muminioszek
31.01.09, 12:31
Rozumiem radość dziadków z wnuków, bezgraniczną miłość, rozpieszczanie, ale myślę, że wszystko ma granice i pewne czynności dziadkom nie przystoją. Tymczasem moi rodzice tak wczuli się w rolę dziadków, że traktują mojego synka dosłownie jak własne dziecko. Owszem, ma to swoje plusy, ale minusy niestety też. No ręce mi opadly jak zobaczyłam, że dziadek na spółkę je z dzieckiem batona kit-kat, w taki sposób, że sam go gryzie, a następnie daje małemu polizać. Gdy dziecko ubrudziło się czekoladą wokół ust, zaczął wycierać tą czekoladę własnym palcem i zlizywać ją (sytuacja powtórzyła się 3 razy, więc siłą rzeczy ślina dziadka została przeniesiona na usta dziecka). Ja rozumiem całowanie, przytulanie, nie miałam oporów, pozwalałam, bo nie jestem jakaś przesadnie sterylna w wychowaniu, ale do cholerki ja tu się pilnuję, żeby nie karmić dziecka własną łyżką, a taki dziadek bez skrupółów częstuje dziaciaka własnymi bakteriami. Zwróciłam uwagę, zostałam wyśmiana, takie są właśnie skutki pozwalania na zbyt wiele. Wszystko działo sie na moich oczach, co w takim razie dzieje się jak nie widzę???