koralik.1
12.02.09, 11:36
Czy nie uważacie, że teraz panuje jakaś dziwna moda na neurologów i
rehabilitantów? Czy to normalne, że 10-miesięczne dziecko, które nie raczkuje
i nie staje wysyłać od razu do neurologa? Czy to już duże opóźnienie? Czy
można dać dziecku spokój i możliwość rozwoju swoim tempem? Za czasów, gdy my
byłyśmy w pieluchach, nie było takiego szału i jakoś chodzimy. Ja zaczęłam
chodzić, gdy miałam 20 m-cy, chyba nie raczkowałam a teraz jestem normalnie
rozwiniętą pod względem fizycznym osobą (z wf-u może orłem nie byłam ale
kaleką też nie jestem). Mam mętlik w głowie. Nie chcę dziecka męczyć jakimiś
rehabilitacjami. Pediatra za dużo nie mówił, kazał tylko iść do neurologa, a
ten w razie potrzeby da skierowanie na rehabilitację. Ale ja się boję, żeby
lekarz nie zaczął wymyślać!!!