itd...
skąd ten pęd do przyspieszania rozwoju dziecka?? przyjdzie czas-samo usiądzie.
Jasne,że czasem i mnie już kusi posadzenie go na moment, albo podanie rąk,żeby
się sam podciągnął (ma 4,5 mies.) i zobaczenie jak sobie radzi ale trwa to
sekundy, generalnie bawimy się na leżąco i nie mam zamiaru wprowadzać takich
rozrywek do codziennego repertuaru zabaw. Natomiast "rodzinka" wręcz pasjami
sadzała by go na poduchach, ćwiczyła podnoszenie, raczkowanie i co tam się
jeszcze da, a mnie szlag trafia delikatnie mówiąc bo ciągle muszę tłumaczyć,że
jeszcze nie.... i jak grochem o ścianę!
czasem mi się nie chce znów wysłuchiwać jaka to rygorystyczna matka jestem (no
bo telewizji też nie pozwalam obejrzeć) i pozwalam na to (raz nie zawsze-mam
nadzieję że nie zaszkodzi) ale denerwuje mnie to,że z własną rodziną muszę
walczyć o prawidłowy rozwój dziecka!
a to dopiero początek...

a jak jest u Was?
    • m_laczynska Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 15.12.08, 22:28
      łoj, współczuję. Ciężka sprawa. Mnie wkurza strasznie, jak ktoś się koncentruje
      na deficytach dziecka, w ogóle nie widząc jego mocnych stron. A 4,5 miesięcznk
      ma siedzieć? Absurd! Bądź twarda nie daj sadzać! Wirtualnie jestem z Tobą!
      A słó "powinnaś" i "musisz" po prostu nienawidzę.
    • agar2208 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 15.12.08, 22:29
      Moja rodzina potrafi uszanować moje i męża zdanie. Nawet moja wyrodna teściowa,
      czym mnie bardzo zaskoczyła.
      Na siłe nikt nie sadzał mojego synka i nie stawiał na nogi. Jak ktoś z rodziny
      nas odwiedza i np trzymał synka w pozycji siedzącej , jak było jeszcze na to za
      wczesnie , to mówiliśmy, żeby tak nie robił i nasze słowo było szanowane.
    • olina10 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 15.12.08, 22:30
      A co to znaczy "bo powinnaś"? W końcu Ty jesteś mamą i wiesz co dla
      dzidzi jest najlepsze. Jeżeli mówisz że nie chcesz żeby Ci dzieciaka
      sadzali, stawiali czy co tam jeszcze wymyśla, to powinni to
      uszanować. Wiem że tak się fajnie mówi..ale jak teraz dasz sobie
      wejść na głowę to pomyśl co będzie potem. Powiedz co o tym myślisz,
      najwyżej sie obrażą (ale z doświadczenia wiem że takie „obrażanie
      się” nie trwa długo) smile Pozdrawiam i życzę wytrwałości w
      wychowywaniu dzidziusia po swojemu smile
    • hermes19783 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 15.12.08, 22:31
      identycznie ..... mj_only moj ma prawie 8 miesiecy i ostatnio w
      ostatniej sekundzie dziadkowi wyrwalam malego z rąk jak dawal spory
      kawalek smazonego kotleta schabowego z pieczarkami winkmusimy to
      przetrwac i naszym sprzymierzencem niech bedzie CIERPLIWOSC wink
      • hermes19783 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 15.12.08, 22:33
        no i oczywiscie konsekwencja wink)
      • mj_only Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 01:34
        Dzięki hermes...wiem,że nie mogę sobie wejść na głowę, bo później będzie jeszcze
        gorzej. Na szczęście uparta jestem i lubię postawić na swoim więc jakoś dam
        radę, tylko tak bym chciała,żeby te rodzinne spotkania były "normalne',a ja
        przed każdym muszę się nastawić psychicznie na "walkę"-nie z każdym na
        szczęście,bo niektórzy szanują nasze zdanie chociaż w niektórych kwestiach,albo
        nie dyskutują. Ale praktycznie nie zdarzyło się jeszcze żebym kiedyś mogła
        spokojnie usiąść i odpocząć i "nie myśleć" o dziecku kiedy jest pod opieką
        rodziny. A może ja przesadzam...

        Byle w konsekwencji wytrwać przy swoim. Oj ciężko...
        • matysiaczek.0 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 06:42
          Ah co tam brac do głowy, ja to juz powtarzam sie jak zdarta płyta, spokojnie, cierpliwie...czasami 10 razy, zanim do babci dotrze. Naszczęście teściówki nie ma, to mam o połowe mniej powtarzania. A mnie strasznie rozśmieszył tak przypadek. Mama zostawia 4-miesieczne, piersiowe dziecko babci. Babcia pyta, a jak pić dawać..nooo łyżeczką, albo kubeczkiem - mówi mama. A z butelki? - babcia. Z butelki nie umie, zresztą nie chcę, żeby sie uczył, nie ma takiej potrzeby - to znów mama. Babcia pokornie kiwa głową, jak mama wraca z zakupów, to babcia mówi: "a wiesz z butelki dawałam pić (!!!!!!!!! no miała nie dawać), ale się krzywił, a z kubeczka, to sporo wypił, nawet smakowało". No taka babcia (matysiaczka mama). Zresztą kilka dni później sytuacja sie powtarza, a ostatnio babcia chciała powiększać dziury w smoczku, na kaszką Sinlac! Nie moge pojąć, co ona na tą butelke tak się uparła... Powiedziałm, że jak jeszcze raz o butelce wspomni, to jej zabiorę i na oko będzie odmierzać. Potem się dowiedziałm, że dziadek już kupił drugą "w razie czego"..ręce opadają...sama widzisz mj_only, nie jesteś sama, pozdrawiam
          • gryzun Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 09:50
            Z czystej ciekawości zapytam: Czy Babcia te butelki to ze sobą przynosi?
    • buszynska Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 07:35
      Wisz co jak ja przyszlam do domu z dzidzia i zaraz potem odwiedzila
      mnie polozna to powiedziala zeby w niare rozsadku i mozliwosci
      dziecka cwiczyc z nim lekkie podnoszenie nza raczki i nie bac sie
      brac sie kontaktu cielesnego z maluszkiem.
      Juz z pierwsza corka tak robilismy ale wtedy dla odmiany mielismy
      polozna + lekarke ktore radzily trzymac dziecko w becie do trzeciego
      miesiaca i ogolnie obchodzic sie jak z jajkiem.
      Chodzi mi o to zebys moze im wytlumaczyla, ze owszem mozna dziecko
      rozruszac ale bez przesady bomoga malcowi wyrzadzic krzywde a i
      zniechecic tez.
      Trzeba dziecko lekko stymulowac ale bez przesady to nie wyscig.
      A Ty ich olej szkoda tylko Twoich nerwow musisz zachowac spokoj dla
      Twojego dzieciuszka.
      Ja tez nienawidze jak sie ktos wtraca z takimi glupimi pomuslami smile)
      • anita_zu Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 09:51
        zgadzam sie z buszynskia. Wydaje mi sie ze to my czasem przesadzamy,
        ale mamy do tego prawo, jestesmy matkami- tylko czasami warto na to
        spojrzec z innej strony. Mam 5 mc synka, to moje pierwsze dziecko.
        Zaczytywalam sie na forum niemowlacy ze nie wolno sadzac, podnosic,
        trzymac pionowo, sadzac do spacerowki tylko trzymac polozone
        plackiem na macie czy kocyku. NO i wpadalam w panike kiedy moj maz
        sadzal sobie dziecko na brzuchu (powiedzmy mialo wtedy 3 mc), kiedy
        na moje zrozpaczenie ze maly nie lubi chodzic na spacery w gondoli
        bo nic nie widzi - maz zaproponowal- to kupmy spacerowke- niemal nie
        oszalalam. Maz patrzyl na mnie jak spod byka, bo ma juz dwoje dzieci
        z pierwszego malzenstwa i tylko kiwal glowa z powiedzmy
        politowaniem. A ja zaczelam powoli ustepowac, bo w koncu maz to
        ojciec i nie chcialam go ciagle krytykowac i poprawiac. Ale na
        nastepnej wizycie lekarskiej kazalam lekarzowi wytlumaczyc mojemu
        malzonkowi ze ja mam racje, ze nie powinno sie sadzac, ciagnac za
        raczki itp. poki dziecko samo tego nie zrobi. NO i lekarz, najlepszy
        w okolicy (mieszkam w Szwajcarii) to mnie doprowadzil do pionu.
        Tlumaczyl ze moj synek ma juz super sztywna glowe i nic mu sie nie
        stanie jak go troche sadzac bede, np. trzymajac na kolanach. A i
        spacerowke polecil, ale taka rozkladana , co by dziecko w pozycji
        polsiedzacej jezdzic moglo (maly mial wtedy okolo 3,5 mc). NO wiec
        wyszlismy od lekarza ja z podkulonym ogonem a maz z podniesiona
        glowa. Bylo jeszcze sporo innych spraw ktore zbyt powarznie
        potraktowalam (a wyczytalam je na tym forum). Jak na jakiejs
        imperzie calkiem obca mi kobieta (znajoma meza) wziela mojego synka
        na kolana a ten zaczal jej palce wkladac sobie do buzi, to najpierw
        mna wstrzasnelo, ale potem w sercu odpuscilam i na logike
        wytlumaczylam sobie ze przeciez malemu nic sie nie stanie. I tak
        malymi krokami uodparnialam sie na "czyhajace zewszad zagrozenia".
        JA wiem ze my chcemy jak najlepiej dla naszych pociech, ale one nie
        sa z porcelany i tak latwo krzywdy zrobic sobie nie dadza, tak
        mysle. No ale to nasze swiete prawo postepowac z naszymi dziecmi tak
        jak my uwazamy za sluszne.
        • mj_only Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 10:12
          no właśnie anita_zu, rzecz w tym,żeby szanować nasze zdanie-czy tu chodzi o
          butlę,czy o ubranie,dokarmianie czy masę innych drobiazgów-bez zbędnych
          komentarzy typu "zimny wychów" itp. Mamy prawo wychowywać dzieci według własnych
          zasad i nawet jeśli popełniamy błędy to są to NASZE błędy i tylko do siebie
          będziemy mieć o to pretensje.
          Na pewno czasem przesadzamy i fajnie jeśli czasem ktoś zwróci nam na to uwagę
          czy zasugeruje inne rozwiązanie,ale niech to nie będzie postępowanie na przekór.
          Nie trzymam się kurczowo wszelkich forumowych zaleceń i też czasem posadzę,
          noszę pionowo ale tu chodzi o to, by osoby zajmujące się dzieckiem zwyczajnie
          uszanowały moje zasady-tym bardziej,że z czasem będzie ich coraz więcej.

          dzięki dziewczyny, wiem,że nie jestem sama,ale musiałam jakoś dać upust swojemu
          niezadowoleniu w tym temacie... wink
          • memphis90 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 21:00
            Ale wiesz, dziadkowie też całkiem nieźle wychowali swoje dzieci i pewnie też
            walczyli ze swoimi rodzicami... Tylko im powszechnie wmawiano, że małe
            piersi=mało mleka, że dziecko musi dostać herbatkę, kilkanaście lat temu modne
            były chodziki i nikt nie biadolił, że się dziecku wykrzywi wszystko i zostanie
            na bank kaleką itd. My teraz wiemy swoje i pewnie też będziemy próbowały to
            uskuteczniać na naszych wnukach. I będziemy to robić z dobrej woli, nie zeby
            zaszkodzić, czy zrobić na złość synowej. Ja po prostu powtarzam, tłumaczę, potem
            znów powtarzam, a w wielu przypadkach przymykam oko. Ostatnio małą wzdęło trochę
            i na wszelki wypadek wzięłam trochę zaparzonego koperku w butli. Zostawiłam Lilę
            z mamą, powiedziałam, ze gdyby bardzo coś było nie tak, to jest ten koperek
            itd... Jak wróciłam- mała właśnie kończyła dudlić smoka, wciągnęła 120ml
            koperku... "bo wiesz, jej się chyba pić chciało". Zadowolona nie byłam, ale
            przecież od jednej herbatki nie umrze. Powtórzyłam moją mantrę, ze dziecko na
            piersi nie potrzebuje herbatki- ciągle wierzę, że kiedyś dotrze. Ale specjalnie
            się nie pieklę, w końcu Lila nie jest z babcią na codzień, więc tak od razu
            dziadkowie jej nie "popsują". Pozwalam też nosić do upadłego całej rodzinie i
            wszystkim innym chętnym.
            • emigrantka34 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 23:48
              Wszystko, co jest robione w granicach zdrowego rozsadku nie
              zaszkodzi moim zdaniem.
              Posadzenie na trzydziesci sekund czteromiesieczniaka, polozenie na
              poduszce noworodka, ba nawet podroz szesnastogodzinna samochodem,
              jezeli sa robione sporadycznie, nie powinny dziecku zaszkodzic.
              Medycyna, pediatra i wiedza nt niemowlat rozwijaja sie z predkoscia
              swiatla, teorii mamy wiele, internet, reklamy, inne mamy, rodzine i
              jakos trzeba w tym wszystkim zachowac zdrowy rozsadek.
              Z drugiej strony mamy stare, "wyprobowane" sposoby nasych babc i
              mam, typu:
              - nie przytulaj, bo sie przyzwyczai i dopiero potem bedziesz miala
              klopot;
              - a przepajasz ja? Dajesz jej pic? co jej dajesz do picia? Nic?
              chcesz zeby z pragnienia zmarla (po czym, gdy wracam z zakupow,
              babcia z tryumfem pokazuje pusta butelke, ze dziecko wode wypilo);
              - zawiazuj rekawki, bo sobie cala twarz podrapie (rada prababci);
              - dawaj jej mleko krowie, bo Twoje nic nie warte, ja to Twojemu ojcu
              mleko od baby zamawialam codziennie rano i pil , jak mial dwa
              miesiace, i popatrz, papierosy pali, a zdrowy jest (prababcia);
              - masz jeszcze mleko w cyckach? A co tak placze? Za malo mleka masz
              na pewno;
              - nie pokazuj dziecku odbicia w lustrze, bo pusta bedzie i glupa (to
              babcia);
              - daj jej troche "posiedziec" niech sie dziecko swiata z pionu
              naoglada, a nie tylko sufit i sufit ty wyrodna matko;
              - trzymaj ja w lozeczku, a jak placze to ja zostaw, bo bedzie
              rozpuszczona (prababcia);
              - caly czas do niej gadaj GLOSNO, bo zeby sie szybciej nauczyla
              mowic;

              Trzeba w tym wszystkim zachowaywac sie jak Elastyna
              z "Iniemamocnych", po prostu byc elastyczna.
    • eda326 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 10:13
      Kiedy przyjechałam z synkiem ze szpitala do domu, to pierwszy bój
      stoczyłam z teściową, która usiłowała przekonać mnie do położenia
      Pawełeka na podusi! Później przyszły inne sprawy: że nie powinnam
      spać z dzieckiem, bo je uduszę, że kąpać się z 3 miesięcznym
      maleństwem to zbrodnia, że karmić w nocy nie powinnam, że źle
      trzymam dziecko, albo że powinnam trzymać dziecko przez poduszkę, bo
      inaczej je upuszczę, że leżąc nie powinno się karmić. Mogłabym tak
      mnożyć i mnożyć. Było mi tym trudniej, bo mieszkam z dala od swojej
      rodziny, a na dodatek moja mama nie żyję, więc myślałam, że to w
      teściowej odnajdę tak bardzo potrzebnego wtedy wsparcia. Dziś moje
      relację z teściami są bardzo dobre, ale wymagało to współpracy z obu
      stron. Razem z moim mężem ustaliliśmy pewne reguły i bardzo ich
      przestrzegaliśmy, co nie zawsze podobało się jego rodzicom. Z czasem
      nauczyli się je szanować. Teraz synek ma 8 mieisęcy i pewnie jeszcze
      nie raz ja i moi teście będziemy się nie zgadzać. Dziś przyjełam
      inna "strategię" zamiast się na nich wkurzać, wysłucham a i tak
      robię swoje.
    • nombrilek Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 10:28

      U mnie to samo: typu postaw go na nogi niech zrobi pare krokow, daj
      mu polizac czekolade, daj mu troche zupy takiej owakiej sprobowac,
      podłóz mu rece do nog, zeby sie zaczal odpychac do raczkowania, tez
      mnie to wnerwia jak nie wiem
      • alicja.sunshine Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 11:18
        ja mam prawie miesięczne dziecko i ostatnio babcia patrząc jak jem delicje" daj
        jej polizać" to dopiero pomysł wink)
        • dungusia Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 11:27
          ehh a moja cudowna rodzinka to by chciala zeby moj Maly urodzil sie
          i juz mowil dwoma językami siedzial chodzil itp. Ma 8 miiesiecy i
          dopiero niedawno wyszly mu zabki to juz mowia ze jest cos nie tak bo
          to za pozno, ze on jest chyba chory bo nie raczkuje, nie chce
          mowic!! ( po swojemu gaworzy ale oni juz chyba od niego pelnych zdan
          oczekuja:/uncertain
        • memphis90 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 21:02
          Ja nie daję polizać, ale zawsze daję małej powąchać smakołyki, które jem... A
          jak jej wtedy nosek chodzi- sama słodyczsmile
          • emigrantka34 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 23:29
            ja sie dzisiaj pierwszy raz przelamalam i dalam dziewiecio i
            polmiesiecznej Matyldzie polizac zupke od mamusi - a zupka byla
            brokulowo - porowo - szpinakowa na czosnku i serze ricotta z duza
            iloscia pieprzu. No nie powiem, iskierki jej sie w oczach zaswiecily.
            Zobaczymy, czy jutro przeplknie warzywna papke bez przyprawsmile


    • smerfetka8801 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 12:23
      moja mama ostatnio zapytała czy sadzam już sobie mała na kolanach a
      sąsiadka pytała czy sadzam ja obstawioną poduszkami....mała ma 4,5
      miesiąca na szczęście tylko pytają co mnie pozwala olać "problem".
      nikt nie próbował nawet zrobić czegokolwiek czego ja nie pozwalam-oj
      źle by skończył tongue_out
    • loaara Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 12:31
      Mam to samo z moją mamą, która mieszka bardzo blisko i widzimy się codziennie.
      Moja pociecha też ma 4,5 mies.jest tylko na cycu (zamierzam wprowadzać zupki od
      nowego roku, jak skończy 5 m-cy), a ona "daj mu spróbować..., daj mu polizać...,
      daj mu smoka...(którego nie chce)" itp. z siadaniem to samo co u ciebie. Jak był
      mniejszy, podnosiła go łapiąc pod ręce mimo wielokrotnego zwracania uwagi,
      ciągle coś. Jak przychodzi i bierze Małego, po prostu pilnuję jej delikatnie ale
      stanowczo powtarzam: mamo, jeszcze mu nie daję takich rzeczy, nie sadzaj go itp.
      i tak w kółko, masakra, ale nie chcę się kłócić. Nowe jedzenie, siadanie to
      kolejny etap w rozwoju, rozumiem to, ale po co się spieszyć? Życzę wszystkim
      cierpliwości!
      • kasiekm84 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 14:14
        Mam to samo z moją 4,5 miesięczna cora. Tesciowa zaczela ja sadzac, a jak maz
        zwrocil jej uwage to stwierdzila ze przeciez ja opiera o siebie i ze dwojke
        swoich dzieci wychowala i wie co nalezy robic. moj tata tez pasjami podciagal
        mala do siedzenia za łapki i teraz córa sie tego domaga, denerwuje sie gdy jest
        w pozycji pollezacej i chce sie podnosic. i przez nich mam teraz problemy. a
        najgorsze jak ciagle powtarzaja zebym jej nie nosila bo ja przyzwyczajam, a
        czasem chce sobie z nia potanczyc przy jakiejs fajnej muzyczce, albo robic
        samolociki. rodzinka jest wkurzajaca.
    • mj_only "daj polizać" 16.12.08, 14:58
      ... taaak, to chyba moje "ulubione" smile ostatnio dziadek już prawie mandarynkę
      synkowi dawał... no i z tym chodzeniem-dokładnie to samo! najpierw mu nóżki
      podpierał żeby się dziecko odpychało,a teraz kolejny wymysł: stawiać żeby parę
      kroczków zrobił! w dodatku tak samo uparty jak i ja, nie mówiąc już o tym,że nie
      przywykł do "nie mienia" racji...jeszcze mnie czeka walka w Wigilię,bo już
      zapowiedział że karpia dostanie (do tej pory dzieciak wyłącznie na cycu i
      żadnych nowości nie uświadczy jeszcze przynajmniej przez miesiąc)

      chyba na gwiazdkę wydrukuję parę stron o rozwoju dziecka i dam jako prezent!

      a swoją drogą ciekawe co my wymyślimy naszym wnukom... ;P
    • memphis90 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 21:06
      Ale, dziewczyny, nie przesadzajcie. Ja rozumiem- protestować, jak rodzina chce
      małemu piersiowcowi władować do paszczy tego wspomnianego smażonego karpia czy
      kotleta (może zaszkodzić), ale jak na chwilę posadzą sobie dziecko na kolanach
      czy podprowadzą starsze te kilka kroków, to krzywdy przecież nie zrobią. No,
      chyba, że zajmują się dzieckiem na codzień i cały czas uprawiają taką
      niestosowną gimnastykę. Jeśli to sporadycznie, przy odwiedzinach- to niech
      sobie robią i się cieszą. Jak pisałam- przecież wychowali już dzieci i nawet ich
      nie popsuli zanadto...
      • nowianka87 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 22:46
        Ale wiesz nigdy nie wiadomo jak dziecko zareaguje na te 'parę kroczków" czy
        chwilę siedzenia. Jednemu pewnie nie zaszkodzi ale drugiemu i owszem aleto
        wyjdzie za jakiś czas jak już nie będziemy o tym wszystkim pamiętać. A nie wiemy
        w której grupie znajduje się nasze dziecko dlatego lepiej takich gimnastyk nie
        uskuteczniać. Poza tym jak pozwolisz raz to potem chcą częściej uncertain Znam to z
        autopsji, teściowej nie rusza nawet to, że rehabilitujemy młodego i mamy po
        prostu zakaz robienia pewnych rzeczy z nim uncertain
        • memphis90 Re: "bo powinnaś..." ehh, brakuje mi już cierpliw 16.12.08, 23:15
          Rozumiem, że jako mama rehabilitowanego dziecka inaczej na to patrzysz i w
          Twojej sytuacji uskutecznianie dodatkowych "ćwiczeń" być może rzeczywiście
          mogłoby zaszkodzić. Ale zdrowemu dziecku? Posadzenie na chwilę na kolanach
          babci? Potuptanie nóżkami po kanapie? No nie, bez przesady.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja