Traktowanie dziecka jak własnego-nie zawsze dobre.

31.01.09, 12:31
Rozumiem radość dziadków z wnuków, bezgraniczną miłość, rozpieszczanie, ale myślę, że wszystko ma granice i pewne czynności dziadkom nie przystoją. Tymczasem moi rodzice tak wczuli się w rolę dziadków, że traktują mojego synka dosłownie jak własne dziecko. Owszem, ma to swoje plusy, ale minusy niestety też. No ręce mi opadly jak zobaczyłam, że dziadek na spółkę je z dzieckiem batona kit-kat, w taki sposób, że sam go gryzie, a następnie daje małemu polizać. Gdy dziecko ubrudziło się czekoladą wokół ust, zaczął wycierać tą czekoladę własnym palcem i zlizywać ją (sytuacja powtórzyła się 3 razy, więc siłą rzeczy ślina dziadka została przeniesiona na usta dziecka). Ja rozumiem całowanie, przytulanie, nie miałam oporów, pozwalałam, bo nie jestem jakaś przesadnie sterylna w wychowaniu, ale do cholerki ja tu się pilnuję, żeby nie karmić dziecka własną łyżką, a taki dziadek bez skrupółów częstuje dziaciaka własnymi bakteriami. Zwróciłam uwagę, zostałam wyśmiana, takie są właśnie skutki pozwalania na zbyt wiele. Wszystko działo sie na moich oczach, co w takim razie dzieje się jak nie widzę???
    • annaa77 Re: Traktowanie dziecka jak własnego-nie zawsze d 31.01.09, 13:13
      czasem lepiej nie wiedzieć...
      ja tylko raz "zwróciłam uwagę" teściowej, która karmiła wnuka córki
      (dzieciak ciągle choruje)zupą jarzynową, po czym dała tej zupy tą
      samą łyżeczką mojej wtedy 5 miesięcznej córce która była tylko na
      cycu...miałą pecha, bo akurat wyszłam z łazienkismile
      w tej chwili nie ma mowy żeby córka dostała coś od teściowej bez
      spytania mnie o pozwolenie.
      • annaa77 Re: Traktowanie dziecka jak własnego-nie zawsze d 31.01.09, 13:15
        annaa77 napisała:

        >
        > ja tylko raz "zwróciłam uwagę" teściowej, która karmiła wnuka
        córki
        POPRAWKA
        "która karmiła wnuka, SYNA córki"smileteraz dobrzesmile))
    • jasmin80 Re: Traktowanie dziecka jak własnego-nie zawsze d 31.01.09, 21:13
      Musisz pogadać z dziadkiem, najlepiej spokojnie, bez złości
      wytłumaczyć czego sobie nie życzysz. To jest twoje dziecko i jedyne
      co pozostaje dziadkowi to dostosować się do twoich zasad.
    • magnolia22 Re: Traktowanie dziecka jak własnego-nie zawsze d 31.01.09, 23:27
      jedna sprawa to 'czyn' Dziadka - nic złego napewno nie chciał, więc
      spokojnie możesz mu przypomnieć o zarazkach itp.

      a swoją drogą ile nam się Dzieciaki najedzą z piaskownic czy innych
      świństw... to wspólny batonik z Dziaduniem to będzie "kaszka z
      mleczkiem", sterylne 'małe piwko' jak kto woli wink


    • anew3 Re: Traktowanie dziecka jak własnego-nie zawsze d 01.02.09, 01:39
      Obrzydliwe.Fuj!Zwracaj jednak uwage ale ugryz batona i wloz mu do
      ust, moze wtedy zrozumie?
    • niunia8982.2 Re: Traktowanie dziecka jak własnego-nie zawsze d 01.02.09, 18:02
      Oj ja cie świetnie rozumiem,mam 6 tyg synka i moi rodzice zachowuja sie czasami
      jakby to był ich syn,no do jasnej cholery jak ja widze jak jest noszony na
      rekach ,mimo tego,ze ja zabroniłam noszenia,bo sie przyzwyczai i potem bedzie
      ciezko ,bo co wrzask to bedzie chciał na rece, to normalnie coś mnie trafia.
      Ja rozumiem ze sie ciesza,bo jestem jedynaczka i to ich pierwszy wnuk,no ale sa
      jakies granice.
      A moja mame kilka razy przyłąpałam na tym jak powiedziała do mojego dziecka
      "synek mamusi",mówi ze to jej synek.
      A jak jej tłumacze zeby tak nie mowła to sie smieje.
      Albo ostatnio była akcja,musiałam jechac załatwic sprawe i zostawiłąm malego
      mamie, jak wróciłam to ona go nosiła na rekach i kołysałą ,od razu ja
      ochrzaniłam zeby mi go nie uczyłą nosić a ona do mnie przeciez nie nosze,hehe
      smieszne a dziecko miałą na rekach.
      Ach....szkoda słó starszym ludziom nie wytłumaczysz.....
      • mamusia_stasia Re: Traktowanie dziecka jak własnego-nie zawsze d 01.02.09, 18:16
        niunia8982.2 napisała: ja zabroniłam noszenia,bo sie przyzwyczai i
        potem bedzie ciezko

        serdecznie współczuję Twojemu dziecku, biedactwo...
        • londine Re: Traktowanie dziecka jak własnego-nie zawsze d 01.02.09, 19:46
          Popieram przedmówczynię w 100%!!!! KTO Ci głupot nagadał, żeby nie nosić dziecka
          bo się przyzwyczai??!!??!
          Moja córka, obecnie 10 mc była noszona na rękach przez mojego tatę prawie
          non-stop po urodzeniu. Był i jest w niej tak zakochany, że by jej nie wypuszczał
          z rąk. Dzięki temu nie wiem, co to jest kolka (1x był płacz + zmiany skórne po
          tym jak zjadłam babeczkę czekoladową z Lidl'a /konserwanty/ ukojony przez
          właśnie dziadka i noszenie na rękach), ząbkowanie (noszona na rękach przez
          dziadka), płacz po szczepieniach i strach przed lekarzem (kojone natychmiast
          przez dziadka, który tulił szlochy w ramionach), dzięki temu noszeniu dalej
          karmię piersią, bo jak Mała zaczynała szlochać mi przy piersi i nie chciała
          złapać i zassać bo była rozdrażniona, mój tata brał ją na ręce i chodził aż
          utulił, uspokoił i dostawiał mi do piersi znów, aby spokojnie mogła zassać się.
          Gdyby nie to podejrzewam, że nie karmiłabym piersią dalej. Jakikolwiek smutek
          był natychmiast niwelowany przed dziadka tulenie w ramionach. Teraz mam
          szczęśliwe, wiecznie uśmiechnięte dziecko, które nie boi się obcych (raczej jest
          zaciekawione nimi), baraszkuje i łobuziakuje po całym domu, jest wiecznie
          ciekawa i niczego się nie boi a na rączki... chce czasem, po to aby się
          przytulić lub gdy jest zwyczajnie zmęczona i śpiąca.
          Aha, mojemu tacie zdarza się do niej mówić "laleczko", "córuniu" a ja mam wtedy
          łzy wzruszenia w oczach jak widzę jak bardzo ją kocha (z wzajemnością, bo
          Malusia tańczy na jego widok, pierwszy uśmiech był dla niego i dziadek jest naj,
          naj na świecie).
      • mama2chlopakow Re: Traktowanie dziecka jak własnego-nie zawsze d 01.02.09, 18:24
        niunia8982.2 napisała:
        > > A moja mame kilka razy przyłąpałam na tym jak powiedziała do
        mojego dziecka
        > "synek mamusi",mówi ze to jej synek.
        > A jak jej tłumacze zeby tak nie mowła to sie smieje.
        Wiesz co tez to przerabiałam..hehe .tylko teraz smieszy mnie to!!!
        Jak maiałam pierwsze dziecko a moja mama mówila do niego -synus-to
        krew mnie zalewala.Zwracałam jej uwage a i owszem.Zawsze mi
        tłumaczyła ze ona wie ze to moje dziecko a jej wnuczek..Ale to jej
        maleństwo..I żebym nie brała tego do siebie.I wiesz co przestalo
        mnie to bolec.I wcale nie byłam z tego powodu zla czy wyrodna.
        trzymaj się
Pełna wersja