skierka27
16.12.08, 21:07
Dziewczyny,sprowadźcie mnie proszę na ziemie,jeśli za dużo wymagam.Moja córcia rozpoczyna 9 tydzień.Po urodzeniu w szpitalu była aniołkiem,ale nie wiedzieć czemu zaraz po powrocie do domu aniołkowi urosły różki i kopytka

Moje dziecie płacze,je,płacze,je,drze się,je...a na koniec dnia po wielkiej histerii pada i śpi.Nie sypia w dzień,za to ciągle marudzi,płacze i histeryzuje.Przez to,że nie śpi w ciągu dnia,to z upływem dnia coraz trudniej z nią wytrzymać.Zapomniałam już co to jest życie rodzinne,no bo jak mąż wraca z pracy,to mamy już niezły cyrk,no i nawet nie ma jak pogadać.Chodzę spać wcześnie,bo ona zasypia tylko ze mną(zaliczyłyśmy pobyt w szpitalu i od tamtej pory tak ma-z mamą,albo wcale).Jestem na diecie 3składnikowej,bo jest alergiczką i tylko to powoduje zmniejszenie bólów brzuszka,kolek itp.Przytulam ile się da,nie papadam w nerwy,cały czas poświęcam jej,a ona i tak ciągle krzyczy.Nien z bólu,bo już wiem,kiedy ją coś boli.Nie z głodu,nie ma mokro,nie za gorąco,nie za zimno,nie za nudno,nie dzieje się za dużo itd,a ona nigdy nie jest spokojna.Nawet jak śpi,to się wierci.
Nie wiem,może jestem złą mamą,może za dużo wymagam,może ona jest zbyt mała,a może po prostu coś robię źle?Ja tylko marzę,by ona miała w sobie troszke radości,a nie ciągle płacz.Wszyscy móią,zobaczysz,to minie,niech skończy 3miesiące...tylko mi coraz trudniej w to wierzyć.Tak bym chciała,by częściej była zadowolona...ech...
Pozdrawiam