mamaburdzia
25.12.08, 21:07
Wiem, że to może dziwnie brzmi, ale mam wrażenie,że mój Synek-w tej
chwili prawie 8 miesięczny, cieszy sie na widok taty czy babci
bardziej niz mnie- mamy

Pomimo tego, że jestem z Nim 24h/dobę,
karmię piersia(teraz juz tylko na dobranoc), On mnie właściwie tylko
toleruje, ale żeby jakos wyrożniał to mi sie nie wydaje. Dodam,ze
to typ zywczyka ktorego wszedzie pelno i nie ma na nic czasu-takie
robni wrazenie

, nie lubi sie przytulac, jak Go biore na rece
wyrywa sie ciagle i wygina żeby- najchętniejby tylko chodził przy
meblach albo raczkował psocił. czy On nie potrzebuje ze mna
kontaktu? przykro mi ,szczególnie jak podczas Wigilli cala Rodzina
meza ciagle przezywala jak to Synek uwielbia Tate,jak za nim
patrzy,jak sie usmiecvha, nie mówiąc juz o tym jaki podobny do
niego, bo to fakt... wiem,ze to złe i głupie, ale czuje sie
zazdrosna, szczegolnie że poświecam Mu sie całkowicie i kocham nad
zycie... Czy to normalne żeby traktował mnie prawie jak powoetrze
czy to sie zmieni???