beatkalk
06.02.09, 01:35
Witam.
Wiem że wiele było o tym postów ale nikt nie odpowiedział mi to co chciałabym wiedzieć. Mamy 11 miesięczną córeczke od początku spi z nami. Karmię ją piersia wiec tak było nam łatwiej i też przyjemniej. Nigdy nie zadawłam sobie tego pytanie czy My Ją krzywdzimy tym że spi z nami jest blisko i mamy nad nią kontrole. Wszystko zaczeło się od szwagra napisał mi kilka postów oskarżających mnie o to że jestem złą matką że przez takie rozpuszczanie powstaja choroby psychiczne jak np chomoseksualizm że moje dziecko nas wychowało że mąż jest pominiety itd. twierdzi że to jest złe i że to się odbije na jej psychice negatywnie. Wiec zaczelam czytać fora artykuły. Moje dziecko jest z metody in vitro staralismy sie o nia 8 lat i okazło się że wystarczyło tylko żeby nam pomogli pozaustrojowo razem z mężem jesteśmy wdzięczni Bogu za tą szanse więc radość posiadania takiego skarba jest pełniejsza jak Ona jest blisko Nas. Mój Mąż nie ma nic przeciwko że Ona śpi z nami nie zaniedbuje też mojego mężą poprostu uprawiamy sex na kanapie więć mój mąż nie jest pominięty. Owszem wygodniej czasem by było spać samemu ale Ona nie chce sama spać raz po rozmowie ze szwagrem sprobowałam ją nauczyć przeplakała cała noc Ja nie chcę jej tresować jak pieska jesli Ona potrzebuje Nas blisko to niech ma w końcu mamy Ją jedną ale kiedy stop.