święte prawo do krytyki

20.03.09, 13:39
Czy zauważyliście, jak łatwo przychodzi zwrócić uwagę w zetknięciu z
odmiennym sposobem chowania dziecka? Skąd się to bierze, że ludzie
czują się wręcz upoważnieni do nawracania innych (gorszych) mam na
jedyną słuszną wg siebie drogę? Skąd te stanowcze osądy i jawne
oburzenie gdy ktoś robi coś przy dziecku inaczej? Każdy jest
przeświadczony święcie, że on właśnie postępuje właściwie i krzywo
zezuje na "innych"... Ludziom nie mieści się w głowach różnorodność
panująca na tym padole ...
    • beliska Re: święte prawo do krytyki 20.03.09, 13:45
      Jeden krytykuje, drugi nie rozumie, jak tak można.
      Ot, różnorodnośćsmile
    • 08082006k Re: święte prawo do krytyki 20.03.09, 13:46

    • wiu Re: święte prawo do krytyki 20.03.09, 13:46
      ...a jak łatwo podnieśc sobie samoocenę kosztem krytykowanego..u hu
      huuu!
    • ewuncia.a Re: święte prawo do krytyki 20.03.09, 13:49
      Ja uważam, że to przede wszystkim różnica pokoleń. Nasze mamy spoglądają na wiele spraw inaczej niż my, bo są bardziej doświadczone, więcej przeżyły, a przez to bardziej ostrożne i chcą za wszelką cenę chronić swoje wnuki przed niebezpieczeństwami wszelkiego rodzaju. Poza tym ludzie są różni i różne mają poglądy - np. moja córka śpi z nami w pokoju, a moja koleżanka swoją niespełna roczną córeczkę wyeksmitowała do pokoju na osobnym piętrze i ja ją za to skrytykowałam, bo uważam, że źle postępuje. Jej zdanie w tej kwestii jest inne. Każda z nas ma prawo do swego zdania, a kto ma rację?
      • zimka_s Re: święte prawo do krytyki 20.03.09, 14:05
        ewuncia.a napisała:

        > Ja uważam, że to przede wszystkim różnica pokoleń. Nasze mamy
        spoglądają na wie
        > le spraw inaczej niż my, bo są bardziej doświadczone, więcej
        przeżyły, a przez
        > to bardziej ostrożne i chcą za wszelką cenę chronić swoje wnuki
        przed niebezpie
        > czeństwami wszelkiego rodzaju. Poza tym ludzie są różni i różne
        mają poglądy -
        > np. moja córka śpi z nami w pokoju, a moja koleżanka swoją
        niespełna roczną cór
        > eczkę wyeksmitowała do pokoju na osobnym piętrze i ja ją za to
        skrytykowałam, b
        > o uważam, że źle postępuje. Jej zdanie w tej kwestii jest inne.
        Każda z nas ma
        > prawo do swego zdania, a kto ma rację?

        Nie jestem przekonana, czy chodzi o to kto ma rację a kto jej nie
        ma. Każdy postępuje wg swojego przekonania i uważa, że racja jest po
        jego stronie. Moim zdaniem chodzi raczej o to, że nie powinno się
        najzwyczajniej krytykować drugiej osoby, bo postępuje ona właśnie wg
        swoich przekonań. My nie musimy się zgadzać z innymi, ale powinniśmy
        akceptować ich wybory i decyzje. Poza tym z pewnością dość często
        najbardziej krytykują ludzie, którzy sami krytyki nie lubią.
        A poza tym wg mnie krytyka idzie w parze z niechcianymi radami.
        Jeśli do tego wszystko jest wypowiedziane nieodpowiednim tonem to
        jest bardzo nieprzyjemne. Bo co innego jeśli ktoś powie: słuchaj a
        nie zastanawiałaś się czy tak a tak nie było by lepiej? A co innego
        jeśli ktoś mówi: Co ty robisz? Źle robisz? Powinnaś to zrobić
        inaczej! Takich słów nie potrzebuje nikt a szczególnie młoda mama,
        bo wierzcie czy nie, ale jeśli będzie potrzebowała pomocy i rady to
        o nią poprosi, a krytyka może tylko zaszkodzić.
        • ewuncia.a Re: święte prawo do krytyki 20.03.09, 15:24
          No wiesz, ja uważam, że czasami warto zwrócić uwagę choćby nawet drugiej stronie się to nie podobało. Oczywiście trzeba to zrobić w odpowiedni sposób. Pewnie, że nikt nie lubi słów krytyki, ale czasem one potrafią pomóc - wiem sama po sobie. Więc nie ma co się obrażać. Oczywiście nie popieram sytuacji, gdy np. nagle na spacerze jakaś obca osoba zagląda do wózka i wtrąca swoje trzy grosze, ale gdy uwagę zwróci mi moja mama to już co innego.

          Poza tym są czasami sytuacje, gdy interwencja osoby trzeciej jest wręcz wskazana. Podczas imprezy rodzinnej z okazji pierwszych urodzin mojego chrześniaka co prawda nie jego matka, ale ciotka maczały mu rączki w winie i wkładały do buźki. Wymagało to interwencji i zwróciłabym uwagę także wtedy, gdyby robiła to mama małego.
          • zosia9 Re: święte prawo do krytyki 20.03.09, 19:36
            Bo takim jestesmy społeczeństwem. Dość jednorodnym i mało
            tolerancyjnym. jeden naród, jedna religia, jeden sposób wychowania
            dzieckawink
            nie sądzę zeby były to różnice pokoleniowe, popatrzcie na dyskusje
            n/t butelki, używania smoczka, noszenia na rękach, słoiczków itd.
            Jeżeli ktoś prosi o przepisy nikt mu nie powinien reklamować hippa
            tylko podać przepis jak zna, z drugiej jednak strony nie rozumiem
            dlaczego gotowanie niemowlakom uważać za cnote.
    • camel_3d Re: święte prawo do krytyki 20.03.09, 19:55
      no to sa zalety demokracji..mozna sobie pokrytykowacsmile
Pełna wersja