mama-mag
23.01.09, 20:18
Witam wszystkich,
Czytam forum już od dłuższego czasu, ale dopiero teraz zdecydowałam
się założyć konto. Jestem mamą 5-letniej dziewczynki i 3 mies
chłopca. Z córcią nie miałam żadnych problemów. Pięknie spała,
jadła, a uśmiech nie ustępował z jej buźki. Gdy po 5 latach urodził
się synuś myślałam, że też tak będzie. Ale niestety... od trzeciego
tygodnia pojawiła się kolka. Zaczęły się płacze (a raczej wrzaski),
prężenia, problemy z kupką. Cały czas karmiłam piersią. Zaczęło się
lulanie, wręcz "bieganie" z dzieckiem po pokoju, włączanie suszarki,
odkurzacza itp. Dostawał Espumisan, Vibrucol, Debridat, prawie
codziennie również go odgazowywałam. Przerażało mnie to wszystko, bo
bałam się że w końcu sam nie będzie potrafił zrobić kupki - ale ból
na jego twarzyczce zawsze mnie do tego przekonywał. Trzymałam
restrykcyjną dietę, żeby przypadkiem brzuszek go nie bolał i...dalej
karmiłam. W szóstym tyg. zaczęło się złoszczenie przy piersi.
Rzucanie głową na boki (a pokarmu miałam dużo), dojenie przez 3 min
i ryk, i tak non stop. Zaczęłam wtedy właśnie cztać Forum, może ktoś
miał takie przypadki... I wiecie co??? Wszystcy mimo takiego
zachowania zachęcają żeby dalej karmić, że trzeba wytrwać, że tak do
3 mies. itd. A ja już psychicznie po prostu wymiękałam. Jak zbliżała
się pora karmienia to cały czas wmawiałam sobie żeby tylko być
spokojna, że to źle wpływa na dziecko... W drugim miesiącu poddałam
się, zaczęłam odciągać pokarm i podawać małemu z butelki - JADŁ
WSPANIALE!!! Zapanował w naszym domu spokój. Ale ile tak można
odciągać pokarm??? Dodam, że cyca nie chciał się chycić, wręcz go
odrzucało. Wytrzymałam kolejne 2 tyg. z tym odciąganiem. W końcu
przeszłam na butelkę i Bebilon 1.
Chciałam powiedzieć wszystkim mamom, które tak zachęcają do
karmienia piersią - Jeśli nie macie problemów z dziećmi to łatwo
radzić!!! - uważam, że każdy powinien robić wedle własnego uznania.
A nie, tylko czytam to Forum i te mamy co kończą karmić piersią są
wręcz dyskryminowane - piszecie niektóre jak to źle robią
przechodząc na butelkę. A ja Wam powiem co zyskałam:
- piękne spokojne, najedzone dziecko
- koniec boleści brzucha
- piękne regularne stolce, bez żadnej pomocy
- zachowany rytm dnia, stałe pory posiłków, spania, przez co dziecko
się wyciszyło
- koniec "lulania" bo mój synek sam zasypia wieczorkiem przy butli
Mam teraz szczęśliwe dziecko, ja jestem szczęśliwą mamą, odzyskałam
wolność, bo i mogę sobie gdzieś wyjść nie martwiąc się, że mały
akurat zgłodnieje, i niestety nikt mi nie wmówi, że BUTLA jest zła,
że nie tule już swojego malucha i że robię mu krzywdę. Ależ i owszem
teraz czułości jest więcej i bez nerwów... Mamom, które mają podobne
problemy chcę tylko powiedzieć z własnego doświadczenia, że nie
warto się tak męczyć z karmieniem piersią!!!