Czy ja jestem nieczułą matką?

02.01.09, 11:37
Pytam Was, bo ostatnio usłyszałam taki tekst od swojej mamy. Mianowicie chodziło o to że nie chodzę krok w krok za swoim raczkującym już synkiem i nie pilnuję go: żeby się o coś nie uderzył, żeby się nie przewrocił, żeby czegoś nie połknął, żeby nie polazł tam gdzie nie trzeba itd. Po prostu chyba mam taką pewność że mój dom został bezpiecznie przystosowany, że się tym nie martwię. Obserwuję dziecko, cały czas, ale daję mu tę swobodę, której inni chybanie potrafią zaakceptować. Teściowa zakrywa ręką rogi od stołu, do ktorych główka małego nawet nie dosięga (jest jeszcze jakieś 3 cm odległości gdy mały siedzi), dziwi się że ja ak nie robię. Słyszę pytania typu: a nie boisz się że się uderzy? ja tam bym się bała...po czym wysyła mi specyficzne spojrzenie, chcąc jakby wywołać poczucie winy. A gdy już małemu zdarzy się uderzyć, przewrócić, nie panikuję, sprawdzam czy wszystko ok i uśmiecham się, mały też się uśmiecha i jest już dobrze. Ale gdy świadkami teakiego wydarzenia są inni, zaraz próbują mnie pouczać, krytykować... Czy ja faktycznie jestem taka nieczuła? Czy zwyczajnie normalna?
    • emigrantka34 Re: Czy ja jestem nieczułą matką? 02.01.09, 11:55
      Wiele kobiet, nawet z najblizszej rodziny, lubi przywalic mlodej
      matce tekstami ponizej pasa. Moja wlasna babcia rowniez mi raz
      powiedziala, ze jestem wyrodna matka, bo dziecko w upal skarpetek
      nie mialo. Nie przejmuj sie. Ja robiez dokladnie - obesrwuje
      dziecko, ale daje mu swobode.
    • deela Re: Czy ja jestem nieczułą matką? 02.01.09, 11:58
      tez nie lazilam za dzieckiem
      uderzy sie to sie uderzy no i co? bedzie uwazniejsze
      zabezpieczalam przed kalectwem albo urazami a nie otarciem sie o noge od stolu
    • mruwa9 Re: Czy ja jestem nieczułą matką? 02.01.09, 12:07
      Zaczniesz panikowac, jak sie poleje pierwsza krew z rozwalonego
      czola czy luku brwiowego... A tak w ogole to sama wiesz najlepiej,
      do czego zdolne jest Twoje dziecko i podejrzewam, ze potrafisz
      przedsiewziac srodki ostroznosci, adekwatne do aktualnych potrzeb
      swojego dziecka. Czyli- sluchasz rad innych i robisz po swojemu tongue_out
    • grimma Re: Czy ja jestem nieczułą matką? 02.01.09, 12:16
      ja staralam sie i staram mniej wiecej widziec co robi moje dziecko. zwlaszcza
      chwila idealnej ciszy nie w czasie spania jest zastanawiajaca.
      co do uwazania na rogi itd to mowilam ze dziecko musi samo sie nauczyc i zadbac
      o to zeby nie wstawac pod stolem na przyklad.
    • smerfetka8801 Re: Czy ja jestem nieczułą matką? 02.01.09, 13:09
      nie nie jesteś nieczuła.wszystko z Tobą ok.robisz dokładnie to co powinna obić
      matka aby dziecko prawidłowo się rozwijało.zabezpieczyłaś dom masz dziecko na
      oku ale nie pokazujesz mu strachu nie przekazujesz złych emocji dzięki temu
      maluszek nie boi się poznawać świata.Poza tym ogólnie znana prawda dziecko po
      niegroźnym wypadku płacze tylko jeśli zaobserwuje histeryczną reakcję
      otoczenia.Ty przynajmniej będziesz wiedziała ,ze jeśli twoje dziecko płacze
      mocno po upadku to naprawdę coś się stało...Oby tak dalej olej otoczenie
    • camel_3d sopoko..ja jestem nieczulem ojcem.. 02.01.09, 14:03
      smile bo jak mi tu ktos zarzucil dawalem sie dziecku wyryczec, az w koncu
      zrzumialo, ze godziny 20 to godzina spaniasmile i od tego czasu zasypia w ciagu
      kilku minut ...teraz juz nawet bez placzu. Ma 2 miesiacesmile

      Poza tym pozwalam w zasadzie kazdemu wziac dziecko na rece, goscie bywaja u mnie
      od urodzenia maluszka..od kiedy mial 5 dni zawsze ktos bywal. Zostawiam dziecko
      pod opiekom albo sasiadki, albo dwoch sasiado (para), albo u malzenstwa
      tureckiego. CHodze z maluszkiem odkad skonczyl 4 tygdonie do restauracji (tu nie
      wono palic), na zakupy, nosze w chuscie..i wogole..straszne rzeczy z nim
      wyrabiam. I jak na razie zdrowy jest...i oby tak zostalosmile
      I nie zamierzam przebudowywac meiszkania i dostosowac go do potrzeb dzieckasmile
      Jak ciut podrosnie dostanei swoj kacik do zabawy i spania. A wlasny pokoj
      dopiero kiedy pojdzie do szkoly. O TV w pokoju nie ma mowy i o komputrze w
      pokoju tez nie.
      • matylda07_2007 Re: sopoko..ja jestem nieczulem ojcem.. 02.01.09, 15:07
        Bo ja też nie dałabym się wyryczeć dziecku. Ja nauczyłam swoją córkę zasypiać samodzielnie innymi sposobami. W 3 miesiącu Jej życia nie miałam z tym problemu. Więc da się inaczej.
        • camel_3d Re: sopoko..ja jestem nieczulem ojcem.. 02.01.09, 15:12
          gdybym znal inne sposoby to pewnie tez bym je stosowal... teraz juz bym zrobil
          nieco inaczej..ale od 4-5 tygodnia zasypia sam.
        • londine Re: sopoko..ja jestem nieczulem ojcem.. 02.01.09, 22:54
          A jak Ci się to udało? Moja usypia TYLKO przy piersi lub w samochodzie ze
          smokiem w buzi. Chyba, że jest bardzo śpiąca i mocno marudzi i sama padnie. Ale
          to odbywa się dopiero ok. 22-23 sad
      • bafami Re: sopoko..ja jestem nieczulem ojcem.. 02.01.09, 15:46
        a dlaczego tv i komputer w pokoju są be? Sorry, ja mam 2 pokoje,
        jeden jest córki a drugi nasz i dzidziusia. A ja wieczorem lubię na
        głupoty popatrzeć albo na forum posiedziec.
        • magnolia22 Re: sopoko..ja jestem nieczulem ojcem.. 02.01.09, 17:54
          może chodziło o to, że z pokoju Dziecka won TV i komputer - ja to
          doskonale rozumiem, zresztą sama własnoręcznie wytargałam
          telewizorek z sypialni swojego 2mcznego Syna (i naszej póki co -
          stał tam nieużywany, ale lepiej niech w kuchni stoi).

          Ale jak u nas pojawi się 2gie dziecko (o ile wogóle), to będzie
          pewnie tak jak u Was smile też mamy dwa pokoje.
          • camel_3d Re: sopoko..ja jestem nieczulem ojcem.. 02.01.09, 18:28
            magnolia22 napisała:

            > może chodziło o to, że z pokoju Dziecka won TV i komputer
            no dokladnei o to chodzilo. O pokoj dziecka. TV i komputer won. Dopiero kiedy mu
            bedzie w szkole potrzebny... do tego czasu moze korzystac z mojego i pod moja
            kontrola.
    • izat7307 Re: Czy ja jestem nieczułą matką? 02.01.09, 15:35
      Jesteś jak najbardziej normalna - robiłam tak samo jak Ty. Mój synek nigdy nie
      płakał kiedy się przewrócił tylko wstawał, otrzepywał się i wędrował dalej.
      Panika i nadgorliwość matki hoduje płaczka i aferzystę.... A chyba nikt nie chce
      wychować takiego dzieckasmile
    • bafami Re: Czy ja jestem nieczułą matką? 02.01.09, 15:44
      właśnie jesteś dobrą matką, bo pozwalasz dziecku na błędy, a
      wiadomo, że uczymy się na błędach. Jak się nie przewróci to się nie
      nauczysmile Moja teściowa najchętniej trzymałaby cały czas moje dzieci
      na rękach, żeby aby się nie potknęły i nie przewróciły. Niestety
      dziecko musi się nauczyć przewracać, żeby nie padać na twarz.
      Nadopiekuńczość jest gorsza niż luzackie podejściesmile Nie przejmuj
      się i rób swoje. Twoje dziecko.
      • magnolia22 podpisuję się obiema rękami 02.01.09, 18:00
        ...jak wyżej - dzieci muszą się nauczyć na błędach - to co, w
        przedszkolu Szanowna Babcia będzie chodzić za Dzieckiem, żeby sie
        nie przewróciło, nie uderzyło itp? i co, tak do 18tki?

        moja Teściowa najchętniej widziałaby mnie siedzącą całą zimę z Synem
        w domu - BO SIĘ PRZEZIĘBI! Syn ma obecnie 2mce i bywa że siedzimy na
        dworze i 2,5 godziny. Aż się boję co będzie wyczyniać jak Młody
        zacznie raczkować.
    • madrepolaca [...] 02.01.09, 17:41
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • zawsze-mamarysia :) 02.01.09, 21:33
        Hmm skąd ja to znam. Moja teściowa na moje nieszczęście jest pediatrą i
        najchętniej zamknęłaby nas pod kloszem i karmiła przez słomkę. To jest kochana
        uczynna kobitka, można z nią gadać o wszystkim, ale jest nadopiekuńcza do granic
        możliwości, Młoda zaczęła chodzić ma ponad 8 miesięcy, u siebie pozabezpieczała
        całe mieszkania klamki, kontakty, uchwyty w kuchni itp. Dodam, że Młoda jeszcze
        nigdy nie dotarła do kuchni, ma 74 cm i jeszcze daleko jej żeby sięgnęła do
        klamki....
Pełna wersja