niunka8791
23.04.09, 07:53
muszę się wyżalić...
córcia odkąd się urodziła była dość marudna i płaczliwa, trwało to ponad 2 miesiące, padaliśmy z mężem..
potem niespodziewanie zaczęła interesować się zabawkami, patrzyła na nas jak do niej mówiliśmy, śpiewaliśmy, z zainteresowaniem bawiła się zabawkami siedząc w leżaczku lub patrzyła jak gotowałam, sprzątałam itp. oczywiście nie było sielanki, 2,3 dni w miarę spokojnych i sen wtedy był lepszy przeplatanych 3,4 gorszymi,
wydawało się że będzie już tylko lepiej...
a tu od 2, 3 tygodni jest ciągłe pasmo tych gorszych dni, zabawki- nie, lezaczek, mata - też nie, jedzenie-je ale chwilkę i zagryza pierś, próbowałam butelke-30 ml i koniec - po jedzeniu, leżenie-też źle-podciąga się do siadania, na rękach piszczy, lulanie przyprawia o wrzask choć trze oczka, tak naprawde sama nie wie co chce,
nie jest chora, ząbkowanie??-dziąsełka blade
czemu jest taka nieznośna??
rano po nocy przerywanej kilkakrotnym przebudzaniem-nie chce jesc tylko wierci się- jestem przerażona że dzień się zaczyna co oznacza 16 godzin marudzenia